czwartek, 24 marca 2016

Z życia wsi warmińskiej - ziemia zatętniła życiem

Wieś warmińska tętni życiem. Sezon zaczął się na dobre i widać to nie tylko po sadach gdzie pracownicy uwijają się jak małe mróweczki. Mąż mój znika skoro świt, wpada na przerwę obiadową w środku dnia, by później znów zniknąć i wrócić często jak Żuk już przydusza wieczornego komara. Jakoś tak zima w tym roku wyjątkowo szybko minęła.
Nawet koty mają coraz mniej interesów do załatwienia w domu i często bywa tak, że cały dzień ich nie widać - nie, to nie marzec im w głowie, wszystkie wysterylizowane, to wiosna....
Babcine okna ugościły masę kubeczków ze wschodzącymi pomidorami, selerami, porami i innymi cudami - jeśli ktoś planuje własny warzywnik, a jeszcze nie wysiał to przypominam, że pora już na własnoręcznie wysiewane warzywa. Korci mnie puszka z nasionami cukinii, codziennie się do mnie uśmiecha. Jednak na jej wysiew muszę jeszcze ze 3,a nawet 4 tygodnie poczekać..... Nie zmienia to faktu, że czuję już zapach i smak swoich cukiniowych placków.....
Początek kwietnia to jeden z ważniejszych terminów prac polowych - wysiew kapusty na rozsadniku. Nasiona już przygotowane, teraz tylko czekać na dogodne warunki i odpowiedni termin. Oczywiście przyjdzie mi w tym roku być tylko biernym obserwatorem tegoż procederu - nie wiem jak usiedzę w miejscu, najpewniej trzeba będzie mnie zakneblować.......
Zeszłoroczna susza i nijaka zima w tym roku nie były łaskawe dla pól ze zbożami, nasze pszenice zastanawiają się nad tym czy żyć.... Do tego prognozy zapowiadające kolejny suchy sezon nie brzmią obiecująco i zachęcająco, ani dla nas ani dla tych biednych roślin.
Jeśli nie zdążyliście jeszcze posprzątać po poprzednim sezonie i poprzycinać drzewek owocowych jeszcze jest na to czas. Nasz mały przydomowy sadek już ogarnięty i tylko mi żal, że w tym roku się na nic tam nie przydałam.
 Po 8 latach małżeństwa z rolnikiem mogę stwierdzić jedno - jakby mi ktoś kazał teraz usiąść za biurkiem i siedzieć tak po 8 godzin 5 albo 6 dni w tygodniu najprawdopodobniej strzeliłabym sobie w łeb po miesiącu - tak wielką radość sprawia mi ruch i praca na świeżym powietrzu. Nie ukrywam, że mam tego teraz jak na lekarstwo gdyż mój błogosławiony stan wprawił mnie raczej w niebyt niż w euforię, a zasięg spacerów mam tylko do granic podwórka. Za każdym razem gdy zapuszczam się dalej mój pęcherz służy za trampolinę i zastanawiam się czy zdążę dojść do łazienki......
Pozdrawiam PR

13 komentarzy:

  1. mój przydomowy ogródek puszczony w samopas ;) ale może czas najwyższy zabrać się za niego i troszkę ogarnąć??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz musisz się zastanowić czy jesteś na to gotowa bo to kolejny level życia - wiesz taki proces dorastania, dojrzewania do pewnych rzeczy.... najpierw swój ogródek (ogródeczek), później porządny ogród i własne przetwory z niego, a później to już tylko babcią zostać... :) hahaha

      Usuń
    2. Kochanie, w tym swoim długoterminowym planie musisz wziąć pod uwagę, że mój ogród ma 4x5... metrów :D mam kilka tujek, dwie doniczki, tarasik i malusi kawałeczek trawki ;)

      Usuń
    3. spoko, jeszcze parę lat i jedną z opcji pewnie zaliczysz a) dokupisz działkę dołączoną do swojej, dzięki czemu powiększysz ogród; b) kupisz działkę na przedmieściach i będziesz uprawiać warzywa; c) kupisz dom na zadupiu i będziesz mieć duuuuużo działki pod warzywa...... nie chcę Cię straszyć ale z moich obserwacji wynika że jakoś tak to działa - dziwnie....

      Usuń
    4. o nie, nie ze mną te numery, jedyną opcję, jaka sobie daję, to zakup mieszkania w bloku!!! Nigdy żadnej ziemi - ewentualnie duży taras :)

      Usuń
    5. myślę że blok to dobre miejsce na emeryturę i dla starszych osób, ciepło w domu, ciepła woda, żadnych obowiązków typu cieknący dach. ja na starość też rozważam taką opcję.

      Usuń
  2. Ja wiem, że to dużo pracy, ale chyba wiosna na wsi najpiękniejsza? Uwielbiam patrzeć jak wszystko budzi się do życia!
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, tu chyba wszystko piękne (no może z wyjątkiem świąt Bożego Narodzenia, bo jednak dekoracje w mieście też mają swój urok), ale ogólnie każda pora roku na wsi taka naturalna, jak tylko ktoś choć trochę naturę lubi to uroki odnajdzie :) Całuję i ściskam!

      Usuń
  3. U mnie już na parapetach dumnie panoszą się doniczki z pelargoniami - podobnie jak w roku ubiegłym, w tym również postanowiłam sama zadbać o balkonowe kwiaty i nie kupować gotowych. Jednak już nie mogę się doczekać spacerów z wózkiem na osiedlowy ryneczek po jakieś roślinne cuda.
    Co do pęcherza to u mnie jest poziom hard - dwa kroki na zewnątrz i już czuję, że muszę wracać, a w nocy co godzinę mam przymusowy spacer. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balkon w domu to taka namiastka natury w miejskim tłoku i zgiełku. dobrze że potrafisz zadbać o niego sama i go docenić, masz takie swoje miejsce wyciszenia :)
      U nas też ciężko z pęcherzem i w ogóle, po Żuku miałam wyidealizowany obraz ciąży, ta jest o 180 st. inna, na pewno trudniejsza i cięższa. ale czego się nie robi dla własnych dzieci :) pozdrawiam i całuję!

      Usuń
  4. Ciszę się, że w końcu nadeszła wiosna. Chcę już móc pielić ogród i sadzić kwiaty ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też już tęsknię za dniami na świeżym powietrzu, odpoczynkiem na ławce pod orzechem, zapachem ziemi....

      Usuń
  5. Najważniejsze to dobrze się przygotować to nadejścia wiosny, znalazłam tu: http://www.agropolska.pl/ bardzo ciekawy artykuł dotyczący ochrony roślin przed szkodami na wiosnę. Polecam się zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)