środa, 15 lipca 2015

Wyznania nałogowego zakupoholika

Spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem zbitego psa i wydałam z siebie cichy jęk, coś w stylu "takie piękne i mogą być takie moje". Złapał się za głowę i wyburczał, że jestem nienormalna, że przecież mamy i uzależniona w dodatku. Na szczęście kilka dni wcześniej jeden z naszych ulubionych, zazwyczaj stosowanych do porannego pobudzenia się kawą pękł na jego oczach. Na szczęście był bardzo podobny do tych, które zakuły mnie w oko. Stałam i patrzyłam raz na Niego raz na nie. Z zawadiackim uśmiechem odrzekł "no weź, jeszcze trochę miejsca w szafce mamy, przecież wiem, że i tak po nie przyjedziesz". Wzięłam, mam, takie piękne i takie moje. Witam! Mam na imię Ilona i jestem nałogowym zakupoholikiem kubkowym.
Pora chyba przyznać się do nałogu i zacząć go leczyć, gdyż najgorsze w tym wszystkim jest to, że kupuje je w ilościach najbardziej niepraktycznych na świecie - albo 4 albo 1 i zazwyczaj mając gości wystawiam cały przegląd szafki na stół, który w tym momencie zaczyna się mienić barwami folkloru prezentując kubki "każdy z innej parafii".
Mam jeszcze jeden nałóg. Na ten już nawet A. nie zwraca uwagi. Wie, że bez sensu jest z nim walczyć bo i tak nie wygra. Kupuję nałogowo książki, dla Żuka. A później siedzimy i czytujemy w kółko przez miesiąc te nowo zakupione. Ona się cieszy, ja się cieszę, A. ma spokój.... no chyba, że Żuk wymyśli, że jest akurat kolej taty do czytania....to wtedy spokoju nie ma. 
Z dwojga złego analizując jakie można mieć nałogi dochodzę do wniosku, że lepiej kupować kubki i książki niż popijać w samotności, lub popalać gdzieś za rogiem. Taką książkę jak się znudzi zawsze można wykorzystać jako podkładkę pod bujający się stół....a w kubku nasadzić kwiatków, albo ziół....
A tak na prawdę te kubki i książki same się do mnie uśmiechają, gdy przechodzę obok zaczynają szeptać "weź mnie, jestem Ci potrzebny"..... hahaha
A Wy? Macie jakieś nałogi? Fanaberie? Zboczenia?
Czy tylko ja jestem nienormalna?
Pozdrawiam serdecznie, bogatsza w 4 nowe kubki i 1 nową Żukową książkę PR!

37 komentarzy:

  1. Ja niestety mam ich całe mnóstwo. Nałogowo kupuje książki dla małej ale też dla siebie. Trzymam je w pracy, żeby mój małżonek nie widział ile ich mam. Kupuje też nałogowo ramki do zdjęć, ciuchy, spinki do włosów dla córki - uwielbiam te kolorowe słodkie małe warkoczyki, kiteczki a na nich spinki. W domu mam cały wór ścierek, ściereczek, ręczniczków kuchennych. Kubków też mam już sporą kolekcję, ale choruję również na ładne filiżanki. Czy to się leczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem Ci że nie wiem, ale nasi mężowie pewnie mają nadzieję że tak.... ;)

      Usuń
  2. Jestem niepocieszona przydałoby się kilka fotek tych kubków :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że to akurat nieszkodliwe nałogi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, uważam podobnie - choć jak się przestanę mieścić w szafkach w kuchni to będę miała problem, chyba....

      Usuń
  4. :D:D:D przyznaję się bez bicia tez - jestem kubkoholokiem a wszystko przez to, ze jestem uzależniona od herbaty - i też jak znajdę jakieś unikaty, których nie piłam- zakupuję :D taki zestawik: kubeczek i coś do niego ;D Póki co mąż toleruje hehe ale na kubki już brakuje mi miejsca w szafce - i to mi się bardzo ne podoba ;) Poza tym mam bzika na punkcie różnego rodzaju świeczuszek, zwłaszcza zapachowych. O! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaaak, herbaty też kolekcjonuje.....

      Usuń
  5. Ja nałogowo kupuję buty! Częśc nadal została u moich rodziców, bo nie mogę się z nimi pomieścić u siebie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz że czekałam na to kiedy któraś z Was się przyzna do butoholizmu :)

      Usuń
  6. Na szczęście jak na razie zakupoholizm mi nie grozi. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jezu jakie śliczne!!!! Gdzie, gdzie to kupiłaś??????????? Co do książek - znasz księgarnie internetowe czytam.pl, aros.pl lub nieprzeczytane.pl?? Tam chyba jest najtaniej! Masz rację - Twoje nałogi sa bardzo zdrowe i całkiem pożyteczne :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wolę kupować książki tak bardzo namacalnie, otworzyć obejrzeć obrazki, poczytać, a co do kubków - oczywiście że w biedronce ;)

      Usuń
    2. Kiedy takie śliczne były??? Ja często bywam i nie widziałam :((

      Usuń
  8. Moim nałogiem są zakupy w szmateksach. Nie chodzę tam, aby kupić np kurtkę czy bluzę dla Antka. Idę od tak i wracam zawsze z pełną torbą. K. zrobił niedawno nową szafę, ale co z tego jak i tak już jest za mała?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szmateksy to podwójna radość - nie dość że fajne rzeczy to jeszcze tak tanio ;)

      Usuń
  9. OJ mój nałóg to też kupowanie książek dla dzieciaków....mąż wyzywa a my czytamy non stop coś innego bo jest tego tyle że nie jesteśmy wrócić do poprzedniej pozycji :D A kubki śliczne!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba większość matek tak ma z tymi książeczkami tak patrzę i czytam....w sumie to dobrze chyba że czytujemy z dziećmi :)

      Usuń
  10. Ja właśnie dziś stwierdziłam, że trzeba coś z nałogiem zrobić, bo nie mam już ani jednego wolnego miejsca na buty;);p

    OdpowiedzUsuń
  11. Miejsca mi zaczyna brakować na książki dla Mlodej i kubki też...ale skupuję oj skupuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te nasze podobieństwa podejrzane takie....;)

      Usuń
  12. Ja mam podobnie ale z książkami. Zawsze się skuszę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) zaglądam do Ciebie więc tylko czekałam aż przyznasz się publicznie do tego u mnie - hahah

      Usuń
  13. mnie kubki specjalnie nie rajcują, za to mój małżonek ma fioła na ich punkcie (czy to normalne u faceta?!), książki lubimy wszyscy w domu, ale odkąd mieszkam zagranicą przerzuciłam się na e-readera. Co nie zmienia faktu, że jak wpadam do sklepu z używkami to godzina w dziale książek murowana. Jednak moim takim prawdziwym bzikiem są... majtki haha. Teraz jestem niemalże na odwyku, bo jak widzę ceny 10 euro, 20 euro za sztukę (najtańsze) to się ogarniam, no i do sklepów typowo bieliźnianych nawet nie wchodzę, bo stamtąd ciężko wyjść bez kupowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz co faceta kolekcjonującego kubki to ja jeszcze na oczy nie widziałam, a co do majtek ja wciąż szukam tych idealnych i dalej znaleźć nie mogę....choć ostatnio kupiłam 3pak w biedrze i bliżej im do idealności niż tym za 45 zł za sztukę....

      Usuń
  14. Seriale. Jak się w ciągnę, to potrafię zaliczyć sezon (ponad 20 odcinków) w 4 dni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my razem z A. tak mamy - ostatnio 3 sezony wikingów przerobiliśmy w 2 tygodnie....oglądając tylko wieczorami i po nocach oczywiście....

      Usuń
  15. Oj znam te ból. U nas też kubki przeróżne. Dostajemy firmówki z pracy (czasem są nawet artystyczne), kupujemy rękodzieło, kubki stylizowane i rysowane przez podróżników, kubeczki o pięknych kształtach itp itd...rzadko w ilości większej niż ...feria barw na stole...dzięki Bogu od mamy mamy kubeczki do herbaty w zestawie, więc jak przyjedzie królowa angielska to jest w czym podać...o ile chętnych nie będzie więcej niż . Tylko do kawy mamy idealnie białe i czarne zestawy...kawę celebrujemy po "eleganckiemu". Książki kupujemy namiętnie dla siebie, nasz Bączek nie usiedzi jeszcze , aby grzecznie choć strony posłuchać, więc aktualnie morduje takie z otwieranymi obrazkami. Poza tym kiedyś miałam mnóstwo zboczeń, teraz też, ale nauczyłam się nad nimi panować...tak...chyba się nauczyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem Ci szczerze że i ja kiedyś miałam mnóstwo różnych nawyków, łącznie z tymi nie do końca dobrymi... ;) część na szczęście opanowałam i poskromiłam, część pewnie jest uśpiona.... na szczęście zostały mi tylko te dwa, mocno nieszkodliwe ;)

      Usuń
  16. Nawet z widmem bezrobocia nad głową, za ostatnie kilka złotych, co to miały na tydzień wystarczyć... kupię sobie dwie przyjemności: lody albo książkę :)
    Wiem, są biblioteki, ale tam trzeba książkę oddać, a jak mi się spodoba, jak właśnie za dwanaście lat trzy miesiące i pięć dni zapragnę po nią sięgnąć i przypomnieć sobie tą scenę, ten wywód, tamte słowa?! Drżę nawet jak o tym myślę, że mogłabym w tym momencie nie mieć owej książki pod ręką...
    A lody? Tu to się nawet nie próbuję tłumaczyć.
    Kubeczki śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też lubię książki - nie tylko czytać ale i mieć. A lody - na ne skuszę się zawsze, nawet w nocy, no bo jak tu odmówić takiej przyjemności ;)

      Usuń
  17. Ja mam bzika na pkt książek dla Hani :D mając ostatnie parę groszy w portfelu... bez wahania wydam je na bajki :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ma podobnie, zwłaszcza z książkami, ale... Raz na jakiś czas mam uczucie przytłoczenia w domu. Chce mi się wyrzucić 3/4 tych zachomikowanych przedmiotów. Do tej pory książki zawsze omijałam z szacunku, ale kiedy się odstawi emocje, to się okazuje że mnóstwo mam książek do których wiem, że nie wrócę, które Mała dostała a są badziewne (teraz książkę wydać może każdy). Mimo to dalej jakoś nie mogę się przełamać i wyrzucić.. Może jakaś akcja międzyblogowej wymiany? :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)