czwartek, 27 sierpnia 2015

Sześć twarzy chama

Jak to zwykła mawiać moja mama "nie lubię chamstwa i góralskiej muzyki". Ja jako kserokopia charakteru tejże osoby, bo wyglądem bardziej w tatę się wdałam, podzielam jej zdanie co do chamstwa. Na góralskiej muzyce się nie znam, nie przeszkadza mi za bardzo więc pod tym się nie podpiszę. Co do chamstwa i chamskich zachowań powiem jedno, dzielę je na kategorie pod względem tematycznym jednakże każda kłuje mnie w oczy tak samo mocno.

Chamów (tyczy się obu płci) dzielę na:
1.  Materialnych - niby nie wtrąca się w niczyje życie, niby nie mierzy nikogo przez pryzmat zasobności portfela, a jednak nie zapomni w 15nasto minutowej pogadance przed supermarketem wspomnieć ileż to on zarabia. Szkoda, że nie wspomni ileż go te zarabianie kosztuje, ile godzin zabiera rodzinie by móc zwiększyć dochód pracując ponad normę.... Nie wspomnę już o tym, że koniecznie trzeba wymienić fakt posiadania samochodu, dodać markę i ilość nowoczesnych sprzętów w aktualnym użytku...
2. Wykształciuchów - żyjemy w czasach kiedy studia może mieć praktycznie każdy imbecyl (przepraszam za wyrażenie). Święta zasada "płacisz i wymagasz" przemigrowała po cichutku ze sklepów do innych instytucji, należą do nich także szkoły wyższe. Poza tym przypomniawszy sobie koleżankę, która przed kolokwium na ostatnim roku studiów zapytała co to znaczy, że roślina dorasta do 1 m. wiem, że nie należy mierzyć ludzi miarą wykształcenia, bo jest to bardzo zgubny wyznacznik.
3. Pracusiów - oczywiście praca, którą się wykonuje jest odzwierciedleniem majętności, umiejętności i poziomu inteligencji.... taaa jasne. Nie uważam żeby kobieta wychowująca dzieci i zajmująca się domem była gorsza od tej co siedzi na recepcji, nie uważam, że hodowca świń jest gorszy od weterynarza, którym hodowca sam niejednokrotnie musi być nie mając stosownego wykształcenia. Dla mnie każdy człowiek jest równy, a praca, to tylko praca. Ponoć żadna nie hańbi, choć na ten temat polemizowałabym...
4. Modeli - może ma dobre geny, może katuje się godzinami na siłowni - nie interesuje mnie to za bardzo, na pierwszy rzut oka widać, że od czasów np. liceum niewiele się zmienił. Gratuluję i nie wnikam. Tusza nie jest dowodem obżarstwa i niedbalstwa. Wiadomo, że nie każda kobieta po porodzie wygląda tak jak przed nim, są różne choroby, które powodują zwiększenie masy ciała, a to że ktoś ma 10 nadprogramowych kilogramów nie musi być powodem do wytknięcia mu ich.
5. Celebrytów - kogo on nie zna, wszystko potrafi załatwić, ma tyle znajomości, że sam nie ogarnia. W szale oznajmiania ile branży ma na wyciągnięcie ręki dzięki znajomym, zapędza się i oferuje pomoc "w razie czego", a gdy to "w razie czego" nadchodzi okazuje się, że znajomości rozpłynęły się jak śnieg w roztopach.....
6. Pozerów - spotykacie się głównie na portalach społecznościowych, a on zasypuje Twoją tablicę zdjęciami swojej zajebistości, przypadkowe spotkanie po latach weryfikuje całokształt jego życia ukazany pod publiczkę. Okazuje się, że kolorowe to ma tylko foty na fejsie....

Dlaczego o tym piszę? Uważam, że jak się spotyka kogoś po latach, z kim nie miało się kontaktu, wypadłoby raczej zauważyć, że miło jest się znów spotkać i zapytać (choćby z grzeczności) co u tej osoby słychać, a nie lustrować na podstawie zasobności portfela i nadprogramowych kilogramów....
Nie wiem czy zauważyliście, ale ludzie przestają cieszyć się obecnością innych. Wieczna wojna matek o to, które dziecko jest lepsze, szybsze, mądrzejsze i ładniejsze to pikuś w porównaniu do pokazywania przez ludzi, kto jest bogatszy, ma lepszą pracę, ładniejszą żonę/męża i zdolniejsze dzieci. Ta odwieczna przepychanka w "kto wygra", jakby to w ogóle miało jakikolwiek cel czy sens, trwa na każdym poziomie społecznym i płciowym od najmłodszych po dorosłych - i to zarówno kobiety jak i mężczyzn. Jakby nie można było po prostu powiedzieć "cześć, fajnie Cię widzieć, co u Ciebie?".
PR

15 komentarzy:

  1. Świetny tekst, który po raz kolejny mi uświadamia, że mogłybyśmy sobie podać rękę, i bardzo dobrze byśmy się dogadały :)) Masz rację, że niektórzy ludzie jak się okazuje w realu to mają tylko kolorowe foty na fejsie, a w rzeczywistości....cóż, już nie jest tak kolorowo! Ludzie krytykują innych sami żyjąc nie lepiej :( Co do pracusiów też się zgodzę. Owszem może i mają pensję ponad przeciętną, ale co z tego skoro dziecko ich nie widuje! Po co dziecku wakacje w tropikach skoro nie poznaje własnego ojca?? Ach... Buziaki kochana! I dzięki za życzenia :) Dzień mam dzis podły mimo urodzin, ale co tam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już dawno ustaliłyśmy że rozumiemy się bez słów ;) a co do Twojego podłego nastroju, chyba musisz jednak zapakować 2 butelki wina i odkryć piękno Warmii, pozbędziemy się go!

      Usuń
  2. Ja akurat góralską muzykę lubię;)

    A tak na poważnie, to masz niestety rację. Ludzie są coraz bardziej - jak to się na naszym terenie mówi - "dożarci", spięci, zamknięci w sobie i zawistni. Kiedyś rozmawiałam z teściową, opowiadała, jak za jej czasów po pracy zawsze przychodzili sąsiedzi, znajomi, siadało się razem w ogrodzie przy kawie i po prostu rozmawiało.
    Teraz nikt nie ma na nic czasu, a poza tym chyba już się ludzie boją siebie nawzajem. Zamykają się w swoich małych światach.
    A pod Twoją opinią o wykształceniu podpisuję się rękami i nogami. Zawsze uważałam, że nie jest ono żadną miarą człowieka. Znałam ludzi bez matury, którzy byli super świetni i magistrów, czy innych doktorów, całkowicie zidiociałych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz że moi dziadkowie też opowiadali o tym jak to kiedyś ludzie pomagali sobie nawzajem, odwiedzali się, a życie np. polskiej wsi toczyło się "rodzinnie". Teraz uzyskać pomoc od sąsiada to jak skoczyć z 5 piętra i się nie połamać.....

      Usuń
  3. A wiesz, że zaledwie wczoraj rozmawialiśmy z mężem na podobny temat. Konkretnie dotyczyło to tego jak bardzo wykruszają nam się znajomi,głównie ci, którzy że tak powiem są lepiej sytuowani. Ludzie gonią za kasą i na nic innego nie mają czasu, a jak się już tej kasy dorobią to mierzą innych według zasobności ich portfela.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. często debatujemy na ten temat, doszliśmy do tego że najpierw jest selekcja po ślubie, później po urodzeniu dziecka a na koniec jeszcze mierzą Cię miarą zasobności portfela i okazuje się że została Ci garstka znajomych - w sumie to może dobrze bo przynajmniej wartościowych :)

      Usuń
  4. Powiedzmy, że jako pobożna dziołszka jestem przekonana, że usmażą się w piekle - te chamy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha ponoć zostaniemy rozliczeni za swe uczynki, miejmy nadzieję że tak się właśnie stanie!

      Usuń
  5. Świetny wpis i jakże prawdziwy.. niestety ;) jak to ktoś powiedział.. im bardziej poznajesz ludzi, tym bardziej tęsknisz za swoim psem.. i coś w tym jest - oczywiście nie wrzucam do przysłowiowego wora wszystkich, żeby nie było ;)
    Poza tym nic dodać, nic ująć - wszystko ładnie opisane w poście.

    Pozdrawiam i życzę miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja oczywiście także nie generalizuję i nie twierdzę że wszyscy są tacy sami, jednak jest to zjawisko nagminne i przykre, a powiedzenie z psem zdecydowanie mi się podoba!

      Usuń
  6. Oj, świetny wpis i taki prawdziwy...Materialistów i wykształciuchów unikam jak mogę, a i reszta przez Ciebie wymienionych niezbyt mi odpowiada. Nie wiem, co to się teraz z ludźmi porobiło, serio. Kontakty zanikają, każdy patrzy tylko na kasę, a innych traktuje z góry, przez pryzmat dóbr materialnych. Kiedyś też byli tacy, ale dzisiaj często mam wrażenie, że otaczają mnie zombie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz co ja myślę że w dużej mierze media i wszyscy CI tzw. Celebryci pracują na to by dzielić społeczeństwo. Spójrz na kult szczupłej szczęśliwej mamy po porodzie....

      Usuń
  7. stąd tez przyjaciół tudzież znajomych , tych prawdziwych dobieram starannie, bardzo starannie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też selekcjonuję ludzi na wstępie, choć tak na prawdę nie powinno się tego robić bo pierwsze wrażenie bywa zgubne i złudne....

      Usuń
  8. No nie wiem, ja staram się nie oceniać ludzi tak powierzchownie. Spotykam ich mnóstwo (naprawdę, naprawdę mnóstwo, ze względu na zajęcia, pracę i wiele innych rzeczy). Ile razy już spotkałam kogoś kto z początku wydał mi się pusty, "chamski" czy ograniczony to nie zliczę ale zauważyłam, ku swojemu ogromnemu zdziwieniu, że im dłużej się z kimś rozmawia tym większa szansa, że coś fajnego można w nim znaleźć. Dostałam lekcję pokory i przestałam oceniać ludzi. Jeśli ktoś nie zrobi dobrego pierwszego wrażenia to po prostu przechodzę obojętnie koło niego. Nie mamy szansy bliżej się poznać? Trudno. Rozchodzimy się i tyle.
    Kieruje się zasadą: "Pamiętaj, że każdy kogo spotykasz kogoś kocha, czegoś się boi i coś stracił". Każdy z nas ma w sobie coś więcej, niezależnie od tego jaką przyjmuje otoczkę.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)