niedziela, 7 sierpnia 2016

Liczy się każde opakowanie - na porządki zawsze jest czas.

Tegoroczna wiosna trochę mnie ominęła. Lato zdaje się też przeciekać między palcami. Broń Boże nie narzekam. Po prostu wychodzę na pole i smutno mi, bo wyraźniej niż zazwyczaj widzę uciekający czas. Niedawno mój mąż siał i sadził, a teraz już pokazują się pierwsze skrawki czarnego pola, które nieubłaganie przypominają nam o nadciągającej wielkimi krokami jesieni.
Tak, tak wiem, że dla większości z Was DOPIERO sierpień - wakacje w pełni. Każdy rolnik jednak wie o czym mówię, bo u nas czas mierzy się troszkę inaczej....
Zeszły rok skąpy w deszcz nasuwał myśli, że żywioły sprzysięgły się przeciwko nam i każda z chmur bogatych w wodę nas omija....Ten rok nasuwa podobne wnioski tylko w odwrotną stronę.... Zazwyczaj początek sierpnia jest półmetkiem żniwnym w naszym gospodarstwie oraz intensywnym czasem wykopków.... W tym roku jak na złość każda nawet najmniejsza chmurka trafia precyzyjnie w nasze pola uniemożliwiając nam tym samym koszenie zboża i kopanie ziemniaków.... Po wczorajszym obchodzie pól stwierdziłam, że pora zainwestować w amfibię....albo choć kajak....
Rolnikowi nie dogodzi - jak pada źle, jak nie pada też źle...taki to już z nas marudny naród. 
Deszcze i niemożność pracy w polu powodują, że mamy więcej czasu na konserwację maszyn i porządki w gospodarstwie. Chciałabym Wam kochani koledzy po fachu przypomnieć, że opakowania po środkach wypłukane i szczelnie zapakowane oddajemy do sklepów, w których je nabyliśmy lub do tych, które na stronie PSORu widnieją jako punkty zbiórki opakowań. Pamiętajcie, że nie musicie przedstawiać dowodów zakupu, a jeśli będziecie mieli problem powołujcie się na stosowne przepisy, które przywoływane są na wymienionej stronie. 
Infolinia PSORu jest po to by rozwiać wszystkie Wasze wątpliwości i wyjaśnić nieścisłości Zachęcam do korzystania. Sama nie raz z niej korzystałam i potwierdzam, rozmówcy są mili i nie gryzą, ponadto dość szeroka wiedza w zakresie opakowań po środkach ochrony roślin czyni ich rzetelnymi doradcami.
Natomiast mieszkańcom mojej Barczewskiej gminy przypominam, że nasz rodzimy ZUK daje nam wiele możliwości i udogodnień idąc nam częstokroć na tzw. rękę. Działkowcy mogą zdeponować swoje opakowania w PSZOKu w Barczewie. Takiej informacji udzieliła mi w zeszłym roku przemiła Pani w ZUKu. Oczywiście jeśli macie bliżej do sklepu, w którym środek zakupiliście, a sklep ten wpisany jest w rejestr zbiórki Wy także możecie zostawić tam puste, wypłukane opakowania.
Kochani dbajmy o  to by opakowania po środkach nie trafiały do odpadów komunalnych. szanujmy nasze środowisko - są to odpady niebezpieczne, które powinny być utylizowane w specjalny sposób!
Dla przypomnienia poprzednie posty na temat zbiórki opakowań po środkach ochrony roślin:
 1
2
3
Pozdrawiam PR

8 komentarzy:

  1. Słusznie! Przypominać, opowiadać i zachęcać. Ostatnio mam wrażenie, że przekonanie starszego szczególnie pokolenia do działań pro eco jest syzyfową pracą, ale wspaniałe jest to, że młodsi chyba nie przejmują zaśniedziałych poglądów, że jeden pies co się z takim opakowaniem zrobi...

    No i deszcz i u nas żniwa opóźnia... Powinny się kończyć, a jeszcze się nie zaczęły na dobrą sprawę... dziwne dziwy z tą Matką Naturą :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam wrażenie że Matka Natura pokazuje nam w tym roku środkowy palec...albo i dwa. Najgorszy jest brak perspektyw na poprawę pogody. Po dzisiejszym poranku kiedy to w tv zapowiadają codziennie deszcz tracę nadzieję...

      Usuń
  2. Tego typu tematy trzeba przypominać, bo ludzie....chcą lub nie , ale zapominają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiedziałabym raczej że duży odsetek to ignoranci którym sie po prostu nie chce....niestety :-( przykre to!

      Usuń
    2. a z tym lasem to katastrofa jakaś. Nie rozumiem tego że skoro i tak jedzie żeby wyrzucić śmieci to czemu nie pojedzie do pszoku (każda gmina takowy posiada)gdzie także można to zrobić za darmo...głupota ludzka nie zna granic...

      Usuń
  3. Faktycznie, ostatnie dni nas nie oszczędzają i co chwila serwują nam deszcz. Ja również nie narzekam, bo każda pogoda jest dla mnie dobra na spacer, ale Wam współczuję. Pamiętam jeszcze z dzieciństwa, gdy planowaliśmy wykopki - z obawą wstawaliśmy w wyznaczonym dniu i sprawdzaliśmy, co czeka na nas za oknem. Pamiętam również złość, gdy trzeba było ruszyć na pole w deszczowy poranek. Dziś wspominam to z rozbawieniem, ale praca w gospodarstwie to ciężki i często niedoceniany kawałek chleba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciężko patrzeć na owoce ciężkiej pracy które po prostu z dnia na dzień marnieją....perspektywa jakiegokolwiek zarobku marnieje wraz z nimi....no ale cóż, takie życie i taka praca - raz nam się udaje raz nie. Jesteśmy w 100% zalezni od pogody, a ta jak wiadomo lubi płatac figle. pozdrawiam!

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)