piątek, 10 października 2014

Spowiedź byłego palacza

Nie wiem ile razy strzępiłam sobie jęzor na temat palenia papierosów. Sama kiedyś paliłam, ale to już przeszłość. Czy neguję? Nie, po prostu nie lubię jak pali się w moim towarzystwie, nie cierpię jak pali się w towarzystwie dzieci, a szczególnie mojego dziecka, ale jeśli robi to osoba dorosła, za własne ciężko zarobione pieniądze, uważam, że to jej sprawa i nic mi do tego...No bo tak na prawdę oceniając kogoś tylko przez pryzmat tego czy pali czy też nie posunęłabym się do wejścia z butami w czyjeś życie. Dlatego staram się tego nie robić. Jedynym wyjątkiem jest widok ciężarnej kobiety dzierżącej w dłoni (i ustach) papierosa....Wtedy zazwyczaj nie pozostawiam ów widoku bez komentarza, bo to życie nie jest już tylko tej osoby, która pali, ale także małej istotki, która nie ma innego wyjścia jak tylko palić razem z mamą...Ale nie o tym dziś chciałam....
 Paląc papierosy zawsze zastanawiałam się nad tym co czynię wyrzucając niedopałka. Zazwyczaj nie robiłam tego gdzie popadnie, trochę z kultury, a trochę z tego, że wtedy właśnie zaczęły wchodzić różne ustanowienia prawa o paleniu w miejscach publicznych, które to miały na celu przegonić palaczy w wyznaczone miejsca by oczyścić powietrze dla tych niepalących. W sumie teraz z perspektywy czasu i osoby od ponad 8 lat nie palącej stwierdzam że to prawo to dobre prawo, bo jak czuję dym papierosowy to zbiera mnie na wymioty....(choć nie ukrywam że czasami śni mi się jeszcze jak sobie popalam gdzieś w ukryciu...). 
Każdemu z nas zdarza się obserwować ludzi, czasami jak ktoś przykuje moją uwagę nie potrafię od niego oderwać wzroku do momentu aż się nie rozstaniemy np. w autobusie czy pociągu, w urzędzie, kolejce w sklepie... I tak wychodząc sporadycznie do ludzi i patrząc na ich nawyki śmiem stwierdzić, że kultura wśród palaczy to zanikająca cecha charakteru. Oczywiście nie będę tego uogólniać, bo wśród znajomych mam wielu palaczy, którym nigdy nie przeszło przez myśl zapalić u mnie w domu, a wychodząc na dwór prosili o słoiczek lub zagasiwszy papierosa wynosili go do śmietnika. Jednak obserwując obcych ludzi z boku, na ulicy, na plaży śmiem posunąć się do stwierdzenia, że gatunki kulturalne zaczynają chyba wymierać. Nagminne wyrzucanie niedopałków tam gdzie stoi palacz, łącznie z trawnikiem przy placu zabaw i piaskiem na plaży jest dla mnie karygodne i nie do zniesienia. Gdy zobaczyłam moje dziecko bawiące się tzw. kiepem, które wykopała sobie z piasku nad morzem aż zburaczałam ze złości! 
Marzy mi się żeby ludzie się wreszcie opamiętali i zaczęli szanować na wzajem! Czy na prawdę nie można zabrać ze sobą takich śmieci? Czy na prawdę nie można wytrzymać kilku godzin bez palenia? Czy na prawdę tak trudno jest rzucić ten nałóg będący skarbonką bez dna?

O faktach odnośnie szkodliwości  nikotyny na organizm człowieka prawić nie będę, bo mówią o tym wszyscy, jednak czy macie świadomość że 1 niedopałek, kiep, czy jak to tam się jeszcze nazywa rozkłada się około 2 lat, a gdy trafi na przykład do wody zatruwa swą obecnością przynajmniej metr sześcienny? Tyczy się to także kanalizacji, myśląc że niedopałek spuszczony w toalecie trafia do oczyszczalni i tam zostaje unieszkodliwiony jesteśmy w wielkim błędzie. Procesy mające na celu oczyścić wodę nie usuwają z niej wszystkich zanieczyszczeń. Podczyszczona woda jest zrzucana zazwyczaj do rzek, żeby tam po wymieszaniu z wodą płynącą mogła się jeszcze doczyścić i z powrotem trafić do obiegu. Niewyeliminowanie przez oczyszczalnię substancji szkodliwych ( z papierosów, leków itp.) powoduje że substancje te trafiają znów do naszych domów i organizmów...
Co roku w trzeci czwartek listopada bodajże jest Dzień Rzucania Palenia, może warto jest się zastanowić, zrobić rachunek sumienia, zysków i strat i pomyśleć o polepszeniu jakości swojego życia?
Ja to zrobiłam ponad 8 lat temu i nie żałuję!
Pozdrawiam PR!

ps. będąc kiedyś w górach na szlaku spotkaliśmy anglika z przewodniczką, palił papierosa i wyrzucił go do strumienia....nikt nie zwrócił uwagi na to oprócz naszej dwójki....podeszłam i powiedziałam, że jest w parku narodowym i poszanowanie naturze się należy....przynajmniej w takich miejscach. Tłumaczka przetłumaczyła, a pan ku memu zdziwieniu nie wydarł się na mnie tylko wyciągnął woreczek z kieszeni i kiepa z wody, po czym schował go z powrotem w kieszeń....czasami warto zwrócić uwagę....choć zazwyczaj kończy się to źle...te złe wspomnienia też mam, ale szkoda o nich mówić!

23 komentarze:

  1. Właśnie wczoraj widziałam laskę z dość pokaźnym brzuchem idącą po mieście i palącą...mimo, że palę niedobrze mi się zrobiło na ten widok...rzuciłam widząc na teście dwie kreski...i wiele osób to zrobiło. Nie wierzę w bzdury, że to może zaszkodzić dziecku itp. Jak już chcą ciężarne palić niech się gdzieś ukryją a nie paradują dumnie z petem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. porażka jakaś, aż płakać się chce na taki widok :/ ja też nie wierzę w to że się nie da, ja rzuciłam i wiele osób z mojego otoczenia również, wystarczy tylko chcieć...

      Usuń
  2. O szkodliwości palenia też się wypowiadałam, więc na pewno znasz moje zdanie w tej kwestii. Co do niedopałków wyrzucanych gdzie popadnie- we Włoszech są za to wysokie kary, ale jakoś tego nie widać na ulicach, bo wszędzie jest ich pełno. Nie znoszę być bierną palaczką, lecz jeszcze bardziej nie znoszę, kiedy musi nią być moje dziecko. Nasz sąsiad ma gdzieś to, że na klatce schodowej nie można palić i zadymia klatkę, a przy okazji nas. Na argumenty, że przecież może zapalić na dole, bo co to za różnica, nie reaguje. Wkurza mnie to bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja mama też ma takiego sąsiada który pali wciąż albo na klatce przy oknie albo w piwnicy, efektem tego jest smród niemiłosierny który chciał - nie chciał ciągnie się do domu :/

      Usuń
  3. Bardzo potrzebny tekst! Może komuś choć trochę da do myślenia! Ja też długo paliłam ale kiedy zaczęliśmy starania o dzidziusia, a trwały one długo- bo dwa lata- rzuciłam to świństwo i tak się trzymam i jestem z tego dumna :) A co do kulturalnych palaczy to chyba wymierający gatunek... Bo jeżeli już palisz to rób to kulturalnie... dziękuję za uwagę ;) pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś siedzieliśmy na plaży nad morzem, przyszła Pani z dziećmi i mężem, mąż wziął chłopcó i poszli się kąpać a pani usadowiwszy się przed nami odpalałą jedną fajkę za drugą. A. dyskretnie zwrócił jej uwagę czy mogłaby się przesunąć kawałek dalej (ja nie umiem być dyskretna, jednak mój mąż to na prawdę wzór wszelakich cnót i kultury) na co Pani zaczęła piłować (za przeproszeniem) ryja na pół plaży że dym z ogniska to nam nie przeszkadza, ale ona to już tak i że plaża jest dla wszystkich więc jak nam nie pasuje to mamy sobie pójść dalej....Masakra jakaś! Życzę tej Pani żeby ją kiedyś ktoś tak potraktował jak ona nas!

      Usuń
  4. Ktoś po 50 roku życia ( ktoś kto miał bardzo ciężkie życie) i któremu nadal wiedzie się poniżej przeciętnej w sferze zawodowej oraz prywatnej powiedział mi kiedyś ( po mojej propozycji skończenia z nałogiem) - a co mi innego zostało? To jest jedyna przyjemność którą mi pozostała :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z drugiej strony jakby spojrzał na to z perspektywy tych wszystkich lat palenia i odkładał w skarbonkę te przepalone pieniądze może znalazł by jakiś inny cel.... Nie wiem, nie oceniam, przedstawiam tylko swój punkt widzenia....I cieszę się że ja z tym skończyłam....

      Usuń
  5. A mnie najbardziej wkurza jak ktoś narzeka, że pieniędzy nie ma, że nie stac go na przyjemności. Że nie ma za co dzieciom kupić zabawek, a potem widzę jak w sklepie 5 paczek fajek po 13 zł kupuje, żeby choć na pół tygodnia starczyło i żeby biegać non stop po nie nie trzeba było.

    Sama nie palę, ale mieszkałam z palaczem. Nienawidzę i nie akceptuję palenia w moim towarzystwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam miękkie serce (i twardą dupę po której często dostaję) i zdarza mi się pomagać ludziom, którzy żalą się na to że im źle... jednak mój mąż nauczył mnie selekcjonować takich ludzi pod względem właśnie palenia. Tym których stać na papierosy już nie pomagam, właśnie z tego powodu....Dla przykładu paczka fajek 13 zł (i to pewnie tańszych jakichś) a kilogram ćwiartek z kurczaka 5 do 8 zł...i jeśli ktoś kto pali mówi mi że nie ma co dać jeść dzieciom to jest u mnie spalony!

      Usuń
  6. Moja mama pali odkąd skończyła 17 lat. cale dzieciństwo bałam się, że zachoruje na raka. Nienawidzę papierosów i niedopałków na chodnikach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja mama też paliła, ale rzuciła. Większość mojej rodziny pali...na szczęście rodzina mojego męża jest antynikotynowa :) a co do śmieci też mnie strasznie drażnią, mamy klientów którzy potrafią wejść nam z papierosem do przechowalni, skiepować go na posadzce i tak zostawić :/ dla mnie to jest prawie tak jakby mi ktoś kiepa w domu na dywan rzucił :/

      Usuń
  7. Ja nie znosze zapachu papierosów, ale nawet gdy stoimi na przystanku, a ktoś pali to moje dzieci upominają ludzi, czasem głupio mi się robi, ale im nikt jakoś odmówić nie umi i gaszą papierosy, wtedy dzieci dziękują za swoje i palacza płuca. Nie wiem skąd to wzięli, ale działa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobre! moja Małą jak czuje że ktoś pali z krzykiem oznajmia że "ale tu śmierdzi! nie lubię papierosów" i zazwyczaj (choć nie zawsze) delikwenci się ewakuują!

      Usuń
  8. Ja pale. ALE, mimo to w zyciu nie pozwole zeby ktos to robil przy moim dziecku. Staram sie rzucic bo wiem ze ten syf zostaje na mojej skorze. Po drugie pety na plazy to dla mnie porazka, w te wakacje zamiast cieszyc sie sloncem musialam pilnowac Synka zeby nie zjadl peta zostawionego przez jakiegos bezmozgowca, no porazka :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie neguję czyjegoś palenia, bo to nie moja sprawa, ale te kiepy na plażach i placach zabaw to faktycznie porażka jakaś....

      Usuń
  9. Pani Rolnik, gratulacje!!! :) Aż jesteśmy dumne, że już tyle lat stara miłość się nie wdziera do Twojego życia - pełen szacunek i oby 'dymek' już nie skusił.
    A jeśli chodzi o kulturę palaczy... wystarczy spojrzeć na ulice, na chodniki, na parki... Może być 500 koszy i tak trudno niektórym do nich trafić... Szkoda.


    Pozdrawiam i zapraszam do nas na kawkę bez papieroska. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jestem z tych upartych co to jak postanowią tak zrobią; więc jak postanowiółam trzymać się tego będę :) a na kawkę zalecę jak już będę miałą trochę czasu i to na pewno nie raz! pozdrawiam!

      Usuń
  10. Gratuluję :) Dla mnie najbardziej bolesne jest patrzenie na palące mamy (z brzuchami, z dziećmi obok...). Zgroza!

    Pozdrawiam Cię serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dziękuję, a na te mamuśki z fajkami też nie mogę, szczególnie brzuchate, aż serce się kraje... :/ dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  11. Ja też paliłam, ale rzuciłam. I o ile więcej się pieniędzy nagle zrobiło :) Teraz gdybym paliła, to pewnie nie byłoby mnie stać na niektóre rzeczy. Jak rzucałam, to obiecałam sobie, że to co wydawałam na fajki, teraz zacznę odkładać. I teraz przynajmniej kilka razy w miesiącu gdzieś sobie wychodzimy, np. chodzimy z córcią do Teatru Małego Widza w Warszawie, na basen itp. Jak sobie teraz myślę,m że zamiast tego bym się dalej truła to mi się włos na głowie jeży...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i właśnie o tym myślę mówiąc o zrobieniu sobie małego rachunku zysków i strat....usiąść, przeliczyć i zastanowić się czy moje życie nie było by bogatsze w rzeczy i doświadczenia jakbym nie paliła...ja też tak właśnie zrobiłam! Tobie także gratuluję wyjścia z nałogu! :) pozdrawiam!

      Usuń
  12. Obecne regulacje są bardzo dobre, bo to niepalące osoby mają bardziej uprzywilejowaną pozycję jako te, które nie chcą wdychać dymu z papierosów. Teraz jest tyle alternatyw dla papierosów, że można sobie bez nich radzić.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)