wtorek, 10 marca 2015

Boczne drogi: czyli z poradnika chu....go biegacza.

Po 3 tygodniach biegania nasunęły mi się na myśl pewne wnioski.  Zachęcam do lektury poradnika chu.....go biegacza (czyli mnie):

1. Po 3 tygodniach nie czujesz się jeszcze wytrawnym biegaczem, ale faktem jest, że nie musisz już co 200 metrów robić przerwy, pierwszą robisz po 1,5 kilometra....czyli już tylko krok dzieli Cię od wytrawności.....

2. Boczne/szutrowe drogi to ch.....e drogi do biegania i nie wymaga to większego zagłębiania się w temat i analizowania.

3. Różowa latarka zawieszana na szyję jest zaje.....ta dlatego, że jest różowa, a faktem jest, że i tak kończy jako latarka trzymana w ręku gdyż jej podskakiwanie w rytm biegu kończy się skręceniem kostki w jakiejś dziurze, której nie zauważysz.

4. Bieganie gdy pada topniejący śnieg zawsze kończy się mokrymi butami, skarpetami i stopami....Właściwie bieganie zawsze kończy się mokro, bez względu na pogodę człowiek później nie nadaje się do niczego innego niż tylko pod prysznic.... (ps. nie polecam też myć butów w kałuży - głupi pomysł).

5. Jedyna persona, na którą możesz liczyć przy dotrzymywaniu Ci towarzystwa podczas biegania to pies sąsiada.

6. Krzak na ciemnej drodze nie jest wilkiem.

7. Bezmarkowe MP3 (dobrze przeczytałeś/łaś) leżące w szufladzie od 6 lat, sponiewierane, bez klapki  od baterii i  słuchawek może okazać się całkiem przydatnym i działającym sprzętem - zanim wyrzucisz włóż baterię i sprawdź!

8. Bieganie w kółko po podwórku jest nudne i wygląda się przy tym jak kretyn. Świadczyć o tym mogą  pełne pogardy miny Twoich własnych psów.

9. Bieganie we dwoje zawsze kończy się tym, że ktoś na kogoś czeka.

10. Jak biegniesz to nie korzystaj z telefonu - to nigdy nie wychodzi.

11. Do biegania nie są potrzebne profesjonalne buty czy strój - na początek na prawdę wystarczą tylko chęci i mobilizacja.

12. Bieganie uzależnia na równi ze słodyczami - jak tylko spróbujesz i Ci się spodoba, nie potrafisz przestać.

Pozdrawiam PR!

49 komentarzy:

  1. Kocham biegać! Ale co do butów nie do końca się zgodzę, nawet na początek muszą mieć amortyzację bo inaczej kolana bolą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewcia Kochana - Ty biegasz od dawna i od dawna wiesz że to kochasz i że będziesz to robić, mi bardziej chodziło o fakt tych którzy zaczynają. Najpierw trzeba sprawdzić czy się będzie to robić a później inwestować. Ja po 3 tyg. już wiem że buty muszę kupic :)

      Usuń
  2. Cała górka amortyzatorów leży po brzozą jakby co.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan Rolnik - Mistrz ciętej riposty...!

      Usuń
  3. Co do wielu punktów się zgadzam, ale telefon mam ZAWSZE ze soba i z niego korzystam bo mam tam aplikację licząca moje kilometry i spalone kalorie - tak naprawdę dzieki niej zima chciało mi się ruszac moje cztery litery :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tel. to i ja mam ze sobą...tyle tylko że z niego już nie korzystam. Bardziej chodziło mi o moje próby pisania smsa podczas biegu :)

      Usuń
  4. Też zaczęłam biegać :) wnioski mam podobne!
    Tylko ja też biegam z telefonem i aplikacją. Super mnie motywuje że później mogę zobaczyć ile przebiegłam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie najbardziej motywują te zjedzone wcześniej czekoladki.....muszę odpokutować swoje grzechy ;) jak pisałam wyżej tel. też mam ze sobą, nie mam odwagi biegać bez....:)

      Usuń
  5. Fajnie to napisałaś ;) Ja należę do osób, które po nocy wracały z imprez i się nie bały. Odkąd mam Młodą przemieszczanie się w późnych godzinach poza domem jest dla mnie bardzo stresujące...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! biegając wieczorami odkryłam że mam bardzo wybujałą wyobraźnię :)

      Usuń
    2. Ja też taką mam:) zwłaszcza jak sama na noc w domu zostaję ;)

      Usuń
    3. może te matczyne hormony wybudziły nasze prawdziwe ja ....;) hahaha

      Usuń
  6. Nocne bieganie tak wciąga jak wychodzenie z kotem na smyczy o piatej rano.Po prostu przychodzi czas wkładasz buty i dajesz.:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Idzie wiosna, otwieram moją próbę biegową nr 1250 :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesz co, nie lubię biegać ale Twój poradnik chu...go biegacza trochę mnie przekonuje do tej aktywności :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz co najgorzej jest zacząć a później to nie wiesz kiedy się uzależniasz. polecam!

      Usuń
  9. Rozbroił mnie punkt nr 6, cały wpis zresztą jest świetny. Ja nie biegam, Ilonko, bo wstyd mi z pewnego powodu (na priv Ci napiszę).

    A chu... oznacza "chudy" czy "chory";)? A może "charyzmatyczny":)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sabina nr.6 to mój ulubiony! a co oznacza ch... też powiem Ci na priv bo staram się nie przeklinać publicznie ....:)

      Usuń
    2. No to się dogadałyśmy:). A tak a propos zwierząt, to u nas czasem nocą w ogródku sąsiada szaleją dziki, Raz Myster Pi był pewny, że to złodzieje byli i gdy otworzył okno i zobaczył dzika, to nieźle się zdziwił:).

      Usuń
    3. wilki swoją drogą, a dziki swoją drogą....mamy jeszcze łosie, sarny, jelenie, zające i stada kotów oraz psów....nie zmienia to faktu że krzak przy drodze nie jest żadnym z tych zwierząt ;)

      Usuń
  10. nie biegam bo nie lubie i nie cierpie jak mi cycki skaczą :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooooo tak! zapomniałam! to powinien być pkt. 13 skaczące cycki to złe cycki!

      Usuń
    2. nie no cycki jako cycki są ok ale nie podczas biegania :P bo przy małych cycuszkach to da sie żyć :)

      Usuń
    3. ja tam ogólnie cycki (zwłaszcza własne) też lubię, ale jak mi skaczą to też mnie wnerwiają. Choć powiem szczerze że podczas systematycznego uprawiania sportu zazwyczaj się chudnie, a razem z całym ciałem zmniejszają się cycki i w pewnym momencie przestają już przeszkadzać....tylko żal pozostaje, że już tak nie odstają ;)

      Usuń
    4. tak tylko z moim rozmiarem 85 H to se mogę pomarzyć o zmniejszeniu zejdą pewnie do F a i tak klapać bedą :P

      Usuń
  11. Z tymi przerwami co 1,5 km po 3 tygodniach to celowa przesada, prawda? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie...ja tak całkiem poważnie!

      Usuń
    2. No to pocieszę Cię. To słaby wynik :P

      Usuń
    3. och liczy się to że ruszam dupę! ;)

      Usuń
    4. Oczywiście. Ja tam zacząłem biegać w czerwcu zeszłego roku i też nie zaczynałem od jakichś wielkich dystansów, więc nie zamierzam się nabijać... za bardzo :P

      Usuń
    5. hm... jestem z tych którzy hejterów nie usuwają więc proszę, wyżyj się jeśli potrzebujesz! przełknę to z godnością! ;)

      Usuń
    6. Wyżywam to się na blogu, na którym chcesz się zadomowić :P

      Usuń
    7. jak będę mogła bluzgać to nawet na nim zostanę na dłużej!

      Usuń
    8. Zaproponowałbym Ci też inne rzeczy, ale niestety jesteś mężatką.

      Usuń
    9. no ja akurat nie narzekam na mój stan, więc nie proponuj, bo nie wypada!

      Usuń
    10. Mam gdzieś co wypada :P

      Usuń
    11. zabrzmiało jak groźba...

      Usuń
    12. Taki już ze mnie psychopata.

      Usuń
  12. Której części słowa "nie" koleżka nie rozumie?

    OdpowiedzUsuń
  13. Po pierwsze: uwielbiam Twoj dystans... do wszystkiego! :-D Po drugie: Tez zaczelam biegac i rzeczywiscie uzaleznia. Dzis przebieglam po raz pierwszy swoja trase bez zatrzymywania, to moj A. mnie gonil, a nie ja jego i jak dla mnie wszelkie apki sa do bani (pierwszy raz uzyta i nie zapisala mojego rekordu!). ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) dzięki! ja jestem elekto/interneto/nieudacznikiem, apki mi nie potrzebne bo ich nie ogarniam.... :)

      Usuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Poplulam monitor ze smiechu:)
    Swietnie piszesz, bardzo fajnie się Ciebie czyta;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ups! sorry nie chciałam dokładać Ci sprzątania, szczególnie przed świętami ;) dziękuję za tak mile słowa! Bardzo motywują!

      Usuń
    2. Oj tam, jakoś to ogarnę:)
      Nie ma za co, zdecydowanie poprawiłaś mi humor:)

      Usuń
    3. naprawdę cieszę się że udaje mi się rozśmieszyć czasami kogoś! to bardzo przyjemne uczucie :)

      Usuń
  16. Uśmiałam się do łez! Teraz zaczynam czytać drugą część

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)