piątek, 24 kwietnia 2015

Dlaczego zdarza mi się bywać wredną suką?

Nie raz i nie dwa powtarzałam, że cechuje mnie naiwne przeświadczenie na temat powracającego dobra. Pomagam ludziom, bo taką mam naturę, tak zostałam  wychowana i uważam, że po prostu tak trzeba. Nigdy nie wiesz co Cie w życiu czeka i czy Ty przypadkiem nie będziesz kiedyś potrzebował pomocy.... Więc lepiej narobić sobie przyjaciół, niż później umrzeć z głodu. 
Mam świadomość, że są różne sytuacje w życiu i czasami niezależnie od siebie nie ma się pracy i pieniędzy. Mimo szczerych chęci do pracy po prostu czasami jej brak. Dlatego staram się nie oceniać ludzi przez pryzmat jej braku.
Są jednak takie sytuacje w życiu, że zapieklam się w swoim stanowczym NIE i niech się wali i pali, a pomóc nie pomogę.
Ja też kiedyś potrzebowałam pomocy. Siedząc w autobusie zaczepiła mnie Pani - zagaiła rozmowę jak to starsze Panie mają. Pech albo traf chciał, że wylałam z siebie wszystkie żale, a ona mi pomogła. Było to bardzo dawno temu, pond 16 lat dzieli mnie od tej sytuacji, a ja dalej mam wrażenie, że była to dobra wróżka, która za jednym machnięciem magicznej różdżki odmieniła mój świat. Bezinteresownie. Po prostu, bo tak chciała i mogła mi pomóc. Będę jej za to wdzięczna do końca życia.
Między innymi dlatego też ja staram się pomagać innym. Jednak kiedy słyszę o ludziach, którzy mając kilkoro dzieci stoją w kolejce do MOPSU po pomoc, a stojąc w tej kolejce umilają sobie czas popalaniem papierosów zalewa mnie krew. Jest wiele osób, którym jest ciężko. Jednak jest też wiele takich, które tę swoją ciężką dolę ubarwiają tytoniowym dymem. Osoby takie są skreślone na mojej liście do pomocy. Takim co najwyżej mogę dać sezonową pracę i modlić się o to by choć część z zarobionych pieniędzy doleciała do żołądków ich małych dzieci. 
Dlaczego jestem tak wredną suką?
Będąc ostatnio w sklepie wydałam niecałe 23 zł na:
 2 chleby, 
6 bułek,
 1 kapustę pekińską,
2 pomidory,
2 ogórki,
2 papryki.
Dodając do tego 1 masło za 3,59 i mleko za 2 zł mamy materiał na śniadania i kolacje na przynajmniej 3 dni dla naszej 3 osobowej rodziny. Wydając kolejne 10 zł na porcję rosołową, którą można podzielić na pół i kilka warzyw, oraz najtańszy makaron zyskujemy skromny obiad. 
Za około 40 zł można wyżywić się przez kilka dnia.
Dla przykładu podam teraz cenę papierosów. Słyszałam, że te zza wsch. granicy lepsze chodzą po 7,5 za paczkę, gorsze po 5. Polskich poniżej 10 zł za paczkę chyba się już nie kupi. Jedna osoba dorosła zazwyczaj wypala paczkę dziennie - wiem bo paliłam (dawno temu i nieprawda). Jak pali oboje w związku, robi się z tego niezła sumka pieniędzy. Ja się pytam więc dlaczegóż miałabym pomagać komuś kogo stać na palenie papierosów? Czy naprawdę zachcianka jest ważniejsza niż nakarmienie własnego dziecka?
Nie krytykuję w tym poście palaczy. Nie moja d... nie mój interes. Nic mi do tego co ludzie robią ze swoimi częstokroć ciężko zarobionymi pieniędzmi. Mi nikt do portfela nie zagląda i ja staram się robić tak samo. Krytykuję tu osoby, które wyciągają rękę po pomoc - czy to od państwa, czy od organizacji pozarządowych, czy od zwykłych obywateli i nie widzą nic złego w tym, żeby palić papierosy. 
Gdy zaczyna się być odpowiedzialnym za życie dzieci należałoby sobie je przewartościować i zastanowić się co w Twoim życiu jest ważne, a co ważniejsze. Bo częstokroć wychodzi na to, że ludzie wolą sobie puścić dymka, niż nakarmić własne pociechy. Przykre - ale niestety prawdziwe.
Dlatego właśnie bywam wredna.....
Pozdrawiam PR!


75 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Tobą. Ja też czasem bywam wredną suką i wcale się tego nie wstydzę. Nie lubię kiedy ktoś moją naiwność i chęć pomocy wykorzystuje, a później wbija mi nóż w plecy. Miałam kilka takich sytuacji i powiem Ci, że ludzie potrafią nauczyć człowieka rozumu. Jeżeli chodzi o sytuację, którą napisałaś, to całkowicie staję za Tobą murem. Jak stać ich na fajki, to tak ich na wiele innych rzeczy. Tylko zawsze szkoda dzieci, które nie są niczemu winne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety dzieci cierpią z wielu powodów głupoty rodziców. Nie raz już przejechałam się na ludziach, dlatego też postawiłam sobie kryterium którym jest alko i fajki....

      Usuń
  2. Cóż, ciężko jest walczyć z nałogiem, bo taka jest natura nałogu, że on zniewala, ale z odpowiednią pomocą i odpowiednią motywacją da się to zrobić. Ja nikogo nie oceniam, każdy ma swoje demony, choć masz oczywiście rację - są ludzie, którym nie chce się walczyć i zmieniać swoich przyzwyczajeń, bo łatwiej jest narzekać na zły los.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia - paliłam, rzuciłam z dnia na dzień....wszystko się da, wystarczy tylko chcieć.

      Usuń
  3. Wczoraj, kiedy robiliśmy zakupy na parkingu podszedł do mnie pan wołając o "chociażby zeta". Popatrzyłam na niego i wypaliłam, że "ja i mąż na każdy grosz musimy zarobić i na pewno nic u nie dam". Ale zdarzyło się też dać, kiedy osoba faktycznie prosiła o pieniądze na chleb. Mój mąż wrócił do sklepu i kupił ten chleb, kiedy dał go mężczyźnie i poszedł w stronę samochodu zobaczył z jakim smakiem ów facet jadł ten chleb, wrócił jeszcze raz i dokupił mu jakiś pasztet czy konserwę i kilka rzeczy już nie pamiętam, ale zdarzyło się to jeden jedyny raz. Większość tych ludzi ewidentnie zbierana tanie wino, jak mnie takie coś denerwuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiele razy mój A. tak robi że każe poczekać a my przyniesiemy jedzenie, zawsze kupujemy, nie zawsze spotykamy "potrzebującego" przed sklepem drugi raz. Jeden jak zobaczył nas wychodzących ze sklepu to odwrócił się i uciekł....

      Usuń
  4. Wiesz jak to jest? Na jedzenie, ubrania nie ma a na fajki i alkohol zawsze się kasa znajdzie. Nie potrafię pojąć tego zjawiska. Kurde sama palę, ale jakbym na chleb nie miała to bankowo bym zaprzestała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. paliłam na studiach - miałam kredyt który sama spłaciłam więc paliłam za swoje - jeśli miałąm do wyboru chleb czy fajki wybierałam chleb - taka jestem i dlatego nie rozumiem jak można dziecka nie nakarmić a na papierosy zawsze mieć.

      Usuń
  5. Na codzień spotykam się z tym problemem, pracuje z tzw. trudna młodzieżą, często z patologicznych rodzin (kurczę, nienawidzę tego slowa) i wiem, ze dzieci nie przyjeżdżają do szkoły, bo rodzice nie mają na bilet. Czasami mają naprawdę, bo rzeczywiście mają ciężką sytuację. Ale bywa tak ze nie mają bo nie dość ze oboje rodziców pali, naduzywa alkoholu, to palą również dzieci. I mimo że staram się tłumaczył to oni wiedzą ze opieką ksiądz czy jakąś inną organizacją zawsze pomoże. Niestety, takich sytuacji mogłabym mnożyć bez końca. Na koniec przytoczę rozmowę z kuratorem, który zabrał rodzinie dzieci, które CAŁE były zawszone i jak trafiły do rodziny zastępczej to biały się wody. A rodzice zareagowali po 4 dniach!!! Jak doszli do siebie, czyli wytrzezwieli. Becze za każdym razem, jak słyszę takie historie, mimo że już 6 lat pracuje z takimi ludźmi. Smutne, ze najbardziej cierpią małe dzieci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzeba mieć mocne nerwy żeby pracować w takim środowisku! podziwiam!

      Usuń
  6. Wiesz co??? Masz rację! U nas mieszkała rodzina, oczywiście wielodzietna, która dostała mieszkanie od gminy i Pan domu nie chciała się przenieść! Wolał ruderę bez łazienki nie biorąc pod uwagę tego, że dzieciom polepszą się warunki mieszkaniowe! Przyjeżdżali po niego autem pod dom żeby do pracy zawieźć, gdzie ludzie kilka kilometrów na autobus drałują a on udawał, że go w domu nie ma bo mu się do roboty nie chciało iść!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. brak mi słów, serio nie wiem co powiedzieć. Do naszych sadowników przychodzi do pracy Pan - codziennie pieszo w jedną stronę pokonuje 15 km.

      Usuń
    2. widać to solidny i uczciwy człowiek, któremu zalezy na pracy ;) oby takich więcej!

      Usuń
    3. Cała prawda o kulturze pewnych kręgów- w mojej mieścinie była rodzina, w której matka kolejnym dzieciom tłumaczyła, że dla nich lepiej, żeby poszły do szkoły specjalnej i niech się za dobrze nie uczą, bo o rentę będą mieli łatwiej...
      To mnie mierzi, ale mam świadomość, że Ci ludzie tak zostali wychowani, uważają, że naiwny ten kto pracuje.
      Czasem sama się zastanawiam... w końcu płacimy podatki również na tych wszystkich, którzy nie pracują, bo nie chcą i jeszcze zdrowie swoje i innych papierosami niszczą :(

      Usuń
    4. właśnie mi uświadomiłaś że ja też znam taką rodzinę, normalne dzieci, normalni rodzice (teoretycznie) a matka wszystkie do specjalnej szkoły poprzepisywała. Ciągle zastanawiałam się dlaczego, teraz już wiem....

      Usuń
  7. Amen siostro. Też tego nie rozumiem. U nas w zeszłym roku była dość ciężka sytuacja materialna, może na jedzenie nie brakowało,ale różowo tez nie było i pierwsze co mój małżonek zrobił to rzucił palenie (a wcale nie palił paczki dziennie) po 20 latach z dnia na dzień. Jestem z niego mega dumna, za to, że się nie truje i za to, że potrafił szybko podjąć decyzję co jest dla niego ważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  8. W moim domu 6 bułek wystarcza na jeden posiłek :) Nie mniej jest w tym co piszesz racja. Bo nawet jeśli to jeden posiłek to i tak ważniejszy niż paczka fajek. Ja nie wiem, co jest w głowach takich ludzi, ale napewno nie kochają swoich dzieci. Przykład, o którym piszesz znam z autopsji... Jeśli nie stać kogoś na wyrzeczenia dla zdrowia i życia dziecka to nie powinni się nimi zajmować. Tylko gdzie bym się wtedy podziewała ?

    Każdy kij ma dwa końce, ponieważ państwo polskie mogłoby popracować nad modelami pomocy najuboższym. Zamiast dawać pieniądze, można dawać bony (wyłączone z możliwości zakupu tytoniu i alkoholu), zamiast kazać stać w kilkugodzinnych kolejkach, żeby się odchaczyć możnaby zlecić pracę społeczne i dać zarobić. I tu sie kółko zamyka, bo skoro rząd nie podaje ręki tylko rzuca pomoc na oślep to ludzie nie widzą w swoim postępowaniu nic złego. Po co się zebrać do kupy i wziąć sprawy w swoje ręce ? Tylko brać, brać, brać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nasz system jest chory, wszędzie można doszukać się głupoty przepisów czy to w ochronie środowiska czy w pomocy społecznej. Znam przypadki ze studów które dostawały najwyższe socjalne stypendium i kilka razy w roku zapomogę, zniżki na akademik - bo wykazywali zerowe dochody w domu, a pod akademik zajeżdżali furami ( 10 lat temu nie wszystkich, ana pewno nie studentów, było stać na auto)

      Usuń
    2. było coś takiego jak zniżki na akademik? wow!

      Usuń
    3. Bony zawsze mozna sprzedac lub wymienic na "potrzebniejsze"produkty.

      Usuń
    4. Niestety u mnie również często taka sytuacja była zauważana, ale to wynik w głównej mierze pracy na "czarno", czy też deklarowania braku dochodów w działalności gospodarczej itp. Co do działalności rządu to gdyby ten zaczął dawać pracę, a nie pieniądze to skończyłoby się na jakiś strajkach, ulicznych bojkotach rządu czy tym podobnym bo nie sądzę, albo pierwszy raz w życiu poszliby do wyborów i zagłosowali na kogoś innego.

      Usuń
  9. masz wiele racji, ale wg mnie fajki nie są problemem tylko alkohol - bo w wielu przypadkach na wino jest, a na bułkę dla dziecka nie.

    Będąc jeszcze na studiach idąc na zajęcia, zaczepił mnie Pan mówiąc, że nie ma pieniędzy na jedzenie dla swoich dzieci - nie miałam przy sobie kasy, ale miałam swoje śniadanie - pyszne bułeczki z czymś (już nie pamiętam, bo to jakieś 14 lat temu było) - dałam mu je (wiedząc, że cały dzień na uczelni będę głodna, bez kasy, bułek).
    Byłam z siebie zadowolona, pomogłam, czułam się dobrze - do czasu, gdy nie obejrzałam się i zobaczyłam jak owy Pan wrzuca moje jedzenie na cały dzień do śmietnika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podejrzewam że na takie przypadki jak opisałaś przynajmniej raz w życiu każdy się naciął. Kiedyś od bezrobotnego palacza usłyszałam że nie rzuci on palenia bo to jedyna przyjemność jaką ma z życia....

      Usuń
  10. Ja w takich sytuacjach tak samo reaguje. Wiele razy miałam taką sytuację, że chciałam kupić tej osobie jedzenie, ale od razu złość że on chce kasę i wielkie oburzenie.. oczywiście nie dałam pieniędzy, czuć było alkohol i nie wierzyłam, że te pieniądze rzeczywiście wyda na jedzenie.
    Wiem, że są tacy co żyją tylko z zasiłków - mają wyrąbane chaty, dwa samochody i to z wyższej półki - nikt nie pracuje, nawet nie próbują.. A wkurza mnie to, bo Ci co rzeczywiście potrzebują pomocy - to jej nie mają. A ile jest rodzin, które maja problemy (i nie mają problemów z alkoholem, czy też innymi używkami) a nawet nie proszą o pomoc? Bardzo wiele..
    Raz miałam sytuację, że Pan podszedł na dworcu do mnie,a akurat kupowałam coś bo czekałam na autobus, zapytał mnie czy kupię mu (i pokazał mi bułkę w woreczku) coś do bułki.. Od razu powiedziałam, że oczywiście i kupiłam mu konserwę i pasztet - ale był tak wdzięczny i szczęśliwy, że pół dnia o tej sytuacji myślałam i cieszyłam się, że mogłam pomóc.. jedyne czego żałowałam, to to, że może jeszcze coś mogłam temu Panu dokupić.. :) Ja już tak mam.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przypomnij sobie początek studiów - niektórzy podostawali decyzję o najwyższym stypendium socjalnym i podjeżdżali pod akademiki autami, u mnie dochód był 5 zł za wysoki, złamanego grosza nie dostałam a potrzebowałam....tak oto dorobiłam się pierwszego w życiu kredytu! (studenckiego :))

      Usuń
    2. tu masz rację.. prawda jest taka, że wysokie stypendium dostawali najczęściej Ci co najmniej tego potrzebowali.. ten sam problem był z dostaniem akademika..

      Usuń
  11. a torebkę foliową kupiła!!! a niedawno pisała o ochronie środowiska...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekałam kiedy ktoś zwróci na to uwagę, oczywiście mój Anonim nie śpi, czuwa! ps. a wiesz, że jak nie ma miejsca pod przedszkolem to zdarza mi się parkować AUTO (wyobrażasz sobie?!) w miejscu gdzie kiedyś prawdopodobnie był trawnik?

      Usuń
    2. no i tym komentarzem udowodniłaś że jesteś wredną suką. z jednej strony i tak wychodzi na Twoje, bo nabijam Ci statystyki. miłego dnia. P.S. no i co z tego że parkujesz tam AUTO? chwalisz się?

      Usuń
    3. nie, bo od tych proekologicznych wymaga się roweru nie auta, głównie o to mi chodziło. Być może jestem....

      Usuń
    4. nie wymagam roweru, a i "proekologicznym" bym siebie nie nazwał, ale po prostu nie lubię "ściemniania". Segregujcie odpady, zbierajcie kapsle, bla bla bla...

      Usuń
    5. A ja nie lubię nie wiedzieć z kim rozmawiam. Będziemy dalej segregowac odpady bo uważam ze tak trzeba. Do drzewa się nie przykluje bo dla mnie to głupota, ale w segregacji śmieci nie widzę sciemniania....

      Usuń
    6. ja też wielu rzeczy nie lubię! ;-) mówię o pustym gadaniu!

      Usuń
    7. domyślam się, chyba nie ma na świecie osoby, której by pasowało wszystko. nikogo nie zmuszam do czytania mojego pustego gadania. Pozdrawiam serdecznie! i miłego weekendu życzę!

      Usuń
    8. co za wredna q--wa ten poprzedni anonim ,ryje dla samego rycia typowy polaczek (nie mylić z Polakiem),Jak nie lubie oglądać czegos w tv to nawet nie włączam telewizora ,jak mi sie cos nie podoba w czyims pisaniu nie czytam a nie podniecam sie czyims zachowaniem .PODPISZ SIE ,NIE
      CHOWAJ SIE CHYBA ŻE SIE WSTYDZISZ.

      Usuń
    9. Ale jak użyjesz tej torebki wielokrotnie to już będziesz pro-eko ;-P

      Usuń
  12. Tak tak tak! Jak się chce, to się rzuci :-) a rzeczywiście jest tak, że na fajki się zawsze znajdzie

    OdpowiedzUsuń
  13. Niestety często tak jest, że ludzie mają pieniądze na używki, ale na jedzenie już nie. Zawsze mnie to dziwi i bulwersuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego też postanowiłam o tym napisać, zjawisko co najmniej niezrozumiałe....

      Usuń
  14. zgadzam się z Twoim postem w 100 procentach...

    OdpowiedzUsuń
  15. i to samo jest z problemem alkoholowym :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, a cierpią oczywiście dzieci!

      Usuń
  16. Czy ty i twoja rodzina nie jecie wedlin i jogurtów ?Nie używacie mąki, oleju , jajek !!! nie wyobrażam sobie aby mój mąz jadł na śniadanie bułkę z pekinską i pomidorem na obiad polifke z pół porcji rosołowej i najtanszym makaronem a na kolacje chleb z mlekiem !bardzo to uprościłaś .ja nie mam zadnych nalogów ale nie wyobrażam sobie przeżycia dla 4 osobowej rodziny za 4 dychy na 3 dni !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no pewnie że to uprościłam, trochę z braku czasu, trochę z lenistwa, a trochę z tego powodu, że nie chciałam pisać posta o tym jak wyżyć 3 dni tylko chciałam zwrócić uwagę na fakt ile jedzenia można kupić za 4 paczki fajek.

      Usuń
    2. paczka papierosów kolejna i masz wędliny na kilka kanapek, jeszcze jedna i asz jogurty... torchę wyobraźni, Chodzi o prblem i wycagniętą rękę po pomoc a nie robienie nic w kierunku poleprzenia własnej sytuacji... swoją drogę anonimy zawsze mają dużo do poiwedzenia ale podpisać się nie umieją...

      Usuń
  17. też nie mamy z mężem nałogów. Każde zakupy zapisuję w excelu- takie zboczenie zawodowe. Ale na jedzenie przeznaczamy większe kwoty i wcale nie jemy jakiś wyszukanych dań...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przez spory czas prowadziliśmy taki zeszyt w którym zapisywaliśmy wydatki - wszystkie. Na jedzenie oczywiście wydajemy wg. tego ogromne kwoty - a kawiorem się nie żywimy.

      Usuń
  18. przecież to są nałogi, sama pisałaś, że paliłaś, więc wiesz jak ciężko rzucić, prawda? Ja świetnie znam te mechanizmy, choć sama nałogów nie mam...
    Od kiedy chodzę z psem kilka razy dziennie na spacery, zaczęłam zauważać biedę, patologię, a nawet bezdomność. Codziennie spotykam wiele ludzi. już kilka razy się zdarzyło, że poproszono mnie o parę groszy. Niestety, ale ani razu nikt nie chciał jedzenia. wiem, że jak dostaną pieniądze, to zaraz idą kupić wódkę, papierosy, porzeczkowy dynx czy denaturat. Nie wiem czy się żywią...
    Przez wiele lat z przerwami mieszkał z nami-w rodzinnym domu-wujek, brat mamy. Był alkoholikiem. Był, bo już nie żyje. I wiem, co jest w stanie zrobić nałogowiec, żeby tylko zdobyć swój cel. Ile jest w stanie poświęcić, jak się zeszmacić.
    Dlatego wydaje mi się, że ciężko by było powiedzieć tym osobom, że mają PRZEWARTOŚCIOWAĆ swoje życie. A my trochę bezsilni, zastanawiamy się: dać czy nie, pomóc czy nie pomóc. Mnie krew zalewa, jak widzę taką patologię! A oni dalej biorą zasiłek z MOPSu, marnują nasz pieniądze z podatków i wydają na wódę!!! My zaś z troską o każdy dzień, drżymy, jakby tu jeszcze zarobić, skąd wziąć pieniądze, jak wychować dziecko. No właśnie dzieci... Najbardziej cierpią dzieci. I weź nie pomóż, jak masz nadzieję, światełko nadziei, że ta złotówka , to będzie przeznaczona na dziecko....

    Ps.przepraszam, że wylewam swoje żale, tu, u Ciebie, ale tak mi się dziś zebrało. A, i nie jestem tym anonimem z wyższych postów. Ale wolałabym nie ujawniać swojego nazwiska.
    pozdrawiam. Miłego wieczoru. M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. paliłam - długo i niedługo - 8 lat - rzuciłam z dnia na dzień. Ale wiem faktycznie jak wygląda na przykład alkoholik bo też miałam okazję z takim mieszkać. Faktycznie z tego alkoholowego nałogu trudniej się wydostać niż z papierosów.
      Boli mnie to jak wyciągam do kogoś pomocną dłoń, a on woli sobie zapalić niż kupić coś dla dziecka.... w sumie po co ma kupować jak znajdzie się kilka takich durnych osób jak ja i dadzą ubrania, środki czystości czy niezbędne sprzęty....a on może wtedy przepalać pieniądze z mopsu... :(

      Usuń
  19. Bo po pomoc np. do opieki nie idą naprawdę potrzebujący tylko Ci, którzy się za takich uważają.

    OdpowiedzUsuń
  20. Dobrze prawisz. Znam nieco ten temat ponieważ pracuję przy urzędzie gminy i widzę jakie typy stoją co miesiąc w kolejce po zapomogę. Szkoda gadać. Dostają kasę i zamiast mądrze nią rozporządzić, lecą do sklepu po faje i winiawki. A co mają z tego ich dzieci? Astmę od wdychania dymu i nerwicę od patrzenia na pijanych rodziców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tym komentarzem tylko potwierdziłaś moje słowa. Jesteś na miejscu więc wiesz najlepiej jak to wygląda. Czasami zastanawiam się po co my sobie pracą d...e zawracamy.

      Usuń
  21. Kiedyś w Polsce mieszkałam na przeciwko kościoła, gdzie przed świetami była zbiórka żywności dla potrzebujących i właśnie widziałam kto tam w kolejce staje. A żeby było jeszcze ciekawiej to wybrzydzali.
    Poza tym przez pewien czas przychodziiłą do nas kobieta i prosiła o pieniądze na chlebek - rodzice dawali złotówkę. Któregoś dnia nie mieli drobnych, ale mieliśmy chleb i wędlinę - kilka godzin później znależliśmy tą żywność obok drzwi od piwnicy. Aż się odechciewa pomagania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znam takich którzy dostawali żywność pierwszej klasy jakości z uni i karmili tym psy bo nie lubili tego, albo sprzedawali i mieli na fajki....

      Usuń
  22. Niestety to prawda, ludzie na jedzenie pieniędzy nie mają, za to na nałogi zawsze. Sam MOPS to temat na osobny wpis, bo ta ich pomoc dotyczy w większości patologii. Kiedyś moja koleżanka starała się o zasiłek (wychowuje samotnie córkę, nie pali, nie pije) i dostała figę z makiem. A wiesz dlaczego? Bo miała czysto w domu, a dziecko było zadbane, więc pani z opieki stwierdziła, że poradzi sobie bez ich pomocy. Widziałam też, gdy byłam listonoszką, jak opieka przychodziła do pijackiej rodziny, która kasę od nich przeznaczała tylko na alkohol. Jednak kiedy była wizyta z MOPS-u rodzice byli trzeźwi, dzieci czyste, a mieszkanie wysprzątane. Kiedy tylko zamknęły się drzwi za kobietą, od razu wyciągnęli jabola. Brak słów niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój A. stwierdził że pomoc społeczna nie kontroluje takich rodzin bo tam wpierdziel można łatwo dostać. więc lepiej się przyczepić do biednych i poukładanych niż do tych którym rzeczywiście dzieci powinno się pozabierać. Chyba ma trochę racji w tym co mówi.

      Usuń
  23. Okropnosc, Okropnosc. Nie lubię takich ludzi, takich rodzin...i wiesz co? Dobrze, że bywasz suka! W takich sytuacjach popieram!

    OdpowiedzUsuń
  24. Po raz pierwszy w życiu mogę korzystać z pomocy MOPSu. Nie dlatego, że pale czy pije. Dlatego, ze jestem na wychowawczym i jest nas sporo. Ale nawet przez chwilę nie pomyślałam, by palić codziennie jakieś 10-20 zł... Dla mnie to naprawdę masa kasy i nie rozumiem, jak można tak żyć. Chyba kiepska ze mnie pato-matka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no cóż, nie będę Cię oszukiwać - pato matką roku nie zostaniesz :) pogratulować że załapałaś sie na pomoc - mam koleżankę która ma 3 dzieci i nie fajną sytuację finansową i się nie łapie bo jakaś Pani w MOPSIE stwierdziłą że nie mają jeszcze tak źle....szkoda gadać :(

      Usuń
  25. Najgorsze jest to że ludzie palą coraz więcej i piją bo nie mają pieniędzy - masakra, zamiast zbierać grosz do grosza to się użalają nad sobą i tłumaczą że odreagowują ten sposób.. a biedne dzieci głodne... to jest przykre....

    OdpowiedzUsuń
  26. papierosy to nałóg, jak ktoś się wkręci to klapa, nie da się od razu rzucić, nie od razu każdy kto pali jest złym rodzicem, jasne, że lepiej wydać na dzieci ubranie, jedzenie, inna kwestia pomocy społecznej, jest jaka jest, swoja drogą ludzie myślą jak dają to czemu mam nie brać? i tak do działa,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie że tak, dlatego też tych którzy na te papierosy zarabiają nie krytykuję. Ich sprawa co robią z zarobionymi przez siebie pieniędzmi. chodzi mi tylko o tych co dostają pieniądze z MOPSU - zazwyczaj są to Ci mało majętni. Zamiast rozumnie dysponować takimi pieniędzmi pierwsze co robią dokarmiają nałóg.... przykre...

      Usuń
  27. To że biorą pomoc to jedno, ale wyobraź sbie dziecko które widzi np. ojca z piwem w ręku i papierosem w drugiej a matka krzątając się po domu stara się zrobić coś z niczego bo zamiast tych jak policzyłaś kilku złotych włożyć do domowego gara posżło z dymem.... Chce niec się jeden z drugm zapije i płuca z dymem płuca puści, tylko po kają cholerę były mu te dzieci.... A takie obrazki się przypominają, ne raz nei dwa są z dzieckiem całe życie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gorzej że później dzieci te wzorce powielają....

      Usuń
  28. Myślę tak samo jak Ty, tym bardziej, że sama pracowałam w pomocowych zawodach i się napatrzyłam na różne sytuacje, w których moim zdaniem rodzinie nie należało się wsparcie - bo skoro ich stać na alkohol i papierosy to dlaczego z podatków ma iść kasa na ich utrzymanie? Poza tym wyleczyłam się z pewnego magicznego myślenia o biedzie, bo to, że są osoby, które mają złą sytuację i nie mają na nią wpływu, ale też sporo jest cwaniaków, którzy dobrze żyją dzięki pomocy MOPSu i innych instytucji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cwaniactwo to drugie imię naszego narodu - choć wiem że generalizuję tymi słowami i wrzucam wszystkich do jednego wora łącznie z sobą, to jestem przekonana że większa część naszego społeczeństwa to cwaniacy. Twój komentarz świadczy o tym że zrozumiałaś w 100% sens tego posta i to co chciałam przez niego powiedzieć. pozdrawiam!

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)