piątek, 9 stycznia 2015

Chwile ulotne

Zapewne każdy z Was o tym słyszał, a ponad połowa już to ma i jak powiem, że dopiero niedawno odkryłam to cudo to zostanę wyśmiana za zacofanie... No cóż przełknę tę porażkę z godnością, zbytnio się nią nie przejmując gdyż nie zaważy ona na moim dalszym życiu. A gdy okaże się, że jest jeszcze jakikolwiek procent ludzi na tym świecie, którzy o takim pomyśle nie słyszeli i dzięki mnie usłyszą BA! spodoba im się i zaczną z niego korzystać zrobi mi się choć trochę miłej na duszy.
Pomysł przyszedł z bloga Oli, a znaleźć możecie go TU. Pomysł nosi nazwę...? Właściwie nie wiem czy nosi, ale zapewne jak każdy dobry pomysł ją ma, jednak ja nazwałam go po prostu słoikiem wspomnień. Ola przez 12 m-cy wrzucała do ów słoika karteczki z dobrymi momentami jakie wydarzyły się w życiu jej i jej rodziny, a małe resume nastąpiło na koniec roku. W związku z tym, że pomysł ze słoikiem wspomnień uważam za świetny postanowiłam go wykorzystać. Nie byłabym w końcu sobą gdybym go nie wcieliła w życie. 
Żeby nie być małpą do końca postanowiłam, że zamiast słoika zrobię Album Dobrych Wspomnień. Właśnie jestem na etapie wypisywania w nim najważniejszych chwil w życiu naszej rodziny jakie do tej pory nastąpiły. Gdy to nadrobię (napewno wszystkich tam nie umieszczę bo część po prostu już umknęła) będę na bieżąco wpisywać każdy ważny, dobry, miły i przyjemny epizod z naszego życia. Czasami uwieńczę wpis jakimś zdjęciem, biletem, wejściówką, czy suchym kwiatkiem, żeby było weselej. Mam taki ambitny plan i choć postanowień noworocznych praktycznie nie robiłam to będzie to to jedno z niewielu, które się w mojej głowie zalęgły. Żebyśmy mogli kiedyś usiąść przeczytać, powspominać i mieć pamiątkę. Żeby nic nam nie umknęło, nie uleciało z pamięci.
A propo dobrych chwil w życiu Monika nominowała mnie do pewnej/kolejnej zabawy blogowej. Z tego co zrozumiałam mam napisać najważniejszą/sze chwile w moim życiu - Dobre Myśli. Coś co w głowie utkwiło w pamięci na stałe i będzie tam siedzieć bo jest stale pielęgnowane i podsycane uśmiechem na twarzy. Coś co zakiełkowało i rośnie w siłę, dzięki czemu zawsze można się podnieść i iść dalej.
1. Pierwszą z takich myśli jest mój mąż, fakt, że go spotkałam, że pomimo wielu zawirowań w życiu spotkałam go po raz kolejny i że co by nie było dajemy radę i trwamy w tym stanie nieważkości już tyle lat.
2. Nie byłabym matką gdybym w drugim punkcie nie napisała o moim dziecku. Pamiętam jakby to było dziś jak zobaczyłam dwie kreski na teście ciążowym, gdy usłyszałam pierwszy raz bicie jej serduszka, gdy się urodziła, gdy pierwszy raz usiadła, postawiła pierwsze kroki, wypowiedziała pierwsze słowo (tata), pierwszego zęba (każde kolejne również). W końcu od ponad 3 lat jest całym naszym życiem!
3. Uśmiech na twarzy wywołuje u mnie również wspomnienie studiów, każde kolejne kolokwium, każda sesja, obrony, ludzie którzy w jakiś sposób zaistnieli w moim życiu (niektórzy dalej w nim goszczą).

Jest jeszcze wiele rzeczy i sytuacji, które sprawiają mi radość. Na myśl o nich buzia sama układa się w uśmiech. Ale te zostawię już tylko dla siebie, będę je sobie pielęgnować i napawać się faktem ich istnienia.
Co do nominacji, chciałabym żeby każdy kto będzie miał ochotę po przeczytaniu tego tekstu wziął udział w tej zabawie, bo to dobra zabawa jest, ta z tych pozytywnych. Sabina, Gosia, Asia, Karolina, Sylwia, Ola, Ania (i to nie jedna), Roksana, Natalia, Sara, Dorota, Agnieszka, Klaudyna, Kasia, Kamila, Marika, Monika ..... i wszyscy, którzy tu wchodzicie i czytujecie, a których nie wymieniłam (za co bardzo przepraszam) - może Wy podzielicie się z nami Waszymi Dobrymi Myślami?

Pozdrawiam PR!


24 komentarze:

  1. Mnie do tego służą zdjęcia. Jestem fotografem, ale jestem przede wszystkim maniaczką zdjęć, cykam je zawsze i wszędzie. To mój sposób na chwytanie ulotnych chwil. Często te zdjęcia potem oglądam, to moje zapisane wspomnienia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mamy kilka albumów wypchanych zdjęciami, dwie fotoksiążki...ale czasami spieramy się o coś kiedy to się wydarzyło, w którym roku itp. teraz nie będziemy mieli już z tym problemów, bo będę stawiać przy ważnych wydarzeniach daty. Zawsze lubiłam ręczne notatki, nawet na studiach. Pisanie sprawia mi po prostu frajdę :) Ale nie ukrywam że zdjęcia faktycznie są najlepszymi pamiątkami, bo żaden opis nie odda tak realistycznie zaistniałej sytuacji jak obraz. pozdrawiam!

      Usuń
  2. Fajna zabawa, ja na pewno opisze swoje dobre mysli, bo sadze, ze to mnie wymienilas, piszac Sabina:). Jesli nie chodzilo Ci o mnie i tak napisze, a co;). Zycze milego weekendu, Ilonko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anie, Kasie itp. polskie piękne imiona powtarzają się często - ale Sabinę znam tylko jedną :) Wam również miłego weekendu!

      Usuń
  3. Rzeczywiście, świetny pomysł miała Ola i Twój tez jest super :) Będę dopingować :) Od lat prowadzę dzienniki - takie wiesz, pisane ręcznie w notesach, więc na bieżąco staram się te dobre chwile zapisywać, ale słoik, muszę przyznać, przypadł mi do gustu :) Chyba też spróbuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. świetny ten słoik tylko z upodobaniem Żuka do przesypywania i przelewania bałam się że może ulec zniszczeniu przed końcem roku, dlatego też wybrałam opcję zeszytu/albumu.

      Usuń
  4. ja może nie mam słoika ani albumu ale gdzieś zawsze są jakieś bilety do kina czy muzeum, schowane w kartoniku na strychu ... a co do nominacji to czy to ja? bo Kasiek też chyba wiele znasz :P pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. celowo i z premedytacją nie umieszczałam linków do blogów, żebyście wszystkie sie przyłączyły :)

      Usuń
  5. To jest bardzo dobry pomysł. Będe Cię wspierać duchowo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a może przyłączysz się i zdradzisz sekret swoich dobrych myśli? tak dla odmiany :)

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się ogromnie, że słoiczek wspomnień zainspirował Cię do prowadzenia albumu! :) Ja już mam za sobą pierwsze karteczkowe wspomnienia i Tobie również życzę, aby ten rok przyniósł Ci same piękne dni. Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słoik jest rewelacyjny! Ja również pozdrawiam!

      Usuń
  8. Mąż, który spotkany na drodze życia dwukrotnie - druga szansa, skąd ja to znam ;-) U ans było podobnie, pierwszym razem nic z tego nie wyszło, natomiast dwa lata później nieco wbrew naszej woli zostaliśmy zamknięci w jednym samochodzie, jak w słoiku, następnie kłóciliśmy się, jakby ktoś nim trząsł na wszystkie strony, aż musiała wyjść z tego zgoda i "I żyli długo i szczęśliwie". Mąż drugiej szansy nie zmarnował i po pół roku poprosił mnie o rękę ;-) Ba nawet całą resztę wziął. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też należymy do tych szybkich małżeństw, które z decyzją o ślubie nie czekaj a kilku lat. :)

      Usuń
  9. A ja tego pomysłu nie znałam ;) Moim zdaniem bardzo fajny! My mamy trochę innych - po pierwsze bloga traktujemy jak nasz album/pamiętnik rodzinny, po drugie - szykujemy coś specjalnego dla naszych chłopaków tj. chcemy przez kilka lat (a raczej kilkanaście) zgromadzić najróżniejsze przedmioty z ich życia zaczynając od gipsowych odcisków ich stopek jak mieli miesiąc po świadectwo maturalne :) a potem im to wszystko damy w dwóch oddzielnych pudłach :) Taki mamy plan! Jestem ciekawa jak będzie wyglądał Twój album :) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz mam książkę "album mojego dziecka" i teczkę na prace plastyczne - to będzie prezent dla niej na 18 urodziny. Bloga zaczęłam traktować poważnie jak się przeniosłam na bloggera, wcześniej nie bardzo wiedziałam czy chce pisać i o czym chcę pisać....a ten album - będzie taki dla nas, żebyśmy nie musieli kłócić się (jak rodzice mego A.) czy coś wydarzyło się 3, 5 czy 8 lat temu.... :) Mam zamiar pisać go wyłącznie ręcznie - co do jego wyglądu tyle wiem...

      Usuń
  10. "Chwile ulotne" bardzo ciekawy temat i pomysł żeby je w jakiś sposób utrwalać jest doskonały. A w jaki sposób utrwalać to, moim zdaniem, zależy od naszej pomysłowości. Choć, galopujący wręcz, rozwój komputeryzacji daje nam wiele możliwości utrwalania naszych zapisów to uważam, że tradycyjny zapis na papierze, jest nieśmiertelny. Poza tym zawiera w sobie pewną tajemniczość, klimat, zapach.Opowiem trzy historie z mojego życia i postaram się nie zanudzać.
    Historia nr 1.Wiadomym jest, że kiedy dzieci są małe to przede wszystkim rysują. Mam teczkę z rysunkami moich dzieci, a także rysunkami wnuków. Z okazji świąt czy imienin wnuki przynosiły laurki wykonane własnoręcznie. Któregoś roku z okazji Dnia Babci dostałam od wnuka M. wówczas 5-cio czy 6-cio-letniego, dyskietkę z takimi słowami: - tu są dla ciebie życzenia babciu . Choć dzisiaj nie mogę w moim komputerze otworzyć tej dyskietki, przechowuję ją bo jest dla mnie b. ważna. Historia nr 2. Kiedyś, rozmawiając z tymże M. wyraziłam moje marzenie, że kiedyś jak przejdę na emeryturę chciałbym mieć bujany fotel. M. w swojej miłości do mnie i szczerości dziecka obiecał mi, że jak przejdę na emeryturę to on będzie już duży i taki fotel mi kupi. Po wielu latach w trakcie jakiegoś spotkania rodzinnego przypominałam M. tę jego obietnicę, nie żebym się dopominała fotela ale jako ciekawostkę opowiedziałam rodzinie o przyrzeczeniu M. Chłopiec zamyślił się i poszedł do swojego pokoju. Po chwili przyszedł i powiedział: - Oj babciu, nie jesteś taka stara, po co ci fotel, ty musisz być współczesną babcią a zamiast fotela przyjmij ode mnie to, i wręczył mi pendrive. Rozbawił mnie tym i jednocześnie zaskoczył, oczywiście pozytywnie. Pendrive leżał zapomniany na dnie koszyczka z moimi "skarbami" Kiedy przez przypadek wpadł mi w ręce pojawiła się myśl by go do czegoś wykorzystać i tak zrodził się pomysł z napisaniem historii mojej rodziny.

    OdpowiedzUsuń
  11. Historia nr 3.
    Nie dalej jak wczoraj zadzwonił do mnie, dziś już 21-letni M.(student) z prośbą czy nie zechciałabym coś dla niego przechować, a ponieważ wie, że mnie takie rzeczy interesują i u mnie nic nie przepadnie, chce bym tę rzecz przechowała właśnie ja. Z wielką delikatnością wręczył mi zeszyt w twardych, szarych okładkach, którego pościerane rogi, popękany grzbiet i mocno pożółkłe , cieniutkie kartki świadczą, że jest wiekowy. Kartki zapisane pięknym charakterem pisma, pisane oczywiście piórem. Zawartość to teksty starych piosenek, których ja nie przypominam sobie. Zapytałam skąd to ma i czyje to jest. Okazało się, że kiedy porządkowali z kolegą wynajęte mieszkanie, w kącie leżał stos starych rupieci i makulatury - do wyrzucenia. To "cudo" uratował mój M. i przekazał mi do przechowania. Mieszkanie wynajmowali ludzie po swojej zmarłej cioci czy babci. Dlaczego o tym piszę ? Bowiem nie ma już wśród żywych osoby, która stworzyła ten zeszyt, ale on pozostał, szary, powyginany i pożółkły ale mający jakąś historię. Dziś wraz z postępującym rozwojem komputeryzacji, zmieniają się nośniki, których po jakimś czasie nie można odtworzyć np. dyskietki, kasety video, slajdy a ręczny zapis pozostaje trwały. Jestem dumna z mojego M., że docenił to, czego nie doceniła rodzina zmarłej, nieznanej dla nas osoby.
    Ale jest jeszcze jedna ważna sprawa, o której chcę napisać, to rozmowa z bliskimi. Dziś, kiedy piszę historię mojej rodziny, jakże wiele tematów mogę tylko musnąć, a nie opisać, o wielu członkach rodziny wiem tylko tyle, że były i nic więcej. Jakże żałuję, że nie rozmawiałam z moimi dziadkami o ich rodzicach i dziadkach. Niektóre historie z ich życia to szczątki w mojej pamięci, a dzisiaj nie mam już kogo dopytać o szczegóły. Świat się zmienił, pędzi jak szalony, a my chcąc nadążyć, zagubieni w komercyjnej rzeczywistości nie mamy czasu na rozmowę. Nie ważne czy to będzie słoik czy album ze zdjęciami najlepiej wywołanych na papierze, a może dyktafon. Swoim życiem tworzymy historię i zapisujmy ją. Moi dziadkowie nie mieli takich możliwości, babcia nie umiała pisać a czytać nauczyła się z książeczki do nabożeństwa. Przepraszam, jeśli zanudziłam ale to o czym napisałam wydawało mi się ważne. Pozdrawiam z wielką życzliwością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytać takie komentarze to sama przyjemność!

      Usuń
  12. super post ja lubię oglądać stare zdjęcia w albumie jak kiedyś rodzice wyglądali i byli piękni i młodzi dla tego ja robie zdjęcia i wywołuję na pamiątkę by syn pokazał swoim dzieciom jak będzie miał rodzinę kiedyś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapraszam do mnie na bloga http://mojapasjatoty.blogspot.com pozdrawiam

      Usuń
  13. Nie wiem na ile trafione ale Sylwia to chyba ja. Jak nie to trudno poczułam się wywołana di tablicy to stanę i na baz gram słów kilka

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)