piątek, 13 lutego 2015

O dwóch matkach - historia dojrzewającej miłości.

Nie będzie to opowieść o dwóch lesbijkach wychowujących dziecko wiec jeśli szukasz takiej pikanterii to nie tędy droga, tu jej nie znajdziesz. Będzie to opowieść o szacunku do osoby, której często nie doceniamy.
Na palcach jednej reki mogę policzyć osoby wśród moich znajomych, którzy nie mają dobrego zdania o własnej matce. Z reguły do własnej matki ma się chyba największy szacunek jakim się dysponuje. W pełni wytłumaczalne, w końcu to ona dała nam życie, ona nas wychowywała, pielęgnowała, wraz z nami płakała i się cieszyła. Zawdzięczam swojej mój świat, bo to ona ukształtowała mnie na takiego człowieka jakim jestem, a dzięki temu kim jestem mam to co mam. Moja wdzięczność dla niej jest nieopisana i dozgonna tak jak jej miłość do mnie.
Jest jednak jeszcze jedna kobieta na tym świecie, którą bez wahania nazywam swoją mamą pomimo, że nią nie jest - moja teściowa. Zawdzięczam jej drugą część mojego obecnego świata, połowę mojego obecnego życia - to dzięki niej mam takiego wspaniałego męża. Jest wspaniałą babcią dla mojego dziecka - choć nie ma względem wnuczki obowiązków (żadne z dziadków nie ma, oni w końcu już odchowali swoje dzieci i to tylko ich dobra i nieprzymuszona wola, że zajmują się czasami wnuczętami) bez problemu jednak mogę poprosić ją o opiekę nad Żukiem. To ona przychodzi do mnie gdy mój mąż spędza piątą dobę w polu, a ja tkwię w łóżku prawie że plując płucami. Wręcza mi kubek z herbatą, miskę z zupą i gotowa jest mnie w każdej chwili nakarmić żebym tylko stanęła na nogi. To dzięki niej mogę tkwić przy łóżku mojego dziecka gdy katar czy kaszel nie dają jej spać, bo wiem, że mnie wyręczy i rano pójdzie za mnie do pracy.  Czasami zaciśnie zęby i pomimo wielkiego bólu, który często jej dokucza pomaga nam w każdej chwili i na każdym kroku naszego życia, częstokroć nawet nie proszona o pomoc. Razem ze mną świętowała gdy zaszłam w ciążę, gdy urodziłam dziecko, wszystkie moje 3 obrony, czy zdane prawo jazdy. Razem ze mną płakała gdy odeszła moja babcia. Więc jakbym mogła nie nazywać jej drugą matką?
Nie zawsze było....ba nie zawsze jest między nami kolorowo. Duża różnica wieku częstokroć powoduje między nami tak wielkie zgrzyty, że szyby w oknach się trzęsą, potrafiłyśmy nie odzywać się do siebie tydzień czasu mieszkając pod jednym dachem. Jednak nie potrafię powiedzieć tak jak niektórzy, że najgorsze co mnie w życiu spotkało to mieszkać z teściami. Wiem, że każda dobra rada wypowiedziana przez nią nie jest atakiem na mnie i na naszą rodzinę - ona martwi się o nas tak samo jak moja matka tyle, że inaczej nie potrafi tego okazać.
Życie to sztuka dyplomacji połączona z szeregiem wyrzeczeń, ustępstw i przyprószona garścią kultury. Zasada ta powinna być stosowana nie tylko w małżeństwie, ale i we wszystkich kontaktach międzyludzkich. Wstępując do czyjejś rodziny trzeba być świadomym, że czasami należy wziąć pod uwagę też czyjeś zdanie. Nie wolno zapiekać się w myśli, że ktoś chce dla nas źle, robi nam na złość.
Gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży postanowiliśmy wraz z A. nie faworyzować żadnych dziadków. Tak żeby nasza córka wiedziała, że wszyscy są ważni i wszyscy na równi ją kochają. Ja mogę się nie zgadzać pod jakimś względem z moją teściową, mój A. może mieć odmienne zdanie niż moja mama jednak nasze dziecko nigdy nie usłyszy od nas, że któreś z dziadków jest lepsze czy gorsze. Nigdy nie rozmawiamy też przy niej o tym, że nie zgadzamy się z czyimś zdaniem, bo nasze subiektywne odczucia i często w złości wypowiedziane słowa mogą mieć kolosalny wpływ na jej obiektywne  postrzeganie świata i osób tworzących ten świat.
 Nie piszę tego żeby się przypodobać mamie mojego męża, moja teściowa nie korzysta z internetu i pewnie nawet nie wie, że posiadam bloga.
8 lat zajęło mi dojście do takich wniosków. Lepiej późno niż za późno....
Pozdrawiam PR!

19 komentarzy:

  1. Gratuluję Ci podejścia, ale teściowej też Ci gratuluje. Na pewno nie jest ideałem, bo takich nie ma, ale niekiedy trafiają się takie, u których na próżno można szukać zalet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie twierdzę że nie ma takich, bo zapewne są...nam też trochę zajęło dotarcie się, ale w sumie całość jest na duży plus.

      Usuń
  2. Wiesz, mieszkam z teściową - nie jest kolorowo :( Z mamą tez nie raz były spięcia, ale to chyba normalne :) W jednym się z Toba zgadzam - cokolwiek jest między nami a naszymi rodzicami - pozostaje między nami :) Nigdy córce nic złego na żadnego z dziadków nie powiedziała! Jesteśmy zdania z mężem , że sama sobie wyrobi zdanie na temat każdego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że takie podejście to po prostu podejście mądrych ludzi, bo nie ma nic gorszego niż przenosić nasze żale na dzieci. A co do mieszkania, ja już 8 lat i mam nadzieję że jeszcze wiele lat przed nami...kwiatków i cukierków nie ma, ale mogę powiedzieć że się dotarłyśmy i każda nauczyła się szanować drugą.

      Usuń
  3. Ja to samo mogę powiedzieć o mojej teściowej :-) są dni kiedy denerwuje mnie jej zupełnie inne podejście do wielu spraw, ale gdyby nie ona nie wiem czy do tego momentu donosilabym ciążę. Ja leżę a ona opiekuje się dziećmi, gotuje nam obiady. Pomaga jak może choć sama nie jest w najlepszej kondycji. Na własną mamę nie mogę niestety liczyć :-( nie mam takiego zdania jak Ty na jej temat. Przykre to, ale prawdziwe :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze że masz kogoś na kim możesz polegać! to najważniejsze. A jeszcze lepszym jest to że potrafisz to docenić. pozdrawiam!

      Usuń
  4. Niestety nie zawsze można dojść do takich wniosków...jeśli od początku słyszysz od teściowej, że jesteś złą matką, że wszystko źle robisz,każdy twój sukces jest odbierany z zazdrością i głupimi komentarzami...a dzieckiem się praktycznie nie interesuje to sorry ale się nie da

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja wiem że są tacy ludzie, jednak wiele młodych osób tak bardzo broni swojego zdania że nie dociera do nich nikt i nic, częstokroć nie mając racji w swoim myśleniu i postępowaniu. Ale tak masz rację na pewne osoby trzeba wziąć poprawkę, bo są....aspołeczne.

      Usuń
    2. Dodam jeszcze jedno podczas mojego ślubu nie odezwała się do mnie ani jednym słowem. A jeśli chodzi o to, że jestem złą matką- dlatego, że jadłam obiad i jednocześnie karmiłam córkę...powiedziała, że zabierze dziecko do siebie i tam będzie miało lepiej

      Usuń
  5. Wszystko zależy od tego, jaka ta teściowa jest:). Moja jest spoko, aczkolwiek mieszkać z nią pod jednym dachem bym nie chciała. Jej dom jest jak hotel- wiecznie ktoś przychodzi i wychodzi, czy to rodzina, czy "specjalne" przyjaciółki i nie ma odrobiny spokoju i wytchnienia tam. Ja cenię sobie prywatność i jestem trochę aspołeczna, więc przyjmowanie od rana do wieczora gości byłoby ponad moje siły:).

    Natomiast bardzo mądrą rzecz napisałaś, by nie mieszać dzieci między problemy. Babcia niech lepiej dla nich pozostanie babcią, a nie wredną teściową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Sabinko powiem Ci szczerze że gdybyś musiała spróbować mieszkać z teściową to byś to zrobiła i tak na prawdę w połowie od Ciebie a w połowie od niej zależałoby czy długo by to potrwało czy nie. Czasem jest tak że ludzie , nawet Ci starsi zmieniają swoje nawyki w momencie gdy muszą.mnie do mieszkania z teściami zmusiła sytuacja i choć początkowo mi się to nie podobało teraz nie zamieniłabym tego mieszkania na żadne inne.

      Usuń
  6. Mądry tekst. Masz bardzo pozytywne podejście do tematu "teściowa" :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę się nauczyć od ciebie podejścia, nie ma co! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo, bardzo fajny tekst! Gratuluję i podziwiam Cię za tak mądre i dojrzałe podejście do tematu. Zarówno moi rodzice (z własnego doświadczenia mieszkania z rodzicami), jak i moi teściowie nie chcieliby zamieszkać z nami pod jednym dachem, a my jesteśmy im wdzięczni za ten "dystans" i zrozumienie. Zresztą my jesteśmy dość aspołeczną parą - najlepiej nam we dwójkę. :) Pozdrawiam ciepło! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ukrywam ze miło byłoby mieszkać we dwójkę...ale na mieszkanie z rodzicami A. nie narzekam....bo nie mam na co. Dziękuję za komplement!

      Usuń
  9. Ja z moją teściową mieszkałam trzy dni, a właściwie to ona mieszkała ze mną i nie było to wcale na początku małżeństwa tylko po ok 4 latach. Po tych trzech dniach wyszłam na balkon, zapaliłam papierosa, choć nie palę i powiedziałam mężowi, że albo ja albo ona. Na czwarty dzień mamusi u nas nie było. Sorry,ale jeszcze jeden dzień i strzeliłabym sobie w łeb. Moja teściowa to nie jest teściowa z kawałów ani koszmarów, ale ma tak ciężki charakter, że nawet jak raz na miesiąc jedziemy na niedzielny obiad to wracam wymęczona jak po maratonie. Mój mąż jest od niej tak różny, że aż trudno uwierzyć,że to ona go wychowała. Zazdroszczę ci teściowej, naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam na prawdę wspaniałą teściową, choć ma swoje za skórą ( z resztą jak każdy z nas) nie mogę na nią narzekać; po tylu latach mogę powiedzieć jedno - dotarłyśmy się. A Tobie mogę rzec tylko że współczuję i nie zazdroszczę.

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)