środa, 20 maja 2015

50 minut grozy

Wymyśliła matka podróż pociągiem. 
Niby nic. 50 min w hałaśliwym gracie ku chwale ojczyzny....znaczy się dla rozrywki dziecka. 
Schody zaczęły się w momencie objawienia się naszym oczom korka w naszym cudnym mieście wojewódzkim - dziecko na ręce i sprint do kasy i na peron zaliczony. Dziecko oczywiście pełne emocji wszelakich z tymi pozytywnymi na czele prawie piało z podniecenia na samą myśl, że pojedzie do babci - POCIĄGIEM!. Wsiadłyśmy do pierwszego lepszego wagonu, pierwszego lepszego przedziału, zdążyłyśmy usadowić się na miejscach, po czym przyszedł jakiś miły Pan (w sumie chłopak, ale jesteśmy już w takim wieku, że nie wypada używać takich określeń) i uświadomił mnie, że pkp wymyśliło sobie przykaz miejsc, wskazując na bilecie, który wagon i które miejsca są na te 50 min. nasze. W prehistorii, znaczy się w czasach kiedy korzystałam z usług pkp tego nie było, nawet nie szukałam takiej informacji na bilecie....swoją droga ciekawe czy stojące też przyznają...? Koniec końców Pan stwierdził, że mu nie przeszkadzamy i jak nikt inny się nie przyczepi do nas to możemy razem podróżować.
Pociąg ruszył z wielkim hukiem, jak to polskie koleje mają w zwyczaju...hm z wielką pompą można by było rzec, a w tym samym momencie Żuk mój zapełniła oczęta swe łzami wielkimi jak grochy, a usta wydały dźwięk, który brzmiał jak "ja jednak nie lubię pociągów mamo". Miałam do wyboru wysiąść w Olsztynie zachodnim i zastanawiać się co ze sobą począć na środku rozkopanego miasta z dzieckiem, które jednak nie lubi pociągów lub zostać i dojechać do Morąga. Wyciągnęłam tajną broń zwaną tabletem i takim oto sposobem Żuk postanowiła, że jeszcze chwilę ze mną w tej hałaśliwej maszynie posiedzi. Dłuuuugie to było 50 min.... 
Zobaczywszy babcię na peronie Żuk zapomniała o trudach podróży, przestawiła się o 180 st i z podnieceniem zaczęła opowiadać jakaż to odwaga cechuje jej skromną personę i jaką ona ciężką drogę musiała przejść żeby do babci dotrzeć.... Ta, Bohaterka, nie ma co.
Z bólem głowy, zaciągnęłam je na lody, czego pożałowałam w poniedziałkowy ranek, słysząc jak moje dziecko skrzypi podczas wydawania dźwięków zwanych mową. 
Reasumując żaden to ekstremalny wyczyn z mojej strony, jednak jedno wiem na pewno - sama więcej z dzieckiem nie jadę pociągiem. Wcale nie było tak zabawnie jak mi się wydawało, że będzie.
Pozdrawiam i przepraszam za chwilową absencję!
Zarobiona po uszy i w głębi duszy pragnąca deszczu PR!

47 komentarzy:

  1. widzisz, a moja Iga uwielbia pociągi, do tego stopnia, że w zeszłym roku trasę Ełk-Gdańsk (całe 6 godzin!!!) pokonaliśmy właśnie pociągiem i była przeszczęśliwa, a na wieść, że w tym roku nad morze jedziemy samochodem najzwyczajniej w swiecie, poryczała się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak jeździliśmy kolejką wąskotorową nad morzem to Żuk aż piała z zachwytu; kiedyś jak jechałą pociągiem do babci to całą drogę przespała, a tym razem coś jej się przestawiło i stwierdziła że już nie lubi.

      Usuń
    2. Może dojrzała dziewczyna ;) u dzieci tak szybko wszystko się zmienia. Szybciej nawet niż pogoda za oknem :)

      Usuń
  2. A mój siostrzeniec (lat 3) wręcz uwielbia jazdę pociągiem...ale to chyba zależy na jakiej jakości pociąg się trafi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jak napisałam wyżej na punkcie kolejki wąskotorowej ma hopla; wcześniej jak jeździła pociągiem to najpierw była radość a po 5 min. zasypiała, a tym razem pociąg wywołał płacz, pomimo tego że zanim do niego wsiadła i zanim pociąg ruszył była radość. myślę że mogła się przestraszyć hałasu.

      Usuń
  3. Weź nie strasz bo Młoda też chce jechać pociągiem...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jeszcze się nie odważyłam pojechać, ale miałam taki zamiar. Na wszelki wypadek przemyślę jeszcze raz tę kwestię :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz płacz na dźwięk odjeżdżającego pociągu nie musi być regułą. Może u Ciebie będzie lepiej :)

      Usuń
  5. młody lubi :) jechaliśmy i pociągiem i autobusem do rodziców:) fakt po 1,5 hzacynał się nudzić ale podobało mu się:)
    z zachodniego do nas blisko miałaś tak na przyszłość:p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fakt, nie pomyślałam, ale musiałabyś mnie wtedy odwieźć bo A. był w drodze do GD. Wcześniej jak jechała to jej się podobało, tym razem nie trafiłam w klima i humor Panny :)

      Usuń
  6. Ja też się przymierzam do odbycia takiej podróży z dzieckiem.
    Może ominą mnie takie rewelacje jak u Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ogólnie fajna sprawa taka wycieczka, wcześniej jak jechałyśmy o piała z zachwytu co prawda 5 min. a później zaliczyłą odlot, tym razem jakoś jej się humor zepsuł.

      Usuń
  7. Ja jako dziecko uwielbiałam jeździć pociągami i lubię to nadal. Zawsze się cieszyłam jak było słychać miarowe tudum-tudum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja przyznam się szczerze że też bardzo lubię, tylko osobowymi bo w pospiesznych stresuje mnie to że mam problem z otwarciem drzwi.

      Usuń
  8. Moja córka raz jechała pociągiem i była zachwycona, ale to może dużo zależeć od jakości tego pojazdu :) u nas deszczowo dzisija więc jak chcesz to mogę te chmury do ciebie przepchnąć :) ja też coś skrzypię z lekka, a wcale lodów nie jadłam, to ta durna pogoda, która codziennie coś innego nam daje :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pogoda nas nie rozpieszcza już któryś rok z kolei, płata nam figle :( a co do mojej córy o chyba nie był jej dzień...

      Usuń
  9. Bardzo fajnie napisane :) Pozdrawiam ;)

    http://hasztagowskiemysli.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze nie probowalismy, ale cos mi sie wydaje, ze byloby tak samo.. Bylby ubaw po pachy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam w plecaku herbatniki, książkę, mp3 i tableta - na jakiś czas pomagało ;)

      Usuń
    2. Ja tez zawsze jak wielblad w karawanie, obladowana po koniuszki torby 😃

      Usuń
  11. A my jeszcze z naszą nigdy pociągiem nie jechałyśmy. Fajna sprawa o ile nasza Jula nie wpadnie w panikę z powodu hałasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no istnieje taka ewentualność ale nie dowiecie się jak nie spróbujecie - polecam na początek jakąś krótką trasę.

      Usuń
  12. o jaka szkoda, że Mała nie zaskoczyła :) Julka wręcz przeciwnie, a jej pierwsza podróż to Olsztyn - Wrocław - 7h w pociągu.

    Słyszałam, że deszcz załatwił Wam mój Małż na 14 - także ten, tego - kalosze włóż

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tym deszczem to zażalenie muszę złożyć bo z 14 na 19 się przesunął i mało troszkę...no ale lepszy rydz jak to mówią...
      a co do Małej wiesz pierwszy raz jej się podobał, tym razem stwierdziłam po głębszej analizie że chyba była nie w humorze.

      Usuń
  13. Zawsze uwielbiałam jeździć pociągami, ale że numery miejsc na biletach?? W życiu bym nie pomyślała, że takie cuda będą ;) ..a Olsztyna dawno nie odwiedzałam, właśnie ze względu na ten "chaos" jaki tam od jakiegoś czasu panuje :)
    Pozdrawiam i życzę deszczu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odkąd jest remont nie znoszę jeździć do Olsztyna - właściwie wjeżdżam tam tylko jak muszę. Pociągi też lubię, ale te numery miejsc to mnie wręcz rozwaliły...

      Usuń
  14. Ja w ostatnią sobotę jechałam pociągiem do Warszawy. A nie jeździłam tym środkiem lokomocji ładnych kilka lat. Same dobre wrażenia, czyste pociągi, przyjemnie. Jestem zaskoczona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda oprócz hałasu wrażenia wizualne są na zdecydowany plus.

      Usuń
  15. Ja jeszcze z Gają sama pociągiem nie jechała i szczerze mówiąc nie wiem, czy bym się odważyła. Gdybym nie miała wyjścia, to na pewno, ale na razie wolę omijać pociągi szerokim łukiem:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja lubię pociągi ale z dzieckiem wolę mieć u boku jeszcze A. jakoś tak prościej i mniej stresowo mi to wtedy wychodzi.

      Usuń
  16. Świetnie opisana historia- wciągnęła mnie maksymalnie. Chyba z dzieckiem, to codzienność zawsze jest szaloną przygodą ;)
    Ps. Pociągi kocham od lat najmłodszych, ale rozumiem, że mogą budzić niepokój... stalowe robale, brrrr ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. życie z dzieckiem niesie za sobą wiele nieoczekiwanych i ekstremalnych przygód jednak nie zamieniłabym go na żadne inne. Od kiedy pojawiła się na świecie czuję że mam dla kogo żyć i że jestem na prawdę potrzebna :)

      Usuń
  17. Rodzice mi opowiadali, że panicznie bałam się tej "krowy" w pociągach. Jak drzwi się zamykały to odzywał się taki brzęczyk a ja zawsze w ryk. Dziś nadal nie lubie pociągów, ale tylko dlatego, że większość jest zatłoczona i brudna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz powiem Ci szczerze że w kwestii estetycznej wiele się zmieniło i to na plus.

      Usuń
  18. Nigdy nie lubiłam podróżować pociągami. Jakieś dziwne wizje miałam - pociąg widmo itp itd.
    więc trochę rozumiem Twoją córkę :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana czy ktoś w dzieciństwie Cię pociągiem straszył? Mnie straszyli Babą Jagą ;)

      Usuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  21. Tablet jest dobry na (prawie) wszystko. ;)
    Swoją droga ciekawe jak Oli by zareagował na podróż pociągiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tablet to ratunek i lekarstwo na całe zło ;) na co czekasz - ruszaj na wycieczkę, dwie stacje w jedną stronę, dwie w drugą i wycieczka gotowa ;)

      Usuń
  22. muszę wypróbować bo ani ja ani chłopcy nigdy nie jezdziliśmy pociągmi tylko że jak mój Bartoch nie byłby zadowolony to nie byłoby zlituj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze można jeszcze zapchać dzioba lizakiem....choć tej metody nie polecam ;) Może do nas się wybierzecie, a M. autem za Wami ;)?

      Usuń
  23. Planujemy na razie Młodego tramwajem przewieźć - zobaczymy. Wygląda na to, ze ogólnie ruch mechaniczny drogowy lubi - jak się cietrzewi na spacerze to wystarczy podejść do ruchliwej ulicy i już jest rozanielony - tyle szalonych autek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo Żuk tramwajem była zachwycona, zdecydowanie polecam!

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)