środa, 26 listopada 2014

Przygody z książką: Zmyślona historia

Nastał kolejny tydzień jawnej miłości do książek. Tym razem chciałam Wam zaprezentować krótko zwięźle i na temat jak poradziliśmy sobie w domu z problemem naklejkowym - choć trochę o tym już kiedyś było. 


http://dzikajablon.wordpress.com/2014/09/09/przygody-z-ksiazka-nowy-projekt-blogowy/

W związku z tym, że Żuk jak każde dziecko szaleje na punkcie tego klejącego gadżetu pisałam już wcześniej, że zdarzało nam się odnajdywać je wszędzie. Dostawaliśmy je od niej w nagrodę za to, że byliśmy grzeczni, dzięki czemu z ubraniami lądowały w pralce, stół, szafki, książki, podłoga, nie oszczędziła nawet lodówki - i to wewnątrz. Osobiście naklejek na meblach nie znoszę, a jedyną formą Żukowej stylizacji mieszkania, która mnie nie dobija jest kolekcjonowanie magnesów i upiększanie nimi lodówki - z zewnątrz oczywiście.

Zorganizowałam Żukowi zwykły zeszyt. Choć powiedziałam jej, że jest on magiczny i to właśnie w nim powinny lądować wszelakie naklejki. Na pierwszy strzał poszło ściąganie naklejek ze sprzętów domowych i przeniesienie ich tam. Po zalepieniu jednego przyszła pora na kolejny. W międzyczasie zauważyłam, że Żuk mój zaczyna opowiadać mi historię (trochę bez ładu i składu) używając w niej wszystkiego co znajduje się na naklejkach na danej stronie. Powstał pomysł naklejkowej książeczki. 

Siedząc tydzień w domu, podczas przeziębienia, miałyśmy dużo czasu na zabawę. Tym razem była to zabawa wyobraźnią Żuka. Najpierw ona pokazała, że lubi wymyślać bajki, później ja dorzucałam swoje propozycje historyjki do obrazków i tak po dwóch dniach mama poszła w odstawkę, a moja córa usadowiwszy swoje misie w kółeczku bawiła się z nimi w przedszkole, gdzie ona była Panią przedszkolanką i czytała swym dzieciom wymyślone obrazkowe bajki.

Naklejkowa książeczka stała się świetną formą zabawy rozwijającą nie tylko sprawność manualną ale i wyobraźnię dziecka - i nie trzeba było na nią dużego nakładu finansowego co jest kolejnym plusem. Naklejki można zawsze zastąpić wycinankami z gazet naklejonymi za pomocą taśmy lub kleju - myślę, że to dobra alternatywa.
Pozdrawiam PR!










14 komentarzy:

  1. Najbardziej podoba mi się książka numer dwa ;-) Wszystkie trzy świetne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa bo to głównie o tę książkę mi chodziło! teraz to ona nam czyta na dobranoc :)

      Usuń
  2. Ja też zrobiłam Krzysiowi (2 latka) zeszycik do naklejek, kto wie może za jakiś czas też zacznie mi opowiadać bajki na podstawie tych naklejek. Ale mimo zeszytu do tej pory uwielbia przyklejać naklejki na swoje zabawki, później je oddzierać za kilka dni, przykleja też na ciuszki, na mamę, na tatę czyli standardowe zachowanie jak widzę :) hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. standard! pokaż mu że można wymyślić historyjkę, dzieci szybko łapią takie zabawy. A rodzice są w końcu specjalistami od wymyślania bajek ;)

      Usuń
  3. Super:) Pomysłowa Kobietka z Ciebie :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne masz pomysly, Ilonko, Twoja Agatka z taka mamusia na pewno sie nie nudzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dziękuję :) uwierz mi że w miarę poznawania świata przez nasze dzieci apetyt im rośnie więc szykuj się na twórcze zabawy :)

      Usuń
  5. Oooo tez mam ten problem naklejkowy, najgorzej właśnie jak się wypiorą. Doszło do tego że rekwiruje natychmiast jak dostają i nie oddaje. Najgorsza jest nasza lekarka bo wręcza je garściami :) Mam już całkiem sporą teczkę. Ale teraz wiem już co będę robiła z nimi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żuk w zeszłym roku miałą 2 razy serię antybiotyków w zastrzyku po 2 razy dziennie - tych lekarskich mieliśmy też w nadmiarze, pancerne toto było!

      Usuń
  6. Do dziś całe drzwi do pokoju córki są w naklejkach, więc rozumiem szał ;-) Choć nie rozumiem dlaczego tak długo nie przechodzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ehhh to nie pocieszyłaś mnie Kochana!

      Usuń
  7. Mogę podpowiedzieć nasz sposób na naklejki ;-)
    Zerknijcie tu:
    http://bajdocja.blogspot.com/2014/08/co-robic-z-naklejkami-naklejkowa.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie omieszkam zajrzeć :) pozdrawiam!

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)