czwartek, 9 lutego 2017

A imię jej Nadzieja....

Tak jak w przyrodzie rzekomo nic nie ginie tak i w życiu nie bez przyczyny trafia się na pewnych ludzi.  Tak, być może to trochę głupie, a jeszcze bardziej naiwne, ale uważam, że z góry mamy ustalone na kogo mamy trafić.
 I tak w chwilach zwątpienia czy załamania trafiamy często na kogoś kto podaje nam rękę żeby się podnieść, albo na kogoś kto swoim słowem, zachowaniem albo postawą życiową daje nam przysłowiowego kopa do działania. W chwilach unosu, przewagi pychy nad zdrowym rozsądkiem znajdzie się czasem ktoś, potocznie nazwany hejterem, który sprowadzi nas na ziemię wylewając nam na głowę wiadro zimnej wody. 
Jesteśmy wtedy albo wdzięczni losowi, bo każdy chciałby żeby mu się w życiu udawało, albo źli bo jak można ingerować w moje widzimisię. Taka kolej rzeczy. Dobrze jak umiemy wyciągnąć z każdej sytuacji wnioski i dostrzec jej plusy. Gorzej jak  "zapieklimy" się i zaklinamy los, a ta złość zasłoni nam jasność rozumowania. Czasem myślę, że tacy, którzy nie potrafią przełknąć porażek, tacy którym brak pokory, drugich szans nie dostają. Tak trochę na zasadzie karmy. Dostaniesz pomoc, docenisz, może nawet Ty sam komuś dzięki temu pomożesz, bo ponoć dobro wraca. Dostaniesz wiadro zimnej wody i zamiast zastanowić się czy to przypadkiem nie jest forma pomocy zaczynasz zaklinać los, zaczynasz się potykać....  I kulejesz tak dopóki nie zmądrzejesz, albo już do końca....
Dzisiejszy post miał być o czymś zupełnie innym, miał być o tym co najbliższe naszym sercom zaraz po dzieciach czyli o wsi i rolnictwie, ale czytając wstęp myślę, że powinnam jednak wyciągnąć rękę żeby pomóc, bo jest pewna osoba, która właśnie w tej chwili tej pomocy potrzebuje. 
Nazywa się Joanna. Jest matką, żoną i strasznie silną kobietą. Los postawił ją i jej rodzinę przed ciężką próbą. Jak na razie swoim życiem pokazują, że potrafią temu sprostać. Jednakże jak w każdej bajce jest i smok. I jeśli nie znajdzie się rycerz, bajka nie skończy się szczęśliwie. Jak to zwykle w przypadku naszego kraju bywa smokiem jest pieniądz. Mąż Joanny ma raka i potrzebuje pieniędzy na leczenie. Mają świadomość, że ciężko się ludziom rozstawać z "własną krwawicą" więc oprócz prośby o datki organizują aukcje na FB żeby dać też coś od siebie za okazaną pomoc. Jednak ostatnio Joasia ma chwilę zwątpienia, przechodzi kryzys i potrzebna jej ta wyciągnięta ręka....
 Więcej o ich życiu i walce przeczytacie na FB i blogu Joasi. Ponadto pomimo własnej walki - Joasia pomaga innym chorym, ukazuje alternatywne metody leczenia, prowadzi za rękę i wskazuje drogę. Daje nadzieję.....
Od siebie tylko dodam, że nie raz już blogosfera udowodniła, że potrafi się zjednoczyć i pomóc. Blogerki nie jednemu wielkiemu problemowi już sprostały bo potrafią w przedziwny sposób się połączyć i działać razem choć czasem w życiu na oczy się nie widziały. Mam do Was więc prośbę - nie tylko do blogerów - wejdźcie, jak nie możecie pomóc to choć udostępnijcie. Niech idzie w świat.  Joasia potrzebuje nie tylko pieniędzy, potrzebują fantów na aukcje i namiarów na firmy które mogą im pomóc lub mogą choć przekazać im drobiazg do licytacji.... Tyle ile mogłam dałam od siebie. wierzę, że dobro powróci....
Pozdrawiam PR


5 komentarzy:

  1. Bardzo dziękuję za ten wpis, w imieniu swoim i męża. Nasza historia nie jest łatwa, ale walczymy, walczę, o miłość mojego życia, o ojca moich dzieci, o słońce, które bez leczenia zgaśnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. napisałam ten post z miłości do własnego męża. Nie wyobrażam sobie życia bez niego i nikomu tego nie życzę. trzymam za Was kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też sobie nie wyobrażam życia bez męża. Kocham go ponad życie i zrobiłabym dla niego wszystko. Jest dla mnie ostoją, przyjacielem i wszystkim czego w danej chwili potrzebuję. Nie dałabym rady bez niego w ciężkich chwilach

      Usuń
  3. Znam historię Joasi i podziwiam ją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzeba mieć siłę żeby przeciwstawić się losowi i tak ciężkiej chorobie. też ją podziwiam.

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)