czwartek, 17 marca 2016

Status ciężarna czyli o małpie w zoo

 Małpa w zoo, albo lepiej małpa w cyrku - myślę, że to drugie to dobre określenie. Dodam tylko, że chodzi mi o tą co z clownem rozbawia publiczność przy zmianie dekoracji..... Tak zdecydowanie od 29 tygodni czuję się jak małpa w cyrku. Temat do dyskusji, komentowania i oceniania....  No może tylko z tymi 29cioma tygodniami przesadziłam, bo dość długo udawało nam się utrzymywać radosną nowinę tylko dla siebie, ale cała reszta się zgadza.
Za chwilę pewnie usłyszę, że jestem niewdzięczna bo inni dzwonią zapytać jak się czuję, a ja narzekam. Ja wiem, że są tacy, którzy robią to ze szczerego, dobrego serduszka. Jestem im za to wdzięczna niezmiernie, bo w końcu miło jak ktoś się nami interesuje, choć trochę. Wiem jednak także to, że są i tacy, którzy robią to z czystej ciekawości lub bo wypada zapytać. Uwierzcie mi - nie wypada, lepiej czasami po prostu nie zawracać sobie głowy.
Korzystając z mojego błogosławionego stanu postanowiłam iść w ślady koleżanek i też dać sobie upust kilku ciążowym bolączkom. W końcu teraz nam więcej można, więcej zostanie nam wybaczone, bo wszyscy boją się myszy....czy czegoś tam, nie do końca wiem co nasyłają ciężarne na tych, którzy naruszają ich status "mogę wszystko".
Najpierw słyszałam ciągłe szepty, że rzekomo dobrze wyglądam, bo (UWAGA! UWAGA!) "nic po mnie nie widać!". Heloł! czy mam zacząć wstydzić się tego, że rośnie we mnie nowe życie bo zaczęło być widać mój wystający brzuch? Czy to, że kobieta ciężarna wygląda jakby w ciąży nie była to powód do dumy i potwierdzenie tego, że dobrze wygląda? Znakiem takim, że jak zaczyna się zaokrąglać to już przestaje dobrze wyglądać?
 Chyba kult wieszaków z wybiegów nadal wiedzie prym w mniemaniu i świadomości społeczeństwa, a ten kto ma chociażby większe cycki niż te panie z reklam i wybiegów, niekoniecznie będący w ciąży jest już odludkiem i odstępstwem od bardzo wąsko postrzeganej normy.... Przykre to!
Jak na razie tkwię w etapie - "oooo taki mały brzuszek jak na 29 tydzień?", choć chyba powoli się kończy, bo ostatnio usłyszałam, że jednak jest duży, a nawet bardzo duży.... Co ma sobie ta biedna ciężarna myśleć, zwłaszcza jak słyszy od matki kilkorga dzieci, że ma mały brzuch jak na tydzień w którym akurat jest? Może to, że jej dziecko się źle rozwija skoro jest za mały....?  Tyle się mówi o tym, że każda ciąża jest inna, każde dziecko jest inne i dwóch identycznych osób na świecie się nie uświadczy, a takie teksty krążą w obiegu jak opowieści o szewczyku dratewce....
Jak już wspomniałam powoli zaczyna się etap najgorszy - podsumowywania przybranych kilogramów.  Pytania "czy dużo mi przybyło", "czy mam duży brzuch", albo lepiej "czy dużo mam rozstępów" zaczną się sypać za chwilę z każdej strony - skąd wiem? Raz ten etap już przerabiałam. Później dojdzie jeszcze komentowanie za moimi plecami, a kto życzliwszy uprzejmie mi doniesie, że ta czy inna osoba stwierdziła, że źle wyglądam, bo dużo przytyłam, a jeszcze więcej mi zostało. I zacznie się istny festiwal krytyki dla sportu....
Czemu mnie to rusza choć nie powinno? Myślę, że wiele osób podzieli moje zdanie - choć niektórzy niekoniecznie publicznie. Nikt nie lubi być oceniany, nikt nie lubi jak mu się wytyka jakieś niedociągnięcie, choć on nawet za niedociągnięcie tego do momentu wytknięcia nie uważał. Społeczeństwo ma utarty obraz człowieka idealnego i bez względu na to czy uważamy tak jak reszta gawiedzi i próbujemy się w te ramy wpasować czy mamy je w głębokim poważaniu to nie lubimy być wytykani i określani jako inni. Inność niestety często oznacza gorszość - choć to nie po polsku to wiele osób mnie pewnie zrozumie. 
A czemu o tym piszę? Bo kilka lat temu strasznie się tym przejmowałam, wystający po ciąży brzuch i komentarze innych wpędziły mnie w stan depresyjny, przez co cierpiałam nie tylko ja ale i moi bliscy. Choć teraz zakładam sobie, że nie dam się tak łatwo to tak na prawdę nie mogę przewidzieć tego co będzie za niecałe 3 miesiące....
A jeśli jednak znów moja głowa nie poradzi sobie z nadmiarem komentarzy, może chociaż ten tekst pozwoli mi powrócić do normalnego logicznego myślenia, bez oglądania się na innych.....
PR

43 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. :) lubię się przytulać więc ściskaj!

      Usuń
  2. Buhahaha, ja za to słyszę: ale masz wielki brzuch :p
    Ale ja się nie przejmuję, bo się dobrze z nim czuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tam na razie też sobie do głowy nie wkładam, dobrze mi również z tym moim brzuchem, choć czasem mnie uwiera....

      Usuń
  3. Moja Kochana, ja kiedyś usłyszałam, że za dobrze wyglądam, jak na dziewczynkę, tylko dlatego, że miałam zrobione włosy, makijaż, normalny strój (a nie rozciągnięte dresy męża). Dobrze, że masz na to wszystko wylane ;) Ściskam i przesyłam ogromnego buuuuziaka :****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. błahahaha za dobrze wyglądasz....no teraz to rozwaliłaś system!

      Usuń
  4. Mnie najbardzuej irytowały telefony z pytaniem czy już urodziłam, tak jakbym zamierzała w razie co ukryć ten fakt na najbliższe kilka lat :)
    Trzymaj się ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj takim natrętem to ja sama byłam w styczniu, jak czekałam na moją bratanicę, to codziennie dzwoniłam do brata i bratowej zapytać czy Małą się już wybiera czy jeszcze ma wczasy w brzuchu.... później dopiero do mnie dotarło że ja natrętna jestem.... pozdrawiam!

      Usuń
    2. Ja zaś pamiętam te pełne politowania pytania "TO TY JESZCZE ŁAZISZ?" w sensie, że już termin pewnie minął i to wstyd z takim przeterminowanym brzuszyskiem po wsi się pałętać :-D

      Usuń
    3. Matko! Kobieto! gdzieś Ty się uchowała? I w jaki sposób w depresję nie wpadłaś?

      Usuń
    4. Normalni inaczej nie miewają depresji :-)

      Usuń
  5. Wyglądasz ślicznie i nie uważam że źle zrobiłaś nie chwialąc się po pierwszym teście:)
    A kto coś inny myśli? Już Ci mówiłam jak ma się problem ze sobą to najłatwiej dowalić komuś, żeby się lepiej poczuć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz też mi się tak wydaje że docinki często są powodowane kompleksami....dziękuję za miłe słowa!

      Usuń
  6. Absolutnie nie oglądaj się na innych!!! Ja była w ciąży niestety tylko raz, ale chętnie przybiorę tu i ówdzie jesli dzieki temu będę mogła "ponosić" sobie ten dodatkowy brzuszek :) Ja nigdy nie zwracałam uwagi, nie słuchałam tego co mówią inni :) Miałam swój brzuszek, który był spełnieniem moich marzeń i co kto o nim myslał to już jego bolączka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja niestety jestem podatna na wpływ otoczenia i pomimo tego że staram się nad tym pracować nie zawsze mi wychodzi. Teraz staram się olewać i nie zwracać uwagi - oby mi to tak zostało :)

      Usuń
  7. Tak sobie czytam i przypomniała mi się z sytuacja z pierwszej ciąży. Szłam sobie gdzieś na miasto, a była pełnia lata, więc ubranam byłam lekko i dwie panie, które przechodziły naprzeciwko mnie (mogły mieć koło 60-ki) tak skomentowały mój stan: "Nie dość, że brzuch ma duży, to jeszcze biust w dodatku" :). Dodam, że byłam w siódmym miesiącu :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. starsze panie to w ogóle level hard pod tym względem - ja w pierwszej ciąży usłyszałam że kiedyś w dawnych czasach to się brzuch chowało.....

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Moja osobista matka też uważała, że brzuch należy chować, a obcisłe włóczkowe spódnice to już zupełnie nie pasują, bo jak to wygląda. Z czasem sobie na szczęście dała spokój, bo do do głupiego (znaczy mnie) to szkoda gadać i to ze mnie się będą śmiać. Ha! Na szczęście miałam już wtedy świadomość, że poglądy mojej rodzicielki z moimi raczej się nie pokrywają :-)

      Usuń
    4. :( przykre to co piszesz Magda, ale ja ten tekst w sumie też usłyszałam od dość bliskiej starszej Pani....takie wychowanie i poglądy , na szczęście się już rzadko spotyka.

      Usuń
    5. Ja w ogóle odnoszę wrażenie, że kobiety są czasem bardzo okrutne względem ciężarnych i na solidarność jajników nie ma co liczyć. Jedna mi powiedziała wprost- mnie nie przepuszczano w kolejkach, gdy byłam w ciąży, więc ja teraz też nie przepuszczam...

      Usuń
    6. baby są wredne - to w ogóle nie podlega dyskusji.... (nie generalizuję, nie wszystkie, ale jednak często się to zdarza, że to właśnie najwięcej nieprzyjemności kobiety doświadczają od innych kobiet właśnie).

      Usuń
  8. Tak właśnie obserwując cały ten obecny świat doszłam ostatnio do strasznych wniosków. Lepiej być ładną niż mądrą. Bo głupotę Ci każdy wybaczy, braku urody już nie.
    A wracając do samej ciąży ja sobie zawsze wmawiałam, że po porodzie chciałabym tak wyglądać jak Ty po pierwszym porodzie. Hmmm i co teraz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo mądre spostrzeżenie. a co do mojego wyglądu - ja się pytam gdzie byłaś Karola? trzeba było mi to wtedy powtarzać może bym deprechy nie zaliczyła ;) a tak na poważnie dziękuję Ci - bardzo mi miło!

      Usuń
    2. Ja nie wiem skąd się bierze w ludziach taka lekkość krytyki innych, podczas kiedy powiedzenie komuś (zgodnie z prawdą) czegoś miłego, nie przechodzi przez gardło zupełnie.
      Sama miałam taki epizod, że po leczeniu sterydowym z rozmiaru S wskoczyłam L. I co śmiesznego zauważyłam, że ludzie chudzi mieli to w poważaniu, falę krytyki zebrałam od osób grubych dużo grubszych ode mnie.

      Usuń
    3. tak jak napisałam wyżej to chyba próba zatuszowania własnych kompleksów.... odwrócenia uwagi od siebie. zawsze prościej jest jak świat wokół skupi się na kimś innym...

      Usuń
  9. Ja już nawet nie pamiętam o co byłam pytana- wyparowało mi to z głowy. Ludzie dziwni są. Nie wiem jak ich określić- chyba to najbardziej pasuje- co komu do tego jak dupa nie jego :) Trzymaj się i rośnijcie zdrowo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha! a wiesz jaki jest nasz domowy, ulubiony tekst? nie moja dupa nie mój interes - taki pokrewny troszkę... ;) dzięki i pozdrawiam!

      Usuń
  10. zdecydowanie nadużyłam w tym tekście słowa "choć"....

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspomniałaś o cyckach, których mi matka natura była poskąpiła, przez co w tzw cielęcym wieku miałam przegwizdane, no i gdy byłam w stanie błogosławionym nie jedna baba w okolicy się "zamartwiała" że z takimi lichymi cyckami to i pewnie nie będę mogła karmić i w ogóle, no i ja też się prze te głupie pindy martwiłam, bo chciałam karmić cycem, a głupia byłam jeszcze. Się okazało, że matka natura jednak mnie kocha, i dała mi cycki najlepsze na świecie, czyli takie które mi nie przeszkadzały w uprawianiu sportu wyczynowego, takie które nie wymagają wydawania kasy na biustonosze (2 push-up'y do wieczorowej kiecki wystarczy :P), ale też takie które pojawiają się, gdy są potrzebne - karmiłam odpowiednio 14, 9 i 12 miesięcy, a dziecka tyły po półtora kilo na miesiąc - aż doktor się pytał, czy mam w cyckach kaszę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o z tymi cyckami to ciekawe, bo u mnie było podobnie - babcie patrzyły i zastanawiały się jak ja karmię jak ich prawie nie widać....znaczy na początku zrobiło się ich baaaaardzo dużo a później dopasowały się z Żukiem do jej potrzeb i produkowały tyle ile trzeba, ale wszystkim jakoś tak za mało ciągle ich było i na pewno moje dziecko się nie najadało....to nic że tyła tyle ile trzeba albo i więcej...choć początkowo rozbujanie laktacji to była droga przez mękę i trwała ponad tydzień.... tez moge swobodnie biegać, a jak trzeba żeby były duże to są :) i też byłam dziewczynką gorszej kategorii bo nie miałam cycków jak moje koleżanki....

      Usuń
    2. Gdyby wielkość piersi miała znaczenie, to karmiłabym Gaję do dzisiaj :). A niestety, nie mogłam ich użyć nawet "bezpośrednio", tylko musiałam używać laktatora i tak też będzie zapewne tym razem.

      Usuń
    3. Moja siora też ma bardzo kobiece kształty, a jej ciążowe biustonosze spokojnie za namiot mogły służyć, jednak karmić nie mogła żadnego z dwójki.

      Usuń
    4. nie mam pojęcia skąd się wzięło założenie że wielkość piesi = możliwości karmienia....

      Usuń
  12. dobry tekst, brawo :)

    ostatnio rozmawialiśmy na ten temat, jaka ta ciąża przegadana- jakby to ufo było. A kiedyś te wymowne spojrzenia. Jakby to cuda były, a nie natura.
    Najlepsza ciąża to ta najmniej przegadana i oplotkowana- dawno proszę, dajcie spokój cięzarnym.., same sobie świetnie radzą.

    Cieszę się, że maleństwo masz pod serduchem, trzymajcie się ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak to już jest że albo ma się za dużo swoich problemów i odwraca się uwagę od siebie gadaniem o innych, albo ma się ich za mało i doszukuje sie ich w najbliższym otoczeniu, byleby było o czym pogadać.... Dzięki :) pozdrawiamy!

      Usuń
  13. U mnie sytuacja jest dość zabawna i momentami irytująca, ponieważ w ciąży jestem ja i moja starsza siostra. Oczywiście porównań nie ma końca. Dodam tylko, że różnimy się jak ogień i woda - fizycznie i pod względem charakteru. Najśmieszniejsze są komentarze ciotek, które porównują nas właśnie jak małpy w zoo. Co więcej, wypowiadają się na nasz temat, nie widząc nas ANI RAZU od początku ciąży! Cóż, wypada się tylko uśmiechnąć, bo nie warto komentować.
    Ściskam Was mocno, rośnijcie zdrowo i uśmiechajcie się jak najwięcej! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tak tak - Ci którzy nas ani razu nie widzieli maja najwięcej do powiedzenia - to jest normalnie fakt niezaprzeczalny, także coś o tym wiem.... I prawdą jest że trzeba czasami być mądrzejszym i się po prostu nie odzywać, bo i tak wszystko zostanie przekręcone na nasza niekorzyść....My również pozdrawiamy, i trzymamy kciuki bo wielki dzień u Was już tuż tuż....a na pewno bliżej niż u nas ;)

      Usuń
    2. Dziękujemy! ♥ W ostatnich dniach czujemy nadchodzący moment nawet bardziej niż zwykle. Pomieszanie szaleństwa w moich oczach, przerażenia z niecierpliwością i wszechogarniającym rozczuleniem. :D

      Usuń
  14. Mnie przez wszystkie ciąże nic nie ruszało. Mam wywalone, dopóki ktoś mnie nie obraża. Nie da się uciec od pewnych rzeczy. Ty masz prawo swoje bolączki opisać a ludzie maja prawo gadać i taki jest ten świat :P. Olej system i dbaj o siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na szczęście mam ten swój kawałek podłogi internetowej, na którym stanę i wygłoszę swój wywód, nie zawsze mądry, nie zawsze potrzebny, ale wiesz, lżej mi się wtedy robi :) przestaje mnie uwierać i olewam :) tylko ja po prostu jestem z tych którzy muszą bo inaczej się uduszą, choć trochę się wygadać.... pozdrawiam!

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)