wtorek, 5 stycznia 2016

Nieperfekcyjność idealna.

Kiedyś aspirowałam do miana perfekcyjnej pani domu, jednakże chujowość tak mi się przeplatała z tym perfekcjonizmem, że wychodził z tego jedynie wielki misz-masz, podobny do tego antyliterackiego na blogu. Pogodziłam się z myślą, że perfekcjonizm mi nie grozi, chujowa do końca też nie jestem (chyba?), więc i z myślą o zwyczajności i małowyjątkowości pora się pogodzić.
Skoro już mam przymusowy, aczkolwiek w 100% planowy i świadomy, urlop doszłam do wniosku, że wszystkie zadania domowe powinnam wykonywać z uśmiechem na twarzy, gdyż świadomość tego, że mój mąż pracuje za dwoje i to ciężko sprawia, że dopadają mnie wyrzuty sumienia (tak, wyobraźcie sobie mam przejawy ludzkich odruchów i jeszcze wiem co to znaczy). Choć nie ukrywam - dałam sobie na luz z porządkiem idealnym i natychmiastowym, w myśl idei co nie jest zrobione teraz będzie choćby za tydzień, liczy się efekt końcowy. 
Takim oto sposobem doszłam do wprawy w przywracaniu ładu prawie idealnego w domu. Oczywista, oczywistość na temat tego ładu także mam swoje powiedzonko zaczerpnięte z mądrości ludowych mjej mamy - niech się wstydzi ten kto widzi. Porządek i ład prawie idealny zaprowadzam tak żeby nie było wstyd wpuścić obcych do domu, a jak już dostrzeżesz, że mam niedotarte kurze, a pod łóżkiem nie tylko koty na czterech łapkach (swoją drogą wiecznie brudnych i pozostawiających błotne ślady na parapetach) to znaczy, że się gapisz co najmniej za bardzo. Tak, tak - do Ciebie mówię. Sprawdź czy Ty masz na pewno porządek pod szafkami zanim skomentujesz kilka drobnych kłaczków na mej podłodze.
Jak Każda nieidealnie idealna Pani Domu staram się by obowiązki połączyły się z przyjemnością, dzięki czemu mam przynajmniej złudne wrażenie relaksu. Weźmy na przykład takie prasowanie, kiedyś próbowałam oglądać przy nim Chirurgów, jednakże moja kiepska znajomość angielskiego wiązała się z tym, że albo coś mnie ominęło, albo coś sobie poparzyłam, ewentualnie spaliłam....Zaniechałam tych praktyk na rzecz muzyki. W końcu dobra muzyka to pół sukcesu do pełnego relaksu. Jeśli dziecię me jest akurat w domu, to na czas prasowania dostaje odtwarzacz z bajką, a ja mp3 z antyradiem. Wilk syty i owca cała chciałoby się rzec - O JA WYRODNA MATKA!
Telewizora, jak już pisałam nie raz, nie włączam praktycznie wcale, gdyż jak patrzę na te zakłamane mordy to mi się odechciewa wszystkiego - no chyba, że akurat lecą smerfy, krecik albo pszczółka Maja to co innego. Jednakże zauważyłam, że ilość spalonych potraw rośnie wprost proporcjonalnie do ciekawości bajki - im ciekawsza tym większa selekcja w lodówce. W sumie są i plusy takiej sytuacji, można wreszcie zrobić w niej porządek.. Radio i muzyka wszelaka (no oprócz disco polo i hip-hopu) towarzyszy mi praktycznie stale i już nawet Żuk stwierdza ostatnimi czasy, gdy cisza jakoś tak męcząco się przeciąga,  "chodź sobie posłuchamy dobrej muzyki".
Regeneruję siły przed wielkim wywrotem jaki ma nastąpić, cieszę się z tego, że mogę w spokoju umyć naczynia, poprasować i ugotować to co mi się akurat podoba i na co mam ochotę, a nie to na co mi starczy te kilka chwil między pracą, a pracą. Jak mi się nie chcę to nie gotuję i jak się okazało od zupy w proszku raz na pół roku dupy nikomu nie urywa, a mąż i tak kwituje wszystko słowami "dziękuję Kochanie, było pyszne".
Czasami jak sobie podsumowuję to moje spokojne, wiejskie, warmińskie życie to myślę, że mam więcej szczęścia jak rozumu - czy teraz powinnam popluć 3 razy przez lewe ramię (czy coś tam takiego) żeby nie zapeszyć?
Reasumując:
 - mam niedoprasowane ubrania, bo tańczę i śpiewam przy próbie ich uprasowania; 
- wiem jak smakują zupy w proszku; 
- podłogę myję raz w tygodniu, bo mi się częściej nie chce; 
- odkurzacz też tylko raz w tygodniu wyciągam i wcale nie mam przez to wyrzutów sumienia; 
- na parapetach mam kocie błotne łapki; 
- pod szafką mam puchate żyjątko - wyrób kotopodobny; 
- naczynia myję raz, góra 2 razy dziennie na rzecz 2 stron w książce dziennie więcej;  
I dobrze mi z tym wszystkim jak nigdy dotąd. Albo jestem jednak chujowa i nie dopuszczam tej myśli do siebie, albo cel osiągnięcia wyluzowania w życiu na prawdę wdrożyłam nie bacząc na konsekwencje jakie za sobą ciągnie.... 
A Wy? wykazujecie przejawy chujwości czy jednak bardziej perfekcjonizmu?
Pozdrawiam PR
ps. z tym rzucaniem przeklinania tez jakoś słabo mi idzie, dobrze że choć jeszcze przy dziecko potrafię się hamować...

37 komentarzy:

  1. O miano idealnej pani domu wcale walczyć nie muszę - wiem, że walka z góry jest przegrana :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) oj tam wolę jednak określenie nieidealnie idealna... w końcu dom to nie muzeum ;)

      Usuń
  2. Ja tam mam gdzieś order Chujowej Pani Domu, ale w tym bałaganie mi się zapodział :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Starałam się i szło mi całkiem nieźle, teraz mam w domu trzech facetów i wiem, że walka jest z góry przegrana, wrzuciłam na luz, choć czasem w domu jest... strasznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem jak patrzę na możliwości mej dziewczynki na prawdę myślę że Żuk miała być chłopcem....a nawet dwoma. to by tłumaczyło po części częściej bałagan niż porządek nie? ;)

      Usuń
  4. Ja sprzątam jak brud widać, czyli codziennie po trochu. Ale bez przesady. Codziennie coś i jakieś ład i skład jest. Taka jestem perfekcyjna jak nieidealna. Od frytek z mrożonki nikt jeszcze nie umarł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, skarpety po Żuku i A. i zabawki w ilościach nadmiernych też sprzątam codziennie bo inaczej się nie da - myślę że to daje +10 do perfekcjonizmu ;)

      Usuń
  5. O kurczaczku...myślę, że jestem gdzieś pośrodku :) Wiem jedno - za nic nie obejrzę Chirurgów przy JAKIEJKOLWIEK czynności, z jednego prostego powodu : tak bardzo uwielbiam ten serial, że oglądając go musze byc na nim cąłkowicie skupiona i NIC ani NIKT nie może mnie wtedy rozpraszać :) Też mam kotki pod i za szafami, podłogi myje raz na dwa tygodnie, a odkurzam częściej bo na tych cholernych panelach WSZYSTKO widzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HA! dlatego też położyłam wykładziny w tym roku przed zimą, miałam już dość tych ganiających mnie kotów po panelach. Cieplej się w domu dzięki temu zrobiło.... Znalazłabym jeszcze kilka plusów ciepłej pogody ale przed 22 nie wypada mi o nich pisać ;)

      Usuń
  6. Ja nigdy nie będę idealną panią domu, chujowość też jest mi więc znana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właściwie jak próbowałam to wcale nie byłam szczęśliwsza niż jestem teraz więc dochodzę do wniosku że po prostu nie warto ;)

      Usuń
  7. Och, kiedys byłam bardzo perfekcyjna. Tak bardzo, że nieomal chodziłam spać ze ścierką, żeby rano szybciej zacząć pucowanie :P Ale, jak tylko się zorientowałam do czego zmierzam, szybko zrobiła tył zwrot i zaczęłam ćwiczyć się w tą druga stronę. Bolało jak rzucanie nałogu :P Czasem mnie jeszcze melanż porywa w tej dziedzinie ale ogólnie mam znacznie więcej czasu dla dzieciaków niż kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no dokładnie tak jak ja, ja na prawdę próbowałam, a kurzu przez pewien czas się u mnie nie uświadczyło. Po czym zostałam mamą i chyba na prawdę macierzyństwo sprawia że zmieniamy pogląd na świat ;)

      Usuń
  8. Kochana, jak ja to znam! Moj perfekcjonizm kończy się zawsze na zrywowym dążeniu do perfekcjonizmu. Szkoda życia na bieganie z mopem dzień w dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ostatnio doszłam do wniosku że nie warto robić tego częściej niż raz w tygodniu, weźmy taki przykład - A. zabiera Żuka na basen a ja zamiast odpoczywać sprzątam aż pot się leje po czole. wchodzą do domu i co? 10 min. po ich powrocie jest to samo....a mogłam odpocząć....

      Usuń
  9. Ja nazywam siebie Leniwa Pani Domu, więc możemy sobie przybić piąteczkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale najlepsze w tym wszystkim jest to że to nie jest tak że my nic nie robimy, tyle że nauczyłyśmy się chyba trochę szanować siebie i swój czas...prawda?

      Usuń
  10. Normalnie nie przeklinam, ale jestem zdecydowanie ch* panią domu :) odkurzacz wyciagam.. wróć.. proszę męża żeby odkurzyl, jak już widać za dużo kłaczkow na dywanie i zaczynają wkurzać (trzeba będzie to zmienić jak dziecko mi podrośnie i będzie zbierać wszystkie okruszki). Lubię prac i mogę zmywać. Nie znoszę odkurzac.
    PS. Moja ulubiona bajka to Flinstonowie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja na prawdę staram się nie przeklinać, ale mam po prostu gen chama i nic na to nie poradzę że czasem muszę dać mu upust. Dochodzę do wniosku że lepiej to zrobić na blogu żeby Żuk nie słyszała niż kląć pod nosem..... Wiem że wiele osób to zniechęca do mnie i moich tekstów, ale przykro mi taka już jestem - właściwie to chyba wcale nie jest mi przykro że taka jestem. W sumie to ja się lubię..... Ja wbrew pozorom za to lubię prasować, a jeszcze z dobrą muzyką na uszach robie to w takim tempie że czasem zastanawiam się - to już? a przecież tyle tego było.... Ps. jak dziecko Ci podrośnie to będzie odkurzać za Ciebie i uważać to za świetną zabawę - wiem co mówię ;)

      Usuń
  11. Czytałam z uśmiechem na ryjku:) ..często ignoruje walające się koty dywanowo-podłogowe.. po każdym sprzątaniu obiecuję sobie, że będę to robić częściej.. i tu wychodzi ch..a pani domu bo jakoś się nie garnę :D 3zmianowy system pracy wyzwala we mnie leniwca, ale są dni kiedy mam powera i wtedy działam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i właściwie po co się zabijać? wracać do pracy po pracy? lepiej ten czas poświęcić na rozmowę z mężem lub dobrą książkę, a sprzątanie raz w tygodniu (zwłaszcza nie mając dzieci) w zupełności wystarczy - przy dzieciach w sumie tez się to prawie udaje ;)

      Usuń
  12. kiedyś jedna z moich "perfekcyjnych" koleżanek stwierdziła, że nie jestem systematyczna, więc dlatego rośnie mi taki syf z prędkością światła, jednak po ostatniej wizycie u niej mój szanowny małżonek zdjął swoje białe skarpetki, obejrzał podeszwy i rzekł: "noooo, chyba koleżanka zapomniała o systematyczności" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooo mam nadzieję że powiedział to przy niej, jak nie to następnym razem powinien, gwarantuje Ci że następnym razem 3 razy zastanowi się zanim Cię skrytykuje :)

      Usuń
  13. Genialne! Po co walczyć o miano perfekcyjnej jak faceci tego nie doceniają i syfią nam w domach! :)
    Gorąco pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A. stara się nie, na prawdę się chłopaka stara, ale to chyba ich naturalny odruch, oni się z tym rodzą....!

      Usuń
  14. Ja nigdy nie miałam ambicji bycia idealną panią domu. Z drugiej stroną, chujową też nie jestem, bo coś tam potrafię zrobić :). Myślę, że tkwię gdzieś pośrodku i tak chyba jest najlepiej. Zresztą, z małym dzieckiem w domu, lśniące mieszkanie i tak mi nie grozi :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żuk kiedyś zaserwowała nam abstrakcję z banana na ścianie....tak a propo małych dzieci :)

      Usuń
  15. Ostatnio i Ja sobie przypisuję miano Chujowej Pani Domu :)
    Oczywiście, często to, co sobie zaplanuje, nie wypala, ale...co ma być uprane, jest uprane, głodować, nikt nie głoduje :)

    Poza tym ... Czy można być idealną Panią Domu? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o niewypałach planowania mogłabym napisać oddzielny elaborat, to tak jak z dietą, jak już sobie postanowię że na nią przechodzę to mam gwarantowane +3 kg w górę....

      Usuń
  16. Ja w nie perfekcji mam level ekspert. Nawet się nie przyznam jak często myje podłogę. Radze sobie z tym przemyślanym urządzaniem domu, odpowiednia podłoga ukrywa brudne psie łapy i plamy i notorycznie rozlewanej kawy. A dość pusty salon sprawia wrażenie wiecznego ładu i porządku ale tylko z daleka i na zdjęciach :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karola, a na korepetycje przyjmujesz ;)?

      Usuń
  17. Moje przysłowie w tej kwestii to "Dom to nie muzeum", bo przecież dom musi żyć domownikami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o to to to to! dom to nie muzeum - święte słowa!

      Usuń
  18. No kurde marzy mi się chujowość, ale ja nie umiem :P. Odkurzam 7 razy w tyg., podłogi szoruję 5 razy w tyg. Wycieram kurze co drugi dzień, ale za to prawie wcale nie prasuje - więc może jest dla mnie nadzieja :-). Nie uważam się za PPD, bo ja to pi prostu lubię robić koniec i kropka. A jak ktoś ma burdel ba kółkach, to jego burdel i ja mam to głęboko wiesz gdzie - bez spiny, każdy lubi co innego :D.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz kiedyś robiłam tak jak Ty, mogłam sprzątać codziennie i także dlatego że to lubię i uwielbiam przebywać w czystych pomieszczeniach. Niestety nie starczało mi czasu na odpoczynek - musiałam wypośrodkować upodobanie do czystości i sprzątania i chęć odpoczynku. Czasem mam wrażenie że ten środek znajduje się dziwnie blisko chujowości a nie tam gdzie powinien być, ale uczę się tym nie przejmować... pozdrawiam!

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)