środa, 7 stycznia 2015

Grzechy rodzicielstwa.

Ostatnio na FB krążył demotywator jak mama siedziała na małym rowerku synka z wielkim uśmiechem na twarzy, a synek stał z tyłu i patrzył ze zdziwieniem na dobrą zabawę rodzicielki. Obrazek ten uwieńczony był hasłem pt."Rodzice - przeżywają dzieciństwo dwa razy".
Pozczątkowo jak to  zobaczyłam śmiałam się do łez, ale po głębszym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że stwierdzenie to jest w 100% trafne. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że to pierwsze przeżywamy z godnością, a to drugie za to można przedstawić w postaci podstawowych grzechów rodzicielswa.
Jakie to grzechy? Dlaczego grzechy?


1. Podjadanie dziecku słodyczy.
 Nie wierzę w to, że choć raz nie zdarzyło się Wam rąbnąć młodzieży batonika czekoladki, żelków - ŻELKÓW!!! - taaaak ostatnio mi się to zdarzyło (Antyterrorystka tylko nie kłam, bo Tobie też i do tego przyznałaś się publicznie!). Tłumaczysz sobie później w myślach, że to dla jego dobra, w końcu słodycze są nie zdrowe i ta próchnica. Lepiej matce niech w cycki idzie niż dzieciakowi zatwardzenie fundować. Tłumaczysz przy tym, że kraść nie wolno, bo to wielka krzywda dla okradzionego, grzech i w ogóle tak robią tylko niegodni szacunku ludzie - później z mniejszymi lub większymi wyrzutami sumienia, spowodowanymi tym, że okradałaś/łeś własne dziecko, lub tym, że złamałaś/łeś postanowienie przejścia na dietę udajesz, że nic nie wiesz na temat zaginionych łakoci i przechodzisz do porządku dziennego (nie to żebyś tłumaczył/a całkiem niedawno również, że kłamać także nie wolno).

2. Podjadanie w ukryciu przed dzieckiem oczywiście słodyczy - prosisz, tłumaczysz, pokazujesz obrazki z próchnicą, opowiadasz o nadwadze i skutkach zdrowotnych jej towarzyszących po czym zamykasz się w toalecie z tabliczką czekolady, albo czekasz aż dziecię odpłynie w objęciach Morfeusza i Ty również odpływasz przeżywając swoisty gastralny orgazm. Patrz punkt pierwszy - tłumaczyłaś/łeś, że kłamać nie można....

3. Kupowanie zabawek dla siebie - no przecież zawsze chciałaś/łeś mieć domek dla lalek, samochód zdalnie sterowany, klocki lego czy jakieś tam jeszcze inne i masę zabawek, które może nie do końca zachwycają Twoje dziecię, ale Ciebie już tak. No przecież nie jest też Twoją winą, że Twoich rodziców nie było na nie stać.... Jedyne czego jesteś winien/winna to fakt, że Ciebie stać i możesz sobie na to pozwolić - ale tak to każdy chciałby być winien. Kupujesz więc po czym pod pretekstem zabawy z dzieckiem siedzisz i godzinami się zabawiasz i wcale nie przeszkadza Ci to, że dziecko znudzone, albo nawet niezaciekawione zaproponowaną przez Ciebie zabawką już dawno pojęło magiczny proces włączania TV i siedzi właśnie i ogląda 15tą z rzędu bajkę przeznaczoną dla dzieci od lat 12 mając zaledwie lat 3.

4. Włączanie bajek - wiesz, że nie powinno oglądać za dużo, no wiesz przecież, że TV ma zły wpływ... Po czym z obolałą głową po nie do końca przespanej nocy i słuchaniu indiańskiej zabawy z okrzykami w tle włączasz wyklęte przez wszystkich bajki i delektujesz się tymi 15 minutami ciszy.... Czemu 15? A widział ktoś 3 latkę, która potrafi wysiedzieć dłużej w jednym miejscu? Moja do takiej grupy się nie zalicza, a i bajki jakoś tak większej euforii i zachwytu nie wywołują... No dobra wywołują, ale tylko w momencie jak nie pozwalamy, jak już pozwalamy to Ona nie chce.... Ech przekora losu!

5. Frytki - niezdrowe fastfoody! ble Kochanie paskudztwo takie będziesz jeść....! Po czym po 3 godzinach marudzenia w podróży zjeżdżasz do pierwszej lepszej jaskini zła wszelakiego, po to by uśmierzyć swój ból głowy 5 minutami ciszy.... No, bo przecież jak ma zapchaną buzię to nie krzyczy! W dodatku nie to, że właśnie przejawiasz objaw rodzicielskiej niekonsekwencji to znowu Twoje postanowienie noworoczne zrzucenia kilku kilo i przejścia na dietę właśnie trafia szlag! Przecież Tobie też się coś od życia należy - no jedne małe frytki to już na pewno w cycki pójdą!

Tekst jest w całości z przymrużeniem oka i proszę go nie brać do siebie, ani nie traktować w 100% poważnie.Choć jak tak przeanalizuję moje 3 lata rodzicielstwa to ziarnko prawdy w nim jest. W końcu na jakiejś podstawie musiałam to wymyślić ;) a czymże są jakieś tam z palca wyssane gryzmoły w porównaniu z potęgą własnych doświadczeń!
Pozdrawiam PR!


34 komentarze:

  1. U mnie tylko słodycze i bajki w TV, których wcale nie uważam za zło :) Te odpowiednio dobrane potrafią spełnić nawet dobrą rolę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tam też wbrew powszechnej opinii nie uważam żeby bajki były złem.

      Usuń
  2. Mirek podjada, notorycznie podjada! Ale u niego nie pojawiło się to z momentem Pawła, ale już wcześniej wyżerał z barku. :-p A ja kupuję sobie książki dla dzieci, uwielbiam, radość jest ogromna, a że niektórych, które ja lubię nie chce słuchać, trudno. Będzie musiał, bo wiele historii chciałabym sobie przypomnieć, a matce też się należy ;-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój A tez nalogowo podjada. A co do książek dla dzieci to chyba mój największy grzech! Ja tez kupuje jak opętana!

      Usuń
    2. Ostatnio przy budowie stosu z książek Młodego doznałam olśnienia i pomyślałam, że może wystarczy, ale to było bardzo krótkotrwałe i chyba długo nie wytrzymam. Teraz mam w planach listę książek zachęcających do pójścia do przedszkola i bycia starszym rodzeństwem. A co do mężów po twoim przynajmniej nie widać, a Mirek niedługo będzie "szerszy niż dłuższy, albo jak kostka Rubika", jak zwykłam mu mówić ;-p

      Usuń
    3. A. ma to szczęście że jest wysoki i nie widać po nim nadprogramowych kilogramów :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. nie mów :) ja wiem; w końcu też jestem rodzicem :)

      Usuń
  4. Słodycze podjadam, frytki kupuję, lubię klocki lego, a bajki to specjalnie takie włączmy żebyśmy mogli całą rodziną zobaczyć ;) I co z tego? W umiarze to i rodzice mogą być dziećmi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i to z tego że w oczach naszych dzieci dzięki temu jesteśmy fajnymi rodzicami!

      Usuń
    2. Prawda! Chyba to lepsze niż ciągłe: posprzątaj pokój! zajmij się sobą! nie jedz tego! nie dotykaj! ;)

      Usuń
    3. lubię porządek, ale jeszcze bardziej lubię siąść z Żukiem i pooglądać Reksia :) pewnie że lepsze :)

      Usuń
  5. Brać, nie brać. Prawdę rzeczesz. Może nie wszystko mnie dotyczy... jeszcze. Ale prawdy w tym dużo. Słodyczy nie podjadam, bo i dziecko za małe, i ja nie przepadam. Ale paluszka dostaje, bo jeśli wprowadzam embargo, krzyk jest nie z tej ziemi. Mówię sobie: - jeden nie zaszkodzi. TV tak, czasami, żeby wziąć głęboki oddech i coś w końcu zrobić. A z kupowaniem zabawek jest tak, że chcemy dla dziecka jak najlepiej. Właśnie, ale czy dla dziecka. Mam na szczęście córeczkę, więc raczej modeli do sklejania ode mnie nie dostanie. Tu jej się udało :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja córa upodobała sobie ostatnio samochody, dzięki temu mamy 2 modele zdalnie sterowane (nie wiem komu bardziej były potrzebne - jej czy mojemu mężowi) łóżko dziecięce z samochodami i masę puzzli z zygzakiem; jej przyjaciółka z porodówki zabawia się wraz ze swoim tatą (nie wiem także kto bardziej się zabawia) torem z hot wilsami (nie wiem jak się pisze więc spolszczyłam sobie) oraz zestawem lego z zamkiem, fortecą i rycerzami. Także Kochany wszystko jeszcze przed Tobą. A nuż upodoba sobie formułę 1, piłkę nożną, modele do sklejania albo jakieś sztuki walki.... :)

      Usuń
  6. Winna grzechów nr. 1, 2, 4 i 5 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę że dziś każdy rodzic znajdzie u mnie coś dla siebie ;)

      Usuń
  7. A ja musze podjadac, bo Gaja nie chce jesc slodyczy, ktore jej kupuje, wiec nie moga sie zmarnowac:). Na frytki reaguje beznamietnie (w przeciwienstwie do mamy), a bajki juz dawno jej ograniczylam, choc czasami rzeczywiscie pomagaja mi ujarzmic nieco temperament Gai. Wiecej grzechow nie pamietam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tego mojego postu zrobiła się dziś swoista rodzicielska spowiedź :) my z A. oczywiście też musimy podjadać słodycze, bo jeszcze by się przeterminowały i dopiero byłaby żałoba ;)

      Usuń
  8. Podjadam słodycze:) ale nie puszczam bajek! Bo Młoda ich nie oglada- u nas króluje Eska tv:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja wiem że Ty podjadasz, wiem, wiem....dzięki temu nie czuje się osamotniona w tym procederze.... :)

      Usuń
  9. Wracam, jak bumerang z nominacją "Dobre Myśli". ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Buahaha! Jedynka i dwója o mnie. Ale on przecież taki mały, co tam będzie sobie zęby psuł! ;)
    No dobra, jeśli pod trójkę można podciągnąć KinderNiespodzianki to też troszkę grzeszę... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ech my rodzice, pewnie i tak wszystkich naszych grzechów tu nie wypisałam....ale dzięki temu faktycznie drugi raz młodość przeżywamy :)

      Usuń
  11. Hehehe, ja go biorę do siebie, bo on jest o mnie :-). Skąd znasz moje grzeszki :-)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) pewnie dlatego że miewam podobne ;)

      Usuń
  12. Podjadanie słodyczy w ukryciu lub jak uśnie! oooo tak! Zawsze! i szukanie takich książek, które samemu dają frajdę :) Zapraszam na moje pole :) Od 5 lat także Pani Rolnik http://housemanagingdirector.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witam serdecznie w moich skromnych progach Koleżankę po fachu! Nie omieszkam zajrzeć - w końcu ciągnie swój do swego ;) pozdrawiam!

      Usuń
  13. Jak na spowiedzi przyznaję się bez bicia, że w naszym domu wszystkie powyższe punkty mają zastosowanie. Co gorsza, z naciskiem na pkt 3, ale z niego niech spowiada się mój Szanowny, który zamiast w żonę, inwestuje w klocki Lego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ech Ci tatusiowie, mają coś z dziecka bardziej niż my ;) W sumie są jakieś plusy tego - bo jak nakupuje sobie lego to siada i się z dzieckiem bawi i nim zajmuje ;) pozdrawiam!

      Usuń
  14. Często łapię się na tym, że jak leci "Księżniczka Zosia" to siedzę z buzią otwartą i tracę kontakt z rzeczywistością :D
    Coś w tym jest :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha też tak mam przy kilku bajkach! szczególnie przy reksiu!

      Usuń
  15. O tym przeżywaniu ponownie właśnie ostatnio myślałam. Nie mogę się doczekać aż synek pójdzie do szkoły, wówczas wspomnienia z dzieciństwa powrócą i znowu poczuję się beztrosko (choć wspominając przez sekundę);)
    Podjadaniu dzieciom mówię stanowcze NIE!;> Przynajmniej mężowi - łakomczuchowi;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie za to obraz zbliżającej się szkoły przeraża! Mam nadzieję, że podołam w tym, żeby ją płynnie przez ten czas przeprowadzić.... I to dorastanie... A co do podjadania czasami to silniejsze od człowieka :)

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)