poniedziałek, 22 grudnia 2014

O rodzeństwie, kurzu i nieumytych oknach.

Mówiłam Wam, że moja córka ma siostrę bliźniaczkę? Nie?
Co prawda ów bliźniaczka ma inną mamę i innego tatę, urodziła się ze 3 godziny wcześniej niż Żuk, ale jakoś tak wyszło, że pierwsze chwile swego życia spędziły razem i tak to nadal trwa. Raz częściej raz rzadziej, w zależności od intensywności ogilenia nosa i przyduszającego kaszlu, spotykają się i traktują się jak prawdziwe rodzeństwo. Czasami, gdy nie widzą się miesiąc same się dopominają, że już czas bo za sobą tęsknią. Taka to właśnie siostrzana miłość łączy mojego Żuka z jej przyjaciółką z porodówki.
Czemu o tym mówię? Bo miało być o tacie Żuka nr. 2, a właściwie o tym co kiedyś powiedział. Otórz tata Żuka nr.2 jest bardzo rozsądnym człowiekiem. Do wszystkiego podchodzi na trzeźwo tak jak mój A. Może to domena mężczyzn, a może cecha charakterystyczna tej dwójki....do końca nie wiem, ale wnikać w to nie mam zamiaru. Mój A. ciągle powtarzał mi, że nieumyte okna to nie koniec świata, ale oczywiście ja - perfekcyjna Pani domu, udowadniająca wszystkim, że z dzieckiem da się wszystko - argumenty puszczam te bokiem i nie do końca słucham. W zeszłym roku tata Żuka nr.2 w okresie przedświątecznym powiedział, dwa stwierdzenia, które utkwiły mi w głowie na dobre i zaczęłam trochę luźniej podchodzić do pewnych spraw:
O KURZ SIĘ JESZCZE NIKT NIE POTKNĄŁ, A PRZEZ NIEUMYTE OKNA NIKT NIE UMARŁ....
Najlepiej się myśli nocą, kiedy wszyscy śpią, a Ty z przyczyn Tobie niezależnych nie możesz. Przeanalizowawszy te słowa pewnej bezsennej nocy stanęła mi przed oczami moja mama, która tak jak ja zawsze, wszystko musi mieć idealnie dopracowane. Perfekcjonistka własnym kosztem. Co roku chęć przygotowania idealnych świąt pochłania ją do tego stopnia, że w momencie gdy zasiadamy do wieczerzy Wigilijnej Ona zaczyna podpierać nos talerzem jest tak padnięta. 
Analizując całe to założenie świąt, z rozbrzmiewającymi w tle słowami wujka R. doszłam do wniosku, że nic się przecież nie stanie jak nie będzie 12 potraw, jak okna będą nieumyte, a pościel nie zmieniona.....w końcu najważniejsze, że będziemy razem spędzać czas i cieszyć się swoją obecnością....zawsze można jeszcze zamrozić pizzę i ją po prostu upiec, choć i gofrem nie pogardzę....Szkoda tylko, że nie mogę tego przetłumaczyć mamie.
Pozdrawiam PR!

23 komentarze:

  1. Ależ masz sto procent racji! Śmiać mi się chciało gdy w sobotę kilka pań na osiedlu w pocie czoła myło okna :-D dzisiaj w nocy lał deszcz i pada nadal czy był sens? Czy nie można było tego czasu poświęcić na kawę z mężem albo malowanie paznokci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my tam wczoraj na lajcie - zakupy i to wcale nie świąteczne, kawka i ciacho w kawiarni....po co się spinać ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Żadnej Mamie tego nie przetłumaczysz uwierz...my teraz takie mądre a jak nam dzieci podrosną to też będziemy robić to co nasze rodzicielki :) Także nic straconego wszystko przed nami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę że my to, to pokolenie które umie wyciągać wnioski z czyichś błędów i się na nich uczyć....myślę że będziemy inne....oby nie gorsze ;)

      Usuń
    2. no ja się właśnie boję, że może być gorzej :) Podobno jeśli facet chce wiedzieć jaka będzie jego żona powinien spojrzeć na jej matkę...tylko mój PT się nie zgadza z tym- z moją mamą mają świetne kontakty a ja jestem samo złooo:)

      Usuń
    3. ha! u nas to samo mój A. to drugi kochany synuś mojej mamy!

      Usuń
    4. :) kolejne podobieństwo :) do kolekcji

      Usuń
  3. Z jednej strony uważam tak samo, a z drugiej staram się zrobić wszystko perfekcyjnie. Mówisz całkiem racjonalnie, a jednak ja chcę te dwanaście potraw, tę zmienioną pościel i te wszystkie cuda na patyku, które sobie wymarzyłam i będę dążyć do sukcesu z językiem na brodzie :-p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i chwała Ci za to kobieto że są jeszcze tacy ludzie którzy podtrzymują tradycję! Mi zaś wystarczy obecność mojego brata i bratowej, moje małe stado i mama nic mi więcej do szczęścia nie trzeba.....no może jeszcze tych gofrów trochę ;)

      Usuń
    2. Wiesz co mi się jeszcze przypomniało, obrazek bodajże z demotów na Wielkanoc podpisany - "Ruszyła ogólnopolska akcja mycia okien dla Chrystusa", czy jakoś tak, ale coś w tym jest. A po drugie cieszcie się, że mojej mamy nie znacie - "paproch na podłodze - obrazą majestatu" :-p

      Usuń
  4. Powiem tak, jestem po 2 tygodniach maratonu w pracy, spania po 4-5 godzin na dobę i pracy najmniej 12 godzinnej. Czuje się jakby walec po mnie przejechał. Nie będę się poświęcać jeszcze bardziej by w chacie było perfekcyjnie. Zapraszam do mojego "Perfekcyjnego Salonu" z nieumytymi oknami i podłogą ale to zdrada dopiero ostatnie zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój porządek jest do zdjęć po chwili przychodzą psy i robią swoje "porządki".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie nawet na zdjęciach nie wychodzi...

      Usuń
  6. Jakbym czytała o sobie i o swojej mamie. To chyba się wysysa z mlekiem matki...

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja mama ma manie mycia okien az do przesady. Nie da sie jej przetlumaczyc, ze czasem nie ma sensu myc, zwlaszcza kiedy jest zimno i leje. No ale ona wie swoje, koniec i kropka. Ja zas okna myje rzadko, bo prawie sie nie brudza i jestem z tego powodu bardzo zadowolona:). Mieszkamy z dala od ulicy i to chyba jedyny plus przebywania tutaj:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcialam jeszcze dodac, ze moja mama musi myc przed swietami, no bo zaraz by ja sasiadki obgadaly. Tysiac razy jej mowilam, ze tym akurat ma sie najmniej przejmowac, bo wolnoc Tomku w swoim domku, ale do mamy to nie dochodzi. Ja tam mam gdzies to, co ludzie powiedza:).

      Usuń
    2. Kiedyś słyszałam że Polki to fanatyczki sprzątania, ale maniakalne mycie okien to główna cecha Ślązaczek....może coś w tym jest?

      Usuń
    3. Byc moze, bo na Slasku okna bardzo sie brudza, zwlaszcza gdy mieszka sie w poblizu kopalni, tak jak moi rodzice. Nie znaczy to jednak, ze trzeba je myc co trzy tygodnie, tak jak robi to moja mama:).

      Usuń
  8. A ja wczoraj umyłam okna, ale wiedziałam, że dużo czasu mi to nie zajmie. Nie chciało mi się ich rozkręcać, więc zrobiłam to trochę po macoszemu. Ale co tam, grunt to się nie przejmować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja umyłam 2 tygodnie temu, dalej są brudne bo ciągle pada, do tego pali się w piecu i osady z dymu zostają na parapetach....więc po prostu przestałam patrzeć w ich kierunku....następne mycie najwcześniej na wiosnę :)

      Usuń
  9. Zgadzam się z tatą nr 2 - tym bardziej, że nikt z gości i tak tego nie zauważy, że okna nie umyte a kurze od tygodnia nie scierane. Wymadrzam się a sama jestem maniaczka mycia okien :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też lubię mieć czyste okna ale coraz mniej mi się chce jak widzę 2 dni po umyciu warstwę kurzu na nich...:/ a co do wujka R. dobrze prawi!

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)