poniedziałek, 21 marca 2016

Czytu tu, czytu tam, czyli PR poleca lekturę na przydługi wieczór

Upadłość telefonu połączona z humorzastym nastrojem maszyny do pisania i czytania, w potocznym języku nazwanej komputerem skutecznie uniemożliwiają mi byt w świecie wirtualnej rozkoszy... Jak się okazuje nie tylko dzieci się buntują, sprzętów domowych to także dotyczy. Nie daję się jednak i raz na jakiś czas staram się zajrzeć na blogi i wyczytać coś mądrego, ku chwale ojczyzny i mądrości ludu.... (nie no przegięłam).
Dzisiejszy wpis dedykuję kilku perełkom, którymi zachwycałam się w przerwach buntu sprzętowego. Lubię sobie tak podlinkować innych, bo inni blogerzy jak się okazuje są po prostu fajni....czasem nawet fajniejsi ode mnie ;) (też mi odkrycie).
Tak się składa, że bycie matką jak już wielu pewnie zauważyło wchodzi kobietom w krew do tego stopnia, że macierzyństwo przysłania im resztę świata, a dodatkowo buzujące we mnie hormony sprawiają, że czuję się matką jeszcze bardziej - choć tak na prawdę nie wiem czy bardziej się da. Dlatego też dziś dużo o dzieciach. 
Zacznę od Martyny i jej szczerego podejścia do macierzyństwa. Tak na prawdę gówno za przeproszeniem wiem jak było kiedyś, ale z opowieści babci i cioć można się tylko domyślać, że 25letnia dziewczyna bez męża i dziecka była po prostu starą panną, bez perspektyw na udaną przyszłość. Nie mi oceniać czy poglądy były dobre czy złe, ale wiem, że to młode matki rodzą najzdrowsze dzieci, że to młodym matkom jest prosto dojść do siebie po ciąży i porodzie i to właśnie młode matki potrafią znieść więcej gdyż 3letnie niewyspanie nie jest dla nich końcem świata. Tak, tak, spełnienie w kwestii intelektualnej, zawodowej, sportowej, sukcesy....nikomu nie bronię - jak to mówię często nie moja dupa nie mój interes. Czasami jednak warto jest nie odkładać rzeczy na później, a szczególnie macierzyństwa, bo może okazać się, że później jest po prostu za późno - zapraszam do Martyny TU.
Jeśli nie przekonało Was (choć wcale nie miało) moje czcze gadanie, a słowa Martyny odbiły się echem jak o ścianę to swoje i nie tylko swoje poglądy poprę jeszcze słowami Karoliny, że we wczesnym macierzyństwie także można znaleźć plusy. A dziecka nie trzeba traktować jak konieczności, obowiązku i niekończących się ograniczeń. Gdyby czas dawał się cofnąć.....myślę, że nie jedna osoba zmieniła by swoje postępowanie. Zajrzyjcie do Karoliny - TU.
Przyszła kolej na tą, która dla mnie jest w stanie wysiąść w szczerym polu na stacji widmo i udawać dodatkowo, że jej się to podoba :) Kasia napisała mądry tekst o 6ciolatkach w szkole. Może nie dowiemy się z niego czy warto puszczać 6latki do szkoły czy lepiej je zostawić w przedszkolu na podobę "starego systemu" ale przywraca on choć trochę równowagę psychiczną tym, którzy zaczynają się z tym dylematem borykać, uświadamia człowiekowi, że wreszcie mamy wybór i tylko od nas zależy jak potoczą się losy naszych dzieci. Choć Żuk idzie dopiero do 5ciolatków od września to nie ukrywam, że przymus wysłania jej do szkoły mnie uwierał, teraz mając świadomość, że mam wybór będę mogła skupić się na bacznej obserwacji i ocenie, czy jest na to gotowa. Zapraszam do Kasi - TU.
Kolejny tekst, na który zapewne zwróciłam uwagę przez hormony (jak dobrze, że jest na co złożyć) jest listem do celebrytki. Generalnie w dupie mam celebrytów i ich życie, nie obchodzi mnie kto jest w ciąży, kto się puszcza, a kto zrobił sobie cycki. Nie mam pojęcia o zaistniałej sytuacji przez, którą tekst ten powstał, ale! Radomska zawarła w nim kilka mądrych zdań, które cisną mi się na usta od samego początku ciąży i to wcale nie tej drugiej. Pewnie wszyscy tekst ten czytaliście, bo dużych blogerów ne trzeba polecać, wszyscy ich czytają nie wszyscy się po prostu przyznają....Jednak chciałam powiedzieć, że wkurwia mnie to, że kobiety w ciąży według opinii promowanej w mediach ciągle coś MUSZĄ, wmawia im się, że NA PEWNO będą nieszczęśliwe jak przytyją więcej niż 10 kilogramów, a do formy sprzed ciąży najlepiej żeby zaczęły wracać jeszcze w ciąży nie będąc... A poniosło mnie jak zwykle, zajrzyjcie lepiej do Radomskiej - TU.
A podsumowując tekst Radomskiej polecę jeszcze zajrzeć do Sabiny, żeby podkreślić kult pięknego ciała, które wcale nie musi się wszystkim podobać, ale jest modne  i wpędza całe rzesze kobiet i dziewczyn w kompleksy. Bo jak to napisała Sabina rozmiar 40 czy 42 wcale nie świadczy o tym, że ktoś jest gruby czy brzydki, a poza tym kaloryfer na brzuchu kobiety jak dla mnie wcale nie jest seksowny.... Zapętliłam się w zeznaniach, nawet nie wiem czy ktokolwiek mnie zrozumie...Mimo wszystko zapraszam do Sabiny - TU
Reasumując - na ukojenie nerwów po tym moim przydługim wywodzie idźcie do Moniki, poczytajcie sobie jak fajnie jest być wieśniaczką (tak tak, zgadza się swoje 5 groszy też tam wcisnęłam - gdzie diabeł nie może tam PR na pewno prędzej czy później się znajdzie). Mówiąc wieśniaczka - wcale nikogo nie obrażam, bo jak się okazuje, to nie jest wstyd mieszkać na wsi, na wsi jest po prostu fajnie (i nie obchodzi mnie, że to słowo jest nijakie i bezpłciowe  - fajnie, bo fajnie i już). O wieśniaczkach takich jak ja i nie tylko przeczytacie TU.
 Gdy już wszystko zostało powiedziane, nerwy ukojone, hormony zapadły w chwilowy sen przypomnę na sam koniec, że  dziś pierwszy dzień wiosny, a co za tym idzie - pora posprzątać ( jak kto woli czy dla Chrystusa, czy dla nowego członka rodziny, czy dla siebie po prostu). Czasem dobrze jest wyrzucić parę rzeczy, żeby wreszcie móc kupić sobie nowego nic ne wnoszącego w nasze życie i nikomu do niczego niepotrzebnego bibelota..... A nóż poprawi nam to humor. A poza tym na następną wiosnę będzie znowu co wyrzucać. Co się zazwyczaj nie przydaje, choć jesteśmy innego zdania podpowiada Sara  - TU. Ja od siebie tylko wtrącę o recyklingu książkowo zabawkowym - panie w przedszkolu prawie płaczą jak dostają kolejny karton nam już nie potrzebnych zabawek. A Pani w bibliotece publicznej to tak na serio się popłakała, jak dostała kolejną torbę (taką niebieską z IKEI - pewnie każdy kojarzy) przeczytanych książek, które zawalały nam regały, a po które nikt już nie sięgał po raz kolejny.... Nie warto jest chomikować, a dziecko na prawdę nie potrzebuje 3 pokoi zabawek....
Jak zwykle przydługo, chaotycznie i przemądrzale..... czyli tak po mojemu, pozdrawiam PR


18 komentarzy:

  1. Jakże bliski mi temat każdego posta i wszystkie polecenia jakbyś wybierała specjalnie dla mnie! Czuję się taka wyjątkowa!:D Wiele problemów, które do tej pory były pomijane, obecnie są nagłaśniane. I w sumie cieszy mnie to, ale z drugiej strony ta pogłębiająca się świadomość może czasami przytłoczyć swoim ciężarem. Dotyczy to właśnie na przykład ciężarnych - presja jest ogromna.
    PS Ja również pochodzę ze wsi i choć moim miejscem do życia jest miasto, to uwielbiam wracać do rodzinnego domu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ola! w to to nawet nie śmiałam wątpić - ciężarna ciężarną zrozumie na bank ;) ściskam!

      Usuń
  2. Kochana, jak zwykle trafnie i zwięźle, ups... ja też jestem w tym zacnym zestawieniu, bardzo mi miło, że doceniłaś mój wpis, w końcu to tekst nad którym pracowałam najdłużej, w trakcie mojej dwuletniej blogowej przygody :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama prawda Kochana! na prawdę jakoś tak bardziej stabilnie mi się w głowie zrobiło po tym co napisałaś - święte słowa - mamy wybór :*

      Usuń
  3. Oj tam, wcale nie jest chaotycznie i przemądrzale :)

    Całe życie mieszkałam na wsi i niebawem przeprowadzimy się ... również na wieś :) Nie wyobrażam sobie życia w mieście.

    A co do ciężarnych, to po każdej wizycie u gina mam dość tematu ciąży i słuchania jak to jest ciężko pilnować wagi, albo jak to trzeba być szalonym, żeby po koszmarnej ciąży zajść ponownie w kolejną... wybierając się na wizytę, zawsze zapominam wziąć książkę, albo słuchawki ... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milena! dzięki! wiesz że w pewnym momencie pisząc sama się zakręciłam i zaczęłam zastanawiać nad sensem tego co napisałam? ale jak widać sensu tego nie zatraciłam skoro zrozumiałyście :) pozdrawiam!

      Usuń
  4. :*
    No i dzięki za link do Radomskiej, bo nie znałam tego tekstu, a wybitnie denerwuje mnie adresatka listu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a proszę Cię bardzo, na prawdę świetny tekst i warto na niego spojrzeć nie tylko przez pryzmat adresatki. :*

      Usuń
    2. Nie tylko Ciebie, Sara, też nie mogę słuchać jej "mądrości". A potem celebryci się dziwią, że ludzie ich nie lubią :). Dzięki za polecenie, bo to chyba o mnie chodzi :)? A tekst Radomskiej zostawię sobie na później, jak już ogarnę chałupę ;).

      Usuń
    3. oczywiście że o Ciebie :) całą przyjemność po mojej stronie!

      Usuń
    4. Dziękuję! Jak tam samopoczucie ciążowe?

      Usuń
    5. Sabinka nie będę udawać że rewelacyjnie, bo tak nie jest. Od 15tej do 20tej jestem wyłączona z życia, powala mnie niemoc i spędzam popołudnia w łóżku. Mam nadzieję że chociaż Wy lepiej?

      Usuń
    6. No właśnie nie bardzo, a raczej trochę kiepsko. Co prawda jeszcze w łóżku nie leżę, ale czuję się coraz gorzej. Pierwsza ciąża faktycznie różni się od drugiej i nawet gdybym chciała być aktywna, to niestety nie mogę. Trzymajcie się!

      Usuń
    7. to niestety tak jak u nas. Zdrowia Wam życzymy!

      Usuń
  5. Jak zwykle dobrze mi tu było i fajnie się czytało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja chciałam powiedziec że pięknie i wiosennie się u Ciebie zrobiło wiesz?

      Usuń
    2. Bardzo Ci dziękuję :))))

      Usuń
    3. nie ma za co, sama prawda :*

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)