piątek, 20 maja 2016

8 punktów regeneracji - czyli prawie jak domowe SPA

Praca rolnika - bez względu na płeć - wymaga dużego poświęcenia własnego ciała..... oczywiście bez głupich skojarzeń proszę. Sezon trwa zazwyczaj od wczesnej wiosny do późnej jesieni, a jeśli ma się zwierzęta można powiedzieć, że praktycznie nigdy się nie kończy. Ponadto praca w domu oprócz wielu zalet ma też swoje minusy - między innymi to, że jesteś w pracy 24/dobę i momentami ciężko jest Ci wygospodarować czas na poświęcenie go tyko sobie i swoim przyjemnościom. Dodaj do tego jeszcze dorastające dzieci i doba jakoś tak panicznie skraca się o połowę.... 
 Myślę, że nie tylko o naszej/mojej pracy - pracy rolniczki można by było te słowa napisać, jednakże mając na uwadze mój zawód i częściową tematykę bloga chciałabym Wam pokazać kilka produktów, które musiały znaleźć miejsce w moim rolniczym domu - dla mojego lepszego samopoczucia i wyglądu.

1. Masażer do stóp.
Jestem z tych skąpych co to 15 razy zastanowią się zanim wydadzą swoje ciężko zarobione pieniądze na sprzęt, a jeśli ten sprzęt jest dodatkowo drogi, przychodzi jeszcze kolejne 15 razy zastanowienia. Padło na taki najtańszy z popularnego portalu aukcyjnego. Zakup zdecydowanie udany i trafiony. Służy nam już kilka lat. Po całym dniu stania - czy to przy sortowniku czy cięcia kapusty - kilkunastominutowy masaż wodny potrafi zdziałać cuda i zdecydowanie odciążyć zmęczone nogi. Ratuje mnie także w ciąży gdy łydki zaczynają rwać jakby mi ktoś żyły wypruwał.
Mój masażer posiada 3 tryby pracy - masaż drganiami; masaż wodny i połączenie obu tych masaży. Korzystam zazwyczaj z trzeciego. Koszt mojego to około 80 zł - cena wydaje mi się niezbyt wygórowaną.



2. Sól do kąpieli.
Kosmetyk, którego używam w połączeniu z wyżej wymienionym sprzętem. Co prawda w opisie masażera napisane jest żeby nie stosować żadnych płynów czy kosmetyków gdyż istnieje ryzyko przedostania się piany do części zasilanej prądem, jednakże sól, którą odkryłam oprócz pięknego zapachu i niskiej ceny cechuje się tym, że nie wytwarza piany. Używałam wielu, polecam zdecydowanie wersję z Biedronki, ja swoją kupiłam za 3,99 a zapach dorównuje tym z wysokiej drogeryjnej półki. 

3. Parafiniarka.
Mycie naczyń w kółko potrafi zniszczyć ręce do tego stopnia, że skóra po prostu pęka. Teraz wyobraźcie sobie co mogą uczynić ze skórą  i paznokciami woda, ziemia, soki roślinne itp. rzeczy. Parafiniarka jest cudownym urządzeniem, które odkryłam u kosmetyczki. W połączeniu z odpowiednimi kosmetykami nieziemsko regeneruje skórę dłoni i stóp. Koszt takiej jak mam ja (patrzcie wyżej - bezmarkowej) od 70 do 100 zł.



4. Krem i peeling do rąk i stóp.
W punkcie 3 mówiąc o odpowiednich kosmetykach wcale nie miałam na myśli drogich produktów rujnujących budżet domowy. Do parafiniarki potrzebny jest peeling żeby martwego naskórka nie pozostawiać w ciepłej parafinie. Nie musi kosztować kroci by był dobry. Tak na prawdę możemy wykonać go w domu z produktów, które zazwyczaj mamy w kuchni. Zasada ta tyczy się zarówno skóry rąk jak i stóp.
 Po skończonej kuracji parafiną, a także kilka razy dziennie należy też stosować krem do rąk. Używaliśmy z Panem Rolnikiem kremów do rąk w przedziale cenowym od 3 do 80 zł za tubkę. Powiem tyle - nie warto jest wyrzucać pieniędzy na superdrogie marki. Krem do szybkiej regeneracji skóry musi być glicerynowy. Może być taki najtańszy z kiosku przy przystanku autobusowym. Najważniejsza jest systematyczność w jego używaniu. Tak to już niestety działa, że jak coś leży w szafce albo torbie to cechuje je mała skuteczność działania.  My aktualnie dobrnęliśmy do punktu, w którym krem do rąk każde z nas ma w swojej szafce nocnej, mamy tubkę w kuchni i w każdym samochodzie. Bardzo ułatwia to systematyczność używania. 
Co do kremów do stóp jeśli nie ma się większych problemów ze skórą na tej części ciała można używać tego samego kremu co do rąk, jeżeli jednak skórę na stopach ma się przesuszoną, a pięty lubią sobie popękać polecam kremy z mocznikiem, które skutecznie ją zmiękczają. Bez problemu dostaniecie taki krem w aptece, z drogeryjnych z tego co pamiętam chyba ziaja taki oferuje.
Co do kremowania - ogólnie powinno się także pamiętać o codziennej pielęgnacji skóry twarzy i szyi - ale to chyba tak oczywiste jak to, że po zimie przychodzi wiosna....



5. Mydło w kostce.
Jeśli skóra dłoni jest narażona na wiele szkodliwych czynników wszelakie suche mydła, mydła w płynie, a szczególnie mydła antybakteryjne można sobie wsadzić.... (za przeproszeniem). Wymienione przeze mnie produkty powodują jeszcze większe wysuszenie skóry. Nie ma nic lepszego niż zwykłe mdło w kostce - choć wiem, że w tych czasach jest ono po prostu niemodne. Zwykłe, glicerynowe - u nas w domu nr. 1 jest biały jeleń, aczkolwiek nie tylko tego używamy. 
Mydło w kostce, oprócz mycia, jest produktem, które świetnie dezynfekuje rany wszelakie. Mając zastrzał wystarczy rozpuścić kawałek kostki w gorącej wodzie i trzymać w niej uszkodzone miejsce - metoda polecona mi przez lekarza, gdy po studniówce wróciłam z kciukiem wielkości pięści - zadziałała wtedy, jak i niedawno gdy Żuk dorobiła się zastrzału na ręce.

6.Olej - w moim przypadku lniany.
Jakiś czas temu Ola na swoim blogu opisała metodę regeneracji włosów za pomocą olejowania. Nie byłabym sobą gdybym nie wypróbowała. W moim przypadku zastosowałam olej lniany. Włosy oprócz tego, że się nie puszą, są bardziej lśniące i wydaje mi się, że mocniejsze. Nie wyciągam ich garściami tak jak wcześniej. Praca na świeżym powietrzu potrafi zniszczyć nie tylko skórę ale i włosy, olejowanie zdecydowanie pomaga je zregenerować. 



7. Zestaw pilników do paznokci.
Pewnie każdy z Was wie, że nożyczki i obcinacze do paznokci zazwyczaj je łamią lub tną nierówno. Mamy zestaw pilników od grubo do drobnoziarnistych po to by po szybkim cięciu paznokcie te wyrównywać. Dzięki temu wyglądają lepiej i nie zadzierają się. Chyba każda kobieta tę zależność zna i wie o czym piszę - Panowie jak nie wiedzą to powinni się dowiedzieć. Pan Rolnik już się dowiedział :)

8. Rękawice jednorazowe.
Nie jest to kosmetyk co prawda, ale nazwałabym je produktem pośrednim między zadbanymi rękami, a zrobioną pracą...
Nadają się do wszystkiego - od obierania ziemniaków, poprzez mycie naczyń, sprzętó domowych, a na pracy w polu skończywszy. Najczęściej kupujemy nitrylowe, gdyż są najtrwalsze. Jednak jak nie możemy czekać na wysyłkę bo pudełko za szybko się opróżniło kupujemy cokolwiek - lateksowe, vinylowe (ostatnio z braku alternatywy i przymusu szybkiego zakupu używamy rękawic z Lidla - powiem tyle, dają radę). Nie raz i nie dwa ratowały skórę przed uszkodzeniami. Zakładamy je nawet pod grube tzw. wampirki - rękawice szmaciane z powłoką gumową.
Należy jednak pamiętać że choć ratują skórę przed trwałym zabrudzeniem, to jednak noszenie ich przez kilka godzin dziennie wiąże się niestety z odparzeniami paznokci co skutkuje ich większą łamliwością. Mimo tej wady - nie wyobrażam sobie pracy w kuchni czy w polu bez tych rękawic.

 Myślę, że wymienione przeze mnie produkty są raczej rozsądnym niż burżujskim podejściem do podstawowej pielęgnacji ciała. Podpiąć je można pod każdy zawód i każdego człowieka. Ja osobiście nie wyobrażam sobie życia bez tych kilku produktów.  Zdecydowanie ułatwiają one dbanie o siebie. Poza tym nie są mocno praco i czasochłonne w użyciu.

Pozdrawiam PR


16 komentarzy:

  1. Maszynka do masażu stóp by mi się przydała. Muszę poprosić na jakąś okazję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i na pewno nie będziesz żałować! to jest na prawdę przyjemność!

      Usuń
  2. Fajny post :)parafiniarka - dobra rzecz :) a masażer.. marzy mi się :D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! zazwyczaj nie polecam produktów, ale to są na prawdę 2 rzeczy które moim zdaniem warto mieć. Taka prawdziwa chwila przyjemności.

      Usuń
  3. O jaka miła niespodzianka! :) Dziękuję! ♥ U mnie olej lniany był zbawienny przy wypadaniu włosów w okresie ciąży, ale teraz już po "rozpakowaniu" nadal olejowanie włosów to mój ulubiony rytuał. Moczenie stóp w gorącej wodzie wyniosłam jeszcze z dzieciństwa i zostało mi tak do dziś. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola, powiem Ci że dzięki Twojemu wpisowi moje włosy odżyły, także pewnie jeszcze nie raz o Tobie wspomnę. pozdrawiam!

      Usuń
  4. Oj taki masażer stóp, albo ta maszynka do rąk to by mi się przydala! Masz rację, nawet najlepesz/najdroższe kosmetyki nic nie wskórają jesli będą leżeć w torebce lub szafie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w szafce czy torbie to zazwyczaj tylko kończą swój żywot wraz z końcem terminu. A masażer i parafiniarka na prawdę się przydają i potrafią ukoić ciało i duszę ;)

      Usuń
  5. przedstawiłas moje prezenty , które niadowno zakupiłam :) parafiniarke dla mamy i masażer do stóp mojej babci. Są rewelacyjne i sama chętnie bym z nich skorzystała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) znalazł się ktoś kto potwierdza moje słowa! Fajnie, bo przynajmniej wiadomo że nie kłamię ;)

      Usuń
  6. Pani Rolnik, jak zawsze Panią podziwiam, tyle determinacji, zaangażowania i jeszcze znajduje Pani czas dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się, choć i mi nie zawsze wychodzi. Przełamuję stereotypy - zaniedbanych wiejskich kobiet ;) Dziękuję za miłe słowa! pozdrawiam!

      Usuń
  7. Sposób z urządzeniem masującym stopy i solą morską regularnie stosuję, świetne efekty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejne potwierdzenie moich słów! Miło!

      Usuń
  8. Pani Rolnik, ja również stosuję podobne metody. Bardzo często sama robię kosmetyki z naturalnych i ekologicznych produktów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja może nie za często, ale olej na włosy, Ciepła oliwa z cytryną na dłonie czy peeling domowy są na prawdę niewymagające i szybkie, a przynajmniej wiadomo co w tym jest i tak jak piszesz, są bardziej ekologiczne niż te sklepowe. pozdrawiam!

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)