środa, 9 grudnia 2015

Przygody z książką 3: rodzic na 5 minutowym urlopie

Rodzi się dziecko, a wraz z nim rodzi się miłość do niego, potrzeba zaspokojenia jego poczucia bezpieczeństwa i obowiązku, by pokazać mu świat i nauczyć podstawowych zasad funkcjonowania w nim. Przynajmniej tak jest przy pierwszym, przy drugim jeszcze nie wiem. Każda nowa umiejętność, każdy nowy krok milowy było jak zdobycie nowego, wielkiego szczytu. Okraszone chwilą chwały. 
Po czym zorientowaliśmy się, że nasze dziecko jest już na tyle wyszkolone i umiejętne, że potrafi nam także napyskować, w rasach zwierząt egzotycznych nas przewyższa wymądrzając się w naszym towarzystwie na wycieczce w zoo, a jej łatwość mówienia sprawia, że my do słowa dojść nie możemy. I przysiedliśmy, a raczej osiedliśmy na laurach, dając dziecku czas na bycie dzieckiem i zwracając uwagę wreszcie także na siebie nawzajem, a nie tylko na nią.... Dotarło (lepiej późno niż za późno), że czasem tak bywa, że rodzicowi się po prostu czegoś nie chce, a koniec świata to, to raczej nie jest. Dodatkowo przestałam mieć z tego powodu wyrzuty sumienia, a przestudiowawszy lekturę G. Bergstroma "Nieźle to sobie wymyśliłeś, Albercie" zaczęłam się także z tego śmiać.
Najprostsza i najczystsza postać relacji rodzic-dziecko. Znajdziemy tu radość zabawy, ciekawość świata, nieograniczoną fantazję i szczyptę dziecięcego cwaniactwa.
Choć książka jest z przeznaczeniem dla dzieci, bez wahania zaproponowałabym ją także każdemu z rodziców. 
Taka opowieść o tym co się dzieje, gdy tatusiowie chcą mieć spokój, choć całokształt można ogólnie podpiąć pod rodziców, nie tylko pod ich płeć męską.
Wydawnictwo Zakamarki; oprawa twarda, tekst nie za długi, sugerowana cena 24,90, znany polski portal aukcyjny proponuje ją za niecałe 17 zł. Idealna na prezent zarówno dla chłopca jak i dla dziewczynki.
Polecamy i pozdrawiamy PR i Żuk



https://dzikajablon.wordpress.com/2015/10/12/przygody-z-ksiazka-3-blogi-w-projekcie/

25 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. :) bo to na prawdę dobry tytuł jest!

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. nie wiem jak reszta serii o Albercie, ale ta część akurat jest bardzo ciekawa

      Usuń
  3. niestety, nasze dzieci nas prześcigają , są lepsi, mądrzejsi ;) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a może jednak stety? może dzięki temu będzie im w życiu lżej, prościej?

      Usuń
  4. Alberta uwielbiamy! no kochamy nad życie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sądząc po Twoim komentarzu to reszta pewnie jest na równi dobra co ta część, my znamy i mamy tylko tę.

      Usuń
  5. Czekam na te pierwsze pyskówki ;-) każdy z nas ma chwile, że mu się nie chce- w końcu ludźmi jesteśmy, Ja mam tak każdego dni gdy dzwoni budzik i czas wstawać do pracy, w kwestii dziecka też tak bywa tylko, że Kacper zawsze postawi na swoim :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a później będziesz się krztusić kawą albo kanapką żeby się tylko nie roześmiać, bo oczywiście śmiech oznaczałby przyzwolenie na mówienie wszystkiego....dokładnie tak, jesteśmy tylko ludźmi....

      Usuń
  6. Mając podobnego osobnika w domu chyba sobie zerknę do tej ksiażeczki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A to wszystko przed nami, aż czekam na me pyskate Dziecię, znaczy się mądre, wiedzące, znające, na razie etap "nie"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem szczerze że to jest bardziej zabawne niż przerażające.....

      Usuń
  8. Matko, a my co trafiamy na jakiegoś Alberta to albo o potworach albo o innych duchach czy wymyślonych przyjaciołach. Już się nawet zastanawiałam czy jest jakaś "normalna" książka z tej serii ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my znamy i mamy tylko tę jedną książkę z serii, na prawdę jest przyjemną lekturą.

      Usuń
  9. Heh, mam pewne obawy, że z takim rozgadaniem jakie prezentuje moje dziecię, za jakiś czas możemy mieć podobnie jak Wy... A tak btw. znacie Faunę? Planszówkę dedykowaną właśnie miłośnikom zwierzyny wszelakiej. Zgaduje się miejsce pochodzenia zwierzaka, jego długość, ciężar, długość ogonka itp. :3 Naprawdę świetna zabawa i może się Wam spodobać.
    Co do książki jestem jakoś nieprzekonana do serii o Albercie, ale może muszę do niej jeszcze dorosnąć, już z kilkoma seriami tak miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja o całej serii nie mogę powiedzieć nic, bo nie czytałyśmy żadnej innej książki oprócz wyżej wymienionej. A ta planszówka wydaje się być bardzo interesująca. Na pewno się z nią zapoznam! dzięki!

      Usuń
  10. Moja córa uwielbia Alberta Albertsona, dobrze, że biblioteka jest dobrze wyposażona w książki o tym jegomościu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze zaopatrzona biblioteka jak się okazuje to połowa sukcesu :)

      Usuń
  11. Muszę zapamiętać i sięgnąć po nią, jak już wejdziemy w ten etap ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za resztę serii nie ręczę, ale ta część jest przyjemna dla oka i ucha.

      Usuń
  12. Oj i ja się uśmiałam z tej odsłony Alberta. Dzieci mają niestworzone pomysły i doskonale wiedzą, kiedy mogą coś ugrać z rodzicami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pierwszy raz jak ją czytałam to połowę książki się śmiałam, a Żuk patrzyła jak na niezrównoważoną psychicznie :)

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)