poniedziałek, 2 listopada 2015

Sarna, która została wiewiórką.

Nie wiem czy pamiętacie, że 2 listopada obchodzimy Dzień Zaduszny, to dziś modlimy się za wszystkich tych, którzy odeszli. W końcu 1szy listopada to Dzień Wszystkich Świętych. Odnoszę wrażenie, że usilne próby przekonywania do tego, że halloween należy lub nie należy obchodzić zapędziły wiele osób w tzw. kozi róg. Wiele osób grzmiało mądrymi cytatami na fajsbukowej tablicy kiwając palcem tym, którzy się wystylizowali na kościotrupowe dynie, zarzucając im oczywiście brak szacunku do kultury i tradycji....po czym Wszyscy jak jeden mąż zaczęli wrzucać zdjęcia grobów, z grobami, przy grobach i dobrze, że nie w..... Po raz kolejny potwierdziło się moje stwierdzenie, że żeby kogoś pouczać trzeba się douczyć. Umywam ręce od tych awantur i całej tej maskarady, więcej komentarzy nie będzie.
Za to opowiem Wam dziś o głupocie jaka mnie dotknęła. Oczywiście mojej, prywatnej i osobistej. Oglądając wczoraj filmiki z piosenkami z bajek, natknęłyśmy się z Żukiem na reklamę lidla. Jak się dziś okazało nie tylko my, ale po kolei.... Otworzyłyśmy gazetkę i zaczęłyśmy studiować. Żuk zapiszczała gdy oczom jej ukazała się sukienka z sarenką. Stwierdziłam, że skoro A. wyjeżdża na cały dzień, a ja mogę sobie zrobić wolne to uczynię poniedziałek dniem pięknym i kupię dziecku wymarzoną sukienkę, niech ma. Odwiozłam ją do przedszkola i ruszyłam w stronę Olsztyna. Pierwsze zdziwienie nadeszło przed drzwiami kiedy to zajechałam 1 min. przed otwarciem sklepu, a tam dziki tłum.... Nie wiem czy to co się dzieje po otwarciu da się opisać, nie wiem też czy widzieliście takie sceny na własne oczy, ale podejrzewam, że jeśli nadejdzie koniec świata tak właśnie będzie wyglądał....Postanowiłam nie brać udziału w tej maskaradzie, gdyż sceny krzyku i wyrywania sobie rzeczy, oraz spektakularne ucieczki wyglądały jak rodem z amerykańskiego filmu sensacyjnego.....Stanęłam sobie z boku i postanowiłam popatrzeć na to swoiste show. Wiem natomiast jedno, nigdy więcej moja noga nie postanie w tym sklepie o godzinie 8 rano - to było głupie!
Tak oto zamiast pochylić się nad tymi co odeszli i oddać zadumie, pochyliłam sie pierwszy i ostatni raz nad lidlową gazetką. Oczywiście po wyjściu dzikiego tłumu została mi tylko sukienka z wiewiórką i w porwanej torebce (te w porwanych opakowaniach zauważyłam, że już są bezużyteczne, jakby to co najmniej torebki się nosiło). Na szczęście w dobrym rozmiarze..... Mam nadzieję, że zostanie mi wybaczona ta delikatna zamiana sarny w wiewiórkę, poniekąd jedno i drugie w podobnym kolorze, tyle że wiewiórka ma dłuży ogon....W sumie jakby się tak zastanowić sarna ma dłuższe nogi więc chyba jest po równo....
Pozdrawiam PR

19 komentarzy:

  1. Ja w sobotę widziałam grób już przystrojony w chryzantemy i niepalące znicze do tego cały owinięty folią malarską przed wszechobecnymi liśćmi. Taki cmentarny parawaning. A co do gazetek to mam ten komfort, że Teściowa kocha ten sport i to ona bije się o wszelakie promocyjne suweniry z Lidla, Biedronki czy Netto. Nie wiem jak ona: taka mała, skromna i niekłótliwa babeczka to robi, ale zawsze zdobywa wszystko :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karola Ty to zawsze wynajdziesz jakieś "kwiatki"....cmentarny parawaning - dobre! a co do lidla - nigdy więcej!

      Usuń
    2. Raz stałam w takiej kolejce w Lidlu rano napięcie sięgało zenitu. A ja jak to ja strzeliłam kilka durnowatych tekstów na rozładowanie atmosfery. To pomogło ludzie się wzajemnie pytali co kto ma i się wymieniali ewentualnie mówili tamta Pani ma rozmiar L wymieni na M itp. Kolejnym razem byłam chwile przed otwarciem to już tak fajnie nie było.

      Usuń
  2. He, he, kiedyś też takie coś widziałem. Wyglądało to mniej więcej jak atak wojsk pod Grunwaldem. Ja na szczęście z Mysią nie wchodziłem przewidując, co może się stać. Podobno kiedy torebki rzucili było ciekawiej. Co do tego halloween, to guzik mnie interesuje, czy ktoś to obchodzi czy obchodzi bokiem. Dla nas za rok będzie to dodatkowa możliwość wykonania sprytnego lampioniku. Ot i całe "święto". Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie o to chodzi że mnie też to guzik obchodzi i nie chciałam przez okrągły tydzień widywać textów w stylu "jestem polakiem nie obchodzę halloween"....patrioci sie znaleźli.... A lampiony są fajne, sami robiliśmy w tym roku :) pozdrawiam również!

      Usuń
  3. Takie sceny w Lidlu są co poniedziałek i czwartek rano. Halloween dzieci się przebrały i biegały po domach ale tylko do znajomych. Traktujemy to jak zabawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masakra jakaś z tym lidlem, nigdy więcej nie popełnię tego błędu! a co do Halloween - nie mam nic przeciwko, wkurzają mnie tylko ludzie którzy myślą że jak będą innych krytykować za obchodzenie i bawienie się dobrze tego dnia to staną się lepszymi ludźmi? nie wiem właściwie co oni sobie myślą, ale to indywidualna sprawa każdej osoby i nie ma co krytykować....

      Usuń
  4. U nas Lidl działa w podobny sposób. Jeśli rzucą coś fajnego, to nie ma zmiłuj i panuje wojna. Ostatnio na męża jakiś staruszek tak najechał wózkiem, że omało go nie staranował, a do tego okrzyczał, że był pod sklepem już o piątej rano, a mąż się bezczelnie wcisnął przed nim :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a myślałam że tylko u nas takie cyrki....

      Usuń
  5. Raz wymyśliłam sobie wypad do lidla.. o tyle śmiesznie, że była to godzina po południowa i zastałam tam też takie tłumy, że odechciało mi się wszystkiego. Zupełnie zapomniałam wtedy, że " rzucili" do koszy nowy towar gazetkowy.. nawet nie z tego względu tam pojechałam.. ot zwykle zakupy.. teraz unikam dni w których wrzucają nowości.. a zakupy robię wieczorem - uwielbiam tę pustkę w sklepach wieczorową porą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz co Karola - dlatego ja wolę kupować przez internet....jest to wiele bardziej bezstresowe.

      Usuń
  6. Takie cuda widziałam już nie raz, gdyż często zajeżdżam do tego sklepu przed pracą po pieczywo. Najlepsze jak jedna osoba weźmie ciuch, ale rozmiar okazuje się niedobry - nie odłoży go na miejsce...czeka, czeka, czeka..aż ktoś będzie miał odpowiedni dla niego rozmiar i będzie chciał się zamienić. Nie odłoży do koszyka bo jak to - ktoś będzie miał a on zostanie z pustymi rękoma?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zostać z pustymi rękoma to prawie jak kupić towar w rozerwanej torebce.....

      Usuń
  7. na yt można nawet podejrzeć filmiki z takich zakupowych promocji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój mąż mnie uświadomił w tym samym czasie co Ty pokazując mi jeden taki....chyba jestem zacofana :)

      Usuń
  8. U nas w BE aż takiej masakry nie widziałam. Z Polski pamiętam jak raz poszliśmy wieczorem do Tesco (mieliśmy z 500m od domu), a wtedy miały być zabawki za połowę ceny... i na miejscu ujrzeliśmy istny Armagedon. Tu na wsi się ludzie nie biją, ani z rąk sobie nie wydzierają ani nie przeklinają, ani się nie kłócą, ale też od rana stoją pod sklepem, a potem się tłoczą przy koszach z najlepszymi okazjami i przepychają. No i jak pójdzie się później to marne szanse na kupienie czegokolwiek. A i w sklepach z drogą odzieżą też bywa ciekawie podczas posezonowych wyprzedaży albo przy innych "okazjach". 10 przymierzalni a pod każdą tłum obładowany tonami ubrań, jakby wczoraj ostatnie portki zdarli. Jednak okazja kupienia markowego ubranka za dyche, gdy normalnie kosztuje 100 euro to się opłaca pchać :-)
    A z tym halloween to akcje na fejsie doprowadzają mnie do szału. Wszak w Polsce była fajna, piękna, wesoła i typowo polska tradycja pt Andrzejki z tymi wszystkimi wróżbami, bajerami, magią, którą można się było nawet zagranica pochwalić, ale przeszkadzała, bolała niektórych, W końcu dosyć skutecznie została wykorzeniona, bo to diabelskie zabawy i pogańskie (tak jakby prawie wszystkie katolickie tradycje nie przekształcone zostały z pogańskich, ale to lepiej przemilczeć, bo tez można zostac uznanym za heretyka). A że ludzie z natury mają pociąg do czegoś magicznego i tajemniczego i lubią się przebierać i bawić to bawią się w halloween. To teraz znowu problem, że to obce święto a nie nasze. Nie dogodzisz. Walentynki obce a się przyjęły. Mikołaj krasnoludek z coca coli wygonił naszego biskupa prawdziwego Świętego Mikołaja i to nikomu nie przeszkadza. Halloween sie też w końcu oswoi :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz jak mało ludzi wie ile katolickich tradycji jest ściśle związanych z pogańskimi obyczajami....szkoda że takich rzeczy nie uczą na religii, w końcu to jest bardzo ciekawe.

      Usuń
  9. Słyszałam ostatnio, że kobieta właśnie podczas zakupów w Lidlu (ubranka dziecięce były) zgubiła swoje dziecko...
    Byłam dwa razy na zakupach w Lidlu, gdzie faktycznie sterczałam przed sklepem jeszcze przed otwarciem- uparłam się, że tym razem nie podaruję i kupię to, co mam w planach. Kiedy otworzyli sklep, to ludzie biegli... dosłownie pędem gnali. Kulturalnie i na spokojnie udało mi się kupić, to co zaplanowałam (poszczęściło mi się), ale nie mogłam się nadziwić, co się z człowiekiem dzieje, bo promocja ... żeby się popychać, wyrywać z rąk, czy żeby zgubić dziecko?! Masakra....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak można zgubić dziecko ja się pytam? nie wierzę....

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)