poniedziałek, 11 maja 2015

Dogonić marzenia.

Nie mogę powiedzieć, że była to pijacka fatamorgana gdyż 1 (czyt. jedno) miodowe piwo sączone przez pół dnia nie powoduje takowych. Nie był to także wysiłkowy amok, bo choć intensywnie myślę o przynajmniej 10 kilometrach, to na swoich 3 kończę, gdyż na więcej po prostu nie mam odwagi. Widziałam na swe własne, niebieskie oczy objawienie....... objawienia..... 
Wyszedłszy z domu wieczorową porą w celu zamknięcia kurnika oczom mym ukazał się obraz dwóch (mych oczywiście), patrzących w niebo jak zaczarowane, kotów. 
Chciałoby się rzec, że siedziały tak bez ruchu, jednak ten mniejszy był pod tak wielkim wrażeniem zjawiska, że przebierał łapkami nie kontrolując za bardzo tego ruchu.... Siedziały tak i patrzyły, a oczy ich były tak wielkie, że prawie całe łebki im zakrywały. Dwa wstrętne, małe (znaczy jeden mały drugi duży) kurwiszony, które mając jedzenia pod dostatkiem namiętnie wyjadają wszystkie wróbelki i jaskółki w okolicy, ujrzały nic innego jak bociana w swej własnej, majestatycznej osobie. Siedział tak na dachu, właściwie siedziały, bo było ich dwa i dumnie patrzyły w oczy mym wstrętnym ptaszkozjadaczom. A ptaszkożercy w swej niemocy i nieumiejętności szybkiego wspięcia się na dach, ze łzami w oczach przełykali ślinę, marząc o TAAAAAKIEJ kupie mięsa!
Bez względu na to jak bardzo kocham koty, jak bardzo kocham swoje koty, stałam i cieszyłam się jak głupia, że bociany zrobiły im na złość poderwawszy się do lotu w momencie gdy one nawet nie zdążyły mrugnąć powiekami. 15 kg. worek kocich chrupków stoi otworem w ogólnodostępnym miejscu, miska u babci pełna, miska u  nas pełna, a tym wrednym sierściuchom zachciało się ptaszka.... 
Bociany poleciały, a koty jeszcze 5 min, nie potrafiły wyjść z szoku. Siedziały tak i patrzyły w niebo, a smutek na stałe zagościł w ich durnych spojrzeniach. Dogonić niedoścignione, osiągnąć nieosiągalne.....Moje koty mają nowy cel w swym głupkowatym życiu. Może wreszcie ostanie nam się jakiś wróbel i jaskółka....nie wspomnę o słowikach.
Pozdrawiam PR!



21 komentarzy:

  1. Nawet kot musi mieć jakieś marzenia :D
    Na początku myślałam, że te koty to tak romantycznie w to niebo patrzyły, a tu się okazuje, że historia z dreszczykiem. No prawie. Bo do mordu jeszcze nie doszło. I raczej nie dojdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak zobaczyłam małego zbója z jaskółką w pysku to miałam ochotę go mordować....na szczęście był szybszy. Czasem zerka na dach chodząc po podwórku....pewnie marzy o bocianie ;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. żebyś Ty to widziała to dopiero byś się uśmiała.

      Usuń
    2. Ja to sobie wyobrażam i dalej się śmieję :)

      Usuń
  3. Bardzo ładny kociak - mam podobnego :) P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) nasza małą znajda z przedszkola :) dzięki

      Usuń
  4. A ja bardzo lubię bociany:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwielbiam bociany i co roku na nie czekam z niecierpliwością.

      Usuń
  5. :D dzięki za ten post ! Banan na ryjku zostanie do końca dnia :D a Mruczek marzyciel śliczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) miło mi że komuś humor poprawiłam

      Usuń
  6. Musiało to uroczo wyglądać :) Bociany natomiast chętnie bym przegoniła...córka się zawsze smieje , że mam ochotę im piórka poobrywać za to, że mi dziecka "nie przyniosły" (drugiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak tak stałam i patrzyłam na darmozjady to się zastanawiałam czy one są urocze, komiczne czy głupie.... doszłam do wniosku że uroczy to był zawód w ich oczach jak boćki sobie poleciały. Ja bociany lubię bo kojarzą mi się z ciepłem, słońcem, kwitnącymi kwiatami i domem. Ale po części rozumiem Twój żal ( po tym co opisałaś kiedyś u siebie).pozdrawiam

      Usuń
  7. Pomyślałam sobie czytając, że koty patrzą i zachwycają się ksiezycem a tu psikus ;)
    Kicia moich rodziców uwielbia jaszczurki. Co rusz to jakaś przynosi...małpa raz wciągnęła jedna do domu, ja sama, końcówka ciąży i ganialam za jaszczurka po salonie a później za kotem mającym ogon w zębach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz co zdechła jaskółka na środku kuchni to też nie jest przyjemność.... i dziecko nad nią pytające czemu ten ptaszek nie lata i czemu pupil go nosi w zębach skoro ma chrupki w miseczce. Fajne miałaś ćwiczenia ciążowe ;)

      Usuń
  8. Znam to. Kotek niby taki słodziutki, ale ilość zabiłych myszy, nornic, kretów, jaszczurek i ptaków przez nią jest powalająca.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobre! :D Może z czasem dojdą do siebie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli to miałoby byc warunkiem ratunku jaskółek to niech lepiej nie dochodzą i trwają w tym swoim bocianowym amoku.

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)