środa, 3 sierpnia 2016

6 dni na wygnaniu

5.30 przychodzi pielęgniarka. Pyta czy jadł i jak się czuje, mierzy mu temperaturę i sprawdza pieluchy, jeśli w nocy była nieszczęsna kupa. Leżę i patrzę w okno. Z jednej strony szyba, z drugiej okno, z trzeciej szyba. Człowiek czuje się trochę jak w akwarium.
Dochodzi 6. Hrabia śpi więc pora na śniadanie. Wstaję, ścielę łóżko (materac na metalowym stelażu, pamiętającym epokę wczesnego Gierka, na którym leży deska). Myję się i ubieram. Szybko do aneksu - wstawiam wodę, zalewam kawę, biorę prowiant z lodówki, robię śniadanie - cały czas nasłuchując czy dziecię me nie krzyczy.
6.30 - Siadam z kawą i kanapkami na łóżku - jest to ostatni moment odpoczynku w ciągu dnia, za chwilę zacznę bujać moje marudne niemowlę na zmianę na rączkach i w bujaczku i tak do wieczora.
7 - Hrabia budzi się z krzykiem i bólem brzucha. Po chwili się uspokaja. Karmienie.
8 - Przychodzi pediatra.
9 - Obchód
10 - Karmienie
10.30- 13 Bujanie, kołysanie, śpiewanie, noszenie, przebieranie, raport z brudnych pieluch......
13 - Karmienie
13.30 - Z wielkim hukiem wpada A. przywozi mi obiad, jem w pośpiechu, bo wiem, że musi wracać do pracy, a jego obecność sprawia, że mogę w miarę spokojnie zjeść, to on teraz kołysze....
16 - Karmienie
16.30-19 - Bujanie, kołysanie, śpiewanie, noszenie, przebieranie, raport z brudnych pieluch......
19 - Wpada A. kąpiemy Hrabiego we dwoje gdyż wkłucie w nodze, którego nie można zamoczyć uniemożliwia mi wykąpanie go samodzielnie, karmienie, A. kołysze ja się kąpię, robię kolację, jem....
Pierwszy na oddziale wstaje, ostatni idzie spać....Kładziemy się po 22.... Kilka razy w nocy wstając.
Tak minęło nam 6 długich dni w szpitalu. Każdy przepleciony był płaczem maleńkich istot dobiegających ze wszystkich możliwych stron. Najcichsze jęknięcie przypomina Ci, że za ścianą dzieją się osobiste tragedie z dziećmi w roli głównej. Dźwięk ten świdruje w uszach i wpisuje swoją melodię na stałe w Twojej głowie. A Ty - choćbyś chciała iść utulić i pocieszyć - jedyne co możesz zrobić to usiąść i  płakać razem z nimi.
Czasami zdarza mi się powiedzieć, że na świecie nie ma sprawiedliwości, moja mama kwituje to wtedy słowami, że gdzie jak gdzie, ale na świecie na próżno jej szukać.... Sześć długich dni w szpitalnej rzeczywistości tylko potwierdziło jej słowa.
Nie jesteśmy z tych rodziców co z każda inaczej wyglądającą kupą lecą od razu do lekarza, mieliśmy powody do tego żeby wszcząć alarm i jak się okazało podstawne. Nie będę się rozczulać nad sobą i swoją rodziną. Nie nam pierwszym trafiło się combo z wirusów biegunkowych. Trudno, takie jest życie. Na szczęście jakoś sobie dajemy radę i dzięki temu wcześniej zostaliśmy wypuszczeni do domu. Nie powiem żeby Hrabia był zadowolony z tego co go spotkało, choć patrząc na sprawę z perspektywy posiadania mamy na wyłączność 24/dobę trochę na tym skorzystał....
Kolejna wizyta w szpitalu uświadomiła mi tylko jakie mam szczęście posiadając dwójkę zdrowych dzieci. Jak bardzo powinnam dziękować Bogu za to, że jedynymi problemami jakie nas do tej pory spotykały były zwykłe dziecięce przeziębienia. Życzę sobie tego by tak pozostało, a wszystkim tym maleńkim istotkom zdrowia. Bo jak jest zdrowie to reszta sama się znajdzie....
Chciałabym Wam jeszcze raz podziękować za słowa wsparcia i życzenia zdrowia, które tak licznie wysyłaliście. Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczyło. Dziękuje za wszystkie propozycje pomocy i za pomoc (Ala!).
Chciałbym także podziękować całemu personelowi Oddziału Pediatrycznego V Chorób Zakaźnych - życzyłabym sobie zawsze takiej fachowej i miłej obsługi! Gdyby w każdym szpitalu i na każdym oddziale tak zajmowano się pacjentami szpitale nie przerażały by aż tak bardzo.
Powoli staramy się by Dziedzic doszedł do zdrowia, więc automatycznie  to jemu poświęcam większość czasu. Poza tym czas, w którym on śpi należy się Żukowej Panience.... Po raz kolejny pozostaje mi powiedzieć przepraszam, wrócę za chwilę...
PR
PS. patrząc na stan wyposażenia na oddziale zrobiło mi się trochę przykro. Oczywiście było czysto i schludnie jednakże dość zużyte sprzęty i pościel przypominają o tym, że wszystko jest wiekowe. Kochani stąd moja prośba - jeśli wasze dzieci powyrastały już z małych kocyków i pościeli łóżeczkowej może pójdziecie w moje ślady i podarujecie je do szpitala? Ja swoją nadwyżkę poszewek oddałam. Dostaliśmy sporo w spadku po dzieciach znajomych, a że przy Żuku korzystaliśmy tylko z 2 kompletów doszłam do wniosku, że nie bardzo nam są potrzebne. Teraz wiem, że komuś przydadzą się bardziej niż nam, a przy okazji mam poczucie spełnionego obowiązku....








12 komentarzy:

  1. Dobrze, że już jest dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może nie dobrze, ale na pewno lepiej i oby nadal szło ku dobremu :) pozdrawiam!

      Usuń
  2. ..aż się łzy kręcą w oku.. tak czytałam i czytałam i nie dałabym rady słuchać płaczu dzieci. Bezradność paraliżuje i to, że nie można pomóc.
    Cieszę się, że u Was wszystko dobrze i że już w domku jesteście:) Wszystkiego dobrego życzę i przede wszystkim zdrowia :):) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolina jakbyś musiała to byś wytrzymała, ale żeby na przykład pracować w takim miejscu trzeba mieć silne nerwy i powołanie...załamka psychiczna.... Jeszcze nie dobrze ale już lepiej, dziękujemy! pozdrawiamy!

      Usuń
  3. Najważniejsze, że to, co najgorsze już minęło. Zdrówka życzę całej rodzince.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no w sumie jeszcze nie do końca, ale nie dajemy się jak na razie. Dziękujemy!

      Usuń
  4. O rety.....Po takim maratonie nalezy ci sie wyjazd do spa i kilkuletnia przerwa od wszelakich chorób!!!!!!
    Cieszę się, że to już za Wami i trzymam kciuki by choroby Was omijały!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spa sobie daruję ale przerwę od chorób z chęcią przygarnę...Oby nas mijalo, nic więcej nam do szczęścia nie trzeba! pozdrawiam!

      Usuń
  5. Dokładnie - mamy dzieci zdrowe i to jest skarb. Szkoda, że tak często niedoceniany. Zdrówka życzę dla Hrabiego i oby to była jego ostatnia wizyta w szpitalu

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że już wróciliście. Pobyt w szpitalu jest straszny, a już tym bardziej kiedy trzeba tam być z maluchem. Sama przez to przechodziłam dwa lata temu we wrześniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tragicznie nie było ale faktycznie nie polecam tego typu wakacji....

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)