poniedziałek, 9 marca 2015

O łóżku w rezonansie i namiętnym FR(...)R podczas pełni.

Największym odkryciem tego roku zdecydowanie określam fakt, iż bieganie sprawia mi 100 razy lepszą frajdę niż rozciąganie się w domowych czeluściach. Być może jest to spowodowane faktem, że jak biegam to żadne dziecko nie leży u mych stóp przyklejone kurczowo do jednej nogi, oraz żaden kot nie zabawia się moim majtającym się na wszystkie strony końskim ogonem.
Dziecko moje uskutecznia ostatnio swoje pyskowanie, mogę powiedzieć, że sztukę tę opanowała do perfekcji w wieku 3 lat zaledwie. Myślicie, że to też zahacza o szeroko pojęte zagadnienie geniuszu?
Tak oto gdy proszę ją o wyniesienie chusteczki, którą wytarła swoją brudną buzię i położyła na środku swojego pokoju słyszę w odpowiedzi - nie mogę bo mam załadowane ręce.....ech dobrze, że mamy sprzątaczkę (czyt. mama) nie musimy się o to potykać.
Poza tym dziecku pomyliły się chyba święta z lekka i tak od dwóch tygodni słyszymy o poranku, że Chrystus się rodzi i że Anieli grają....po czym wkleja w tekst kolędy około 10 piosenek nauczonych w przedszkolu i wychodzi z tego mini lista przebojów....Raz dziennie idzie przeżyć, częściej zaczyna się rozdwojenie jaźni...
Do dziwnych przypadków zaliczyć można też nasze nocne dyskusje - choć ja zazwyczaj się wybudzam i spać nie mogę kląc pod nosem ona nie budząc się wcale potrafi przekonać mnie, że po kuchni pływa wieloryb, jest na prawdę ogromny, ale mam się nie bać, bo jest bardzo miły, nie zrobi mi krzywdy i jest na tyle uprzejmy, że nie wypił jej wody z butelki, która właśnie stoi na szafce...kątem oka spoglądam na nią patrzę, że śpi (przynajmniej tak mi się wydaje, skoro oczy ma zamknięte), drugi kąt leci mi do kuchni i faktycznie odnajduje butelkę na szafce - z wodą oczywiście, wieloryb jej nie wypił....Ale ja się pytam jak mam iść do tej łazienki, do której mi się aktualnie zachciało, skoro w nocy dystans do niej urasta do rangi 10 kilometrów, a po kuchni pływa wieloryb...? No jak?
Zapomniałam jeszcze dodać, że do perfekcji Żuk opanowała także wślizgiwanie się do naszego łóżka. W sumie to nie wiem czy ona jest taką perfekcjonistką, czy to ja już jestem na tyle zmęczona, że nawet nie czuję jak włazi i kładzie się z brzegu. W środku nocy gdy moja ręka trafi przez przypadek na dość sporych rozmiarów sopelek, wstaję i półśpiąca idę po jej kołdrę bo nasza na 3 osoby zdecydowanie nie starcza. Już to wypróbowaliśmy i do tej pory zagadka - dlaczego jak śpimy we dwoje to mamy kołdrę, a gdy śpimy we troję kołdrę ma tylko Ona - nie została rozwikłana...
Efektem takiego spania we trójkę są moje obolałe żebra od kręcenia w ich przerwach Żukowym palcem dużym od stopy i obolały kręgosłup zazwyczaj spowodowany naprzemiennym przygniataniem mnie, właściwie wgniataniem w materac przez Żuka i Pana Rolnika....
Pech chciał, że zgodziłam się jak naiwna nieświadoma niczego dziewka, żeby wybrała sobie sama swoje łóżko myśląc, że będzie na nim spać.... Czy pisałam, że jestem naiwna...a tak pisałam. Więc łóżeczko jest śliczne, solidne, nie pasuje kolorystycznie do mebli oczywiście i zamiast cukierkowych księżniczek ma na frontach samochody...czerwone! Poza tym jego długość to 160 czyli 4 cm brakuje żeby mnie w nie wpakować na stałe i nie wyciągnąć (choć na tydzień bym chciała...). Leżę na nim skulona jak pies pod przysłowiową budą jak już nie mogę wytrzymać z tym dużym palcem Żuka w żebrach i usiłuję spać. Efekt jest tak samo mizerny jak między nimi.... Nie muszę chyba dodawać, że jak Żuk wymyśli spanie koło tatusia to moja głowa ląduje na szafce nocnej co? Zbyteczne....
Zapomniałabym oczywiście o Gwieździe naszej, której zdecydowanie przydałby się jakiś kaganiec...Robią kagańce dla kotów? Jak zdarzy się, że Żuk śpi, Pan Rolnik śpi i ja tez mam miejsce i warunki to właśnie zaczyna mi świecić w oczy księżyc w pełni, albo przychodzi nasza kotka, która kocha mnie miłością wielką tylko w nocy (w dzień kocha mnie jak chce jeść) zaczyna zlizywać z moich rąk i twarzy krem po czym po 50tym okręceniu się wokół własnej osi (zastanawiam się czy ona nie była w poprzednim wcieleniu psem) kładzie się szanownie ze swoim półgodzinnym
FRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR
RRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR, a nasze łóżko wpada w rezonans....
Dochodzę do wniosku, że spać to można przed posiadaniem dzieci, kota i męża, później kobiecie nie jest już to dane....Choć są i plusy przyzwyczajenia się do niespania - mogę balować 3 doby  i nie paść...w sumie to nie wiem czy mogę, ale tak przypuszczam, jak na razie nie miałam okazji wypróbować....
Dodam jeszcze, że łóżko o szerokości 160 cm. może byłoby całkiem wystarczające dla 3 osób plus jeden kot, ale nawet przez sen Żukowa Panienka potrafi przytachać ze sobą kucyka, dwa koniki morskie i lalkę księżniczkę. Spytana kiedyś po co jej tyle tego w łóżku oznajmiła nam, że jej zabawki przecież też muszą się wyspać....
A jak Wam minął weekend? I wszystkie dni odkąd zostaliście rodzicami...?
Pozdrawiam PR!

13 komentarzy:

  1. Paweł przynosi więcej - poduszka, podusia piesek, kołdra, kocyk, osiołek, misia imieniem "Baby", ogromny zając, małpka i pewnie jeszcze parę innych się znajdzie. Kiedy zabraknie któregoś ze stałych elementów wydziera się na całe gardło, że brakuje "myziaków"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! wiedziałam! że nie jesteśmy sami! a wieloryb też u Was pływa?

      Usuń
    2. Gada za nim pójdzie spać, co prawda wieloryba jeszcze u nas nie było, ale inne cuda się zdarzały ;-)

      Usuń
  2. Moja dziewczynka też ma do perfekcji opanowanie wślizgiwanie się w nocy do łóżka :) Przychodzi jeszcze z misiem! Bieganie, kijki, rower - to dla mnie chwila oddechu, samotności w lesie i możliwość spalenia słodyczy, które pochłaniam w stresie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od słodyczy jestem uzależniona! więc ruch jak najbardziej u mnie wskazany.... Chyba wszystkie dzieci to potrafią - moja mama skwitowała ten fakt tekstem że ja nie byłam lepsza :)

      Usuń
  3. Ej u nas tez kolędy są na topie ;) Przyjdzie Mikołaj, choinka będzie itp ;) Dziś była wizyta u lekarza i oskrzela i płuca zainfekowane- kolejny antybiotyk...odnośnie łóżek- Młoda nie widzi opcji żeby spać z nami w naszym łóżku. Przychodzi po mnie w środku nocy i ciągnie do siebie więc jako tako się wysypiamy- bynajmniej PT nie narzeka.Zabawek do łóżka też nie targa- wystarczy jej Kubuś albo Minnie na poduszce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ech to jesteś szczęściarą że nie musisz dzielić łóżka na 10....Żuk ostatnio ciągnie mnie do siebie, wpasowuję się jej w łóżko po czym włazi na mnie mówi - papa idę do taty a Ty sobie tu śpij....To dopiero Troll!

      Usuń
  4. U nas spokojnie, bo Gaja z łóżeczka nie ucieknie:). Czasem jednak budzi się w nocy, podnosi się i patrzy na nas, gdy śpimy, a ja dopiero po kilku minutach się budzę.

    Nie wiem dlaczego spodziewałam się rewelacji a la Grey he he;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jak Żuk otworzy oczy to od razu leci tekst mamo tato nie śpij.... te Greyowe rewelacje zostawiamy dla siebie :) pewnie zasugerowałaś się opisem postu na FB ;) pozdrawiam!

      Usuń
  5. Ja spędziłam weekend na przygotowaniach do ślubu. W sierpniu wychodzę za mąż, a potem będziemy robić sobie dziecko hehe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana! Gratuluje po pierwsze! Po drugie śpij póki możesz!

      Usuń
  6. Macie jednak szczęście z tym bezszelestnym wślizgiwaniem do łóżka - Gabi próbuje wcisnąć się między nas, przechodząc centralnie po moim ciele. Nie ma możliwości, bym się nie obudziła przyduszona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, myślę że jednak mam szczęście...jakby jeszcze po mnie łaziła to chyba przeniosłabym się do piwnicy....Pozdrawiam!

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)