środa, 25 marca 2015

Wejdź, rozgość się, nie zdejmuj butów.... jedząc obiad umyję brudną podłogę!

5 rano dzwoni budzik....w myślach proszę Boga i męża żebym nie musiała jeszcze wstawać. Nie o 5, jeszcze choć z 5 minut snu. Tym bardziej, że Żuk znów łaziła po nocy i kopała po żebrach jak już wreszcie dostała się do naszego łóżka. Oczywiście teraz leży w poprzek, między nami. 
A. wyłącza telefon i idzie po cichu robić sobie śniadanie. 5 minut dla mnie - marzenia się spełniają.
5.30 zwlekam się z i kieruję do łazienki - zaczyna się kolejny wariacki dzień.
W kuchni siedzi mój mąż wraz z jakimś obcym mężczyzną i spożywają śniadanie. Dobrze, że nie postanowiłam ściągnąć pidżamy, głupio byłoby tak w majtkach przed obcym mężczyzną....
 O 6.30 są już w pełnej gotowości, po śniadaniu i z odpalonymi silnikami - wyjeżdżają ważyć samochód, a później mężczyzna zabiera nasze zboże i rusza z nim w świat. Przez najbliższe kilka tygodni będziemy żyli myślą - oby zapłacili....
Budzę Małą, robię jej mleko. 
Dzwoni telefon. 
A. zapomniał faktur i pieczątki - a ja w dresach, Mała nieubrana...wkładam kurtkę, zostawiam ubrania Małej i znikam. Dobrze, że jest babcia. w 20 min. robię trasę Olsztyn - dom. Wchodząc do domu widzę, że Żuk już gotowa. 
Szybkie szykowanie - mam 10 min do wyjazdu. Zważywszy na fakt, że ludzie traktują mnie niepoważnie zajeżdżając na moje podwórko i prosząc o szefa muszę się stosownie ubrać. Wybieram ciemne spodnie, koszulę, buty na obcasach i płaszcz. Jeszcze czerwona szminka. Tak czerwona szminka to zdecydowanie +5 lat więcej i +10 do powagi...
Znowu nie dopiłam kawy. A. często zastanawia się po co w ogóle ją rano robię skoro nie zdążam jej wypić....Sama nie wiem...Śniadania też nie zdążyłam....
Wychodzimy do przedszkola, bunt! Teraz? Serio? Tłumaczę.... po 10 minutach spędzonych na podłodze przekonuję ją do wyjścia.
W przedszkolu szybkie przebieranie i uciekam.
Oczywiście nawigacja nie może załadować map, kolejne 5 min. Tak pomimo, że mieszkam tu już 8 lat gdy jadę bardziej na wschód, za Biskupiec, nadal używam nawigacji...
OOO okazuję się, że według nawigacji jadę czołgiem... Mój mąż wie jak poprawić mi humor. Jadę więc...czołgiem. Kierunek Mrągowo.
Elektroniczna Pani doprowadziła mnie do celu, jednak jakoś tak nie do końca do tego, który ja chciałam. Błądzę na skrzyżowaniu i dopiero na końcu, trzecia droga to ta odpowiednia. Idę do Hurtowni załatwiam sprawy. Teraz fabryka....
Baba w fabryce, pfff, traktorów.... Buty na obcasach po bruku to złe buty. Ochroniarz kieruje mnie do biura, a tam 8 ludzi w jednym maleńkim pokoiku wielkości mojej łazienki... Załatwiam sprawy męża...w sumie jego sprawy to i moje sprawy. Załatwiam nasze sprawy. 
Dzwoni telefon - A. prosi o wyszukanie najbliżej placówki naszego banku, bo faktura do zapłacenia czeka. Stwierdził, że jak nie znajdę na miejscu mam się udać do Szczytna, bo paraliż komunikacyjny w Olsztynie zachęca tylko do strzelenia sobie w łeb i prędzej zajadę do Szczytna niż tam coś załatwię. Szukam, jest, jadę!
Ostatni raz byłam w banku jak zakładałam konto, serio, nawet nie wiem gdzie mam iść. Jakaś miła Pani się do mnie uśmiecha i zaprasza do siebie. Na pytanie czy mogę tu wypłacić pieniądze patrzy na mnie jak na lekko nienormalną i mówi, że służy do tego bankomat. Mówię kwotę, przypominam, że mam limit dzienny. Pani przestaje patrzeć na mnie jak na czubka.
Załatwiłam, jadę do domu. Po drodze przypominam sobie, że trzeba zrobić zakupy. No i jeszcze mój żołądek sobie przypomniał, że nic nie jadł. Samochód przydałoby się umyć, bo dziecko wysiadając brudzi kurtkę....ach ta szutrówka, kara Boska.....
Myślałam, że zdążę do 10, ale dojeżdżając do Barczewa jest 9.45. Jadę umyć auto - komicznie wyglądam na myjni ręcznej w płaszczu i butach na obcasach. 
Zakupy! Zaparkowałam na słońcu żeby wyschło. Nie pomyślałam, że mieszkając na zadupiu robi się duuużo zakupów. No nic Matka Polka Wielbłądzica da radę...nawet na tych przeklętych obcasach. Dom!
Po drodze pochłaniam 2 suche bułki, jestem tak głodna, że nie przeszkadza mi to, że suche, że bułki i w ogóle nic mi nie przeszkadza. Dobrze, że to zrobiłam bo okazuje się, że jest zamówienie i trzeba je przygotować. Przebieram się i w bój. 
O 13 kończymy. Dziadki w domu to takie nasze prywatne szczęście. Nieopisana pomoc.
Zupa! Dobrze, że zrobiłam dzień wcześniej wielki garnek! Jem i sprzątam, albo sprzątam jedząc. Nie ważne jak, ważne, że choć trochę chaos zostaje opanowany. 
14 - trzeba jechać po Małą. Wstawiam jeszcze pranie w drodze do wyjścia i jadę. Przywożę ją do domu i tradycji musi stać się zadość -  jedzenie, 1 bajka i wio na spacer. Zadziwiające jest to, że przed 14 je podwieczorek, a wracając do domu musi coś zjeść....choćby 1 małą kanapkę. Taki rytuał.
Po spacerze przychodzimy do domu, jest po 16. Żuk idzie się bawić ja zabieram się za prasowanie. 
O 17 kończę. Szybki luk na fejsika i idziemy kolorować, bawić się klockami, dinozaurami....
18 - idę pobiegać, 30 min. tylko dla mnie, 30 min. oddechu. 
18.30- kąpiel Żuka - szybka. Później idziemy szykować kolację. Przychodzi A. zasiadamy wspólnie do stołu. Zakomunikował mi, że właśnie wyjechał kolejny samochód z Gdańska....Kolejna noc nieprzespana, przynajmniej dla niego i kolejny poranek z obcym człowiekiem w kuchni. Dobrze, że mówi mi teraz.
Zanim Żuk pójdzie spać jest 20; albo 20.30. Przecież trzeba jeszcze przestudiować kilka książeczek... Zostaje mi trochę siły na komputer i kilka stron książki. Sięgnęłam po wyjątkowo nudną tym razem, ale jak już dobrnęłam do połowy to szkoda mi rzucać. No cóż będę ją czytać jeszcze z miesiąc po 2 str. dziennie....
Po 22 gaszę światło. 
A. przychodzi grubo po północy. 
Okazuje się, że Żuk już u nas śpi...nawet nie wiem kiedy przyszła....
O 5 znów dzwoni budzik....
Kolejny wariacki dzień przed nami.
Mówisz mi, że nic nie robię całymi dniami? 
A ja się pytam kto dał Ci prawo do oceniania mojego życia?
Witaj w moim świecie - świecie Pani Rolnik!
PR!

56 komentarzy:

  1. Ilonka nie wiem co się dokładnie stało ale ten post jest pewnie próba obrony przed zarzutem, że "malujesz tylko paznokcie i się mądrzysz bo nic innego nie masz do roboty". Tu Cie rozumiem bo mam podobnie, ale niestety to na nic i tak ich nie przekonasz. Bo nie odpukujesz o 7 rano karty w zakładzie pracy. Jedyne co możemy zrobić to umówić się na malowanie paznokci z tego żalu, że jesteśmy tak postrzegane :)
    Głowa do góry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Karolina! powiedz tylko kiedy, mam fajne lakiery!

      Usuń
    2. Z Tobą na jedno hasło mówisz i przybywam :P Przecież nie mam nic innego konstruktywnego do roboty :P

      Usuń
    3. w takim razie czekam na Ciebie!

      Usuń
  2. I dlatego kobiety wracają do pracy ( mowa o zatrudnieniu u innego pracodawcy) aby odpocząć. Domowe obowiązki, dziecko...sporo tego i pomimo, że kochamy swoje życie to chwila wytchnienia mile widziana:-) a takie szalone życie jak Twoje ma swoje plusy :-) grunt, że się w tym odnajdziesz :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę na szczęście więcej jego plusów niż minusów dlatego też nie szukam "szczęścia" gdzie indziej.

      Usuń
  3. Wpadłam do ciebie kiedyś, na chwile i cos dłużej zostałam :D
    Mnie zawsze zastanawia co robią ludzie, którzy takie osądy wydają? Czy mają zbyt dużo wolnego czasu na snucie takichy wymysłów, czy też zbyt mało i nawet się nie zastanawiają, ze nie tylko oni gonią czasem własny ogon? Takie mamy czasy, że ciągle w biegu, niedoczasie. Nie znam nikogo osobiście kto może sobie pozwolić na boskie nieróbstwo cały dzień. Za to osób, które podejrzewają o to innych- całą masę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie jest niestety życie że najprościej jest wydawać osądy na temat innych nie mając pojęcia o czym się mówi. Ja też nie znam osoby która mogłaby w spokoju przesiedzieć choćby pół dnia nie martwiąc się o nic. Cieszę się że zostałaś u mnie na dłużej, to bardzo motywujące :)

      Usuń
  4. Ja nie rozumiem ludzi, którzy mówią, że się nudzą. Serio! Ja nawet jak robię coś dla przyjemności, to mam świadomość uciekającego czasu i staram się z tym "wyrobić" jak z ważnym projektem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odnośnie słowa nudzę się - uważam że nie powinno w ogóle istnieć. Nie znam takiego pojęcia....Kiedyś słyszałam że nudzą się tylko Ci mało inteligentni którzy nie potrafią sobie zorganizować czasu.

      Usuń
  5. To dlatego mówi się, że kobieta "siedzi" w domu, tak?

    OdpowiedzUsuń
  6. Haha! Uśmiałam się chwilami z tego tekstu. Zapomniałas dodać, że jeszcze odwalasz kawał dobrej roboty bawiąc czytelników takim tekstem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) dziękuję za komplement (mam nadzieję że był to komplement ;))

      Usuń
    2. Tak, był to komplement. Na niewiele blogów zaglądam regularnie, a u Ciebie tak swojsko - jak z psiapsiółą przy kawie - pośmiać się z życiowego urwania głowy :))

      Usuń
    3. tym bardziej dziękuję. Bardzo mi miło. Na prawdę staram się żeby tu było swojsko, miło i naturalnie. Bez żadnego pozerstwa. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  7. Ojejku, jaka ty jesteś biedna. Współczucia.
    Pomyśl, że niektórzy mają to samo i jeszcze chodzą do pracy na 8h i np. 3 dzieci.
    Jak oni sobie dają radę?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o jejku ja w przeciwieństwie do niektórych nie narzekam na swoje życie. Podoba mi się takie jakie jest.

      Usuń
    2. ps. wcale nie uważam żebym była biedna - mam życie pełne emocji, doświadczeń i nowych przygód. Czuję się spełniona i szczęśliwa. Kocham to co robię....

      Usuń
    3. Biedny to może być człowiek, który nie ma na tyle odwagi żeby się podpisać z imienia i nazwiska pod swoją wypowiedzią. Każdy ma gorszy moment w życiu i musi sobie ponarzekać. Z tego co wiem trzymanie w sobie emocji skutkuje nerwicą. Biedy tu nie ma. Ilona ma fajne auto, piękną Córkę, fajnego męża, dom i pracę. Po pożyczkę się jeszcze do mnie nie zgłaszała więc chyba nie przymierają głodem :)

      Usuń
  8. wiesz, mimo tego harmidru, ciągłej gonitwy...piękne to życie prawda?? :) mam dla ciebie pomysł na "dopijanie" kawy rano : zaopatrz sie w kubek termiczny i zamiast rano do kubka czy filiżanki wlewaj ją prosto do tego wynalazku - bierzesz ze soba i fru z domu :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie że piękne - czuję że żyję! a kubek mam i nawet o tym nie pomyślałam!

      Usuń
  9. Skąd ja to znam. Fakt, nie zapieprzam za przeproszeniem tak jak ty i wstaję na szczęście po 6, a nie po 5,ale mojego męża praktycznie nie ma od rana do ok 22. Babć, dziadków, cioć nie uświadczysz, przedszkola również, czasem nie wiem w którą stronę skręcić, ale i tak dla wszystkich dookoła leżę i pachnę bo wraz z pianiem koguta nie zrywam się do fabryki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podejrzewam że nie jedna kobieta podpisała by się pod tymi słowami, porównując swoje życie do mojego. Na prawdę nie znam nikogo takiego kto leży pachnie i nic nie musi robić.

      Usuń
  10. no tak bo my kobiety nic tylko na tyłkach siedzimy :P jak to słyszę to często aż sie we mnie gotuje, moze nie mam tylu spraw dziennie do załatwiania co Ty ale praca w domu to też praca tylko nie każdy to potrafi docenić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety, dobrze powiedziane - nie każdy potrafi docenić cudzą pracę.

      Usuń
  11. Aha takie to życie matki, wiecznie zalatana, ciągle ma coś do zrobienia ;). Czasami tylko boję się, że coś mi umknie, jakaś nowa umiejętność mojego synka, ale choć czasem jest ciężko, to kocham swoje życie z synem u boku.
    Nie ma się co przejmować cudzymi tekstami, fakt nieodbijania wejściówki co rano przy wejściu do biura lub zakłady, nie oznacza, że się mniej robi. Czasami wręcz przeciwnie, bo nigdy tak naprawdę nie jest się w pełni po pracy, no może czasem w weekend ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staramy się choć w weekendy, choć w niedzielę zorganizować czas tylko dla Małej, ale wiem że już niedługo to się skończy bo sezon nie zna niedzieli, weekendu czy świąt. Lubię takie szybkie życie :)

      Usuń
  12. A widzisz, zawsze się znajdą tacy, którzy znajdą dziurę w całym. Nie przejmuj się nimi, Ilonko, bo to nie ma sensu. Ja nie pracuję póki co, ale czasami też nie mam gdzie rąk włożyć, gdyż tyle do roboty jest:). A krytycy zawsze coś zauważą, no bo już tak mają.

    P.S. Mnie zawsze zastanawia to, że jeśli ktoś już napisze zjadliwy komentarz, to czemu zawsze robi to anonimowo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi przeszło to przez myśl, skoro jest się takim kozakiem żeby komuś dogryźć mimo wszystko to czemu nie zrobić tego w 100% jawnie.... Sabinko praca w domu to też praca, także nie mów że nie pracujesz, bo czasami robisz więcej niż ten który idzie na etatowe stanowisko, na 8 godz.

      Usuń
  13. Lubię taki napięty grafik. Wtedy jeszcze lepiej umiem się zorganizować. ;)
    Mam tylko ostatnio małego pecha, mój mąż zachodzi do domu akurat podczas drzemki Olusia, a później twierdzi, że całymi dniami siedzę przed komputerem. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja koleżanka kiedyś po prostu piznęła (przepraszam za wyrażenie) wszystko i nie robiła nic, był bałagan, niewstawione pranie, kupa prasowania, brak obiadu, mąż jej więcej nie powiedział że nic nie robi. Choć to dość drastyczne - ja bym tak chyba ie umiała. Powiem szczerze że ja także lubię dużo zajęć i szybką akcję - czuję wtedy że żyję.

      Usuń
  14. Podpisuję się pod każdym słowem. Ja też wstaję o 5.30, a najpóźniej o 6.50 Hubiś musi być w żłobku, potem jadę do pracy na 7.30 i przez 8 godzin ogarniam milion spraw (bynajmniej nie kawek z koleżanką), o 16.30 jestem po Huberta w żłobku. Wracam do domu, trzeba zrobić obiad, posprzątać, pobawić się z młodym. Wieczorem wraca mój mąż, kąpiel Huberta, usypianie go i o 21wszej jestem ledwo żywa. Ale przecież człowiek chciałby i książki poczytać i film obejrzeć, z mężem czas spędzić. W między czasie koszule do garnituru mu poprasować, wpis na bloga zrobić, z przyjaciółką pogadać... Tak bym chciała chociaż na jeden dzień zamienić się na skóry z osobą, która krytykuje mój brak czasu, roztrzepanie lub zapominalstwo.Tylko na jeden dzień...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci Asiu że zaletą wolnego zawodu jest to że można czasem odłożyć wszystko na później - jak już dopada Cię mega kryzys - i odpocząć, albo poświęcić się dziecku. Co prawda każda akcja wywołuje reakcję i zawsze jest to kosztem czegoś, ale wtedy przynajmniej nikt na Ciebie krzywo nie patrzy. Po prostu masz wyrzuty sumienia że powinnaś coś zrobić a tego nie zrobiłaś... Życzę Ci tego z całego serca - odpoczynki i chwili oddechu!

      Usuń
    2. Dziękuję kochana :-)! I serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  15. Skąd ja to znam. Każdy dzień przynosi nowe wyzwania, takie codzienne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam że każdy zna to uczucie, ja je dodatkowo lubię :)

      Usuń
  16. Ja uwielbiam taki szybki rytm życia, choć odkąd jestem w domu na pełnym etacie, a nawet dwóch moje życie nabrało zupełnie innego tempa:))

    A odpoczniemy sobie na emeryturze:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja myślę że my po prostu jesteśmy takim pokoleniem które najlepiej funkcjonuje przy pełnych obrotach. Ja to również uwielbiam!

      Usuń
  17. Czytając ten tekst wyobrażałam sobie Ciebie biegająca w tych szpilkach. Wizję miałam jak w "Diabeł ubiera się u Prady".
    A ja narzekam na swój rytm dnia...w połowie Twojego miałabym dość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś Ty...człowiek się tak napędza szybkim rytmem że wieczorem może góry przenosić.

      Usuń
  18. Grafik masz niezły. Szacunek. No i jeszcze znajdujesz czas na napisanie takiego tekstu. Super się czyta Twoje teksty. Jak ktoś już wcześniej napisał, takie swojskie :) A odnośnie chodzenia na obcasach - miej zawsze w aucie parę płaskich cichobiegów - czasem potrafią ratować sytuację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie! do niedawna miałam w aucie i klapki basenowe i jakieś adidasy, poza tym nocnik, stado niepotrzebnych pieluch i podkładów higienicznych, zabawki, płyty, książki......ale mąż zasugerował że chyba przydałoby się tam posprzątać....no i posprzątałam. Głupia byłam!

      Usuń
  19. Ilonka skąd ja to znam :) plus jeszcze to, że od 2 lat pracuję za cały etat, ale nie narzekam. Nie cierpię narzekania. Biorę życie takie jakim jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie narzekam, nawet jak wieczorem nie mogę ruszyć nogami bo tak bolą. Przynajmniej nie czuję się tak jakby mi życie przez palce przeciekało. Po takim wariackim dniu, kładę się z przeświadczeniem że wycisnęłam ten dzień do końca!

      Usuń
  20. Nikt nie zrozumie rolnika tak dobrze jak drugi rolnik. I chociaż akurat ja nim nie jestem, to nie zmienia faktu, że pochodzę ze wsi, na wsi się wychowałam i na wsi pozostaję - widzę jak wygląda życie w około. Pani Rolnik nie ma urlopów, nie ma świąt, dni wolnych od pracy - niestety... Nie ma takiej sytuacji, że cały dzień spędza się z mężem w łóżku myśląc tylko o niebieskich migdałach... Nie ma - bo na zysk trzeba pracować 24h na dobę... No chyba, że ma się jakąś pomoc, pracowników - wówczas jakiś wolny dzień można zagospodarować...

    PODZIWIAM! Bardzo podziwiam... Dodam tylko, że gdyby nie to, że pól nie mamy, bo ziemi mało mężowi przepisali rodzice to zapewne też bylibyśmy rolnikami - mąż nie miał nic przeciwko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. życie rolnika jest fajne, zwłaszcza fak że sama decydujesz co kiedy robisz...no prawie sama, terminy siewów zbiorów czy oprysków nie są raczej ruchome... ale to prawda że mając dziadków pod bokiem prościej mi zostawić kichające dziecko w domu niż mamie na etacie. Prawdą jednak jest też fakt że w momencie gdy wszyscy mają weekend, wakacje, długie weekendy, czy święta my nie zawsze możemy sobie pozwolić na wolne. I w momencie gdy etatowcy leżą na plaży ja siedzę na kombajnie ziemniaczanym na przykład. Jak wszędzie są plusy i minusy. Grunt to się dostosować i nie narzekać!
      pozdrawiam!

      Usuń
  21. Świetny tekst!
    Przeczytałam z zapartym tchem, zresztą podobnie jak każde inne, ale ten mnie urzekł. Lubię teksty w stylu dzień z życia, bo wtedy w jednym takim splocie słów szybko możemy poznać człowieka ;) Pracowita z Ciebie babka, podejrzewam również, że wspaniała również żona i kochana mama. Oby więcej tak zaradnych kobiet, które jedyne czego w życiu może im brakować to 5 minut błogiego lenistwa! Pozdrawiam Panią Rolnik!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za tyle miłych słów! staram się, ale nie ukrywam że czasami mi nie wychodzi ...;) jak każdemu chyba! a co tekstu myślę że przydała by się jakaś blogowa akcja jeden dzien z życia bo ja też lubię czytywać takie teksty. pozdrawiam również!

      Usuń
  22. Moim zdaniem to kwestia upodobań i miejsca zamieszkania :) każda kobieta wybiera swoją drogę - jedna pracuje zawodowo, inna pracuje w domu. Nie można oceniać cudzych wyborów.
    Ja osobiście nie chciałabym i myślę,że nie umialabym nie pracować zawodowo - domowe obowiązki mnie nudzą i myślę,że bym się w tym nie odnalazła. Ale jeziora kobieta potrafi i chce to nikt nie ma prawa jej mówić,czy robi dobrze,czy źle.

    Najważniejsze to być z tego życia zadowolonym :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. Aaa i oczywiste jest to,że Ty pomimo,że nie masz etatu tez jesteś kobietą pracującą :) to miałam na myśli pisząc,że czasami miejsce zamieszkania ma wpływ na nasze życie :) bo mieszkając np w Centrum Warszawy zapewne Twoje życie wyglądałoby inaczej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miała do wyboru iść na etat, pracować dla kogoś i zatrudnić pracownika do pomocy w gospodarstwie, lub zostać w domu, pracować z mężem i nie zatrudniać dodatkowo nikogo do pomocy pracując na siebie i dla siebie. Wybrałam tę opcję która wydawała się bardziej z korzyścią dla mnie. Ponadto mnie nikt nie wyrzuci z pracy po macierzyńskim czy dlatego że musze brać więcej wolnego ze względu na katarek dziecka. Ludzie często zapominają że rolnik to taka sama praca jak każda inna, a różnica polega tylko na tym że sam sobie Panem i Szefem. Bardzo mądrze napisałaś że nie powinno się oceniać cudzych wyborów, ja dodam tylko cudzego życia także. Bo ikt z nas nie jest idealny i każdemu zdarza się popełniać błędy. A do wszystkiego idzie się przyzwyczaić. Jestem szczęśliwa w swoim życiu i nie zamieniłabym je na żadne inne. pozdrawiam!

      Usuń
  24. Odpowiedzi
    1. oj tak podejrzewam że Ty akurat to znasz od podszewki!

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)