piątek, 29 maja 2015

Komercyjne życie pod publiczkę.

Nienawidzę komercji i robienia pod publiczkę.

Gdy byłam mała i chodziłam z mamą do kościoła starsze Panie za obrazę majestatu uważały odwrócenie się tyłem do ołtarza.... a później na religii słyszałam, że Bóg jest wszędzie i nie trzeba go wielbić pod postacią figury czy obrazu. Gdzie sens i logika?

Najbardziej komercyjne i dochodowe święto - Walentynki jest dla mnie idiotyzmem (przepraszam nie chcę nikogo obrażać, po prostu go nie lubię). Wszyscy obnoszą się wtedy z miłością i uczuciami jakby poziom ich uczucia zależał od wielkości danego prezentu w tym dniu. Jak tylko powiesz, że nie obchodzisz Walentynek od razu zostajesz skwitowany słowami, że chyba nie kochasz swojej drugiej połowy. Wychodzi na to że 364 dni w roku można trzaskać się po przysłowiowym ryju, ale miś i kwiaty, tudzież karnet do SPA 14 lutego spowodują, że wszystko zostanie Ci wybaczone.

Święta.... Święta to odrębny temat. Ostatnio jakoś tak mierzone coraz bardziej miarą prezentu pod choinka czy darami od Zajączka Wielkanocnego niż przeżywane duchowo w gronie najbliższych. Kojarzą się bardziej z ilością niż z zapachem ciasta i brzmieniem kolędy. No i ten moment kiedy mówisz, że nie byłaś/łeś w kościele, te spojrzenia.... A ponoć prawdziwy chrześcijanin chodzi do kościoła co niedzielę a nie tylko od święta...

Dzień dziecka, matki, ojca, teściowej, babci, dziadka, kobiet, mężczyzn.....jakby się tak zastanowić to dzień w dzień trzebaby było składać komuś życzenia. 
Czy na prawdę fakt, że moje dziecko nie dostanie wypasionego prezentu 1 czerwca jest potwierdzeniem braku mojej matczynej miłości? Nie potrzebuję powodu do kupienia dziecku zabawki, zabrania jej na lody, do ZOO, czy kina. 
Czy na prawdę jak nie pojadę z kwiatami na dzień mamy, babci, dziadka czy taty to znaczy, że nie kocham i nie szanuję moich bliskich? Przecież bliskich kocha się stale, a nie tylko w dzień, który został nazwany ich dniem..... Kocham, szanuję i myślę.....stale!

Można by tak wymieniać jeszcze wiele - Święto Zmarłych - jak nie zapalisz świeczki znaczy że nie pamiętasz;  Święto konstytucji - brak flagi oznacza brak szacunku do kraju; Dzień Edukacji Narodowej - brak kwiatka oznacza również brak szacunku; Mikołajki - kolejny dzień pretekst do zjedzenia tony słodyczy przez nasze dzieci;

Myślę, że ktoś nas nabija stale w butelkę. Ciągłe święta i napędzanie machiny komercji powoduje tylko i wyłącznie zubożanie naszych portfeli i stawianie nas w sytuacjach patowych, byśmy nie mieli wyjścia zrobić inaczej, bo co inny powiedzą.

Czasami myślę że jestem dziwna, inna, aspołeczna.....
Nie znoszę komercji.

Pozdrawiam PR

41 komentarzy:

  1. Też nie obchodzimy z małżem walentynek, dnia kobiet i paru pomniejszych. Szczytem targowiska próżności jest dla mnie komunia święta: fryzjer, kosmetyczka i samochód wynajęty na tę okoliczność oraz obiad w najbardziej modnej restauracji zaklepany lata wcześniej. Do tego licytowanie kto dał więcej kasy lub bardziej wypasiony elektroniczny gadżet. To co jest tu najważniejsze staje się przykrym obowiązkiem który trzeba odbębnić, a cała reszta jest nagroda za ten przykry obowiązek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta racja! Komunia to bal dla 8-9 latkow, a nie sakrament!

      Usuń
    2. Podpisuję się pod tym i ja!

      Usuń
    3. jak kiedyś przeczytałam u Antyterrorystki że matki wysyłają dzieci na solarium przed komunią to mi wszystko opadło, nie tylko cycki.... Masakra jakaś!

      Usuń
  2. przybij piątkę, kobieto!!! Też nienawidzę komercji i konsumpcjonizmu związanego ze wszystkimi możliwymi świętami, jak ja Cię rozumiem!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) a myślałam że tylko ja jestem stuknięta

      Usuń
  3. Niby racja, wiele jest sztuczności, ale ja raczej lubię takie okazje, pretekst do miłego upominku czy wyjścia na kolacje nie jest niczym złym, jeśli ludzie na co dzień też o sobie pamiętają i nie jest to tak, że tylko raz w roku, z okazji święta, okazują sobie uczucia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja szanuję tych którzy lubią celebrować takie chwile - ich indywidualna sprawa. Wkurza mnie tylko to że jeśli Ty nie celebrujesz i nie wpisujesz się w ogólnodostępny schemat to patrzą na Ciebie krzywo i wytykają palcami - szacunek w drugą stronę jakoś nie działa.

      Usuń
  4. Masz dużo racji! My bawimy się w te święta Ale nie trzymamy się terminów. Wynika to z niechęci do tłumów. I o ile Wielkanocy czy Bożego Narodzenia przesunąć się nie da tak na Walentynki wybieramy się w inny dzień, aby nie czekać w kolejce np. na stolik w restauracji. Na Wszystkich Świętych jedziemy przy innej okazji, żeby uniknąć tłumu na drodze. Sami zamiast prezentów z różnych okazji stawiamy sobie cel i odkładamy na ten cel pieniądze, które miałyby być przeznaczone na pojedyncze prezenty. Rodzice się przyłączają i tak oto ostatnio nabylismy Nowy aparat foto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwali się! macie cel i nie kupujecie 15 pluszowego misia bo wszyscy kupują. pochwalam!

      Usuń
  5. Jak najbardziej zgadzam się z tym co napisałaś. Uważam jednak, że takie święto stanowi dobry pretekst do odwiedzenia danej osoby, poświęcenia jej więcej uwagi, czy wręczenia nawet symbolicznego drobiazgu. Oczywiście, najlepiej byłoby robić to regularnie, nie w sposób podyktowany przez kalendarz jednak mi to się nie udaje więc pozostaje pamiętać o tych kalendarzowych datach i je celebrować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szanuję to kiedy ktoś lubi takie dni i je celebruje; nie przeszkadza mi to. Denerwuje mnie jednak takie naganianie medialne że wszyscy muszą to robić i ocenianie kogoś negatywnie bo nie wpisał się w ogólny schemat.

      Usuń
  6. Zgadzam się z Tobą. Ja osobiście lubię celebrować większe i mniejsze okazje. Jednak sami np rodzice doprowadzili do tego, że dziecko oczekuje coraz więcej..a nie nauczone jest szacunku do pieniędzy; skromności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie! a prezenty komunijne niedługo będą zaczynały się od 1000.... w górę oczywiście. I pomyśleć że kiedyś wystarczał dzieciakowi zegarek....

      Usuń
  7. mieliśmy kilka dni temu Dzień Matki, zadzwoniłam do mojej mamy z zyczeniami, a ona mi mówi - wierszyk chciałam, to jej mówię - poczekaj gogle otworze i Ci przeczytam. I przeczytałam. Śmiałyśmy się do łez, bo i ja stara a ona jeszcze starsza, a takie kawałki nas się trzymają. Niektóre Święta wprost ubóstwiam, ale ucze się celebrować każdą chwilę, nawet tą najdrobniejszą, nie związaną z żadnym dniem szczególnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie o to chodzi, żeby pamiętać o mamie stale, bo przecież ona czeka na kontakt nie tylko kilka dni w roku. tak samo jak dziecko - liczy się celebrowanie wspólnych chwil na codzień a nie kupowanie prezentów za kosmiczne ceny tego jednego dnia....przynajmniej tak mi się wydaje.

      Usuń
  8. jesli Ty jestes dziwna to wychodzi na to, ze ja tez jestem dziwna, bo mysle totalnie tak jak Ty!!
    Nie lubie sztucznego kupowania prezentow. Ba, nawet z Malzonem nie kupujemy sobie prezentow na urodziny, imieniny, swieta, Walentynki czy inne, co nie miesci sie w glowie pewnym ludziom. na Dzien Dziecka nie kupowalalismy zadnych prezentow, bo Dzieci i tak nie wiedzialy o co chodzi i dostawaly tyle (od innych, mimo moich prosb!!) ze nawet nie zauwazylyby ze od rodzicow nic nie dostali. A wole pobyc z Nimi niz kupowac jakies wypasione zabawki i miec 'czyste sumienie', szczegolnie ze na co dzien jestem na maxa zabiegana i przyda mi sie chwila oddechu. Buzka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwielbiam wspólne posiłki, siedzimy wtedy przy stole i napawamy się swoją obecnością, wspólne spacery, nie wspomnę o wyjazdach. I na prawdę wolę iść na spacer do lasu i zjeść wspólną kolację np. w rocznicę ślubu niż dostawać prezenty. :) jesteśmy szurnięte ;)

      Usuń
  9. No to tych dziwnych jest nas więcej :) Pamiętaj - w kupie raźniej :)))))

    OdpowiedzUsuń
  10. Niektórzy potrzebują kopa, by sobie przypomnieć o bliskich, ale tym nawet kalendarzowe wybryki nie pomogą.
    Inni świętują- celebrują życie- na okrągło albo wtedy, gdy mają chęć, a nie obowiązek.
    Jeszcze inni bawią się tymi wszystkimi dniami tego i śmego.
    I wszystkim im/Wam/nam szczęść Boże- nawet tym, którzy walą w komerchę i na tym zarabiają. Grunt, by samemu wybierać jak chcemy do tego podejść.
    Spotkała mnie kiedyś taka sytuacja, że koleżanka poczuła się obrażona, gdy nie zareagowałam na jej wielokrotne aluzje i nie kupiłam jej córeczce prezentu na Dzień Dziecka. Trudno, wyraziłam opinię na głos: uważam, że Dzień Dziecka jest sprawą między rodzicem i dzieckiem! Moja mama co roku piecze nam z tej okazji ciasto, czasem daje jakiś drobiazg i nie zamierzam jej psuć radości z tego gestu, choć fakt, że to jest akurat tego dnia nie ma dla mnie znaczenia. Może dla niej ma...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piękna tradycja z tym ciastem! i taka Wasza! Zazdroszczę!

      Usuń
  11. Iga nie dostanie prezentu na dzień dziecka.
    Nie jestem prawdziwom matkom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślisz że poczuje się z tym niekochana? bo ja nie sądzę. One nawet nie wiedzą że to jakiś specjalny dzień, media im to do głowy wkładają....

      Usuń
  12. Witaj, jestem Milena i tak jak Ty, jestem dziwna, inna i aspołeczna :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witaj! w kupie raźniej, miło mi więc że nie jestem sama!

      Usuń
  13. Lubię różne święta i lubię je obchodzić. Jednak widzę, że dla większości ludzi to wyuczone, sztuczne zachowanie, bo przecież liczą się głównie z tym co powiedzą inni. Dla mnie każde święto to okazja aby sprawić komuś przyjemność. Co nie przeszkadza mi abym każdego dnia kochała męża tak samo jak w walentynki czy żebym całowała i przytulała mojego synka w dzień dziecka wcale nie mocniej niż robię to każdego dnia. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. święta te mi nie przeszkadzają, przeszkadza mi durnowaty osąd innych że jak nie kupię mężowi prezentu na walentynki czy dziecku na dzień dziecka to od razu jestem gorsza i nie kocham bliskich. Stały się one ostatnio strasznie komercyjne a przyświecające im hasło to "musisz bo inni też tak robią".

      Usuń
  14. Ja lubię te wszystkie święta ale bez przesady- jakieś drobiazgi i miło spędzony czas. Odnośnie komunii- dzieją się teraz takie cuda, że szok. Imprezy prawie jak wesela...aj ja takiej na pewno nie zrobię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na temat komuni nie będę rozprawiać bo po tym Twoim poście szczękę z podłogi zbierałam. Parada próżności.

      Usuń
  15. A propos komunii, ostatnio przeczytałam u Kameralnej tekst, w którym poruszyła problem komunijnych prezentów. Uważam, że to bardzo mądry głos w tej sprawie. I choć sama nie mam jeszcze dzieci, to tak zaczęłam rozmyślać na ten temat. Sądzę, że to od nas, dorosłych zależy, czy tak ważny dzień przeistoczy się w targowisko próżności. Chyba najrozsądniej nie wspominać maluchom o prezentach i poprosić rodzinę o wyrozumiałość i zachowanie umiaru.
    Pozdrawiam ciepło! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz niech 50% rodziców myśli tak samo to już jakiś sukces, ale wśród 100% dzieci w klasie zawsze znajdzie się ktoś kto tę paradę próżności poprze, a jego dziecko będzie głosicielem tej propagandy i cały wspaniały plan i tak trafi szlag.... Ręce opadają jak pomyślę że to wszystko przede mną.

      Usuń
  16. Problem w tym, że to rodzice przesadzają z tym komunijnym szpanem, żeby się tylko pokazać. I robią potem z tego festiwal próżności, zapominając o tym, co jest najistotniejsze. Słyszałam o wypadkach, kiedy dzieci podjeżdżały limuzyną do Kościoła, matki prowadziły synów na zabiegi, by pozbyć uszy dzieciom nie odstawały, no i oczywiście solarium.

    A prezenty na Dzień Dziecka to nic złego, oczywiście w umiarze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście że prezent na dzień dziecka czy na każde inne komercyjne święto to nic złego; chodzi tylko o ten przepych i ściganie się w ilości, jakości i wielkości.

      Usuń
  17. Masz rację, że na każdym kroku są jakieś święta, dni, urodziny i wydajemy pieniądze. Ale jak już jest taki dzień w kalendarzu chciałabym go wyjątkowo - mówię tu o dniu dziecka :)

    P.S. Walentynek nie znoszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ludzie nie rozumieją tego że czasem wystarczy dziecku spacer; wycieczka; lody czy kino a nie masa rupieci które po kilku dniach i tak trafią do kosza na zabawki. Walentynki to złoooo!

      Usuń
  18. Cześć, pierwszy raz komentuję i cieszę się, że trafiłam na taki tekst. Moje dziecko dostaje w tym roku prezenty na Dzień Dziecka... od tygodnia, od wszystkich chyba cioć, babć, znajomych, więc my daliśmy jej wyjątkowy prezent: trzy dni z rodzicami. Weekend spacerów, zabaw, bajek przed telewizorem (więcej niż zazwyczaj). Dzisiaj też będzie podobnie. A na prezent, cóż... potrzebowała butów, to dostała :) I cieszy się "jak dziecko" - pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rewelacja! podejrzewam że to jedne z tych chwil które będzie wspominało do końca życia, bo nie ukrywajmy, że nie mamy czasu na to żeby dzień w dzień fundować takie atrakcje dzieciom. Mój Żuk też potrafi cieszyć się z takich drobnych rzeczy. Dostałą koszulkę z kucykami i chodziła i się nią chwaliła wszystkim. Praktyczne i wywołujące uśmiech. pozdrawiam również.

      Usuń
  19. Moje dzieci dostały czekoladę na Dzień Dziecka, bo to mój wybór. Ale nie zgodzę się, chociażby z walentynkami. Na co dzień człowiek zabiegany i dzięki takim dniom mówimy: stop dzisiaj tylko my. Zawsze jest o jeden powód więcej, żeby pobyć inaczej. Bliskich kocha się stale, ale czy masz czas stale robić im drobne i miłe gesty? Wszystko jest kwestią wyboru i każdy ma prawo do takiego jak chce. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i ja oczywiście nie mam nic przeciwko temu żeby sobie pocelebrować jakieś komercyjne święto, drażni mnie tylko taka medialna nagonka i stwierdzenie że musisz....My nie musimy, my możemy ale to powinno być naszym wyborem.

      Usuń
  20. święte słowa :) rzeczy w sklepach muszą się sprzedawać wiec i ,, święta,, muszą być :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)