środa, 15 października 2014

Przygody z Książką: podróż po Europie

http://dzikajablon.wordpress.com/2014/09/09/przygody-z-ksiazka-nowy-projekt-blogowy/

Nic tak nie motywuje jak zapisanie się do projektu i obietnica spełnienia zobowiązania, więc jak już się powiedziało A to trzeba wyliczać alfabet do końca :) Dziś kolejny wpis z serii Przygody z Książką.


Książkę  "Europa pingwina Popo" autorstwa J.Bajtlik (Wyd. Dookoła Świata) pokazywałam Wam już kiedyś przy okazji Pierwszego Giżyckiego Spotkania Blogerów, kiedy to trafiła mi się w losowaniu fantów. Pierwsze wrażenie gdy ją zobaczyłam nie było zbyt pozytywne, jednak już w domu po przeanalizowaniu treści okazało się, że jest to jedna z tych wartościowych książek, która posłuży nam dłużej niż rok czy dwa, odpowiednia dla czytelnika w każdym wieku.
Treść proponowanej przeze mnie książki to losowo wybrane hasła mające wspólny mianownik, którym jest Europa. To podróż po Europie za pomocą oszczędnych w słowach, krótkich opisach ściśle kojarzących się z kontynentem na którym mieszkamy. Choć pozycja ta została doceniona głównie za obrazy mi osobiści nie przypadły one do gustu. Nie lubię alternatywnych obrazów o niejasnej treści i przekazie, a tego typu obrazki są dla mnie alternatywne i co za tym idzie niejasne. Jednak pomysł książki o kwintesencji europejskości bardzo mi się podoba i uważam, że każde dziecko powinno mieć w swojej biblioteczce taką patriotyczną pigułkę wiedzy o miejscu, które zamieszkuje.
Tym razem zaczęłyśmy więc z Żukiem naszą podróż po Europie śladami corridy, Beatlesów, Newtona i Lajkonika. Uzupełnieniem i przy okazji świetną zabawą okazała się pozycja zakupiona kiedyś przy okazji w Biedronce "Mój Pierwszy Atlas Świata z Naklejkami" z mapą (Gr. Wyd. Foksal). Czytając różne hasła w książce z pingwinem odnajdywałyśmy miejsca na mapie, o których była mowa w poszczególnej definicji. W związku z tym, że jest to "..pierwszy atlas..." mapa jest wykonana prosto i przejrzyście, tak żeby zaciekawić małego czytelnika. Po przeanalizowaniu treści książek, kwintesencją zabawy były naklejanki, które moje dziecko uwielbia. Pod każdym kontynentem są miejsca na naklejenie flag wszystkich państw danego kontynentu. Mama wyszukiwała flagę i pokazywała dziecku gdzie ją nakleić, po czym wskazywała dziecku po raz kolejny państwo, którego dana flaga jest znakiem rozpoznawczym. 
Zabawy było co nie miara. Żuk słucha z zainteresowaniem nawet jak jej czytam poradnik środków ochrony roślin czy gazetę więc nie miała problemów ze skupieniem się na lekturze. Choć najlepszym punktem tej podróży po Europie (jak to dla 3 latka) były naklejanki oczywiście. Myślę, że i książka i Atlas z naklejkami to świetne uzupełnienie i dobry sposób na naukę przez zabawę, bez przymusu i narzucania, że się coś musi. Choć zapewne moja trzylatka niewiele z tego zapamięta i jeszcze wiele razy będziemy musiały zaglądać do tego typu lektur, przekonałam się, że warto robić to na zasadzie zabawy, bo tylko w taki sposób można skupić tak małe dziecko na konkretnym zadaniu.
Polecam PR!










19 komentarzy:

  1. Dziecko z takich książek i zabaw zapamiętuje więcej niż nam się wydaje. "Europę pingwina Popo" mam na liście, ale obawiałam się czy dla mojego 3,5latka będzie odpowiednia.
    Ja zbankrutuję przez ten projekt Justyny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też tak myślę że doprowadzi ten projekt do bankructwa...i to nie tylko Ciebie....wiele z nas :)

      Usuń
    2. Oj tak:)
      Ciekawa książka i ja muszę ją wziąć pod rozwagę:)

      Usuń
  2. Swietna sprawa! Oglądając zdjęcia przypomniało mi się, jak w podstawówce wkuwałam stolice państw:). Ile tego było!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego myślę że warto oswajać dziecko z takimi rzeczami już wcześniej, nie po to żeby umiało na pamięć ale po to żeby kojarzyło - będzie mu prościej w szkole :)

      Usuń
  3. Uwielbiam takie książeczki!! Sama dobrze się przy nich bawię i gdy napotkam jakąś w fajnej cenie to od razu kupuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasami się zastanawiam, kto lepiej się bawi przy tego typu zabawach - my czy nasze dzieci? :)

      Usuń
  4. Kolejna pozycja na liście zakupowej:) Młoda polubiła mapę:) Na razie bawimy się z Polską ale przyjdzie czas na dalsze podróże:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale jak będą jeszcze te mapy w biedrze to szczerze polecam, mamy jeszcze z dinozaurami, też oczywiście do naklejania :)

      Usuń
  5. Ach Wy podróżniczki ;) ciekawa zabawa z tymi książeczkami. U nas króluje piłka-globus i też czasem jeździmy po niej paluchem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mieliśmy...podróżowałyśmy po niej....pies nam zjadł, bo też mu się bardzo spodobała. Więc teraz jeździmy po mapie :)

      Usuń
  6. Poluje na tę książkę. Kusisz jeszcze bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w połączeniu z tą mapą wyszła na prawdę super zabawa :)

      Usuń
  7. Kusząca propozycja! Magiczne są te podróże z książkami. U nas na tapecie Muki - ile córka się uczy i zapamiętuje! Dziś mnie spytała: "Mama, kiedy pojedziesz ze mną do Japonii?"
    Tak, tak, dołączę chyba do bankrutów, bo nie mogę przestać z tymi książkami :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Japonia powiadasz....no to zbieraj matka kasę, bo trochę będzie Cię to kosztowało :) nie zapominaj przez kogo będziemy bankrutami! :)

      Usuń
  8. Takie ksiazki uwielbiam. Wciagaja mnie tak bardzo jak Kube :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba w każdym z nas drzemie uśpione dziecko, bo ja również równie dobrze jak mój Żuk się przy nich bawię :)

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)