środa, 14 października 2015

Przygody z książką 3: w magicznym świecie moli książkowych

Kolejny sezon z kubkiem gorącej herbaty, ciepłym kocykiem i dobrą lekturą przed nami. Kolejny raz będziemy chwalić się naszymi dziecięcymi odkryciami czytelniczymi wraz z uczestnikami 3ciej edycji Przygód z Książką.
Pierwszym wpisem chciałabym się pochwalić naszym nowym osiągnięciem - oczywiście ściśle z literaturą dziecięcą powiązanym. W przedostatnim poście napisałam o tym, że Żuk została dumną posiadaczką karty bibliotecznej. Dziś o tym fakcie będę prawić.....
Ameryki nie odkryłam, to jedno jest pewne i niezaprzeczalne. Są rodzice, którzy dużo wcześniej zaprowadzili swoje pociechy do instytucji zwanej biblioteką ukazując im ten piękny i zarazem zaczarowany świat. Oczywiście powtórzę się mówiąc, że jak zwykle brakowało mi na to czasu - chyba pora już zmienić tę mantrę i przereorganizować sobie dzień , bo wieczne "nie miałam czasu" zaczyna po prostu brzmieć nudnie. Niemniej jednak zajęcia z języka obcego odbywające się w budynku, w którym mieści się również biblioteka zobowiązały mnie wręcz do pokazania Żukowi, że nie zawsze trzeba książki kupować. Poza tym 4 lata to chyba wiek odpowiedni na takie przedsięwzięcia, mając na uwadze, że szkoła za pasem....
Pełna obaw zapukałam do drzwi i nie do końca pewnym krokiem wkroczyłyśmy do małego pomieszczenia. Choć z moich ust wypłynęło "dzień dobry" wzrok mój wbity był w Żuka, która z niezidentyfikowaną miną lustrowała pomieszczenie. Oczy błysnęły jej po raz pierwszy gdy zobaczyła półki na książki z kształcie murów zamkowych, drugi raz gdy nad murami zauważyła obrazki z ulubionymi księżniczkami. Całość dopełniła Pani bibliotekarka której otwartość, bezpośredniość i łatwość nawiązywania kontaktów ośmieliła moje dziecko w 100%. 
I tak oto naszym cotygodniowym rytuałem będzie wypożyczanie książek. Dzięki czemu nasze księgozbiory nie będą się tak szybko nudziły, nadszarpnięty portfel ma chwilę oddechu, a Żuk uczy się wielu nowych rzeczy - od wypożyczania po konieczność dbania o nie swoje rzeczy.
Dzięki bibliotece przeniosłyśmy się już do świata Martynki, Ciekawskiego Georga, Pana Kuleczki, Tappiego i Zaczarowanej krainy Tinga Tinga, w której dowiedziałyśmy się między innymi dlaczego kameleon zmienia kolory i skąd słoń ma trąbę....
Jestem dumna, z mojego dziecka, że tak szybko zaaklimatyzowała się w takim miejscu, że chętnie wybiera książki i na prawdę traktuje je z szacunkiem, w myśl idei , że inne dzieci także chcą z niej skorzystać.
A jak u Was wygląda/ wyglądała przygoda z biblioteką? Chodzicie? Korzystacie? Kiedy zapisaliście swoje dzieci?
Pozdrawiam PR
https://dzikajablon.wordpress.com/2015/10/06/przygody-z-ksiazka-trzecia-edycja-projektu/

27 komentarzy:

  1. My w bibliotece jesteśmy średnio raz w tygodniu, czasem dwa razy bo jedna biblioteka ma dwie filie :) Młoda zapisana jest chyba od około dwóch lata, wyczerpujemy już wszystkie limity które Panie nam wciąż zwiększają :) Jednak jesteśmy dobrymi czytelnikami, więc nie mają z nami kłopotu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Panie powinny Wam dać medal przykładnego czytelnika!

      Usuń
  2. Dzielna Żuk :) co prawda dzieci jeszcze nie mam, ale tak jak pisałaś otwartość pani, plus wnętrze biblioteki - a z tego co opisałaś, to się nie dziwie, że Twojej córce oczka błyszczały :) Super, że pielęgnujesz w niej miłość do książek.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się Karolino, staram się jak mogę :)

      Usuń
  3. Julka ma kartę biblioteczną odkąd skończyła dwa lata :) i tak długo czekałaś :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak myślę że powinnam zrobić to wcześniej.

      Usuń
  4. Zapisałyśmy się niedawno i chodzimy 2 razy w tygodniu- Młoda nie odpuszcza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ukrywam że między innymi to właśnie Wy byłyście moją mobilizacją! :)

      Usuń
  5. Jak będę miała dzieci, na pewno pokażę im świat biblioteki. Sama już nie chodzę, mam własną w domu, prywatną niemalże ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OOOOO Wiola w to akurat nie wątpię! Podejrzewam że Twoje dziecko w wieku 4 lat to już samo będzie sobie czytało :) Mając takie księgozbiory w domu!

      Usuń
  6. Co prawda nie korzystamy z biblioteki, ale za to kupujemy chłopakom masę książek, które powoli nie mieszczą się na półkach. I co najważniejsze każdą z nich czytamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie brak miejsca zmobilizował mnie do zaprzestania kupowania (bo także mam z ty problem ;)). W bibliotece Żuk się na prawdę świetnie bawi.

      Usuń
  7. W bibliotece dzieci me zapisane są od 2 lat - czyli jak mieli po 4 i 6 latek. Zadowoleni są, że tam jest mega duży wybór w książkach i zawsze każdy z nich po 3 księgi wypożycza, a potem mamcia w domu im czyta. Właśnie, dzięki bibliotekom portfel rodzica oddycha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci szczerze że nie myślałam nawet że będzie to dla niej aż tak duża frajda. Ona jest po prostu zachwycona i jak jedziemy na zajęcia to pyta czy zdążymy choć na chwilę zajść do biblioteki.

      Usuń
  8. Zapisałyśmy się do biblioteki właśnie dzięki Przygodom z książką :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jasne, że chodzimy do biblioteki. Zdarza nam się te same książki wypożyczać po kilka razy w roku. Nasze biblioteki działają prężnie, mają dużo nowości. Co jakiś czas bierzemy też udział w warsztatach organizowanych w bibliotekach, ale różnie u nas bywa z czasem, więc niestety dużo ciekawych wydarzeń nam umyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my też tak mamy że jak nam sie jakaś książka podoba to potrafimy ją czytać, nawet kilka razy w miesiącu :)

      Usuń
  10. jasne, że nie wszystkie książki kupujemy (po pierwsze - za co?, a po drugie - gdzie to trzymać!?) i uwielbiamy wszystkie nasze 3 najbliższe biblioteki :) J. ma zawsze dwie karty, w zasadzie od kiedy "czyta" czyli od dawna i nie spotkałam się nigdzie z problemem z zapisaniem dziecka do jakiejkolwiek filii, a dwa razy już się w tym czasie przeprowadzaliśmy
    niestety o tak pięknej, przestronnej i pełnej nowości bibliotece jak na przykład w gdańskim Manhattanie, czy malborska Mediateka na razie możemy tylko pomarzyć, ale masz rację, że lista zalet tych instytucji - nawet "zwykłych", osiedlowych czy szkolnych jest długa...
    a czasem przy tym sporo się tam dzieje - wczoraj na przykład byliśmy w naszej filii na spotkaniu z tegorocznym zdobywcą Łuku Karpat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hm mieszkanie na wsi, a szczególnie takiej jak nasza ma też trochę wad. Niestety nie mamy tylu bibliotek w pobliżu, ale i tak jesteśmy zadowolone że choć jedna jest i ma wszystko czego nam potrzeba.

      Usuń
  11. Teraz jestem trochę odcięta od biblioteki. Nawet nie zmieniałam adresu i nie wiem czy przypadkiem karta nie straciła ważności. Ale z chęcią się kiedyś tam wybiorę z dziećmi, niech tylko wszystkie ogarną znaczenie słowa "cisza".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cisza to pojęcie względne przy dzieciach, na szczęście biblioteka dla dzieci rządzi się swoimi prawami i zaletą jej jest to że nie tylko nasze dziecko tam zazwyczaj jest. A jak nie tylko nasze nie potrafi ogarnąć słowa cisza t jakoś tak lżej człowiekowi i nie ma wyrzutu złego rodzica ;)

      Usuń
  12. Ja nawet nie wiem, czy gdzieś w pobliżu są biblioteki :). Chodzę za to do księgarni. Uwielbiałam bibliotekę, kiedy byłam mała. Potem przerzuciłam się na kupowanie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hm może pora nadrobić zaległości? Skoro Ty uwielbiałaś to może Gajci też się spodoba?

      Usuń
  13. My też korzystamy z biblioteki, dzięki czemu jakoś udaje nam się uchronić przed bankructwem ;-) Jak oboje, Tymianek i ja ruszymy pomiędzy regały, zazwyczaj wychodzimy z 15 pozycjami (taki limit). Synek też miał cztery lata, jak się zapisaliśmy. Początkowo obawiałam się, że w takiej osiedlowej bibliotece nie znajdziemy fajnych książek, okazało się jednak, że współczesnych, wartościowych książek jest całe mnóstwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zobaczyłam wielkość naszej biblioteki to też pomyślałam o tym że pewnie za dużo w niej nie ma, również byłam mile zaskoczona gdy okazało się że na półkach znajduje się wiele polecanych nowości :)

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)