sobota, 27 sierpnia 2016

Trudna sprawa z 1 września

Jak wszystko na tym świecie tak i ludzi można skategoryzować na wiele sposobów. W swoim trzydziestoletnim życiu miałam niestety tego pecha, że trafiłam na cały przekrój tychże i poznałam osobiście nawet tę najgorszą jak dla mnie część społeczeństwa od podszewki. 
Wyobraź sobie, że masz dziecko, albo nawet dwoje czy troje dzieci. Początkowo jest Ci ciężko bo wiadomo pogodzenie obowiązków domowych z wychowywaniem nie jest proste - no może w przypadku posiadania jednego dziecka idzie jeszcze jakoś ogarnąć (wiem z własnego przykładu) ale przy dwójce zaczynają się schody. Dzieci dorastają idą najpierw do przedszkola, później do szkoły. To chyba potrafisz sobie wyobrazić? 
Przychodzą wakacje i albo tak jak w moim przypadku spędzacie je w domu bo wakacje to dla nas początek najcięższych prac i nie możemy sobie pozwolić na urlopy, albo pracujesz na etacie i masz wyrzuty sumienia, bo nie możesz poświęcić tyle czasu dziecku ile byś chciała, ile ono potrzebuje. Przykre, ale prawdziwe.
Wtedy też czekasz tego cholernego 1 września, gdy dziecko wróci już z wygnania od babć, cioć, niań, a życie powróci na normalny dla Was tor - dziecko w placówce wychowawczej a Ty w pracy w miarę spokojna, bo przynajmniej teoretycznie wiesz gdzie ono jest i teoretycznie nie ma prawa mu się tam nic stać. Wracasz po pracy do domu i choć masz mnóstwo obowiązków to między nimi znajdujesz czas by poobcować z dzieckiem. Wspólne odrabianie lekcji staje się małą radością, bo robicie to razem.  I tym matkom jestem w stanie pochylić czoła i przyznać rację z tego, że cieszą się z nowego roku szkolnego i powrotu dzieci do szkoły.
Druga sprawa to matki wychowujące młodsze rodzeństwo dziecka szkolnego/przedszkolnego i/lub pracujące dodatkowo w domu. Wiem, że ciężko jest pogodzić obowiązki domowe i zajmowanie się dwójką i więcej dzieci. Zwłaszcza gdy ma się czasami potrzebę oddechu - poczytania książki, internetu, lub gdy ciągnie się dodatkowy etat w domu. Przed tymi matkami także chylę czoła, bo rozumiem, że  taka nazwijmy to "przerwa od dziecka" to wykonanie obowiązków szybciej dzięki czemu czas gdy dziecko wraca ze szkoły można poświęcić jemu.
A teraz wyobraź sobie, że niczym się nie interesujesz, nie masz pracy etatowej, ani dorywczej, nie lubisz czytać, a najważniejszą rzeczą w ciągu dnia są "trudne sprawy" i kawa z koleżanką przepleciona dyskusją na temat dzisiejszego odcinka. Znaczy przepraszam, pracujesz - zajmujesz się domem, ale powszechnie wiadomo, że gdy dzieci w nim nie ma to nie jest aż tak trudne i można wygospodarować trochę cennego czau na małe przyjemności. Nie potrafisz sobie tego wyobrazić? Zapewne zostałaś obdarzona dobrym genem przyzwoitości, który nie zawęził Twojego punktu widzenia do telewizyjnych szmir. Niestety tacy ludzie istnieją i niestety miałam okazję przekonać się o tym osobiście. Jeszcze jedno niestety - Ci ludzie posiadają także internety i w przerwach między serialami z nich korzystają, udostępniając wszystko jak leci i nie zastanawiając się nad znaczeniem udostępnionych słów.
  "Czasem mam wrażenie, że ludzie traktują własne dzieci jak zło konieczne...." rzuciłam wczoraj niedopatrzenie pod postem na FB,  w miejscu, w którym nie powinnam. Pisząc to nie sprecyzowałam dokładnie o co mi chodzi. Myśląc o kobietach, które większość dnia spędzają same w domu na trudnych sprawach w szpitalach, przez przypadek chyba uraziłam ciężko pracujące mamy. Tu mój ukłon w stronę Miniaturowej - przepraszam, nie traktuj tego osobiście, nie było to do Ciebie ani o Tobie! Pech chciał, że FB wybiórczo traktując posty wyświetlił mi akurat Twój....
Wcale nie traktuję szkoły i przedszkola jak pozbywania się "problemu" z domu. Z łezką w oku wspominam czasy szkolne i teraz już rozumiem co dorośli mieli na myśli mówiąc że to jest jeden z najlepszych czasów w życiu. Jest wiele zalet placówek wychowawczych, a doskonale opisała je dziś Sara - TU.
Mamy taką zasadę w domu - staramy się nie używać słów "nigdy i zawsze" - dlatego, że nigdy nie jest tak, że nigdy i nigdy nie jest tak, że zawsze- nie wiem czy rozumiecie. Drugą taką cichą zasadą jest to, że staramy się nie pisać do siebie wiadomości poprzez smsy i komunikatory gdy się nie widzimy - zazwyczaj prowadzi to do kłótni przez niedokończone myśli. Dlatego też rzadko komentuję cokolwiek z telefonu - z którym się nie lubię za bardzo....bo zazwyczaj przez nieumiejętność pisania na nim palnę głupotę...  Wiele razy obiecywałam sobie, że postaram się nie oceniać, wiem że nic mi do tego, bo nie moja dupa nie mój interes i mam nauczkę na przyszłość żeby częściej gryźć się w język...
PR

6 komentarzy:

  1. No ja też mam nadzieję, że nie odebrałaś mojego wpisu jako ataku :)
    Bo:
    a) miałam go zaplanowanego wcześniej, tylko chciałam zrobić takie fajne zdjęcie z podskokiem i opublikować 1.09 - ty mi tylko dodałaś weny do pisania i się wziełam za to wcześniej. Niestety, bez zdjęcia.
    b) trochę się poczułam wywołana, bo tego dnia napisałam, że bardzo się cieszę na powrót przedszkola.
    c) to właśnie pokazuje jak łatwo o nieporozumienia - i to może być świetnym wyjściowym materiałem na jakikolwiek wpis. Bo ja się oczywiście poczułam jak ten rodzic, który traktuje dziecko jako zło konieczne, więc się oczywiście musiałam wytłumaczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie odebrałam, tylko odniosłam wrażenie że nie do końca zrozumiałyście o co mi chodzi.... :-) pozdrawiam

      Usuń
  2. Nie przejmuj się Kochana, zrozumiałam, że patrzysz na sytuację z innej perspektywy stąd różnica zdań :)
    Wiem o jakie kobiety chodzi, bo sama miałam "znajomą", która nawet domem się nie zajmowała, bo zrzucała to na barki starszej córki (10latka sprzątająca cały dom, gotująca obiad i zajmują się 6lat młodszą siostrą? dla mnie to paranoja) odebrała córce dzieciństwo, a sama gniotła dupsko przed telewizorem z piwem i papieroskiem w ręce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie o takich osobach pisałam, cieszę się że zrozumiałaś! pozdrawiam

      Usuń
  3. A mnie przysłowiowy 1 września (u nas zaczyna się 12 września) stresuje, bo nie pracuje a dziecko wróci do przedszkola, znów nie będę wiedziała co ze sobą począć (poza sprzątaniem i gotowaniem, no ale ile można) bo nawet nie mam w kim kawy wypić czy na plotki pójść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz jeszcze bloga, któremu też trzeba trochę czasu poświęcić. Patrząc na to że piszesz składnie podejrzewam że i czytanie nie jest Ci obce....A popołudniami - dziecko :)

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)