środa, 14 stycznia 2015

O kuchennej białej śmierci

Nawiązując do moich matczynych  rozterek spowodowanych przeczytaniem w pierwszym okresie życia Żuka nadmierną ilością poradników wszelakich chciałabym Wam wytłumaczyć po krótce czym tak na prawdę jest sól i którą ze wszystkich dostępnych na rynku warto jest kupić.  

Czym jest sól, którą wszyscy/ prawie wszyscy stosujemy w swej kuchni? Niczym innym jak chlorkiem sodu - chlor wchodzi w skład soku żołądkowego, sód natomiast jest nam niezbędny w regulacji ciśnienia krwi, równowagi kwasowo - zasadowej i aktywowaniu niektórych enzymów. Ponadto w jej składzie można znaleźć także wiele dobroczynnych pierwiastków m.in.mangan, magnez, cynk, żelazo, wapń, potas, selen lit, a także ponoć śladowe ilości złota.  W jej stosowaniu jak we wszystkim jednak powinien nam towarzyszyć zdrowy rozsądek.

Nadmiar soli w naszej diecie może przyczynić się do wielu chorób. Najczęściej wymieniane w literaturze to miażdżyca, choroba niedokrwienna serca, zwiększenie ryzyka udaru mózgu, rak żołądka i osteoporoza. 

Jednakże każdy medal ma dwie strony jak to mawiają mądrzy ludzie i całkowite wyeliminowanie soli z naszego menu może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego. Najczęściej wymieniane choroby związane z niedoborem soli to te ze strony sercowo- naczyniowej, ponadto pobudzenie układu nerwowego, wzrost ciśnienia tętniczego, czy obniżenie wrażliwości na insulinę (co jest jednym z czynników składających się na szeroko pojętą cukrzycę). 

Sól jest zarówno minerałem skalnym, wydobywanym w kopalniach, jak i rozpuszczalnym składnikiem wody morskiej.
Do tej najzdrowszej formy soli, zalecanej przez lekarzy zalicza się właśnie sól morską, która obok selenu, magnezu litu i cynku jest także bogatym źródłem ważnego dla naszego zdrowia jodu. W przypadku tego rodzaju soli zalecane jest mniejsze jej stosowanie ze względu na jej mocniejszy smak.
Metodą górnicza wydobywana jest sól kamienna. Jedyne przetworzenie (jeśli w ogóle można to tak nazwać) to mielenie, kruszenie i sortowanie. W rzeczywistości jest ona solą nieprzetworzoną. Za to zawiera w swym składzie wiele drogocennych minerałów.
Sól jodowana/warzona/kuchenna - jest to przetworzona/oczyszczona sól kamienna poddana procesowi jodowania jodkiem lub jodanem potasu, w celu dostarczenia organizmowi tego niezbędnego i cennego pierwiastka jakim jest jod. Niestety bardzo łatwo jest utracić ów pierwiastek z takiej soli - zbyt wysoką temperaturą oraz dostępem światła.

Ponadto z soli możemy przygotować tzw. sól ziołową/przyprawę ziołową mieląc ją z mieszanką zasuszonych ziół. Nadaje się do tego majeranek, rozmaryn, tymianek, lubczyk, bazylia, oregano, kminek, cząber, a nawet lawenda. Mielenie możemy zrobić w sposób bliski naturze za pomocą moździerza, a także w wersji dla leniwych przy pomocy młynka do kawy. Wychodzi z tego całkiem niezła przyprawa do różnych sałatek i sosów, a w porównaniu z tymi gotowymi mieszankami, tu my decydujemy o ilości dodanej soli (wcale nie musi być jej dużo). 

Reasumując - jak już wiecie wszystkie poradniki, łącznie z tymi żywieniowymi wyleciały u mnie na stos makulaturowy do przedszkola zanim jeszcze Żuk dowiedziała się o istnieniu tej instytucji. Choć początkowo stroniłam od soli w jej diecie i to drastycznie, głos rozsądku przemówił i przestałam gotować jej w osobnym garnku. Doszłam do wniosku, że odrobina soli, której używam w kuchni nam nie poszkodziła więc jej także  nie zaszkodzi. Jednakże muszę dodać, że w kuchni kieruję się zasadą - dosolić zawsze można w talerzu - odsolić nie bardzo, więc nie szaleję z jej dodawaniem. We wszystkim trzeba zachować zdrowy rozsądek...
Pozdrawiam PR!

17 komentarzy:

  1. Ja też solę stosunkowo niewiele, ale moi znajomi już się do tego przyzwyczaili i sami dosalają sobie na talerzu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. u nas też wszyscy przywykli że mam niedosolone potrawy ze względu na Małą, A. do tego stopnia że czasami chwyta najpierw za sól a później za sztućce... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mężuś nie spróbuje potrawy a już solniczka w ruch idzie :D

      Usuń
  3. Właśnie utwierdzilas mnie w przekonaniu ze jestem dobra matka😃 dziękuję! Postępujemy tak samo😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no pewnie że jesteś dobrą matką! tak sobie powtarzaj i tego się trzymaj!

      Usuń
  4. Dokładnie z tego samego założenia wychodzę. Nie zamierzam być jakimś ortodoksem. Kiedy gotuję ziemniaki, dosalam i dobrze wiem, że Miśka dostanie jednego. Nie szaleję ze solą w potrawach, to raczej po mnie żona dosala. Uważam, że wszystko jest dla ludzi, ale umiar i zdrowy rozsądek powinien być głównym wyznacznikiem. Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie umiar i zdrowy rozsądek to powinna być myśl przewodnia każdego rodzica; choć nie wiem czy wiesz jak łatwo się zapędzić w jedną lub drugą stronę i zatracić w chęci zrobienia dobrze własnemu dziecku, bo pomiędzy umiarem i zdrowym rozsądkiem a przesadą w każdą stronę jest płynna, wątła i niepewna granica. Ja już raz ją przekroczyłam i oby nigdy więcej. Pozdrawiam również!

      Usuń
  5. Nasze dzieci uwielbiają sól - orzeszki, solony popcorn itd. Walczę z tym, ograniczam sól w przygotowywanych potrawach, odmawiam zakupu różnych rzeczy, ale czasami jest to walka z wiatrakami, niestety... Pozdrawiam ciepło (i zapraszam "do siebie")

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wychodzę z założenia że nie da się uchronić dziecka w 100% przed wszystkimi przeciwnościami losu i zagrożeniami świata, należy więc nauczyć je jak przebrnąć przez nie z głową i zdrowym rozsądkiem. Podejrzewam że jak każda matka robisz to najlepiej na świecie :)

      Usuń
  6. Ja również wychodzę z założenia że lepiej dac mnie i później doprawić niż przesolić :) Pozdrawiam - Lesia

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja praktycznie w ogóle nie używam soli. Odzwyczaiłam się na szczęście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a może czasami warto ? nie mówię tu o nadużywaniu, ale jednak nie do końca jest tak zła jak się wszystkim wydaje....

      Usuń
  8. kiedyś soliłam powiedzmy normalnie ale kiedy byłam na diecie dowiedziałam się ile soli jest we wszystkim i teraz to czego nie muszę nie sole :) np w mięsie jest wystarczająco soli więc wystarczy doprawić różnymi przyprawami bezsolnymi oczywiście i mięso też jest pyszne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście Kasiu, to że piszę o tym że niewielkie ilości soli nie są szkodliwe nie zwalnia mnie i wszystkich z faktu że należy mieć podstawową wiedzę o produktach. Chodziło mi głównie o to że na prawdę prędzej do grobu wpędzi człowieka bierne palenie niż szczypta soli w posiłku :)

      Usuń
    2. :) ale to na pewno .... a ja tylko tak od siebie dodałam takie małe info o tym mięsie :D

      Usuń
  9. Prawie nie solimy i dobrze nam z tym! :) Tylko goście często dosypują sól to zrobionych przez nas potraw ;)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)