poniedziałek, 8 czerwca 2015

Pomidorove Love

 Do niedawna świętem było zjedzenie przeze mnie pomidora. Zdarzało mi się to czasami, ale nie bardzo za nimi przepadałam. Odkąd zamieszkałam z moim mężem i jego rodzicami i spróbowałam po raz pierwszy spaghetti i zupy z prawdziwym, własnoręcznie zrobionym przecierem pomidorowym te sklepowe przestały dla mnie istnieć, a pomidory pokochałam miłością wielką. Dlatego też co roku dążymy do tego żeby tych swoich było jak najwięcej, gdyż dojrzewanie w słońcu czyni ich smak niepowtarzalnym.
Zeszłoroczna susza i pomysł ochrony pomidorów naturalną metodą nie do końca ze sobą współgrały.  Nie oszukujmy się - nie były to sprzyjające warunki dla zarazy pomidora. Mimo wszystko pomidorom zaaplikowaliśmy miedź i cieszyliśmy się ich owocami do jesieni.
Metoda naturalnej ochrony pomidora polega na nakłuwaniu jego łodyg miedzianym drucikiem, w kilku miejscach oczywiście. Miedź wydobywająca się z ów drucików utlenia się i jest rozprowadzana po roślinie - dzięki czemu stanowi naturalną barierę przeciwko zarazie. My stosujemy  2 do 3 nakłuć na roślinie - drugi rok. Za mało żeby mówić o efektach doświadczenia - ale jeśli ktoś ma ochotę wypróbować i podzielić się ze mną swoimi spostrzeżeniami to z całego serca zachęcam.
Ważne żeby druciki były miedziane i zmatowione przed nakłuciem papierem ściernym, żeby "uwolnić z nich miedź". Mam nadzieję, że najprostszym językiem udało mi się mniej więcej wytłumaczyć zasadę doświadczenia.
Ps. oczywiście polecam również zostawić sobie jedną lub kilka jak kto woli roślin bez drucika, dla porównania i oceny doświadczenia.
Niech moc będzie z Wami i Waszymi pomidorami ;)
Pozdrawiam PR




42 komentarze:

  1. uwielbiamy pomidory i to co można z nich zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę ten patent sprzedać teściowej, bo ona co roku sadzi pomidory. Niestety te zeszłoroczne pomidory jakoś się jej nie udały. Dzięki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) tylko niech najpierw wypróbuje na jednym krzaczku żeby ie było na mnie... ;)

      Usuń
  3. Pierwsze słyszę, no ale ja nie jestem słynną Panią Rolnik :) Ważne, że zadziałało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sara ale z tą "słynną" to troszkę przesadziłaś chyba ;) (hahaha zarumieniłam się)

      Usuń
  4. Może moja mama spróbuje na swoich kilku krzakach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko polecam stopniowo - jakby nie wyszło żeby strat dużych nie było. U nas na szczęście obyło się bez strat...

      Usuń
  5. Ja też uwielbiam pomidory i domowe przeciery... pycha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zupy z koncentratu kupionego w sklepie nie ruszymy, pomidorową jadamy tylko jak mamy własny przecier, jak się kończy jest żałoba :)

      Usuń
  6. Też kocham pomidory, a sklepowego koncentratu nie kupowałam już kilka lat. W swoim wymarzonym ogrodzie na pewno posadzę pomidory, a wtedy na pewno przetestuję Waszą metodę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) pozbieramy wyniki i napiszemy jakąś pracę naukową :)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. właściwie to chyba mało jest osób na świecie które by ich nie lubiły....i te niezliczone możliwości w kuchni z ich wykorzystaniem.

      Usuń
  8. Podobno można posadzić obok pomidorów aksamitki i wtedy zaraza zjada je zamiast pomidorów. O nakluwaniu nie słyszałam. Ja mam mały bak z pomidorami na balkonie, mam nadzieję, że zaraza nie dochodzi na trzecie piętro ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaraza jest w powietrzu także jak atakuje to wysokość jej nie przeszkadza, a aksamitki to chyba bardziej na ślimaki - uwielbiają je zjadać.

      Usuń
  9. Uwielbiam pomidory, a mój mąż robi tak dobry sos do spaghetti, że ślinka mi cieknie :). Nie sadzimy jednak, bo nie mamy gdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak przyjedziemy do Was w odwiedziny to poprosisz go w moim imieniu o ten pyszny sos? ;)

      Usuń
  10. W waszym przypadku zawsze blisko do Łęgajn ja by własne nie urosły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karola metoda produkcji w Ł. nie zachęca do jedzenia ich pomidorów....niestety

      Usuń
    2. ok rozumiem. Taka ciekawostka prawie 40 lat temu moja mama pracował w tych szklarniach to była jej pierwsza praca po ślubie.

      Usuń
    3. wielu osobom ten zakład dawał kiedyś pracę, teraz po zmechanizowaniu i uproszczeniu produkcji już nie zatrudniają tylu osób.

      Usuń
  11. Marzę o własnym ogrodzie. Może za rok albo za dwa będziemy zakładać nasz ogród. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem jedyną na tym świecie która cieszy się że własnego ogrodu nie ma i dziękuje Bogu że teściowa go ma? jak ja nie lubię warzywniaków. Ale Tobie oczywiście życzę żeby Twoje marzenia się spełniły.

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. krzaki na zdjęciach nasze, ale owoce jeszcze niestety kupne. Już niedługo, na szczęście :)

      Usuń
  13. Robiłam już nawóz z pokrzyw, pryskałam mlekiem, ale o drucikach słyszę pierwszy raz- spróbuję :) już chyba nie w tym roku, bo coroczna przegrana w wojnie z zarazą mnie zniechęciła i od dwóch lat nie sadziłam pomidorów... ale teraz dla samej metody spróbuję- uwielbiam takie patenciki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawóz z pokrzyw moją zmora - jak teściowa nim podlewa to mam odruch wymiotny od jego zapachu. Jeśli już wypróbujesz to pochwal się rezultatem.

      Usuń
  14. Uwielbiam, jedynie w zupie nie toleruję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, a to dziwne, zazwyczaj wszyscy miłośnicy zaczynają od wymieniania zupy z pomidorów jako ulubionego przysmaku

      Usuń
  15. Uwielbiam pomidory i domowe przeciery. W zasadzie odkąd tylko zaczyna się sezon na nasze polskie pomidory to mogłabym jej jeść kilogramami, a na balkonie mam krzaczki pomidorków koktajlowych, które już zaczynają owocować. Nie mogę się doczekać zbiorów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jak chodzę do szlkarni to z dnia na dzień coraz bardziej przebieram nogami na samą myśl że już wkrótce zaczną się owoce i warzywa i najem się wreszcie, do bólu.

      Usuń
  16. A mi zaczela slinka leciec...jestem w 30ym tygodniu ciazy,i tak od okolo 6ego tygodnia trzyma sie ze mna chcica na pomidory....przed ciaza-lubilam,w czasie ciazy - uwielbiam miloscia prawdziwa i wielka <3 szczegolnie ostatnie zdjecie :) takich pomidorow to u mas niiiii ma... (u nas = w hong kongu) . smacznego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, przepraszam, że narobiłam Ci ochoty na coś nieosiągalnego! pozdrawiam i zdrowia życzę!

      Usuń
  17. Znam ludzi, którzy pomidora do ust nie wezmą, a i znowu też takich, co do wszystkiego by dodawali. Ja akurat należę do tych drugich XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja ostatnimi czasy też przemycam je prawie do wszystkiego :)

      Usuń
  18. ja też już nie mogę się doczekać... ale nie wiem czy w ogóle ich doczekam:/ ten rok jest wyjątkowo niepomyślny dla moich pomidorków, więc pomysł z drucikami dla mnie nowy, przetestuję, super bo zero chemii. U nas w domu przebojem jest domowy ketchup, pyyyszotka. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja przyznam szczerz i bez bicia że nie znam przepisu na domowy keczup :) z chęcią przygarnę!

      Usuń
  19. Ja z pomidorów to najbardziej preferuję ketchup :-). Ale fakt, że takich "domowych", swoich pomidorów już ze sto lat nie jadłam... Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hm to zapraszam do nas jak już się zaczną!

      Usuń
  20. kochamy pomidory cała rodziną, włącznie z nasza niespełna roczną córeczką. Niestety hodujemy tylko koktajlówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak to niestety? niestety to byś mogła powiedzieć jakbyście nic nie hodowali! a tak gratulacje że cokolwiek staracie się wyprodukować :)

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)