poniedziałek, 12 stycznia 2015

Z ziołowej apteczki: kilka ważnych faktów.

O dobroczynności ziół wszelakich prawiłam na swoim blogu już tyle razy, że niektórzy mogą uważać mnie za czarownicę, szarlatankę i cóż tam sobie jeszcze wymyślić można.... W średniowieczu za znajomość ziół i ich stosowanie zapewne spłonęłabym żywcem na stosie obok wielu zdolnych i ambitnych kobiet.  Na szczęście czasy płonących stosów się skończyły. 
Na szczęście albo na nieszczęście, gdyż zaczęły się czasy mody na eko styl życia i doktora google, który wszystko wie najlepiej.  Dążenie do naturalności w naszym życiu powoduje odrzucanie wielu tzw. używek i zamienianie ich na te naturalne, rzekomo nieszkodliwe.
Nie mówię o tym dlatego żeby drwić, jednak wszystko co robimy w swoim życiu róbmy z głową, gdyż na opakowaniach herbat ziołowych nie znajdziemy wzmianki o tym, że każde leczenie wymaga konsultacji z lekarzem lub farmaceutą i może mieć skutki uboczne! Tym bardziej nie znajdziemy tej informacji na łąkach zbierając prawdziwe rośliny.
Dlaczego leczenie? Nie od dzisiaj wiadomo, że zioła mają wielką moc. Wiele leków i suplementów produkowanych jest na bazie tych roślin, lub na podobieństwo składników jakie zawierają. Zioła są roślinami leczniczymi, a każde ich spożywanie pociąga za sobą reakcję w naszym organizmie. 

Najważniejsze fakty, o których należy pamiętać stosując kuracje ziołowe:

1. Zioła to także alergeny. To, że ciocia, babcia, sąsiadka sąsiadki i siostra sąsiadki próbowały i pomogło nie znaczy, że pomoże także i nam. Do każdego nowego zioła należy podchodzić z takim samym dystansem jak przy rozszerzaniu diety u niemowląt . Powoli, po trochu i sprawdzając czy nie wywołuje ono u nas reakcji alergicznej - od wysypki, przebarwień skórnych, po tzw. rozstrój żołądka czy wymioty, a nawet objawy ze strony układu oddechowego np. duszności.  Szczególnie uważać muszą Ci, którzy mają alergię lub predyspozycję do niej.

2. Systematyczne picie ziół powinno trwać nie dłużej jak pół roku, po tym czasie należy zrobić sobie przynajmniej trzymiesięczną przerwę, gdyż zioła tak samo jak leki mogą mieć swoje skutki uboczne.  Pisałam już wcześniej o tym, że nie powinno się pijać naparu z dziurawca latem gdyż ekspozycja na słońce i regularne popijanie tego naparu mogą wiązać się z przebarwieniami na skórze, to samo tyczy się solarium - jak dziurawiec to nie sztuczne opalanie. Regularne i długotrwałe popijanie rumianku może spowodować zaburzenia w miesiączkowaniu, natomiast pokrzywa obrzęki powiek. Napary ze skrzypu polnego wywołują niedobory witaminy B1 w naszym organizmie, a nadużywanie mięty tzw. rozstrój żołądka.

3. Każda ziołowa kuracja powinna być stosowana odpowiednio do naszego stanu zdrowia. Niektóre z ziół mogą stymulować wchłanianie się lub przyswajanie się leków, które zażywamy, co w efekcie może drastycznie zmniejszyć lub zwiększyć ich skuteczność i wywołać nawrót choroby lub podziałać szkodliwie i wywołać skutki uboczne spowodowane np. przedawkowaniem, pomimo , że lekarstwa nie spożyliśmy w nadmiernej ilości.  Przed połączeniem zioła z kuracją lekami chemicznymi należy dokładnie przestudiować literaturę  lub zaczerpnąć informacji specjalisty czy specyfik ten nie wchodzi w reakcję z lekarstwem.  Przykładem może być popularny rumianek, żeń-szeń, szałwia, dziurawiec i miłorząb japoński,  które  mogą zaburzać działanie leków przeciwzakrzepowych. Rozmaryn i tymianek przy długim stosowaniu mogą wywołać bóle głowy, złe samopoczucie i podrażnienie nerek. Ponadto szczególną ostrożność muszą zachować kobiety ciężarne i karmiące piersią gdyż  glistnik i krwawnik mogą powodować kurczliwość mięśni macicy, a chmiel, rozmaryn, arcydzięgiel, żeń-szeń i tymianek mają negatywny wpływ na płód. Z ziół, które należy ostrożnie stosować będąc w stanie błogosławionym wymienia się także szałwię, werbenę, rutę i bylicę.

4. Pochodzenie suszu używanego do naparów. Wszystkim wydaje się, że to co skradzione naturze jest najlepsze, jednak miejsca, w których zadomowiły się zioła niejednokrotnie nie są najlepszym stanowiskiem pod uprawy do spożycia. Jeżeli macie zamiar stosować zioła z miejsc o skażonej glebie, czy z łąk znajdujących się w pobliżu dróg i autostrad to lepiej zrobicie wybierając mieszanki ze sklepów zielarskich z certyfikatem bezpieczeństwa. Dla przykładu rośliny rosnące przy drogach mogą w swym składzie zawierać szkodliwe dla naszego organizmu metale ciężkie, dzięki którym przygotowany z nich napar nie tylko nie zadziała na nas kojąco i na zdrowie, ale także może podziałać wręcz szkodliwie dla naszego zdrowia.

Wszystkie przytoczone przeze mnie przykłady obejmują przede wszystkim długotrwałe kuracje ziołami. Choć w przypadku kobiet ciężarnych polecam zachować szczególną ostrożność nawet przy sporadyczny spożywaniu ziół.
O dobroczynności tych roślin mogłabym prawić wiele, jednak fakt uwielbienia przez moją córkę herbaty z pokrzywy skłonił mnie do napisania tego posta. Żuk zapędziła się do tego stopnia ( a my razem z nią), że wstała kiedyś z napuchniętymi i czerwonymi oczyma, a zanim doszłam do tego co było prawdopodobną przyczyną tego faktu upłynęło wiele wody w rzekach, zużyłam wiele torebek z herbatą na okłady i zdążyłam 2 razy skonsultować to z lekarzem.
Zioła zdecydowanie na TAK - tylko, że z głową! 
Pozdrawiam PR!

12 komentarzy:

  1. To mi zabilas ćwieka z tą miętą!
    Bardzo długi czas piłam ją nałogowo, dla smaku! Co prawda nic niepokojącego nie zauważyłam, ale lepiej dmuchać na zimne. I podam dalej info o pokrywie! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam kilka książek o zielarstwie i ziołolecznictwie które sama nałogowo studiuję a przeoczyłam taki błahy fakt.

      Usuń
  2. Ja też od niedawna zainteresowałam się ziołolecznictwem. Na razie zgłębiam fachowa literaturę na ten temat, by w lecie przystąpić do zbiorów.
    Dobrze, że napisałaś o pokrzywie, bo też dosyć często serwuję ją swojej małej.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdawałoby się że co tam takie niepozorne ziółko, a później nie potrafiłam powiązać faktów ze sobą.... jestem zła sama na siebie :/

      Usuń
  3. Bardzo przydatny post, zwłaszcza dla takiej ziołowej ignorantki jak ja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) a dziękuję, staram się być przydatna, choć czasami :)

      Usuń
  4. Trochę na ten temat czytałam w odmiennym stanie. Faktycznie rozmaryn (oraz tymianek) dla spokoju ducha musiałam wykreślić z menu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podejrzewam że sporadycznie, czy raz spożyte by nie zaszkodziły, ale tak jak napisała Klaudyna lepiej dmuchać na zimne :)

      Usuń
  5. Dobrze, że jesteś i mnie oświecasz w takich tematach:) Nie wszystko wiedziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja teściowa z tych zbierających zioła i znających się na tym. Ja uwielbiam pić miętę i inne zioła.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj ja też z tych szamanek i czarownic :) ale ile razy bym nie doradzała komuś jakiegoś zielska to zawsze się staram doradzić aby zasięgał porady lekarza. Ja nim nie jestem. Zioła traktuję jako uzupelnienie kuracji albo wybór tzw. mniejszego zła. U Córy lepiej się sprawdzają oleje niż drogie maści ale pytam lekarza czy mogę ja tym smarować. Zioła tak, ale jako uzupełnienie nie terapię na własną rękę.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)