poniedziałek, 19 stycznia 2015

Czytu tu, Czytu tam : o wspomnieniach dzieciństwa.

 Czytacie swoim dzieciom? Głupie pytanie, pewnie że czytacie, bo oprócz tego, że jest to świetną zabawą stało się także bardzo modne. Prawie tak modne jak moda na eko. I dobrze! Choć jedna mądra moda wdarła się w nasze komputerowo- zapracowane życie. Na pewno korzystna dla naszych dzieci!
A gdy cofacie się naście, dzieścia, dzieści lat wstecz i pomyślicie o dzieciństwie, jakie lektury od razu stają Wam przed oczyma? Na pewno każdy z Was ma takie bajki czy wiersze, które kojarzą mu się z jego własnym dzieciństwem. Wszyscy znamy przecież Królewnę Śnieżkę, Czerwonego Kapturka, Tomcia Paluszka, czy Śpiącą Królewnę.
Ja choć bajki te znałam z dzieciństwa i oczywistym dla mnie było to co wydarzy się w nich na następnej stronie nie uważam ich za wspomnienie. Nie wzdychałam gdy zaczęłam je czytać po raz pierwszy mojej córce. Powiem szczerze, że oczywistym było dla mnie, że ją z pozycjami tymi zapoznam, ale nie uważam ich za niezbędne w naszym życiu. Być może grzeszę mówiąc tak o klasyce, ale ile nas na świecie tyle gustów i upodobań i tylko to mam na swoje usprawiedliwienie.
W cyklu przygody z książką opisywałam zbiór wierszy M.Konopnickiej "Co słonko widziało wędrując po niebie". Jest to książeczka, którą Żuk dostała w prezencie od mojej mamy. To właśnie ta książeczka powoduje u mnie wielkie wzruszenie i sprawia, że łza kręci mi się w oku. Przez moment czuję się jak mała dziewczynka. 
Gdy Żuk zaczęła klepać na pamięć niektóre z wierszyków z tej pozycji pękałam z dumy. Może to głupie, ale nie potrafię nawet dokładnie wytłumaczyć i opisać emocji jakie mi towarzyszą gdy sięgamy po tę lekturę. 
Choć wiele z wierszy utrzymanych jest w patetycznym, silnie patriotycznym tonie, bije z nich dobro i miłość. Zapewne moja trzylatka niewiele rozumie teraz z podniosłości tekstów, ale być może dzięki temu w tej chwili są dla niej magiczną podróżą przez "cudny kraj" pełen krasnoludków, a później gdy sama dorośnie będzie sięgać po nie z sentymentem i dumą jak ja.
Właściwie nie o tej książce dziś chciałam rozprawiać. Żuk mała pełen regał książek nie ukończywszy jeszcze 6 m-cy. Czytywaliśmy jej już dużo wcześniej dlatego naturalnym stało się kupowanie książeczek. Największą radością było (właściwie jest do tej pory) gdy ktoś przyjeżdża do nas i wręcza jej kolejną pozycję w prezencie. To jak dostać bilet na wycieczkę do odległej krainy, magicznej, w której napięcie rośnie wraz z każdą następną przeczytaną stroną, a gdy powrót jest już bliski czuje się żal, że to koniec i niedosyt magii. Znów odbiegam od tematu....
Żuk wzbogaciła się dość wcześnie w dwie książki, nawet nie wiem czy sami jej kupiliśmy, czy dostała. Napisane są wierszem. Dość abstrakcyjne, bo w pierwszej jest mówiący osioł, pies i świstak, a w drugiej jeszcze lepiej mówiące owoce w sadzie..... Obie napisał ten sam pan R.Wejner - być może dlatego obie czyta się tak dobrze. 
Najlepszy przyjaciel to opowieść o osiołku, który spotyka na swej drodze (dosłownie i w przenośni) pieska, pomaga mu i dzięki temu zyskuje najlepszego przyjaciela. W sadzie natomiast jest historią owoców, które po wielkiej awanturze i niemożności dojścia do wniosku, który z nich jest najlepszy, najpiękniejszy i przede wszystkim najsmaczniejszy, trafiają wreszcie do jednego gara babci Hani i powstaje z nich przepyszna marmolada. 
Wiersze są tak przyjemne i łatwo przystępne, że po którymś razie czytania ich doszłam do wniosku, że nie muszę już sięgać po książkę gdyż umiem jej treść na pamięć. Ponadto z pozoru błaha historyjka była i jest tak ciekawą i wyciszającą opowieścią dla mojego dziecka, że do tej pory gdy nie może opanować swoich emocji leżąc w łóżku, te wyryte w pamięci dwa wiersze, powodują opanowanie emocji, skupienie się na ich treści (choć jestem pewna że zna ją tak dobrze jak ja) i wyciszenie. 
Jestem pewna, że to właśnie te dwie wierszowane opowiastki będą jej wspomnieniem dzieciństwa i pozostaną w naszej rodzinie na dłużej niż mi się mogło nawet wydawać.
Pozdrawiam PR!

11 komentarzy:

  1. Sama bym je chętnie przeczytała. Piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też lubię czytywać dziecku ze wzgledu na siebie.... czasami z premedytacją wybieram coś co mi się podoba ;)

      Usuń
  2. Uwielbiam Wejnera, szczególnie klasyczne bajki przekształcone przez niego w historie pisane wierszem, poza tym "pisankowe bajeczki" i wierszyki o Mikołaju, wszystko Wejnera uwielbiam. Fantastyczne wpadające w ucho rymy. Super

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo prosty i przystępny język go cechuje. po prostu przyjemnie się go czyta.

      Usuń
  3. Czasami zastanawiałem się, dlaczego z dzieciństwa pamiętamy np. tą a nie inną książkę. Niestety nic sensownego nie wymyśliłem, bo i przyczyn pewnie jest moc. Ja też mam książkę, którą w dzieciństwie uwielbiałem i umiałem ją na pamięć. Co więcej, udało mi się ją gdzieś zachomikować. Więc jest i gdy tylko uda mi się ją odnaleźć, przekażę ją Myszy. Dzięki, że polecasz takie sympatyczne książeczki, warto rzeczywiście mieć je na półce. Przyznam się, że kiedy patrzę na niektóre książki, zastanawiam się dla kogo są i co biedne dziecko ma z nich wynieść. Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wielokrotnie dostawaliśmy książki które później pooddawaliśmy do przedszkola albo biblioteki bo uważaliśmy że nie da się ich czytać. staramy się czytać choć kawałek przed kupnem, bo po co wydawać pieniądze na coś co nam się nie będzie podobać. Pozdrawiam również!

      Usuń
  4. Wierszyki łatwo wpadają w ucho i pamięć, to pewnie dlatego są takie fajne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jak przy tym są ciekawe to sama radość :)

      Usuń
  5. Książki z dzieciństwa to niezapomniana rzecz. Mam przed oczami trzy tytuły: "Plastusiowy pamiętnik", "Dzieci z Bullerbyn" i "Ania z Zielonego Wzgórza"- to moje ukochane pozycje z tamtych lat:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przypomniałaś mi o plastusiu...tez go uwielbiałam!

      Usuń
    2. Moje też:) Mam nadzieję, że Młodej przypadną do gustu:) Dziecko moje dostając prezenty najbardziej cieszy się z książek co i mnie bardzo cieszy :D

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)