wtorek, 12 kwietnia 2016

Co inni powiedzą?

Moda - słowo, które powinno być najzwyczajniej w świecie zakazane. Moda i nowe trendy są dla mnie sektą, która wciąga coraz to nowe rzesze nieświadomych obywateli wyciskając z nich przede wszystkim kasę. Moda rujnuje człowiekowi życie i tylko od człowieka i jego psychiki zależy czy da się pociągnąć do samego dna.
Tak się składa, że jestem na tym zakręcie życia, który prowadzi mnie w stronę kolejnego macierzyństwa. Zwracam więc uwagę na wszystko co z dziećmi związane. Mogę się z tym zgadzać lub nie, a moje zdanie oprócz tego, że zostanie przelane na wirtualne kartki mojego bloga nikogo nie obejdzie za bardzo. 
Patrząc jednak w kierunku ,do którego zmierzam zauważam trend na wiele rzeczy (nie twierdzę wcale że są one złe), z którymi nie masz prawa się nie zgodzić. Każda odmienność poglądów powoduje solidaryzację populacji do tego stopnia, że niektórzy są wręcz w stanie wydrapać Ci oczy żebyś tylko zmieniła poglądy - tak wiem, że tylko krowa poglądów nie zmienia, a przekonywanie w dobrej wierze do czegoś według Ciebie i większości ogółu pożytecznego czy dobrego powinno być kolejnym stopniem do nieba.....
Moda na ubrania, dodatki i kolory. Też lubię mieć pięknie wokół siebie, ale moje pięknie niekoniecznie musi pokrywać się z Twoim pięknie. Nastała moda na biały, szary, czarny, hand made, drugie życie staroci... Nie mam nic przeciwko tyle, że oglądając setki wpisów i katalogów z białymi kuchniami i szarymi dodatkami do nich, wchodzisz któregoś ranka do swojej i myślisz sobie "potrzebny tu remont" nawet jak meble jeszcze niezniszczone, a biały do tej pory uważałaś za nie w twoim guście. Wmówili Ci, że aktualnie panujące trendy to najlepsze co możesz mieć i tylko to da Ci szczęście.....
Codziennie rano słyszysz od męża, że Cie kocha i że jesteś piękna. Miło to słyszeć po roku, pięciu czy piętnastu latach małżeństwa. Choć to słowa męża powinny być najważniejsze na całym świecie wchodzisz na ten wytwór piekieł jakim jest FB i widzisz jeden płaski brzuch z kaloryferem, drugi i trzeci, po czym jeszcze z piętnaście koleżanek z czego każda na innej diecie. Dopadła je moda i  Ciebie też powoli zaczyna....Bo przecież mam rozmiar L, a tu TV i wszystkie portale trąbią o tym, że lato za pasem.... Dorzucasz sobie więc obowiązków do całego normalnego życia, zazwyczaj kosztem rodziny i czasu wolnego lub przeznaczonego na spanie,  katujesz się nie zważając na protesty, bo przecież na pewno będziesz szczęśliwsza w M-kach na dupie. Ewentualnie masz 15 lat i zaczynasz właśnie drogę w kierunku anoreksji, bo tylko chuda możesz się podobać, być zauważona i lubiana...
Moda na żywność ekologiczną, niejedzenie mięsa, glutenu czy ch... wie czego tam jeszcze. Ja rozumiem, że mamy w sklepach coraz to bardziej przetworzony śmietnik, ale musicie zdawać sobie sprawę z tego, że mamy tez prawo, które ten śmietnik reguluje. Chcesz jeść ekologicznie - nie ma problemu wyprodukuj sobie warzywa we własnym warzywniku, ale nie wpędzaj w depresję osób, które nie mają warunków do tego żeby taki założyć, albo takich, których nie stać na żywność ze znaczkiem BIO (swoją drogą wcale nie oznaczającego EKO).
Tak się  złożyło, że zostałam (zapewne nie tylko ja) wychowana w przeświadczeniu "MUSISZ". Całe moje życie oparte jest na tym słowie.
Musiałam zajmować się młodszym bratem, dawać mu przykład, bo przecież byłam starsza, a takie są konsekwencje bycia starszym rodzeństwem.... (czy oby na pewno?). Musiałam się uczyć, żeby nie skończyć w "życiowym rynsztoku" (cokolwiek to oznacza). Musiałam iść na studia, bo przecież jak bez nich żyć, znaleźć pracę i funkcjonować...(jak się okazuje jednak się da, choć mi już nie będzie dane tego doświadczyć). I tak robiłam to co musiałam, choć wcale nie musiałam, a później robiłam według zasad musisz wpojonych mi w pierwszych latach życia, bo inaczej nie umiałam....
Pewien znajomy powiedział mi kiedyś - "Ilona, Ty wcale nic nie musisz - TY MOŻESZ, a to duża różnica".
Wiele wody w rzekach upłynęło zanim zrozumiałam jego słowa. Jestem żoną, bo chciałam nią zostać - więc automatycznie muszę zamieniło się w chcę. Jestem matką - bo nią również chciałam zostać. Pracuję w gospodarstwie nie z przymusu, ale z wyboru... Można by tak wyliczać w nieskończoność rzeczy duże i błahostki z mojego obecnego życia, które zamieniają się w obraz chcę być tym kim jestem, niczego nie muszę.
Prościej się żyje ze świadomością braku przymusu. Łatwiej jest przyjąć pewne rzeczy do świadomości i żyć z nimi wiedząc, że ma się wybór, a to co robimy jest tym czego chcemy, a nie tym co zostało nam przykazane zrobić. Na tym polega wolność, więc polecam zastosować tę zasadę wszystkim, którzy myślą, że podążanie za aktualnie wytyczonymi trendami da im szczęście, bo nie na tym ono polega....
Pamiętajcie nic nie musicie - Wy możecie!
PR

18 komentarzy:

  1. Nie stosuje się do modowych "wskazówek" jestem na nie wręcz oporna :) Biele? Szarości? Nudne jak dla mnie, wole kolory wesołe :) Hand -made owszem fajne rzeczy, ale swoje kosztują! sama uszyć nie potrafię. Żywność eko? A bo mi się chce wszystko co do literki sprawdzać co jest w środku? Nie, ja się nie nadaje na bycie modną, współczesną mamą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. denerwuje mnie ta moda na zmienianie wszystkiego bo (tak jak napisałam na FB) prowadzi tylko do nadmiernego i niepotrzebnego konsumpcjonizmu. Tak jakby kolor ścian czy mebli zagwarantowały nam same dobre chwile w domu, a przecież to nie sprzęty tworzą dom, a ludzie. Ja też sie nie nadaję do pędu za modą....a w szafie mam jeszcze kilka rzeczy z czasów studiów które nadal noszę... :)

      Usuń
    2. Ha ha :) Myślałam,że tylko ja chomikuje takie "wiekowe" ciuchy :)

      Usuń
  2. Ja też jestem oporna na modę, można powiedzieć, że jestem totalnie niemodna i dobrze mi z tym. Dawno przestałam się przejmować tym, co ludzie powiedzą i jak mnie widzą, bo prawda jest taka, że nawet gdybym była idealna, i tak by coś znaleźli. Grunt to być sobą :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie! bo nie ma ludzi idealnych! znam osoby które robią generalne remonty w domach tylko dlatego że aktualny stan jest niemodny i wiesz co wydaje mi się że to są osoby które potrzebują poklasku innych żeby czuć się szczęśliwe. A co do mody - nie mam chyba w szafie niczego co by spełniało jej aktualne wymagania....ech chyba również jestem niemodna ;) pozdrawiam!

      Usuń
  3. Ja mam to szczęście, że kompletnie nie przejmuje się modami i trendami. Latają mi one całkowicie, szczególnie odkąd mieszkam na Szczycie i mam swój własny świat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia ja to bym raczej powiedziała że Ty wyznaczasz trendy, jesteś stylowa sama w sobie (nie mówie tego po złości tylko tak szczerze). Twoja miłość do folkloru powoduje że jesteś jedną z barwniejszych osób jakie (mam nadzieję że mogę tak powiedzieć) znam :)

      Usuń
  4. Oj bardzo dużo czasu upłynęło aż i ja zrozumiałam, że już nie muszę a na reszcie mogę! Szkoda tego czasu ale niestety 16 lat temu "co ludzie powiedzą" miało ogromne znaczenie i przez te głupie słowa, pół życia sobie zmarnowałam!!!
    Moda, modą najważniejsze jest być sobą i chcieć - a chcieć to móc!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja byłam zawsze niemodna, bo z pierwa nie miałam kasy na modę jakąkolwiek. Nie miałam modnych ciuchów ani kosmetyków, zamiast chodzić na modne wiejskie potupaje i dyskoteki ja czytałam niemodne książki i zdobywałam niemodną w tamtym okresie i okolicznościach wiedzę, do tego o zgrozo interesowałam się komputerami zamiast modnymi fryzurami, kieckami czy innymi tam nudnymi rzeczami. W wieku 20 lat zamiast umawiać się na randki ja kopałam się z facetami po łbach i rzucałam nimi po macie. Wtedy już miałam pracę ale moje układy z modą się nie zmieniły - ciągle byłam przeciw pracując wytrwale nad swoim mianem "dziwnej" :-D Dzis mam prawie 40tkę i nadal zakładam żółte i różowe ubrania, gdy tylko mnie najdzie na to chęć, włosy zgoliłam na kilkanaście milimetrów i nie farbuję mimo, że są kompletnie siwe i mam totalnie w doopie, co ludzie sobie myślą... Albo inaczej - trzymam z ludźmi, którzy myślą podobnie, reszta się może cmoknąć :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tam zawsze błam wyrzutkiem, gdy moje koleżanki nosiły szpilki ja chodziłam w dzwonach... zostało mi to do dziś że wolę z mężem porozmawiać o uprawie niż o najmodniejszych kolorach lakierów do paznokci....z tą różnicą że teraz się już nie przejmuję moją odmiennością i innością :)

      Usuń
  6. Z tym że wychowują nas w przeświadczeniu MUSISZ to i tamto bo tak i tak... Uświadomiłaś mi własnie że tak mam, czuje że muszę wiele rzeczy, za dużo. Muszę być zgrabna, wypielęgnowana, ubrana. Muszę mieć czysto w domu, muszę chodzić cały dzień na pełnych obrotach bo inaczej dzień stracony... Moja Mama do tej pory mnie faszeruje nowymi MUSISZ. Jej to przerażające... Jestem w sidłach tego słowa. nie wiem kiedy się uwolnię i poczuję że chcę a nie muszę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie o to chodzi, ciągle coś musimy. Włączasz durną tv śniadaniową, a tam trąbią że musisz być piękna żeby być szczęśliwa, a jak tego nie zrobisz to unieszczęśliwisz swoje dzieci....mam wrażenie że codziennie z każdej strony robią nam pranie mózgu...

      Usuń
  7. Z modą od zawsze byłam na bakier,raz - nie było mnie stać, a dwa jestem cholernie wybredna :D Teraz szał modowy też na mnie nie działa, wolę kupić to, co mi się podoba, niż to co nosi pół miasta - nie koniecznie to musi być wygodne ;) I ja też należę do klubu "musisz" - masakra! ;P Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę że wychowywaliśmy się w takich czasach że rzadko kogo było stać na podążanie za modą, a poza tym towaru nie było tak pod dostatkiem jak teraz... Wygoda to u mnie priorytet :) a poza tym ja tak jak Ty też lubię trochę na bakier z innymi, tak na przekór chociażby dla dobrej zabawy :)

      Usuń
  8. Chyba najważniejszy jest dystans - do tego, co przekazują nam media; do tego, co pokazują nam znajomi na fejsie (zawsze to takie piękne i różowe); do tego, co "powinniśmy" i prawd głoszonych przez wszystkich wokół. Kiedyś denerwowały mnie uwagi o tym, że jesteśmy z mężem z boku tego wszystkiego, że nie udzielamy się w jakiś dyskusjach itp., ale teraz mnie to cieszy, bo dzięki temu nikt nam się nie narzuca ze swoim zdaniem, nie ingeruje w naszą codzienność. A moda? Przeminie... :) Możesz się dostosować, ale nie musisz. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trudno jest zachować dystans do czegoś co Cię otacza i tworzy Twój świat, ale to fakt, ćwiczenie silnej woli i twardego charakteru i staranie się przynajmniej zachowywać dystans do tego wszystkiego czyni nas wyjątkowymi i niepowtarzalnymi. Też jesteśmy zdystansowanym małżeństwem i tak jak Wam - nam również z tym dobrze.

      Usuń
  9. pewnego dnia też do mnie dotarło, że nie MUSZĘ, mogę, chcę, być może....
    i czasem gdy ktoś mi mówi musisz, to awanturka gotowa.

    Ostatnio zapraszaliśmy gości, spora u nas rodzinka więc i sporo osób było. niektórzy próbowali mnie uświadamiać co na takim spotkani musi być. Oj nasłuchali się ode mnie. My zapraszalismy gości, więc mogło być tak jak my chcemy, prawda? Nikt głodny nie był, nudzić się też nie nudzili. A że nie zabawialiśmy ich 10 godzin to chyba nie jest problemem...
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale za to jakie to cudowne uczucie uświadomić sobie wreszcie że nic nie muszę i zrzucić z siebie ciężar tego słowa. :)

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)