poniedziałek, 1 czerwca 2015

O szmaciarzach z ciucholandów.

Kupuję rzeczy używane dość często. Zdarza mi się kupować je także dla siebie, ale głównie działanie to skierowane jest w  kierunku mojego dziecka. Każdy kto ma dzieci wie jak szybko wyrastają one z ubrań, wie także ile ubrania dla dzieci kosztują. Oczywiście nie jest regułą, że moje dziecko chodzi tylko i wyłącznie w ubraniach z drugiej ręki, nowe też zdarza nam się kupować. Ale nie ukrywam, że największa duma rozpiera mnie w momencie gdy kupię coś nowego po okazyjnej cenie, w tzw. promocji, co normalnie kosztowałoby tyle, że 3 razy zastanowiłabym się zanim bym na to wyłożyła pieniądze.
Nie oszczędzam na dziecku. Ma ona wszystko czego potrzebuje i wiele rzeczy, które jej się zamarzyły. Wszystko w granicach rozsądku oczywiście.
Stać mnie na to żeby kupować nowe rzeczy dla niej jednak nie widzę nic złego ani hańbiącego w tym żeby odkupić rzeczy po jej starszych koleżankach, lub znosić z wielką wdzięcznością rzeczy, które dostała, bo na sprzedaż się nie nadawały. Sama rzeczy po Żuku sprzedaję, a te których sprzedać nie mogę, bo noszą widoczne ślady użytkowania, oddaję. Przecież po domu nie chodzi się w szpilkach i na tzw. "wysoki połysk", a mała dziurka w leginsach, które notabene można zaszyć, czy trudnospieralna plamka z koszulki nie dyskwalifikuje ich jeszcze z noszenia. Takie postępowanie jest dla mnie dbałością o ochronę środowiska, a także szacunkiem do pieniądza, na który trzeba ciężko pracować.
Zdziwiłam się więc pewnego razu, kiedy przeczytałam opinię pewnych rodziców o braku szacunku do dziecka, przejawianym "ubieraniem go w stare i znoszone szmaty, w momencie gdy sobie kupuje się rzeczy nowe". Tekst prawił w skrócie o rodzicach, którzy ubierają swoje dzieci w popularnych ciucholandach lub wykupują paczki używanych rzeczy na portalach aukcyjnych. Ponadto zawarte było w nim stwierdzenie, że skoro rodzic ma na sobie modny strój to nie powinien ubierać dziecka w dresy czy getry, które są dla autora kompletnym brakiem gustu.
Jakim jest człowiekiem ktoś kto krytykuje zasady dbałości o środowisko i minimalizacji wydatków z budżetu domowego? Czy na prawdę jestem gorszym rodzicem bo kupuję używane rzeczy? Czy moje dziecko jest mniej szczęśliwe, bo w domowych spodniach ma łatę na kolanie? I czy na prawdę Żuk jest mniej szczęśliwa, bo w przedszkolu, zamiast podciągającej się do góry spódnicy ma na sobie wygodne spodnie dresowe?
Odnoszę wrażenie, że w naszym kraju zaczyna się podział klasowy według statusu majątkowego na podobę naszych wschodnich sąsiadów. W dupach (za przeproszeniem za wyrażenie) się niektórym poprzestawiało. Wszechobecny brak szacunku do mniej zamożnych, do logicznie myślących, kalkulujących wydatki i szanujących własną pracę i pieniądze stworzył jakieś śmieszne podziały klasowe społeczeństwa. W dodatku tym szyderczym nastawieniem zaczyna nasiąkać kolejne pokolenie. Tylko żeby później nie było zdziwienia, że czyjeś dziecko zostało źle potraktowane w szkole czy na podwórku, wśród rówieśników. Sami tworzymy te konsumpcyjne potwory mierzące innych miarą modelu smartfona i ilości pasków na butach.
Pozdrawiam PR.

62 komentarze:

  1. :) tak, są takie osoby, co się wręcz brzydzą ubraniami z "drugiej ręki", ale mnie to już zaczęło śmieszyć, niech tam sobie mają takie poglądy (ciasne:) tylko niech szanują również poglądy innych ludzi:) którzy tak jak Ty, ja i z pewnością jeszcze rzesza ludzi dbających nie tylko wygodę, ale i o środowisko:) zaopatruje się w ciucholandach:) nie ma w tym nic gorszego. Mnie również stać na nowe, tak zwane "markowe" ubrania, ale nie czuję ani potrzeby ani nawet ochoty zaopatrywania się w takowe:) Owszem, czasami można sobie pozwolić na coś nowego:)) ale u mnie to zjawisko występuje baaardzo rzadko:) Jak to mawiają potrzeba matką wynalazków, więc gdy czegoś potrzebuję wynajduję i tworzę:) ..i zapewne nie ja jedna tak czynię:)))
    Pozdrawiam radośnie!:) ..i tak trzymaj!!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwielbiam kupować paczki na allegro. w cenie jednej czy dwóch markowych szmatek mam mnóstwo świetnych i dobrych jakościowo rzeczy. to moje uzależnienie ;)

      Usuń
  2. Bardzo dobry tekst:) dodam, że "na ciuchach" często można kupić bardzo dobre jakościowo i również markowe ubrania. A ile zalet dla środowiska:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze więcej zalet dla portfela ;)

      Usuń
  3. Ja uwielbiam lumpeksy wręcz fanatycznie, zdecydowaną większość ciuchów i moich i mojego dziecka jest stamtąd!
    A przeświadczenie, że tam są same stare szmaty to mają chyba tylko Ci, którzy nigdy nie byli. Mnie bardzo często zdarza się kupować ciuchy nowe, z metkami, które są warte kilka stówek - a ja kupuję je za kilka złotych i jestem z tego dumna:)
    Zresztą, jak się nie obrazisz, to podrzucę link do postu, gdzie właśnie o tym pisałam:
    http://matkanaszczycie.blogspot.com/2015/02/grzebalnie.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lubię jeszcze komisy odzieżowe - tam też można się świetnie i niedrogo ubrać :)

      Usuń
  4. Uwielbiam lumpeksy.ubieramy się w nkch całą rodziną. Można tam,znaleźć niezłe perełki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie! lumpeksy, komisy i allegro (używane zestawy).

      Usuń
  5. Świetnie to ujęłaś. Nie zrobiłabym tego lepiej. Sama sobie kupuję ciuchy w lumpach bo szkoda mi kasy na nowe, które są często z kiepskiej jakości materiału a kosztują fortunę. Oczywiście, zdarza mi się kupic cos nowego ale stawiam jednak na sh. Nie czuję się przez to gorsza. Wolę zaoszczędzone pieniadze wydać na coś bardziej pożytecznego niż bluzka modna jeden sezon.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niejednokrotnie nacięłam się już na to że kupiłam szmatkę w sieciówce bo mi się strasznie podobała a po pierwszym praniu ze szmatki zrobiła się szmata....do podłogi :/

      Usuń
  6. Uwielbiam lumpeksy- większośc mojej szafy z nich pochodzi. Młoda większość ciuchów dostała w spadku po dzieciach moich kuzynów i znajomych. Kupuję jej również w sh :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak dostaję rzeczy po starszych dzieciach to jestem najszczęśliwszą matką na świecie. Wiele wydatków mi w taki sposób odeszło. Jedyne co kupuję nowe to buty - taka moja fanaberia.

      Usuń
  7. A ja tak jednym zdaniem... jak mam kupić tandetna chinszczyzne, która rozleci się po jednym praniu to jednak wolę sh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. idealne podsumowanie mojego posta - nic dodać nic ująć.

      Usuń
  8. Młody nosi ciuchy oddane przez znajomych i naprawdę bardzo mnie to cieszy, że miałam taką możliwość, bo zbankrutowalabym kupując wszystko nowe właściwie co chwila. Zresztą dostaliśmy w spadku również wózek, łóżeczko, fotelik itp. I jestem bardzo wdzięczna, a zaoszczędzone środki skladujemy Młodemu na konto. Myślę, że to go kiedyś bardziej ucieszy niż fakt, że ciorał się po domu w markowych ciuchach. Oczywiście nowe ciuszki bywają tak śliczne i nęcące, że z przyjemnością je kupuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niejednokrotnie oczy mi się świecą jak wchodzę do sklepu i widzę masę pięknych dziecięcych ciuszków. przestają jak widzę ich cenę. Dzięki Bogu Żuk ma myślących wujków którzy zamiast cukierków wolą kupić jej koszulkę czy leginsy.

      Usuń
  9. Ciuchy z SH zdecydowanie powalają na kolana konkurencje z małych sklepików, bazarów czy innych "kiepskich sieciówek", nie tylko ceną, ale i jakością. Moje dziecko od urodzenia wozi się w ciuchach z SH i ja też. Ba! Szczycę się tym że mogę za grosze ubrać małą jak damę w ciuchy GAP, Zara czy Lewis'a, a inni zdrowo przepłacają i mają potem wielkie ale do dziecka że jet tylko dzieckiem i plami, brudzi, niszczy i wyrasta z ciuchów za grubą kasę ;)
    Zapraszam do mnie i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witam Cię serdecznie w moich skromnych progach! to co napisałaś to sama prawda - bo skoro coś było używane i nadal znajduje się na sprzedaż w sh to znaczy że musi być dobre jakościowo i na pewno się nie rozpadnie po pierwszym praniu...tak jak niektóre sieciówkowe rzeczy.

      Usuń
  10. A mnie nie stać na wszystko nowe. Samej sobie nowych nie kupuję, bo jak widzę ceny, to mnie trzęsie... No! Może nawet byłoby mnie stać, ale wolę za to kupić coś innego, a nie ciuchy ;) wczoraj kupiłam sobie nową kieckę. Za 50zł. Pierwsza rzecz od ponad roku (lidl się nie liczy ;) ), jaką kupiłam nową. I nie czuję się z tym źle ;) Moje dzieci chodzą w wygodnych ciuchach po kuzynach i też nie są mniej szczęśliwe :D

    A ubrania w lumpie są dezynfekowane, a w sklepach nie wiadomo, co w nich siedzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te nowe z metkami też trzeba prać przed pierwszym użyciem bo ich chemiczny zapach powala na kolana więc co za różnica....może taka że te z sh po pierwszym praniu się nie rozpadną :) Żuk śmiga w ciuszkach po starszym ciotecznym bracie ze spidermanem i żyje....

      Usuń
    2. u nas też to samo ;) A właśnie sh lubię, bo jak kupię, to po praniu będzie ten sam rozmiar :D

      Usuń
  11. Spokojnie to żaden podział. To nowobogackie buraki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ty to potrafisz strzelić podsumowanie.... (hahaha)

      Usuń
  12. Wyjściową kieckę mogę raz na parę lat kupić nową i drogą, bo (jak będę miała szczęście i jej czymś nie "poczęstuję") posłuży mi długo, ale ciuchy do pracy, gdzie dzieciaki szaleją z farbami, ślinią i gotują, wolę kupować w ciuchlandzie, ewentualnie w sieciówkach na wyprzedaży, bo jakoś tego nie widzę, żeby mi 3 bluzki na zmianę wystarczyły choćby na kwartał... takie jest życie. Poza tym jestem nietypowych wymiarów i większe mam szanse w sh coś upolować. A uwielbiam, po prostu uwielbiam! że nikt nie będzie nosił takiej samej bluzki jak ja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o to chodzi - garnitur czy kilka wyjściowych kiecek to coś czego się nie zniszczy a w szafie trzeba mieć, wyłożysz raz kasę i posłuży parę lat (przynajmniej ja tak mam), a cała reszta....co to za różnica. Nowe ze sklepu po dwóch praniach będą tak samo wyglądały jak te z sh, chyba że się rozpadną :)

      Usuń
  13. Moje dzieciaki mają tak mniej więcej 85% ubrań z SH. uwielbiam tam kupować i nie mam z tym żadnego problemu. Kupuję i dla nich i często dla siebie. Chłopaki są w takim wieku, że wręcz nałogowo wydzierają dziury na kolanach spodni i zdecydowanie wolę jak te dziury pojawiają się w spodniach za kilka złotych niż w takich za kilkadziesiąt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo właśnie Zuk od miesiąca przychodzi 2 razy w tyg w porwanych getrach z przedszkola.... Chyba bym na łeb upadła gdybym leciała kupować nowe w promocji za przynajmniej 20 zł za szt. , jak w paczce na allegro kupię po 5 - 7 zł za szt.

      Usuń
  14. Jak moja teściowa czasami coś wyszpera na lumpach, bo ja zawsze badziewie niucham tylko, to nie jeden Versace mógłby jej pokłony trzaskać:P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skarb masz! to na prawdę trzeba mieć szczęście, żeby perełki wynajdywać.

      Usuń
  15. Przepraszam, ze to powiem, ale myśle ze w naszym kraju jest po prostu straszna zawiść. Odkąd prowadzę bloga i poczytuje sobie na rożnych forach o co najcześciej pytają mamy to powoli popadam w stan osłupienia. Jedna mama druga krytykuje, bo ta piersią nie karmi, ta karmi za długo, ta kupuje rzeczy używane, a tamta tylko markowe, ta daje posiłki uzupełniające w 3 miesiącu tamta dopiero w 8 i każda z nich jest kolokwialnie mówiąc głupia. Nie mam pojęcia skąd to sie bierze...
    Kiedyś nie potrafiłam kupować w lumpeksach. Nigdy nie mogłam nic znaleźć, smierdzialo mi (fakt, ze kiedyś inaczej wyglądały te lumpeksy), do momentu aż moja przyjaciółka (z tak zwanego bogatego domu) pokazała mi ze chodzi do lumpeksu i przegląda rzeczy jakby przeglądają szafę. Od tego momentu stałam sie meeeeega fanką takich miejsc. A rzeczy dla dzieci są praktycznie jak nowe. Nie uważam ze mam która kupuje w lumpeksach jest gorsza. A nawet powiem ze podziwiam mamy które potrafią wyszeptała prawdziwe perełki w tych ubraniach :)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem Ci szczerze że mam ostatnio blogowy kryzys - wynika on głównie z tego że drażnią mnie te wszystkie sprzeczki, awanturki i napędzanie machiny obrzucania się mięsem. A problem karmienia niemowląt to już oklepano na wszystkie możliwe sposoby i nadal jak ktoś chce wywołać aferę to właśnie dzięki niemu może mu się to udać. Momentami aż żenujące się to staje. A co do ubrań używanych - ja lubuję się strasznie w używanych paczkach ubrań z allegro - mój nałóg! pozdrawiam również!

      Usuń
  16. W ciucholandach kupuję dzieciom ,sobie też ale jak coś mi wpadnie w oko to zazwyczaj nie ten rozmiar :( można czasem dorwać takie perełki ze aż się micha cieszy :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety to chyba największa wada ciucholadnów - nie ma wszystkiego w kilku rozmiarach, trzeba umieć znaleźć coś dla siebie.

      Usuń
  17. Ja jakoś nie umiem się odnaleźć w Sh, ale byłam kilka razy i za każdym razem miałam wrażenie,że Panie które tam sprzedają są na mnie złe, że przebieram w ciuchach i robię im bałagan.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego też wolę allegro. Najbardziej zaś podobają mi się komisy. rewelacyjne rzeczy i rewelacyjnej cenie. I swoje też tam można sprzedać,

      Usuń
  18. Moje dziecko tak samo brudzi jeansy z zary i niszczy adidasy, jak chińskie trampki i dresy z pepco. Za to podoba mu się, że nie gonię go z murawy jak się przewraca i może z powodzeniem kopać dziury w ogródku bez patrzenia czy się wybrudzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie! nie mam parcia na to żeby sie do niczego nie dotykała i nigdzie nie właziła....pobrudzi, zniszczy, porwie....trudno. Kosztowało mnie zazwyczaj 5 do 10 zł. a nie od 50 w górę.

      Usuń
  19. Ja jako dziecko także chodziłam w ciuchach po kimś do dzisiaj chodzę, moje przyszłe dzieci też pewnie będą :) Ale jak to określiła mnie jedna osoba z rodziny, że jesteśmy biedkami, że nawet telewizora nie mamy, więc co się dziwić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak dla mnie żadna to różnica skąd się ma ubrania, ważne że nie kradzione. My 3 m-ce temu mieliśmy jeszcze kineskopa....nie powiem Ci jakie mieli miny ludzie jak wchodzili do nas po raz pierwszy i go widzieli, opisać się tego nie da. Pewnie byśmy go dalej mieli gdyby nie fakt że się zepsuł.

      Usuń
    2. Nam w lipcu stuknie 5 lat bez tv

      Usuń
  20. dobrze napisane:) i jak widzę nie tylko ja wiem, że czasami w sh można dorwać świetne rzeczy w niskich cenach - nie raz lepsze jakościowo od kupowanych w normalnym sklepie. Ja nie widzę nic złego w tym.. dziecka nie mam jeszcze, ale mam w rodzinie wiele maluchów i zdaję sobie sprawę z tego, ile ubrania kosztują.. Jestem zdania, że dzieci lepiej ubrać wygodnie niż modnie ;) a w sh jak się umie szukać to będzie modnie i wygodnie :D ..a ten podział, o którym wspominałaś w poście jest porażający i jednocześnie przykry.. ludzie (w tym wypadku rodzice) sami kreują zachowania swoich dzieci, które są po prostu wredne (że tak delikatnie to ujmę) ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wyobrażam sobie puścić dziecka na 7 czy 8 godzin do przedszkola w modnej spódniczce która przy zabawie na dywanie ciągle będzie się podciągać a moje dziecko będzie świeciło tyłkiem, albo w dżinsach, obcisłych, żeby w ogóle schylić się na ten dywan nie mogła....a co to za różnica czy ona ma na sobie getry za 5, 15, 25 czy 50 zł. ludzie są dziwni.

      Usuń
  21. Wiesz, ja ostatnio miałam analogiczną sytuację z książkami. Ktoś się dziwił, że kupuję używane książki i nie brzydzę się ich na przykład czytać w łóżku? Bo bakterie itd. To jakaś paranoja, ludziom już odbja chyba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakbyśmy mieli kupować wszystko nowe to wypłat by nam do 10 nie starczało.

      Usuń
  22. Ubieram siebie i Antka w ciucholandach, narzeczonego rzadziej, bo zwyczajnie nie mogę dla niego znaleźć czegoś sensownego. Ciekawa jestem czy jak ktoś widzi nas na ulicy to wie czy ten ciuch to z drugiej ręki czy kupiony w sklepie z metką?
    Nie widzę nic w tym złego. Ba widzę same plusy: zaoszczędzone pieniądze, mam ubrania często niedostępne u nas w pl :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie widzę w tym nic złego, do tego rzeczy te tak jak dziewczyny wcześniej zauważyły często są dużo lepsze jakościowo niż te ze sklepu.

      Usuń
  23. Kupowała, kupuję i będę kupować używane ubrania i inne rzeczy. Nigdy nie słyszałam o dzieleniu ludzi na lepszych i gorszych ze względu na to czy kupują używane produkty. W moim mieście nawet lekarze chodzą do lumpeksów. Nikogo to nie dziwi. Może to urok małego miasteczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. małe miasteczka mają swe uroki, ale mają też wady....czasem chyba nawet więcej tych wad jak zalet by się znalazło. A co do rzeczy używanych dla mnie to szanowanie pieniędzy.

      Usuń
  24. Masakra!! Moja córka ma szafę pełną ubrań bo mam do nich słabość...oczywiście większość pochodzi z ciucholandów (wcale tego po ubraniach nie widać) albo sa kupione , jak piszesz, na propmocji w okazyjnych cenach. Uwielbiam kupować w Pepco! Lidl i Biedronka też maja fajne ciuszki za rozsądną cenę! Córka nie czuje się gorsza dlatego, że chodzi w używanych ciuchach. Często trafiam na takie perełki, że jest zachwycona jak na bluzeczce ma jakiegos ulubionego bohatera z bajki a ja nie bankrutuje przez to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rzeczy z lidla są rewelacyjne wręcz bym powiedziała, choć i biedronka przestaje też już odstawać. Stamtąd pochodzi większość nowych ubrań Żuka i wcale się tego nie wstydzę. I masz rację często na ciuchach można kupić niepowtarzalne rzeczy które w sklepie są kosmicznie drogie albo wcale ich nie ma.

      Usuń
    2. wiesz, ostatnio kupiła ode mnie jedna matka kilka ciuszków.....przesłała mi potem maila, że spodziewała się lepszych ciuchów, że te się do przedszkola nie nadają!! Nie wiem jak ty, ale ja uważam, że są w dobrym stanie, poplamionych i wychechłanych bym nie sprzedawała! Paniusia chyba chce córcię do przedszkola w tiulach wysyłać, biedna ona, nie wie z iloma plamami przyjdzie jej się uporać......

      Usuń
    3. Kupując cos używanego musimy się liczyć z tym że nie będzie to wyglądało jak z wieszaka ze sklepu, ja osobiście nie narzekam. :-)

      Usuń
  25. Ja nie kupuję w sh, bo tutaj ich nie ma, ale wcale nie uważam, by było w tym coś złego. Ludzie zawsze patrzeli na innych przez pryzmat wyglądu, ubrania, czy statusu majątkowego i wygląda na to, że będzie coraz gorzej. Teraz liczy się tylko metka, szpan i stylówki, a nie to, co mamy w głowie. Skąd popularność szafiarek? Mamy obrazkowe społeczeństwo niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. córka znajomej rozbiła telefon. choć miała w szafce działający z klawiszami wolała iść do szkoły bez niż się z takim pokazać....miesiąc czasu czekała na nowy - desperacja czy głupia moda?

      Usuń
  26. Powiedzmy też sobie, że są sh i sh....Ogólnie uwielbiam wygrzebywanie, wynajdywanie perełek wśród stosów innych ubrań. Muszę jednak dodać, że są sklepy sh, które omijam szerokim łukiem i takie, do których zapraszać mnie dwa razy nie trzeba. Może ktoś wydając opinię powinien przejść się po kilku i sprawdzić, czy nie znajdzie czegoś dla siebie czy dziecka i wtedy wydać opinię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie że tak; spotkałam się z przypadkiem kiedy dziewczyna w dość sporej wsi postanowiła takowy otworzyć, wszystko byłoby fajnie gdyby nie miała starych badziewnych szmat rodem z epoki kamienia łupanego, za cenę złota. Klientki przychodziły raz oglądały i stwierdzał,y że to nie do końca to czego oczekiwały. W pobliskim miasteczku jest kilka sh, i powiem szczerze że w większości są rzeczy nie odstające od modnych sieciówek.

      Usuń
  27. Super tekst :) Masz racje, że w "d... im się poprzewracało", ale nie ma sobie co takimi ludźmi zaprzątac głowy, nie warto. Dla mnie nie jest żadną hańbą kupowanie rzeczy używanych, a czasem można znaleść ubrania które nie maja żadnych oznak użytkowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziś za 14 zł kupiłam sobie letnią sukienkę i 3 bluzki :) i jak nie kochać takich miejsc :)

      Usuń
  28. My rodzinnie ubieramy się w sh. Nigdy jakoś za modą nie szłam, ma być wygodne, najlepiej niegniecące i przede wszystkim ma się podobać mi. Dla synka dostaję ubrania po starszych dzieciach koleżanek. Nie wstydzę się tego, jestem bardzo wdzięczna i cieszę się, kiedy mogę zaoszczędzić "parę" groszy. Wiadomo, ile kosztują ubrania dla dzieci. Przez to, że nie płacę za nie fortunę, nie trzęsę się kiedy się upaprze, o co na wsi nie jest trudno. Spodnie zacerowane lub z łatą na kolanach do ciuchrania też się nadają.Na wyjście i uroczystości ma oddzielną półkę z ubraniami kupowanymi w sieciówkach, ale na wyprzedażach. Podobnie jak Ty buty kupuję nowe. Kiedy syn z ubrań wyrasta, oddaję koleżankom i znajomym dla ich dzieci. Obieg w przyrodzie musi być. Nosząc ubrania z drugiej ręki nie czuję się gorsza, ale ekonomiczna, praktyczna i ekologiczna. Nieraz widziałam zazdrość w oczach koleżanek, kiedy mówiły : "Fajna kiecka, pewnie kosztowała fortunę, gdzie kupiłaś?" a ja z dumą odpowiadałam: "W sh, za 10 zł" Na pewno nikt takiej samej już nie będzie miał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odkąd byłam mała moja mama stosowała metodę oddzielnej póki na ubrania do szkoły i święta; mieliśmy masę rzeczy używanych (choć wtedy było wstydem chodzić w takich rzeczach). Uważam że masz bardzo mądre i ekonomiczne podejście do życia :)

      Usuń
  29. Hej, dobrze powiedziane, a właściwie napisane! :) Sama ostatnio poczyniłam wpis o tym jak nie wydać majątku na dziecięce ubranka. :) http://puszczykowodzieciakowo.blogspot.com/2015/05/ile-kosztuja-dzieciece-ubranka.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję i na pewno zajrzę! pozdrawiam

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)