poniedziałek, 23 lutego 2015

Targi Sadownictwa i Warzywnictwa - Warszawa

Mąż mój jako stuprocentowy romantyk wziął mnie szantażem..... do Warszawy oczywiście mnie wziął. W czwartkowy poranek zostawiliśmy dziecię nasze w łóżku - nie do końca wiem dlaczego akurat w naszym - i wyruszyliśmy na wyprawę do stolicy. W politykę się nie mieszamy więc na strajk nie dotarliśmy, nawet takiego zamiaru nie mieliśmy. Obraliśmy azymut na Targi Sadownictwa i Warzywnictwa.
Po podpisaniu miliona i jednej karteczki żeby dostać wreszcie "bezpłatny" bilet (moje dane osobowe to chyba wystarczająco duża zapłata? przynajmniej dla mnie) ruszyliśmy szturmem na hale wystawowe. Do dyspozycji mieliśmy 2 wielkie hale z wystawcami i salę konferencyjną, w której odbywały się wykłady.
Po dwukrotnym okrążeniu obu hal, odechciało nam się uczestniczyć w wykładach gdyż niestety przykro mi to stwierdzić ale targi i konferencja z warzywnictwem nie miały za wiele wspólnego. Na całą jedną halę maszyn nie było ani jednego traktora warzywniczego (takiego na wysokich i wąskich kołach) choć przynajmniej jedna z obecnych tam firm taki w ofercie posiada. Gdy mój małżonek zapytał o powód, dla którego nie został on sprowadzony pan bąknął coś pod nosem i kazał przyjechać go obejrzeć na placu....gdzieś w głębokie Mazowsze (ta jasne rozpędziliśmy się!)
Na każdym kroku byliśmy bombardowani ofertami dla sadowników, a tylko nieliczne firmy oferowały produkty do uprawy warzyw. Jak się później okazało z większością tych nielicznych firm współpracujemy więc nowych kontaktów nie nawiązaliśmy.
Wyjazd okazałby się kompletną klapą i katastrofą gdyby nie Przedstawiciel firmy Syngenta, który był bardzo życzliwy i zrobił nam prywatny półgodzinny wykład na temat bliski naszej pracy. Swoją drogą należą mu się wielkie podziękowania gdyż przekazał nam spory zasób wiedzy.
Podsumowując - Targi Sadowniczo Warzywnicze okazały się w rzeczywistości Targami Sadowniczymi głównie. Dużym zaniedbaniem była mała oferta dla producentów warzyw i następne takie powinny nosić miano tylko sadowniczych lub rozszerzyć asortyment faktycznie o warzywnictwo. Jeśli moja noga kolejny raz na nich postanie, a mój umysł zarejestruje fakt pominięcia w ofercie wystawowej warzywnictwa będzie to ostatni raz - szkoda mojego cennego czasu... Gdyby nie Pan Tomek (Syngenta) powiedziałabym, że były kompletną klapą....ale nie powiem z szacunku do jego fachowości i dużego zasobu wiedzy.
Pozdrawiam PR!
ps. za jakość fotek przepraszam ale nie miałam tym razem aparatu i zrobione zostały telefonem. W sumie to nie żałuję, że go nie wzięłam - fotografować nie było co, a dźwigałabym go cały dzień....



14 komentarzy:

  1. Pozdrawiam i nic więcej nie napiszę, bo same polityczne komentarze mi się na myśl cisną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja również pozdrawiam bardzo dziękuję za nie mieszanie mnie do polityki :)

      Usuń
  2. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło - spędziliście dzień we dwoje ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i ja muszę przyznać, że się na tym nie znam i nie mam co powiedzieć. My raczej interesujemy się hodowlą bydła i koni, dlatego szukamy tego, co pośrednio z tym tematem związane i uprawą tego, co dla nich nam potrzebne. Zazwyczaj na targach znajdujemy to co nas interesuje, ale właśnie słyszałam, że jeśli chodzi o warzywnictwo, to najczęściej rewelacji na wszelkich imprezach nie ma :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety nasza gałąź zdaje się być zepchnięta pod dywan, szczególnie jeśli mowa o mniejszych gospodarstwach, jak już znajdzie się coś do uprawy to tylko dla wielkoobszarowców do intensywnej produkcji, a to zdecydowanie nie my... :(

      Usuń
  4. Kurde a ja myślałam, że na strajk jedziecie ;) Wypatrywałam w tv :D a tu nie ma moich ulubionych Rolników

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe nie, my jesteśmy z tych wdzięcznych którzy twierdzą że skoro dostają pomoc z Uni to powinni jeszcze podziękować a nie strajkować, bez żadnych konkretnych postulatów...nie ukrywajmy że postulaty które przedstawili były z d...y wyjęte a strajk posłużył zapewne po to żeby ukryć jakąś aferę albo komuś jako drabina na najwyższy szczebel władzy....tyle mam do powiedzenia i więcej mnie za jęzor nie ciągnijcie! proszę!

      Usuń
    2. Ale wiesz co ja Cię widziałam na tym strajku (oczami wyobraźni)- dałabyś im popalić wszystkim i władzy i strajkującym i każdemu innemu ;)

      Usuń
    3. najprędzej rozgoniłabym pewnie towarzystwo do domów, wcześniej każąc im po sobie posprzątać :)

      Usuń
  5. Romantyczny ten Twój mąż:). Niby Warszawa, a targi jak w Pcimiu Dolnym i jeszcze na Mazowsze Wam kazali jechać:).

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że chociaż coś macie z tych targów, tak to lipa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdyby nie pan z syngenty to powiem szczerze że byłaby lipa i to do potęgi....

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)