poniedziałek, 18 stycznia 2016

Antyporadnik psycho-dietetyka amatora

Tak, tak ja wiem, że zima i zimno, samochody zamarzają, a do butów sypie się śnieg i mokro później. Wiem, że szaliki, czapki, kamizelki, kurtki itd....i człowiek pomimo tego, że stara się najlepiej jak umie i tak wyglądem przypomina bałwana.... Jednak wiem też, że już bliżej jak dalej do momentu zrzucenia tych zimowych pancerzy i pół biedy jak bałwan pozostanie tylko na zimowych zdjęciach. Gorzej jest jak się okazuje, że skrywał sie on pod tymi kurtkami i płaszczami i to nie one stanowiły najwiekszy problem. Dlatego też należy już teraz stanąć przed lustrem i zastanowić się czy za 2 miesiące nie będę musiała/musiał przejść na przymusową dietę odchudzającą.... Z mojej strony taki mały antyporadnik dietowy, aby pomóc Wam podjąć najlepsza decyzję z możliwych:

1. Po pierwsze i najważniejsze nie postanawiaj sobie, że przechodzisz na dietę. Gdyby umysł ludzki miał określoną płeć zdecydowanie nie byłby on mężczyzną, jest on tak przekorny jak najgorsza baba na świecie. Jeśli tylko podsuniesz mu myśl o diecie powoduje palpitacje serca połączone z trzęsiawką podobną do głodu narkotykowego i nie masz innego wyjścia jak sięgnąć po tego cholernego batonika....lepsze to niż paść trupem z wyczerpania rezerwuarów cukru we krwi, które to twój umysł umiejętnie potrafi Ci wmówić.

2. Nie oszukuj się, że zaczynasz ćwiczyć, bo to lubisz. Jeśli nie lubisz męczyć się i pocić spróbuj najpierw od lżejszych form aktywności fizycznej - np. zakupy bez samochodu, 2 wyjścia z psem więcej, codzienny spacer z dzieckiem (przynajmniej 30 minutowy i oczywiście z naciskiem na fakt, że to dla dobra dziecka, a nie dla własnego wysiłku). To kolejny punkt, który ma na celu oszukanie kapryśnego umysłu, który słysząc GODZINA ćwiczeń dziennie włącza funkcję "O MATKO! GODZINA!? NIECHCEMISIĘ!". Czas na ćwiczenia i tak nadejdzie, a na rozgrzewkę te kilka punktów wystarczy.

3. Zdrowa dieta - nie przechodź na głodówki, im mniej jesz tym bardziej Ci się chce. Włącza się opcja przetrwanie i zaczynasz wpierdzielać wszystko i wszędzie, byle dużo i gęsto. Siądź z książką kucharską i przejrzyj przepisy, wyszukaj ulubione w wersji mniej kalorycznej, zacznij eksperymentować z większą ilością warzyw i owoców zamiast tłuszczu i przypraw. Za każdym razem jak już nie możesz wytrzymać bez jedzenia lub przekąszania, chwytaj za marchewkę, jabłko czy inne witaminy....po jakimś czasie wchodzi w nawyk! Najgorszą z możliwych opcji jest odmawianie sobie jedzenia. Gdybyśmy nie mieli czerpać przyjemności z tej czynności Bozia nie obdarzyłaby nas kubkami smakowymi.....Więc zacznij jeść mądrze i z głową, a nie głodować.

4. Wyrzuć wagę, albo zacznij ważyć się z nogami i wagą w górze. Ciągłe stawanie na wadze prowadzi jedynie do depresji. A nie od wczoraj wiadomo, że chudnięcie to proces długi i żmudny jak  zakładanie własnej firmy w tym kraju... Kontrola raz w miesiącu wystarczy.

5. Nie oczekuj cudów - jeśli nic nie zrobisz w kierunku zrzucenia zbędnych kilogramów to uwierz mi żadna cudowna tabletka Ci ne pomoże, jeśli jednak zaczniesz nie oczekuj, że po miesiącu będziesz wyglądać jak wieszaki z wybiegów .... patrz pkt. 4 z naciskiem na DŁUGI I ŻMUDNY.

6. Zaakceptuj się takim jaki jesteś - nie mówię, że masz się szczycić nadprogramowymi kilogramami jednak akceptacja własnej osoby to pierwszy krok do dostrzeżenia swojego piękna. Nie ma ludzi idealnych, idealność jest tylko pozornym wrażeniem, które po głębszej analizie pęka jak bańka mydlana. Nie znam osoby, która by czegoś w sobie nie zmieniła...

7. Nie wbijaj się w za małe ubrania - jeśli się dobrze postarasz przyjdzie pora na wymarzone XS, ściskanie się ubraniami i przybieranie konsystencji parówki prowadzi bardziej do wystawienia się na pośmiewisko niż polepszenia własnego samopoczucia faktem, że mam na sobie spodnie w rozmiarze M a ne L. Jakby wbicie w rozmiar mniejsze spodnie świadczyło o mniejszej wadze i lepszym samopoczuciu już dawno zaczęłabym pożyczać spodnie od mojej czteroletniej córki. Oczywiście w drugą stronę to także działa, to że masz 10 kilogramów więcej nie oznacza od razu, że pozostał Ci do wyboru habit, babcina spódnica lub worek po ziemniakach....No bez przesady, nie kilogramy są wyznacznikiem piękna!

8. Nie obarczaj wszystkich swoim nieszczęściem, pomyśl że dla niektórych twoje 10 kilogramów więcej może być kroplą w morzu przy ich np. 20, 30 czy 40.  Ciągłe narzekania powodują zniechęcenie i wywołują frustrację..... Odszukuj pozytywy w nieszczęściu choćby miały być najbardziej błahe na świecie.

Kiedy już uda Ci się przechytrzyć swój umysł wpierając mu, że jesteś szczęśliwą osobą, a styl życia jaki prowadzisz nie jest wcale dietą i katorgą dla organizmu możesz zacząć myśleć o zwiększeniu aktywności fizycznej i całkowitej zmianie trybu życia. Nie będzie to przymusem dla organizmu, a miłym przerywnikiem dnia codziennego. Np. takie bieganie, pływanie czy siłownia staną się rozrywką, którą naprawdę można polubić.
Nie jestem psychologiem i nie aspiruję do miana psychologa amatora, jednakże wiem, że wszystko zaczyna się i kończy  naszej głowie i tylko od nas zależy w jakim kierunku się to rozwinie.
Pozdrawiam PR


23 komentarze:

  1. Ja głodzić sie nie mogę, bo za bardzo kocham jeść :) Ewentualnie mogę zdrowiej jeść! Godzinne ćwiczenia w domu też nie dla mnie, wolę wyjść na spacer :) Na wagę nie wchodzę, a spodni nie kupuję za małych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nigdy w życiu, uwielbiam jeść! podziwiam tych którzy cały dzień potrafią bez jedzenia wytrzymać, trochę za samozaparcie a trochę za głupotę....

      Usuń
    2. Głodówka to zdecydowanie głupota :)

      Usuń
  2. Punkt 6 jest ciężki do wykonania. :)
    Ciekawy post :)

    Buziaczki ♥
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fakt, ciężki, ale jak już się go osiągnie to jakoś tak lżej się człowiekowi na duszy robi....pozdrawiam również!

      Usuń
  3. Proste, prawda? Podpisuję się wszystkimi kończynami pod ostatnim zdaniem. Wszystko jest w głowie i aż w głowie. Ja akurat w drugą stronę, chcę nabrać kilogramów. Mam nadzieję, że to nie będzie sam tłuszczyk :). Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no pewnie że proste :) trzeba tylko chcieć :) powodzenia i pozdrawiam również!

      Usuń
  4. Zdecydowanie pkt 6 ciężki do przerobienia :D Poza tym super się czytało.. no i daje do myślenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) ciężki ale osiągalny - wszystko jest w głowie :)

      Usuń
  5. Brzmi tak lekko, tak prosto- kto by pomyślał, że to cała rewolucja ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. heeeelooooołłł??? Kto Panią upoważnił do wchodzenia do mojej głowy, grzebania i ujawniania najskrytszych myśli, eeee??? Normalnie, jakbyś o mnie pisała, no może oprócz za małych ciuchów, tego nienawidzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, przepraszam, aż tak bardzo nie chciałam ujawniać Twoich najskrytszych myśli ;)

      Usuń
  7. Ja akurat nie mam zamiaru się odchudzać, ale celne uwagi. Zdrowsze odżywianie i mnie by się przydało :) Jednak idąc za Twoją radą, nie będę się na to nastawiała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zauważyłam po sobie że im bardziej próbuję się do czegoś zmusić tym gorzej mi to wychodzi....

      Usuń
  8. Idealne są te rady i takie prawdziwe! Jak od rana obiecuję sobie, że poćwiczę to nie ma zmiłuj - zrobię wszystko, żeby nie mieć na to czasu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie tak! u mnie to samo, im bardziej się zmuszam czy obiecuję tym gorzej mi to wychodzi....

      Usuń
  9. Skorzystam za kilka miesięcy :). Teraz choć raz mogę się cieszyć tym, że nie muszę się przejmować dietą.

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny tekst, od dawna nie czytałam tak dobrego wpisu na blogu. Mam nadzieję że kolejne artykuły będą równie dobre. Powodzenia i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedyś uważałam,że nigdy nie polubię biegania, a teraz, gdy nie mogę - marzę o mojej leśnej ścieżce, o nogach jak z waty, czerwonych policzkach i palącym uczuciu zmęczenia. :D Jednak już za parę miesięcy mam zamiar spacerować, a potem powoli wracać do "intensywniejszej" aktywności, ale co z tego wyjdzie, to czas pokaże... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola! ja wiem! dokładnie wiem o czym mówisz!

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)