poniedziałek, 4 maja 2015

Boczne drogi: z poradnika ch...... biegacza cz.2

Uczciwszy święto pracy rasowym nieróbstwem postanowiłam wieczorową porą wywlec się z domu i strzelić sobie swoje 3,5 km. Szału nie robi, ale mi wystarczy.... Biegając slalomem między kopulującymi ślimakami i kałużami nasunęło mi sie na myśl kilka kolejnych punktów poradnika ch.....o biegacza. Specjalnie dla Was z bocznych dróg, przemyślenia biegnącej Pani Rolnik:


 13. 11 tygodni biegania czyni Cię superbohaterem, bez względu na to czy biegasz po 15 km, czy tylko po 3.... Sam fakt mobilizacji w tak długim czasie Cię nim czyni.

14.  Każdy ukradkiem zjedzony batonik, cukierek, czy wiadro cukierków rozgrzeszasz wieczornym biegiem. Ochota na słodycze nie jest już tak przerażająca wiedząc, że masz "tę moc"....

15. Po 11 tygodniach polegną Ci pierwsze słuchawki w rozpadającej się MP3.....A wredna rozpadająca MP3 dalej działa, choć już upatrzyłeś/łaś sobie nowy sprzęt.

16. Najgorzej to wywlec się z domu, później już się samo biegnie...

17. Po 11 tygodniach ludzie zaczynają Cię podziwiać, a Ty zaczynasz wierzyć w swoje supermoce. 

18. Wcale nie chce Ci się biegać, ale próżność jest silniejsza od Ciebie i tak bardzo podoba Ci się ludzki podziw, że biegasz po to by się nim napawać i upajać.

19. Wiosenne wieczory cechuje jasność, nie ma wilków, dzików i zboczeńców w krzakach.

20. Wszyscy chcą się przyłączyć, a w efekcie dalej biegasz z psem sąsiada.

21. Możesz bezkarnie podglądać sąsiadów, w końcu Ty tylko biegasz... :)

22. Załatwiaj potrzeby fizjologiczne przed wyjściem z domu, gwarantuję, że zawsze kiedy Ci się zachce podczas biegania, wszyscy Twoi sąsiedzi będą akurat przejeżdżać drogą, którą dumnie kroczysz.

To kto dołącza do mnie i moich katuszy biegowych?
Ja choć nie codziennie, daję radę...(jeszcze!)
Pozdrawiam PR!

34 komentarze:

  1. ja z kijkami do ciebie dołączam :) dodałabym jeszcze punkt : endomondo e telefonie - nic bardziej mobilizującego ) jak za długo mam pusto, brak treningów to dostaję kopa, by wstać z kanapy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja jeszcze sobie tego endomondo nie zainstalowałam....skoro mówisz że to dobry kop w dupę to chyba to dziś zrobię :)

      Usuń
    2. dla mnie zdecydowanie :) jak widzę, że znajomi biegali lub jeździli na rowerze a ja od tygodnia zero treningu.....jak się zainstalujesz - daj znać :)będziemy się motywować :)

      Usuń
  2. Brawo za wytrwałość! ;)
    Ciągle myślę o powrocie do biegania. To moje marzenie na ten rok. Zobaczymy czy kręgosłup mi na to pozwoli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja na szczęście nie mam żadnych przeciwwskazań zdrowotnych więc mogę sobie poszaleć :) Powodzenia dla Ciebie, trzymam kciuki żeby Ci się udało!

      Usuń
  3. Ja niestety nie mogę biegać - względy zdrowia. Ale biegałam 5 km 3 razy w tygodniu w starych butach i niemarkowych ciuchach. Jak biegałam u moich rodziców na wsi to nagle wszyscy przedstawali grabic swoje siana, czy przeprowadzać krowy, bo byłam dziwacznym zjawiskiem.Teraz zostały mi kijki i mogę smigac za Tobą. Poza tym joga i spacery z dzieckiem, a że spaceruje szybciej niż niektórzy biegają...to spacer uważam za mój sport wyczynowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wiesz - kijki, spacery i joga to i tak dużo - a na pewno więcej niż moje 3,5 km. 3-4 razy w tygodniu.

      Usuń
    2. Ale i tak brakuje mi tego cudnego bicia serca i tej energii tuż po biegu :)

      Usuń
  4. No brawo! Ja miałam dołączyć, ale mobilizacja uciekła i nie mogę jej znaleźć..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chcesz mogę rozbujać nóżkę i kopnąć Cię w dupkę ? ;)

      Usuń
  5. ja zawsze - no dobra nie zawsze, bo czasem mi się nie chce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja weno, muzo i mobilizacjo!

      Usuń
    2. aż tak, że to wszystko przeze mnie. ten wiatr w oczy, zboczeńcy w krzakach :)

      Usuń
    3. Ci zboczeńcy w szczególności ;)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. :) jedni się ze mnie śmieją że to żaden wyczyn, ale ja wiem że to już krok do systematycznej pracy nad sobą :) dziękuję :)

      Usuń
    2. Zapewniam Cię, że z punktu widzenia psychologii ważniejsza od dystansu jest systematyczność, bo to ona jest wyczynem dla ludzkiej natury. Fizyczne ograniczenia łatwiej pokonywać niż psychiczne.

      Usuń
  7. Brawo. Ja jestem na razie na etapie obiecania sobie, że od przyszłego miesiąca itd....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak juz pisałam M.Zabawce - mogę nóżkę rozbujać i pokopać Was w dupki cobyście się zmobilizowały :) wystarczy tylko słowo! ps. moją motywacją są słodycze, mam takie uzależnienie które w cycki nie bardzo idzie.

      Usuń
  8. Kurcze, musze sprobowac. Szczegolnie ten podziw otoczenia do mnie przemawia ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie! do mnie też to przemawia! Czuje się jak mistrz!

      Usuń
  9. Jaaaa się dołączam do biegowych katuszy!!! :D Wczoraj miałam tę przyjemność bycia "miszczem biegu" na dzielni i przetarłam swój ulubiony szlak i czuję się z tym mega dobrze :D Dziś odpoczynek, a jutro znowu w galop :D Pozdrawiam i niech moc będzie z Tobą/Nami/Wami! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja ostatnio co 3ci dzień mam czas na bieganie, ale dobrze mi z Tym na równi z Tobą. Faktycznie chyba podczas biegania endorfiny się uwalniają, bo czuję się dzięki temu szcześliwsza :) pozdrawiam!

      Usuń
  10. Mnie chyba żaden podziw nie pomoże- na drugie mi: lenistwo ;)
    Jeśli coś robię codziennie- to jest to oddychanie :)
    Ale z kijkami pomykam w miarę czasu- uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kijki to też ćwiczenie i ruch. Nie masz chyba tendencji do tycia skoro jeszcze żadna siłą Cię nie zmobilizowała do desperackiego biegu ;)

      Usuń
  11. Najlepszy punkt nr 11:).

    Forrest Gump byłby z Ciebie dumny! Ja chyba w życiu nie zdecyduję się na bieganie, jakoś nie mam do tego serca. Brawa za konsekwencję:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) wiesz Sabinko jak zaczynałam to wcale nie zakładałam że wytrzymam dłużej niż 2 tygodnie. Jak to mówią w miarę jedzenia apetyt rośnie i jak się zobaczy jakikolwiek efekt zaczyna się do tego przekonywać. Do tego zaczęłam na prawdę to lubić.

      Usuń
  12. Się zawzięła, to długo tak zamierzasz? Jest jakiś limit, czy to już nowy styl życia? Jeśli tak, to wytrwałości życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawzięta mi na drugie ;) a tak na poważnie mam pewien plan, który mam zamiar zrealizować. Bieganie jet jego częścią więc, zaczynam go po prostu wcielać w życie. Poza tym zaczynam naprawdę to lubić - nic wyczynowego, bieg dla relaksu :)

      Usuń
  13. U mnie jedyne dogodne godziny na bieganie to 4 rano albo 22 ale wtedy zazwyczaj śpię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hm; no faktycznie to jest problem (mały;))

      Usuń
  14. biegam od roku ;-)... niestety póki co w mieście. a od jakiegoś czasu biegam codziennie z racji posiadania psa, ale uwielbiam ten stan. pobudka o 5. i godzinka w sumie na dworze, bo zanim się pies przestawi z łażenia i wąchania na bieganie to mija trochę czasu...ale efekt swietny !!! i to się super sprawdza, ja zadowolona, pies zmęczony i szczęśliwy. a w głowie rodzi się codziennie jakiś plan. do domu wraca się z niesamowitą energią ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak to fakt że pomimo zmęczenia fizycznego, wysiłek taki daje niezłego kopa energii wewnętrznej, endorfiny to się chyba nazywa;) ja też chciałam biegać ze swoimi psami ale jeden jest głupi a drugi stary i mu się nie chce. W efekcie biegam z psem sąsiada.

      Usuń
    2. przynajmniej masz "obstawę"... też myślałam, że się z moim nie da biegać. w zeszłym roku dwa razy próbowałam, ale tak szarpał na prawo i lewo, że po 5 minutach wkurzona wracałam do domu odprowadzić psa, a sama wracałam na swoją ścieżkę biegową. w końcu się przekonałam, kupiłam specjalną smycz i pas na biodra i na prawdę odszczekuję złe słowa wypowiedziane na psa wtedy. biegnie super, słucha się. zatrzyma się kilka razy na siku i wąchanie terenu...ale żeby go tak do końca nie chwalić...spuszczony ze smyczy to dalej wariat i uciekinier...

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)