poniedziałek, 8 lutego 2016

Idź się utop, albo skocz z mostu, bo NA PEWNO jesteś złą matką!

Czasami, mam ochotę rzucić to całe blogowanie w pizdu....za przeproszeniem oczywiście za wyrażenie..... Nie dlatego, że wyczerpały mi się tematy nie dlatego, że do kompa dopchać się nie mogę, dlatego że jakbym sama przestała pisać to usunęłabym konto na G+ i FB i przestałabym czytać i obserwować wieczną wojnę o nic....
Ile jeszcze razy będzie toczyć się batalia o karmienie piersią i mleko modyfikowane? Przecież tego się już momentami czytać nie da...! 
Ktoś kiedyś napisał, że skoro przeszkadza Ci kobieta karmiąca piersią, znaczy się, że gapisz się za bardzo. Chyba coś w tym jest?
 A co do mleka modyfikowanego - kim jesteś człowieku żeby oceniać matkę za sposób opieki nad dzieckiem? Nie Twoje cycki nie Twoja sprawa, nie Twoje dziecko nie Twoja sprawa - może taka matka nie miała wyjścia, a może po prostu tak wybrała? Takie jej prawo, a jeśli Ty chcesz decydować zrób sobie człowiecze swoje i decyduj, od początku do końca....
Kolejny problem to gatunki i podgatunki matek superbohaterek rodzących siłami natury, które kiedyś wymyśliły, że te po cesarce są podkategorią, bo nie wiedzą co to jest prawdziwy, naturalny poród.....Ty, która oceniasz, niejednokrotnie matka jednego dziecka usiądź i pomyśl o tym, że Twoje pierworodne mogło owinąć się pępowiną i miałaś do wyboru a)dziecko uduszone; b)przy dobrych wiatrach dziecko podduszone i przez to np. upośledzone; lub c) cesarskie cięcie i zdrowe dzieciątko..... Co byś wybrała? 
Niejednokrotnie matki nie mają wyboru, nie robią sobie cesarki na życzenie, nawet nie mogą same o tym zadecydować. Wracają do domu po rozerwaniu powłok brzusznych, a tam jeszcze 1 albo 2 wymagające trolle, urodzone siłami natury. I kto jest wtedy superbohaterką?
Bujanie, nie bujanie. 
Spanie, nie spanie z dzieckiem. 
Dawanie smoczka, zabieranie smoczka. 
Kiedy jest najlepiej, a kiedy najgorzej. 
Koślawienie, rehabilitacje i różne inne rzeczy, które są tak indywidualne jak każdy człowiek. 
Fajnie jest napisać o tym, co się przeszło, o tym jakimi metodami sobie radziliście z problemem, spojrzeć na rozwiązania z 15 różnych stron, fajnie jest też o tym poczytać. Jednakże  kto daje ludziom prawo do oceniania innych? To, że mi coś pomogło lub, że u mnie nie zadziałało nie oznacza od razu, że u innych ma być tak samo.... 
Jedynym zastosowaniem reguł jakie mi się nasuwa na myśl jest matematyka.... Ni chuja wychowania dziecka w ramy tejże nauki wpasować nie umiem, więc skąd te wszystkie reguły, zasady i nakazy? Te wszystkie musisz, nie musisz?
Stoję sobie właśnie przed stosem albumów Żuka i oglądam moje śliczne małe dzieciątko. Szykuję się na kolejne wielkie wydarzenie i obawiam tego co przyniesie mi los. Nie wiem czy będzie mi dane przejść poród tak szybko i sprawnie jak po raz pierwszy. Nie wiem czy moje cycki będą chciały współpracować z małym człowiekiem, a mały człowiek z nimi. Nie wiem czy Mikro A. nie postanowi sobie nie spać np. do 5 roku życia, bo stwierdzi, że 3 lata jak w przypadku Żuka to za mało - i czy wtedy jedynym ratunkiem nie okaże się ta gumowa zatyczka zwana smokiem, która będzie nam towarzyszyła do samego przedszkola..... Skąd mam takie rzeczy wiedzieć?
Patrzę na zdjęcia i widzę oprócz ślicznej małej dziewczynki, zastraszoną i zestresowaną matkę, robiącą na oślep, której każdy ruch był 10 razy przeanalizowany żeby nie zrobić krzywdy własnemu dziecku....Wiem, że tym razem jej nie będzie. Jedyne co wiem to, to że jak mnie znów jakieś furiatki zaczną wpędzać w depresję internet w tym domu zostanie odcięty po to żeby móc w nim żyć spokojnie... Bez awantur, złośliwości i wszechobecnego wredactwa. Bez jadu matek skierowanego w kierunku takich samych jak one....
PR


28 komentarzy:

  1. Czytam, czytam i tak się zastanawiam czy to przytyk do mojego wpisu czy wbrew przeciwnie :p
    A tak to się zgadzam z tobą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie! Broń Boże! Ja dopiero siadłam, jeszcze nie czytałam Twojego wpisu... po prostu tak mi się dziś od rana snuje po głowie ta ciągła awantura o to kto jest lepszy, a kto gorszy....i zastanawiam się po co to wszystko?

      Usuń
  2. Ale ja nie zarzucam ci jakieś kopiowania :) Masz zupełnie inny styl pisania, to po pierwsze. Po drugie, widocznie podobnym tokiem szły nasze myśli, ale że ja jednak inaczej to ujęłam, to pomyślałam, że może się jedna k ze mną nie zgadzasz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ech te hormony :) tak jak napisałam u Ciebie zgadzam się z Tobą w 200% ;)

      Usuń
  3. Nie czytam tekstów o wojnie mlekowej, i tym podobnych :) Z racji tego, że juz mnie to wszystko nie dotyczy, ale tez dlatego, że mnie drażnią! Tak jak Ty uważam, że można się podzielić swoimi odczuciami na pewne tematy, sama pisze teksty nie raz bardzo osobiste. Jednak nikogo w nich nie pouczam, bo każdy dokonuje swoich wyborów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. blogosfera dorasta, dojrzewa i staje się coraz mądrzejsza. W czasach kiedy urodziła się Żuk nie prowadziłam bloga ale blogi czytywałam. Teraz czytuje się je dużo przyjemniej, może dlatego że nauczyłam się je selekcjonować na wartościowe i niewartościowe? Ja tez staram się nie pouczać i nie narzucać swojego zdania choć zapewne niejednokrotnie z mizernym skutkiem....

      Usuń
    2. Wiesz, masz rację, wybieramy te, które nam odpowiadają :)

      Usuń
  4. Widzę, że i Ciebie w końcu dopadło. Niestety jeśli chodzi o matki, nie tylko blogerki, to te tematy zawsze będą powracać ja bumerang. Ja już tym rzygam i nie zwracam uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już nie mogę, mam jakiegoś pecha że ciągle na mojej tablicy na FB ktoś się o to kłóci.... rzygam tym i ja dlatego też dałam upust swej złości....

      Usuń
  5. Wiesz co obecnie jest najgorsze? Być matką! Bo każdy musi swoje 3 grosze wtrącić i są to najważniejsze 3 grosze! Czasem warto być ślepym i głuchym... ale tylko na zdanie innych. Wtedy zupełnie inaczej widzi się własne macierzyństwo.
    ps. to jak będziesz rodzić? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś usłyszałam że powinnam na pewne kwestie zamknąć oczy i uszy, żebym tylko potrafiła....na razie potrafię zamknąć FB i nie zagłębiać się w te bzdurne batalie....A co do porodu - to akurat zależy od naszego jaśnie Pana Hrabi, jak postanowi się ułożyć...

      Usuń
  6. Choć moje dzieciątko jeszcze fika sobie bezpiecznie w brzuchu, to już doświadczam tych wszystkich "jedynych, właściwych rozwiązań", którymi karmi mnie otoczenie. Wojenki, o których wspominasz widuję, ale staram się nie zaglądać, właśnie po to, aby się nie denerwować na zapas. Mam wrażenie, że większość kobiet, stając się matki roszczą sobie prawa do bycia wyrocznią i specjalistkami w wychowaniu. Wciąż mam nadzieję, że mnie ominie ta wszechwiedza, że będę potrafiła zachować rozsądek. ;)
    Ściskam Was ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę że nie tylko w takim razie mnie FB karmi tymi przykrościami....Ola życzę Ci tego żeby cię to ominęło, żebyś nie doświadczyła depresji w żadnym wydaniu - przeżyłam ja z Żukiem przez takie głupoty i nikomu nie życzę....My Was również mocno ściskamy!

      Usuń
  7. Nie ważne jak karmisz, nie ważne jak rodziłaś- najważniejsze, żeby dziecko było zdrowe. Tego się trzeba trzymać i omijać takie akcje szerokim łukiem, bo zwariować można

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak tak mocno reagujesz to sobie odpuść czytanie tych bzdur. I tak nikt lepiej od ciebie nie wychowa maluszka. Ja też nie lubię takich dyskusji, ale co zrobić jak taki świat? Mam wrażenie, że nagonka w sieci może być dosłownie na wszystko. Także mamuśka luzik, dobre amciu, książka i fundować kruszynce same dobre emocje to może będzie dobrze sapało po tej stronie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz co do tej pory to było jakoś tak obok mnie - ale ostatnio wręcz mnie to atakuje z każdej strony, gdzie nie spojrzę tam się o to kłócą, jakby było o co....więc dałam sobie upust ;) staram się wyluzować i mieć w głębokim poważaniu wszystko, w sumie dlatego też mnie mało w sieci, jakoś tak ostatnimi czasy wolę książkę niż komputer....

      Usuń
  9. No cóż, Matulu, dopóki będzie Cię ten temat dotyczył, dopóty wujek gugl będzie Cię nim katował. Z innymi tematami też tak jest.Jest dwa wyjścia - olewać podnosić se poziom adrenaliny czynnym udziałem w niekończącej się dyskusji na wyższością świąt bożegonarodzenia nad świętami wielkiej nocy czy jak kto woli cycków nad butelką. Czasem jest niezły ubaw choć ja ostatnio staram się olewać wszystkie drażliwe tematy, w moim przypadku to akurat temat emigracja i kto jest lepsiejszy my tu czy wy tam - też ekstra temat :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, emigracja - jak to mówi mój brat na wylocie z emigracji, albo u progu powrotu do domu - emigracji to dobrze bo mają hajs na wszystko, tylko nikt nie patrzy na to że nie mają tego wszystkiego co Ci którzy zostali "w domu".... trochę Cie rozumiem.

      Usuń
  10. O Kochana poszło na ostro :). Aż chce się zacytować "07 zgłoś się": -"Szefie dawno pana tak wqrwionego nie widziałem". Fajnie napisane. Ale pamiętaj, że nie powinnaś się denerwować :p. Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Tomek! wbrew pozorom jestem bardzo wyluzowana, po prostu wreszcie wylałam z siebie to czym mnie internet atakuje....przepędzam zmory, prawie jak w Albercie Albertsonie, tylko mój wierszyk jakiś przydługi wyszedł.... ;) pozdrawiam również!

      Usuń
  11. Bo pewne tematy są chodliwe, więc nie znikną z tapet, co do tego możemy być pewni :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. boszsz Sabinka ja mam wrażenie że to są tematy wkur.....ce a nie chodliwe... Przecież w kółko to samo - i ja oczywiście nie lepsza swoje 5 groszy też musiałam dorzucić.

      Usuń
  12. Widzę, że Ciebie dopadły chwile zwątpienia! Jak chcesz odpocząć zrób sobie przerwę i wrócisz ze zdwojoną siłą :) ewentualnie sięgaj po pudełko lodów - działa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Kochana przerwę to ja mam od jakiegoś czasu - coraz mniej mnie tutaj ;) a lody! tak lody!

      Usuń
  13. Witam bardzo fajny wpis. Zgadzam się z Tobą-kto jak postąpi to jego indywidualna sprawa. Ważne jest to żeby dziecko było zdrowe i żebyśmy obdarzyli je miłóścią-naszą prawdziwą, a nie zamkniętą w jakichś regułach. Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie :) dziękuję za tak miły komentarz! A co do tej miłości zgadzam się w 100% - niektórzy po prostu nie skupiają się na tym co na prawdę ważne, a może celowo szukają awantur i sprzeczek? Pozdrawiam również!

      Usuń
  14. Ech ja to się cieszę, że jak moje dzieci były małe to grzebanie w internecie nie było takie popularne i jedyne z czym musiałam się zmierzyć to ciotki 'dobra rada' :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)