poniedziałek, 15 czerwca 2015

Boczne drogi: z poradnika ch.....o biegacza cz.3

Ostatnio przebiegłam ponad 6 km. co uważam za swój życiowy sukces. Tak wiem, wiem dla niektórych 30 km. to pikuś, dla mnie jednak nie. Nasunęło mi się kilka kolejnych punktów poradnika Chu...go biegacza - czyli oczywiście mnie.


Zapraszam do lektury:

23. Mówisz 6 km. w 37 min. i czujesz się jak mistrz; nie ważne, że w ciągu tych 37 min. 5 razy miałaś/łeś ochotę machnąć ręką na to całe bieganie i rzucić je w cholerę. 

24. Pies sąsiada Cię opuścił, nawet nie wiesz czy to przez Twoje marne towarzystwo czy z zazdrości, że Ty się mobilizujesz i umiesz zmobilizować nawet nie swojego psa, sąsiad go zamyka w porze Twojego biegu.

25. Sylwia (mój kop w dupę, mobilizacja i biegowe guru) powiedziała mi kiedyś - "jak już nie możesz powtarzaj sobie to co mówi Chodakowska - Twoje ciało może więcej niż podpowiada Ci umysł". W ciągu tych 37 min. bardzo przydają się takie słowa....

26. Najbardziej oporni zaczynają odpowiadać na Twoje - dzień dobry - jest kultura, jest moc!

27. Pora chyba zmienić repertuar w mp3, bo zaczynasz wymiotować tymi samymi kawałkami.

28. Bieganie oczywiście przynosi skutek odwrotny do zamierzonego - wracasz tak głodna/ny, że jesz 2 razy więcej niż zwykle, przez co oczywiście Twoja waga jak zwykle pokazuje za dużo.

29. Oczywiście zostajesz zmobilizowana/ny do zapisania się na swój pierwszy wielki, oficjalny bieg - oby nie okazał się pierwszą oficjalną porażką.

30. Nadal najgorsze jest pierwsze 1,5 km. później już się jakoś biegnie.

31. Gdy po drodze łapie Cię niespodziewanie deszcz czujesz się prawie jak mistrz Rocky Balboa przygotowujący się do walki w śniegu po pas.

32. Choć nie masz siły na nic czujesz się szczęśliwsza/szy po takiej dawce wysiłku.....możesz góry przenosić, wchodzi w krew!

Pozdrawiam PR!
ps. 5 lipca trzymajcie za mnie kciuki, żebym dała radę!


34 komentarze:

  1. heheheh będę trzymać kciuki:) Powiedz mi kochana z kim zostawiasz Żuczka jak biegasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki! a co do Żuka, mam wspaniałą teściową i jeśli mąż mój pracuje to ona bierze Małą do siebie na te 30 do 60 min żebym mogła iść się zmęczyć jeszcze bardziej :)

      Usuń
  2. Podziwiam Cię. Ja mogę chodzić z kijkami po 8- 10 km, ale z bieganiem to jest tragedia. Przebiegnę 200 m i wypluwam płuca, 10 minut odpoczynku, do tego kolka..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja chyba też przerzucę się na chodzenie po tym biegu w lipcu, nie obciąża się tak kolan jak bieganiem, a ja i tak mam wystarczająco męczącą pracę.

      Usuń
  3. Pełen szacunek. Dla mnie kilometr byłby już wyczynem, choć nie wiem czy dałabym radę go przebiec :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgrywasz się :) ja początkowo też miałam problemy, ale jak na bieganie od lutego i to nie codziennie to nie jest tak źle.

      Usuń
  4. Jedzenie po wysiłku nie tuczy...moglabym tu wywód napisać- mam info na ten temat od trenera jak chodziłam na siłownię:) więc spokojnie mięśnie ważą więcej niż tłuszcz :)

    OdpowiedzUsuń
  5. kochana dasz radę :))))) faktycznie pierwszy kilometr najtrudniejszy, potem organizm się przyzwyczaja :) Repertuar muzyczny rzeczywiście trzeba wymieniać :) co do jedzenia, po powrocie jedz to to co dodaje energii a nie kalorii :) banany!!!! jogurty naturalne z ziarnami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za cenne rady! i za wiarę we mnie :)

      Usuń
  6. No to kolejny biegowy sukces :) ładnie się wkręciłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie myślałam że az tak bardzo będę w stanie to polubić, jednak trochę mnie martwi obciążenie moich kolan, dla nich to największy wysiłek..

      Usuń
  7. Tak fajnie o tym piszesz, ale ja i tak nie przekonam się do biegania ;). Biegnij, Ilonka, biegnij :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze trochę pobiegam Sabinko :) a Ty zawsze możesz zakochac sie w rowerze :) Zuk nie chce siedzieć już w foteliku niestety, ja strasznie uwielbiałam z nią jeździć.

      Usuń
  8. A ja odkąd wróciłam do pracy i mijam się z mężem porzuciłam bieganie. Strasznie mi tego brakuje, chociaż nie powiem, abym kochała tą dyscyplinę. Wytrzymaliśmy prawie 9 miesięcy regularnych treningów, doszliśmy do 10 km przez godzinę, a teraz nie możemy się zorganizować, więc trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wow jestem pod wrażeniem, może uda Wam się wrócić do tego, wiesz żeby na nowo zorganizować życie trzeba trochę czasu. trzymam kciuki żeby Wam się udało.

      Usuń
  9. Dasz radę!!!!

    A ja będę Cię wspierać z dalekiej Albanii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakiej Albanii!? Miałaś mnie za włosy ciągnąć do mety jakby Sylwia już nie dawała rady!!!!!

      Usuń
  10. i znowu zostałam wywołana do tablicy.
    Ja, że niby motywator i guru - Kochana biegasz więcej niż ja :) i kto tu kogo motywuje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdyby nie Ty pewnie nie ruszyłabym tyłka do tej pory ;)

      Usuń
    2. skoro tak sprawę stawiasz - to IDĘ POBIEGAĆ :)

      Usuń
    3. ;) idź i przy okazji ręce poćwicz żebyś miała siłę mnie ciągnąć za sobą!

      Usuń
  11. Do punktu 23... Nie ważne co się chciało/nie chciało- ważne co zrobione zostało! Gratuluję i podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. idealne podsumowanie moich biegowych zmagań ;)!

      Usuń
  12. Jeśli szybko nie znajdę pracy jak Oli pójdzie do p-la to i mi będzie dane wrócić do biegania. :)
    Oczywiście będę trzymać kciuki! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki! a Tobie powodzenia w szukaniu pracy!

      Usuń
  13. Ja nadal jestem na etapie: będę biegać. Ale jakoś nie widzę tego.. Twój poradnik bije na glowę inne poradniki, hehehe Wydaj go plizzz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem czy znalazło by się jakieś wydawnictwo które by się pod tym podpisało. hehehe:) spoko mi zajęło prawie 3 lata zmobilizowanie się do powrotu do jakichkolwiek ćwiczeń! wierzę w Ciebie!

      Usuń
    2. Toś mi teraz pojechała, teraz muszę zacząć biegać 😉
      Ja myślę że wydawnictwo by się znalazło a i czytelnicy też!

      Usuń
  14. Gratuluję tych 6 kilometrów! Ja wciąż obracam się wokół 5,8 km, 5,82 km, 5,6 km itd. Jakoś nie mogę przekroczyć tej magicznej 6! I rzeczywiście od słuchania wciąż tej samej muzyki można zwariować. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, choć po biegu w Barczewie jeśli nie skończę z bieganiem na rzecz roweru to zmniejszę dystans z powrotem na 3 bo kolana bolą za bardzo.

      Usuń
  15. Miszczu Mój!!! :D 6 km jak dla mnie to wielki wyczyn ! Ja póki co 3km ale bez przerwy lub z jedną 5-o minutową - na ćwiczenia :)
    pkt 27 - ostatnio miałam przed urlopem takie poczucie - wrzuciłam kilka nowych songów i od razu nabrałam mocy, a i bieg jakiś taki przyjemniejszy:)
    pkt 31 mnie rozbawił :D wyobraziłam sobie to normalnie :D:D
    I oczywiście 5 lipca - ściskam kciukasy! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakbyś się w przypływie emocji czyt. głupoty zapisała na bieg to też byś szybko musiała zwiększyć dystans. ja planowałam przy tych 3 pozostać, po czym popełniłam głupstwo, za które teraz Ty będziesz trzymać kciuki :) oby się nie zbłaźnić! PS. dzięki za miłe słowa, nawet ne wiesz ile dla mnie znaczą! :)

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)