niedziela, 7 lutego 2016

Z życia wsi warmińskiej: przedwiosenie szumi wiatr

Nie wiem czy wiecie, ale w naszej strefie klimatycznej oprócz czterech podstawowych pór roku wyróżnia się jeszcze dwie dodatkowe - mianowicie przedwiośnie i przedzimie.
 Gdy wyglądam za okno zdecydowanie dostrzegam zmiany. Zima nie zdążyła się na dobre rozgościć w sadach i na polach, a nasza boczna droga zaczyna powoli znów przypominać autostradę. Co jakiś czas widać ciężarówkę z nawozami, a do sadów powracają pierwsi pracownicy. 
Choć od kilku dni w każdej telewizji trąbią o tym, że wiosna tuż tuż, to wiem, że z przyrodą nie ma żartów, a zima ostatnie słowo potrafi powiedzieć w najmniej spodziewanym momencie. Tak jak o wiośnie bałabym się mówić, że powoli nastaje tak o przedwiośniu nie zawaham się pisnąć słówka.
Wieś warmińska choć jeszcze leniwie i niezbyt żwawo - powoli zaczyna tętnić życiem. 
Ostatnio w mych drzwiach stanął kurier z kolejnymi nasionami. Ręce zaczynają świerzbić do wysiewu świeżej kapusty czy cukinii... Niestety jeszcze nie czas na to. Choć nie zmienia to faktu, że jak sobie pomyślę o plackach ze swojej cukinii dostaję ślinotoku.....
Za to wszystkim ogrodowym zapaleńcom, którzy przysnęli w tym roku i jeszcze nie konsumują świeżego szczypioru w śniadaniowej jajecznicy przypominam, że czas już posadzić sobie cebulkę. Kanapka z pomidorkiem i własnym szczypiorkiem o tej porze roku smakuje wyśmienicie! Poza tym jako przerywnik weekendu można z dzieckiem wysiać rzeżuchę! Tak, tak - ja wiem, że śmierdzi i w ogóle rzeżucha.... Ale jak nauczycie od małego jeść to nie będzie maluchowi później śmierdziało, a i pierwsze przedwiosenne witaminki przydadzą się całej rodzinie.  Alternatywą mogą być gotowe do spożycia kiełki kupowane w sklepie - jednakże w tym przypadku dziecko nie ma radości z własnego wysiewu i pielęgnacji.... W końcu czego się nie robi dla własnego dziecka, prawda? Sadownikom amatorom polecam przejrzeć i nasmarować sprzęt, niedługo czas na przycinanie drzewek.
Przed rozpoczynającym się sezonem warto by pomyśleć także o metodzie dokarmiania roślin. Ostatnio znaleźliśmy alternatywę dla obornika, który to warto jest zmieszać z ziemią przed wysiewem warzyw i pod drzewa owocowe, a którego praktycznie rzecz biorąc nie posiadamy -  kurzy pomiot granulowany. Nie będę nikomu robić reklamy, bo za to ponoć się płaci, ale od czego jest przeglądarka w komputerze? Kupiliśmy, mamy zamiar wysiać na próbę i przeanalizować efekty. Jeśli się sprawdzi nie omieszkam o tym wspomnieć, jeśli efekty będą mizerne lub nie będzie ich wcale - zapewne również język mnie zaświerzbi i o tym napiszę. Jednakże na pierwsze efekty tegorocznego doświadczenia przyjdzie Wam i nam czekać do późnego lata także na razie tyle. Wspominam o tym gdyż jest to nawóz naturalny, a wiem, że wielu z Was nie lubi stosowania nawozów sztucznych w przydomowych ogródkach. Dodatkowo można go ponoć kupić w 20 kilogramowych workach - na działkę czy do warzywnika jak znalazł! A uwierzcie mi, albo i nie, warzywa i owoce takie nawozy lubią! Zdewastowane po suchym lecie trawniki także nie pogardzą!
Jak na razie tyle z przedwiosennych nowości na wsi warmińskiej. Sezon nadciąga, choć w tym roku przyjdzie mi być głównie jego obserwatorem to i tak nie mogę się już doczekać...
Pozdrawiam PR



12 komentarzy:

  1. Już się nie mogę doczekać świeżych, pysznych warzyw! A czy ja na balkonie w mieście mogę sobie pomidora wyhodować? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście że można, trzeba tylko mocno chcieć!

      Usuń
  2. Ilono, miło się czyta o tej wiośnie :-) Fajnie że przypomniałaś o sianiu rzeżuchy - muszę kupić nasionka i wysiać, tak samo szczypiorek by się przydał. Może byśmy przestali chorować wreszcie? Pozdrawiam z Warszawy, marząca o powrocie na wieś :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem czy zagwarantuje Wam to zdrowie ale wiem że trochę witamin nie zaszkodzi :) pozdrawiam również i zapraszam częściej!

      Usuń
  3. Ilona, ale gdzie sadzić te cebulki i rzeżuchy? Chyba w doniczkach w domu, co?

    Mój mąż usłyszał, gdzieś ostatnio, Na św. Doroty, zimy pod płoty i teraz wszystkim dookoła prawi, że już nici z zimy, bo Dorota goła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no jak na razie sadzimy tylko w domu na parapecie - wszędzie jest jeszcze za zimno..... dlatego też wspomniałam o tym że będzie trochę śmierdziało. Cebulkę można włożyć do wody lub do ziemi, jak kto woli. rzeżuchę - jak Ci się podoba na wacie, ręczniku papierowym, w ziemi....ważne żeby nie zapominać o podlewaniu!

      Usuń
  4. Nie ma to jak warzywka ze swojego ogrodu:) ..a przez to, że wspomniałaś o plackach z cukinii i ja dostałam ślinotoku :P uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko ja mogę siedzieć i się ślinić ? teraz już nie czuję się osamotniona ;)

      Usuń
  5. Mojemu Gajowemu spodobałoby się na Twoim blogu...gdyby miał czas czytać, jak wraca z "obchodu włości" ;) Zaczynam szczerze tęsknić za sałatą i prawdziwymi rzodkiewkami, a nie tymi plastikowymi dmuchańcami ze sklepu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) zapraszam częściej, możesz poczytać mu do snu...hahaha żartowałam oczywiście. A co do własnych warzyw i owoców - jagoda kamczacka budzi się do życia, przebieram nogami na samą myśl! a na razie muszę się zadowalać kiełkami, rzeżuchą i szczypiorem, ale to i tak dużo :) pozdrawiam

      Usuń
  6. Chętnie zjadłabym właśnie teraz kanapkę z pomidorem z pola od mojej teściowej. Co roku nie mogę się ich najeść, a zupy z jej warzywnego ogródka nie tylko pięknie pachną, ale także wybornie smakują. No i oczywiście mam 100% pewnośc, że moje dziecko zjada ekologiczne warzywa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze trochę przyjdzie nam poczekać, my jak na razie ratujemy się domowymi przetworami - pastę z własnych pomidorów też mamy, dzięki temu zupa pomidorowa smakuje nieziemsko :)

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)