piątek, 6 listopada 2015

#niechcemisię

Wstaję rano i choć codziennie wieczorem obiecuję sobie, że jutro nastawienie do życia przestawię o 180 stopni to i tak #niechcemisię. Wieczorem wszyscy mają lenia więc w piecu wygasa koło 23, rankiem po prostu jest zimno. Jak wystawić nogę w krótkich spodenkach i nie zamarznąć to moja pierwsza myśl. Nie wszyscy mogą mieć w końcu tak dobre krążenie jak mój Małżonek i dziecię nasze. W sumie ja mam deficyty krążenia i to jedno jest pewne. Wstawać #niechcemisię choć wskazówka jakoś tak szybko przesuwa się z 6, ale leżeć też #niechcemisię, bo nie jestem z tych co to cały dzień w łóżku potrafią spędzić. Po 30 min łóżko w dupę mnie kłuje i pomimo wszelakiego #niechcemisię i tak wstaję....
Z resztą Troll zaraz zechce kakaa, Mąż kawy, a mój pęcherz toalety.....Wstaję więc pomimo wszechogarniającego niechcenia. Codziennie ten sam scenariusz, codziennie rozgrzany tyłek w zimnym samochodzie i wio do przedszkola. Przecież nie powiem dzieciakowi, że #niechcemisię jej wieźć do przedszkola, bo ona zacznie mnie załatwiać tym samych sposobem mówiąc najzwyczajniej w świecie, że nie chce jej się dziś iść.... I jak w czterolatkach ten proceder można by było podpiąć pod "dajmy dziecku odpocząć" tak podejrzewam, że jak pójdzie do szkoły to nawet superniania nam nie pomoże.
Wstaję więc uśmiecham się szeroko i robię kakao, kawę i siku. Naciągam te same spodnie od tygodnia (i tak po powrocie zmieniam je na strój roboczy więc wszystko mi jedno) i rytuały codzienności wdrażamy w życie. Zatachałam sobie nawet kocyk do samochodu, taki polarowy, bo wiadomo, że polar zawsze ciepły, coby ten rozgrzany tyłek się nie wyziębił do końca i jadę z uśmiechem na ustach do przedszkola podziwiając codziennie inne zjawisko. W końcu nikt jak dziecko nie potrafi wydobyć piękna na wierzch ze zwykłej mgły, mżawki, deszczu, kałuży, zdechłej muchy czy pająka.
Wysiadając na parkingu jestem na tyle otrzeźwiona, że #niechcemisię odkładam gdzieś do bocznej szuflady w głowie by wydobyć je następnego ranka. Zaczyna się spektakl kultury i wychowania. Nie poprzez zabawę, nie poprzez naukę przez naśladownictwo. Na parkingu zaczynam grzmieć do innych gromkim i głośnym dzień dobry. Pierwszego dnia przedszkola postanowiłam sobie, że nauczę tych ludzi kultury - oczywiście nie generalizuję, nie wszystkich trzeba uczyć. W końcu widujemy się codziennie, z niektórymi już drugi rok.... 
W przedszkolu od progu słychać moje przywitania, gdy młodej się zapomina pytam dyskretnie, (bardzo dyskretnie) tak żeby nawet w ostatniej sali u maluchów było słychać - czy jej język koza zjadła, że jej nie słychać. Żuk odpowiada na to śmiechem i przypomina sobie o wyrzuceniu z siebie dzień dobry....
1 gram kultury, który nic nie kosztuje. Namiastka dobrego wychowania, które chłoną nasze dzieci. Odrobina życzliwości. Czy to kurwa mać aż tak dużo?
PR

25 komentarzy:

  1. Wiesz, kurwa, niektórych to do cholery kultury nie nauczysz ni chu chu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja wiem że to jest błahostka, ale Ty wiesz jak mnie to wkurza niemiłosiernie...!

      Usuń
  2. To nie jest dużo, a wiele znaczy jak się powie, usłyszy co nie? :) Ja dzis wstając, cieszylam się tylko z tego, że jutro wstać nie muszę :) mam tak jak TY - dospać nie mogę, wyleżeć też nie bo i mnie łóżko w dupę kłuje jak cholera :) Ale potem narzekam, że zmęczona i niewyspana jestem! Tak to jest jak się należy do gatunku - na dupie w jednym miejscu za długo nie usiedzę :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, dobrze określiłaś ten NASZ gatunek ;)

      Usuń
  3. grzmieć do innych głośnym dzień dobry, masz naśladowczynię to pewne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) znaczy się obie jesteśmy z lekka szurnięte?

      Usuń
  4. Mam podobe poranne ,,niechcemisię". Czasem trwa do południa ;)
    A z dzień dobry też tak mam- wpadam jak wariat np. na pocztę i już w szeroko otwartych drzwiach krzyczę radośnie, z zaśpiewem ,,dzieeeń dooobryyy"! I co? I Ludzie z chmurnymi obliczami patrza na mnie jak na uciekiniera z wiadomego oddziału. Ale i tak mnie cieszy jak się jakiś głosik w tłumie odezwie i łaskawie, choć wstydliwie odpowie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja po prostu sobie potrafię wmówić że mi się chce i w południe już dawno nie pamiętam o żadnym niechcemisię..... rano następnego dnia niestety wraca. Ale grunt to się rozruszać :)

      Usuń
  5. Ja zawsze zastanawiam się, co ma w głowie taki petent, który staje przede mną i patrzy jak cielę i nie potrafi powiedzieć zwykłego "dzień dobry". Zawsze, trochę z wrodzonej przekory, uśmiecham się od ucha do ucha i mówię głośno "dzień dobry"! Gdy jestem po drugiej stronie i to ja wchodzę gdzieś to zawsze też wyraźnie się witam i bardzo, naprawdę bardzo dziwi mnie ta konsternacja malująca się na twarzach niektórych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wchodzą do przedszkola mijają mnie w drzwiach....ba! obijają się o mnie i ani be ani me.... przykre to trochę, najbardziej wtedy kiedy ja mówię a oni nie raczą odpowiedzieć....

      Usuń
  6. Ale, że jak to tak wchodzą i nic? Ani me, ani be? To w naszym przedszkolu kulturalni rodzice są, bo zawsze na parkingu się mijamy, i zawsze "dzień dobry" jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wszyscy oczywiście, jest np. taka Pani, która pierwszego dnia obdarzyła mnie wielkim soczystym uśmiechem i dzień dobry i teraz za każdym razem jak mnie widzi to reaguje tak samo, a ja mam od razu lepszy dzień jak się z nią spotkam. ale są i tacy co to be i me przez gardło nie przechodzi....

      Usuń
  7. Znam to #niechcemisie towarzyszy mi od miesięcy :p a co najgorsze, nie wiem jak to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja sobie powtarzam nie chcę ale muszę....i jakoś idzie :)

      Usuń
  8. Z tym dzień dobry to niektórzy są na tyle bezczelni, że patrzą na ciebie ( mnie np.) i uparcie czekają na te słowa. Młoda czy zna, czy nie zna do każdego kogo mija dzień dobry krzyczy:) Ja też mówię- przecież miła dziewczynka jestem :) Czasem jest też tak, że kogoś nie zauważę- jednego dnia tak miałam, że 3 sąsiadów mijałam i powaga nie widziałam ich, ale byli tak wyrozumiali, że z uśmiechem mi o sobie przypomnieli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tak tak znam takich delikwentów co to uważają że im się należy większy szacunek niż mi i czekają na swoje dzień dobry, mordując wzrokiem niekiedy....

      Usuń
  9. Ojjj.. mnie też opętało " niechcemisię".. zwłaszcza w tym tygodniu :D A z tym -dzień dobry to mi się spodobało, sama na co dzień mam do czynienia z ludźmi, którym te słowo nie przechodzi przez gardło, za to jakby mogli zaabić wzrokiem.. to byłaby masakra ;) ach.. dziś mam dzień z " niechcemisię" i straasznie mi z tym dobrze :D Pozdrawiam i udanego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz bo czasem trzeba odpocząć, usiąść na przysłowiowych 4 literach powiedziec sobie niechcemisię i poleniuchować, baterie naładowane i zaraz po takim odpoczynku zaczyna się chcieć po prostu.

      Usuń
    2. Zgadzam się z tym w 100% :) małe lenistwo nie jest złe, a potem jakoś tak wszystko lepiej idzie ;)

      Usuń
  10. Zawsze mnie irytowało gdy ktoś mówi dzień dobry pod nosem i ze wzrokiem wbitym w swoje buty. Eh, niektórzy się chyba nigdy nie nauczą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pół biedy jak odpowiada, ale gorzej jak ty grzmisz a oni patrzą jak na wariata....a dzieci chłoną jak gąbki i się uczą złych nawyków...

      Usuń
  11. Gaja wita się ze wszystkimi, chociaż niektórzy nawet nie raczą jej odpowiedzieć. Bo skoro dziecko, to nie trzeba. Wkurza mnie to niemiłosiernie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie najbardziej denerwuje jak moje dziecko mówi dzień dobry albo do widzenia paniom nauczycielkom a one są tak zajęte że nie raczą jej odpowiedzieć.....i ten zawód w jej oczach.... przykre

      Usuń
  12. Jak będziesz nieustannie trzymać się tego dzieńdobrowania to w końcu trochę ludzi zajarzy o co w tym chodzi. Swego czasu jeżdżąc autobusami na treningi karate systematycznie 2 razy w tygodniu wsiadając do autobusu razem z bratem mówiliśmy "dzień dobry" lub "dobry wieczór" oraz wysiadając Do widzenia/ Dobranoc stosownie do pory dnia i na początku ludzie patrzyli na nas jak na czuby, ale wyobraźcie sobie, że po paru miesiącach nagle zauważyłam, że ci którzy też jeżdżą systematycznie tymi samymi autobusami już mówią "Dzień Dobry" i "Do widzenia". I jak dwóch juz powiedziało "do widzenia" przy wysiadaniu na pierwszym przystanku, to na następnych inni myśleli, że teraz tak się robi i tez się żegnali kulturalnie :-) A w Belgii ludzie chętnie się witają. Jak już drugi raz ktoś cię widzi na wsi, to drze się z daleka "Dag!" (coś jakby "cześć") i oni tu mówią "dag" do wszystkich bez względu na wiek. Mój Młody uwielbia wszystkich widać, bo wszyscy mu odpowiadają a do tego zwykle machają. Nawet obcy chętnie się witaja i szczerzą do siebie paszcze i to jest bardzo miłe. Więc warto szerzyc to szaleństwo :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Moje dziecko każdemu napotkanemu człowiekowi mówi "dobry" i macha. Małe dziecko, a więcej kultury niż niejeden wykształcony...

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)