poniedziałek, 23 listopada 2015

Z życia wsi warmińskiej, czyli gdzie jest śnieg?

Wieś warmińska opustoszała. Nawet słonko odwiedza nas rzadziej ostatnimi czasy. Siedzimy z Żukiem i z utęsknieniem wypatrujemy śniegu. Pierwszy raz od 15 lat mogę powiedzieć, że na prawdę czekam na święta. Jakoś tak mi się zachciało poczuć zapach piernika, choinki, kapusty z grzybami i makowca.....  Zaczęłam już nawet kupować prezenty świąteczne, żeby się z tego pozytywnego nastawienia i nastroju nie wyprowadzać. Żuk została nim zarażona do szpiku kości i codziennie pyta kiedy wreszcie ubierzemy choinkę.
Nawet światełka porozwieszane w sklepach w pierwszych dniach listopada nie przeszkadzają mi w tym roku za bardzo. Ostatnio poszłyśmy do OBI specjalnie po to by pooglądać ozdoby i nacieszyć oczy widokiem choć sztucznego śniegu.  Pozwoliłam dziecku zaszaleć i kupiłyśmy taką małą kulę z misiem w stroju mikołaja i płatkami śniegu. Zawsze chciałam mieć taką, a że nie miałam to pozwoliłam mieć dziecku. To chyba takie typowe dla współczesnego rodzica :)
Tegoroczny wyjazd, odrobinę przyspieszony niż co roku naładował nam wszystkim akumulatory. Odpoczęliśmy, mieliśmy świetną pogodę no i napatrzyliśmy się na góry. Tylko dziecko nasze wróciło lekko rozczarowane gdyż jak się okazało spodziewała się, że spotka kozice górskie, które będzie karmić siankiem..... Dzieci to jednak mają bujną wyobraźnię.
Nadciąga koniec miesiąca, a wraz z nim czwarte urodziny naszej Panny (jak to czwarte chciałoby się rzec, przecież dopiero co się urodziła!). Codziennie zmienia wersję obrazka na torcie, dobrze że choć lista gości pozostaje niezmienna i jeszcze nie oświadczyła mi, że zaprosiła całe przedszkole na weekend, bo chyba mielibyśmy mały problem. Wygórowanych marzeń też na szczęście nie ma - dobrze, że w ogóle jakieś ma - zażyczyła sobie w tym roku aparat fotograficzny. Pomysł, który odpowiada wszystkim, bo być może dzięki temu ten większy aparat - mój aparat - nie ulegnie zagładzie. 
Odcięłam się ostatnio od życia internetowego. Można powiedzieć, że nadrabiam zaległości życia w realu. Przez cały sezon nagromadziło się tyle drobnych rzeczy do zrobienia, że teraz urosły do rangi ogromnych zaległości. Poza tym zbliża się wielkimi krokami koniec urlopu, bo kapusta sama się nie sprzeda, ktoś ją musi do sprzedaży przygotować. Tyle z naszego odpoczynku.... Dobrze, że w ogóle jakiś odpoczynek był :) Do tego dochodzą jeszcze książki nagromadzone przy okazji kupna książek dla dziecka, wszystkie zaległe wizyty u specjalistów, badania które zrobię "jutro", bo przecież nie mam czau i doba jak zwykle staje się za krótka. Przeszłam do porządku dziennego z niedoczasem. Stwierdziłam, że mamy chyba szczęśliwe życie skoro nam tak szybko uciekają dni i nie będę się przejmować tym, że z czymś nie zdążyłam.  Mówi się trudno i żyje się dalej :)
Z nowości powiem, że pierwszy raz od roku mam zamiar powiesić firankę! Żuk zażyczyła sobie ją mieć w swoim pokoju, a ja uległa matka nie potrafię odmówić. Chce kurzołapa niech ma, w końcu to jej pokój. Od razu uprzedzę pytanie - nie, nie pozwalam jej na wszystko, ale w kwestii wyboru prezentu, czy firanki do jej własnego pokoju pozwalam jej decydować. Trochę swobody jeszcze nikomu ne zaszkodziło....
Świątecznie nastawiona już w listopadzie PR
Ps. Dziś na poprawę humoru, Olsztyńska Mistrzowska Szkoła Kamuflażu, tylko w Olsztynie TAKIE fotoradary.....

10 komentarzy:

  1. Wiesz, dziecko musi mieć świadomość, że może o czyms samodzielnie decydować :) Dobrze, że tak chce, przynajmniej wie czego chce, mądra z niej dziewczynka :) Fajnie, że wypad w góry się udał!!!! Zazdroszczę troche tej światecznej energii, ja jakoś znowu mało ja odczuwam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też wychodzę z tego założenia, w końcu już wprowadzając BLW na początku przygody z jedzeniem pozwalałam jej decydować o tym co je w jakiej ilości i konsystencji i nie zaszkodziło to jej rozwojowi ani nie sprawiło że stała się rozkapryszonym samolubem. Ma swoje zdanie i staramy się słuchać tego co ma do powiedzenia. Jeśli nam jej zdanie nie odpowiada, rozmawiamy i tłumaczymy ukazując inne rozwiązania. Tak chyba być powinno? A co do świątecznej energii z chęcią się podzielę bo aż kipi! chcesz trochę? Mogę wysłać!

      Usuń
  2. Ja też wyczekuję śniegu i świąt.. a choinkowe gadżety wywołują u mnie uśmiech i jak Twoja Córka baaardzo bym chciała już ubrać świąteczne drzewko :D Od dziecka uwielbiam Boże Narodzenie i ten cały klimat, noo poza zakupowym szałem ;) Cieszę się, że urlop się Wam udał :) góry są piękne o każdej porze roku :) Pozdrawiam i miłego poniedziałkowego wieczoru:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przebieramy nogami, myślę że po 6 grudnia przystroimy drzewko na podwórku. Zawsze to coś :)

      Usuń
  3. Za śniegiem jakoś nie tęsknię, ale tak samo jak Ty wyczekuję już Świąt. W tym roku chyba wyjątkowo wcześnie dopadł mnie świąteczny nastrój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja myślałam że tylko mnie to dotyczy, miło wiedzieć że nie jest się samemu w tym fiksowaniu :)

      Usuń
  4. fajnie jak tak dziecko gust sobie kształtuje, fajnie jak można tak razem powybierać, tak jak z tą firanką. Niby nic nadzwyczajnego, a jak miło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak! niby nic wielkiego a jednak jej zdanie i potrzeba zostają dostrzeżone. Myślę że nic wielkiego- tylko z pozoru :)

      Usuń
  5. Warto pozwalać dzieciom na samodzielnośc i decydowanie o niektórych rzeczach. Ja także staram się tak robić z Kubą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mi się tak wydaje, że zaprocentuje to w przyszłości lepszą relacją, jak już wcześniej napisałam niby nic wielkiego a jednak jej zdanie i potrzeba zostały dostrzeżone.

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)