środa, 22 października 2014

O utracie szacunku

Siedzimy ze znajomymi, opowiadają o swojej koleżance, którą dobrze znam, że wyszła za mąż, że męża rodzice mają gospodarstwo, w którym muszą wraz z mężem pomagać i teraz doi krowy. I kwitują ten tekst gromkim śmiechem. Inni komentują znany ostatnio program "rolnik szuka żony" mówiąc o panach występujących w nim jakby byli podgatunkiem człowieka... i to najgorszym z podgatunków... To tylko 2 przykłady z całego morza, które mogłabym przytoczyć.... My siedzieliśmy i słuchaliśmy z szeroko otwartymi oczyma i ustami dochodząc do wniosku, że czasami chyba niektórzy zapominają się i dlatego tak jawnie śmieją się przy nas z rolników. Mówili, mówili, śmiali się, po czym dotarł impuls do mózgu, na twarzy pojawił się wyraźny grymas, chwila niewygodnej ciszy i szybka zmiana tematu.
Wyśmiewanie się z ludzi jest to najlepszy sposób na stracenie u nas całego szacunku jaki się posiadało....
Nie czuję się lepsza od innych pomimo, że częstokroć zarabiam więcej niż oni. Nie czuję się gorsza, bo nie uważam, że moja praca jest hańbiąca. I choć uważam, że jest wiele prac i zawodów, których bym się nie podjęła ze względu na to, że dla mnie są uwłaczające, lub płaca za nie jest uwłaczająca to staram się tego nie komentować i nie śmiać się (a już na pewno nie publicznie), bo wiem że być może zrobię komuś przykrość.
Powiedzcie mi czy na prawdę nikt nie zastanawia się nad tym skąd się bierze ta cholerna polędwiczka w sklepie, dzięki komu na sklepowych stoiskach można znaleźć ziemniaki, jabłka czy jajka? No przecież to nie bierze się to z fabryki....Czy skoro praca rolnika dla niektórych jest zabawna i poniżająca to jedzenie produktów przez nas wyprodukowanych nie jest hańbą? No przecież wyprodukowały to brudne łapy rolnika, grzebiącego w ziemi.... :(
Myślę, że wiele osób powinno siąść i zastanowić się nad swoim życiem i systemem wartości. Nauczyć się szanować ludzi i ich ciężką pracę (i nie mówię tu tylko o rolnikach, bo wiele zawodów jest komentowanych z głupim uśmieszkiem na twarzy). Ale przede wszystkim powinni zastanowić się jaki przykład dają swoim dzieciom i czego uczą ich takim postępowaniem. Żeby później nie było zdziwienia jak przyjdzie dziecko ze szkoły i powie, że nie chcą się z nim bawić, kumplować, czy rozmawiać, bo uważają go za człowieka z "niższej klasy społecznej", za biedaka. Dzieci chłoną jak gąbki każde nasze gesty i wypowiedziane przez nas myśli. To jakimi są ludźmi odzwierciedla nas samych. W końcu nasze dzieci to my w pigułce, tylko bardziej szczerzy i nie nauczeni jeszcze do końca co przy kim wypada powiedzieć, a co lepiej zachować dla siebie. Szanujmy się i uczmy szacunku nasze dzieci!
Pozdrawiam PR!
ps. musicie mi wybaczyć tę moją gorycz ale robiąc od kilku dni w kółko to samo mam bardzo dużo czasu na myślenie....chyba aż za dużo!

18 komentarzy:

  1. Niestety...ludzie szybko oceniają, przypinają metki. jednak żadna praca nie hańbi. Nawet najbardziej zamożny doktorek, może okazać się "wieśniakiem" i prostakiem. Osoba ze wsi nie jednokrotnie może okazać się osobą pełną zasad, wartości moralnych... kultury!
    Zanim ukończyłam studia, pracowałam w przeróżnych miejscach. Nawet pomagałam na farmie kurczaków u rodzinki (zanim przeszłam na weg;P). I chociaż nie łatwa i śmierdząca to praca była, to jednak się tego nie wstydziłam. Uczciwie zarabiałam, pomagałam rodzinie....nikomu krzywdy nie robiąc. Na kasie też rpacowałam i za barem...wiele zawodów próbowałam. Dzięki temu szanuję każdego, kto pracuje uczciwie. Czy za małe czy duże pieniądze. Staram się nie patrzeć z góry na innych. Bo przecież nie wiadomo jak może życie się potoczyć i czy zły los nie sprawi, że problemy rodzinne, zmartwienia, choroby...nie sprawią, że nie będę mogła decydować o wyborze swojej pracy. Z resztą, nie garnitur, a charakter świadczy o człowieku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też staram się szanować ludzi, bez względu na wszystko, nie wiadomo co nas w życiu czeka i z jaką pracą przyjdzie nam się jeszcze zmierzyć.

      Usuń
    2. dokładnie... z resztą nie chcę, by i mnie ktoś pochopnie ocenił :/ to nie ładnie i nie miłe :D

      Usuń
  2. Bo w naszym kraju z wyższością patrzy się na złodzieja, a uczciwie pracującego postrzega się jako frajera. Jak w naszym kraju ma być dobrze gdy system wartości jest odwrócony do góry nogami. Z zasady nie kupuje np. na parkingach pod marketem kiedy proponują perfumy za 50% ceny. I jakie następuje oburzenie i obraza majestatu takiej osoby kiedy mówię nie kupuje od złodziei. W mniemaniu wielu także jestem frajerką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pocieszenie powiem Ci że skoro ktoś jest zakwalifikowany do frajerów ze względu na niedofinansowywanie złodziei to my z A. również się do tego grona zaliczamy...a co do wywyższania złodziejstwa powiem tyle - jaki Pan taki kram!

      Usuń
  3. Ja to wcale nie rozumiem tych podziałów i wyśmiewania się z ciężko pracujących osób. Praca nie hańbi, obojętnie jaka by nie była, bo nie każdy ma szczęście być dyrektorem. Sama byłam listonoszką i jestem z tego powodu dumna, bo robota była ciężka, ale wykonywałam ją sumiennie. Napatrzyłam się zresztą na ludzi, którzy traktowali innych przez pryzmat wykonywanego zawodu. Mnie też łapkę niejeden przylepił- listonoszka, więc na pewno prostaczka. Powiem Ci, że miałam gdzieś takie opinie. A w szkole też istnieją podziały i to od niepamiętnych czasów. W mojej podstawówce niektórzy nauczyciele lepiej traktowali osoby z bogatych domów, a jedna z belferek obnosiła się dobrami materialnymi. Zauważyłam, że lubią się przede wszystkim chwalić nowobogaccy, którzy dorobili się niedawno, bo milionerzy "od urodzenia" są raczej skromni. A to, że tym panom słoma z butów wystaje, to bardzo typowe. Ja tam do wszystkich odnoszę się z szacunkiem i tego będę uczyła moją córeczkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje dziecko także uczone jest szacunku do ludzi - nasi pracownicy to dla niej panowie i panie a nie pracownicy...a co do dyrektorów to są to zazwyczaj tylko pionki właścicieli więc w czym są lepsi od zwykłych pracowników... :)?

      Usuń
  4. Hm, szacunek....to sprawa złożona. W moim życiu wydarzają się teraz rzeczy, w wyniku których postępowanie niektórych ludzi przysporzyło mi wiele wieeele ...jakby to nazwać;) ..wiele rozczarowań, o tak właśnie. Temat się wiąże z szacunkiem (do innych, do siebie..), nawet nie myślałam że tak bardzo:) ale nie będę o tym pisać publicznie.
    W niektórych sytuacjach poznaje się drugą twarz ludzi, ludzi którzy chyba nawet nie są świadomi tego, co i jak mówią, jak się do kogoś zwracają....ehh...no ale ja się temu już tak bardzo nie dziwię;) bo jak ma ktoś być siebie i swoich zachowań świadom, jak pakuje w swój organizm przetworzoną żywność, zakleja swój umysł glutenem i innymi zmodyfikowanymi badziewiami, nieraz toksycznymi kosmetykami...przykładów mogłabym mnożyć - przykładów ogłupiaczy ludzkich umysłów.
    Skoro takimi pysznościami się człowiek raczy, również karmiąc nimi swoje dzieci, to niby jak ma się taka istota ocknąć z tego co i jak wyraża wobec kogoś, o kimś, przy kimś...?
    No temat - rzeka:)
    ..pewnie niektóre miastowe dzieci ufając rodzicom swym myślą, że mleko pochodzi ..ze sklepu, a konkretnie z supermarketu;) ..jak i inne przetwory;) Może jak będą większe to ta "magia" pryśnie zupełnie niespodziewanie...

    Serdecznie Cię pozdrawiam:)
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ostatnimi czasy odnoszę wrażenie że szacunek jest tylko pustym słowem wspomagającym opisywanie lektur w szkole - głównie tych o patriotyzmie, który też by zaginął gdyby nie ów lektury....nie wiem do czego dąży ten świat, ale raczej nie jest to nic dobrego...:( pozdrawiam również!

      Usuń
    2. Kochana Pani Rolnik:) więcej optymizmu!!:) mimo wszystko!!:)
      Można wybrać tą mniej uczęszczana drogę i dawać ludziom (mam tu na myśli tych, których czasami ciężko "strawić";) szczery uśmiech, mając świadomość, że taką sobie drogę sami wybrali i skoro mają na swoich oczach założone zasłony to nie nasza sprawa - jak sami założyli to niestety muszą sami dojrzeć do decyzji by je zdjąć;) Więc myślę sobie, że nie warto już dłużej zawracać sobie głowy i czasu ludźmi, którzy maja jeszcze coś do przepracowania w sobie, zamiast tego lepiej skupić się na tych piękniejszych stronach życia i dalej robić swoje, wedle swojego "scenariusza":) Życzę Ci tego Kochana Istotko z całego Serca, abyś mimo rzucanych przysłowiowych "kłód" śmiało nad nimi tanecznym krokiem przeskoczyła, by dały Ci siłę, wytrwałość w tym co właśnie robisz!!:)
      Jak coś to jest nas już dwie:)) ..wiadomo, razem raźniej:)))

      Serdeczności:***

      Usuń
  5. O jak ja cięta jestem na takie osoby! Niechby się jeden z drugim w głowę popukali zanim cokolwiek powiedzą. A sami gdzie pracują? A może ich praca w mniemaniu innych też jest śmieszna? Oceniać łatwo, ale jak nas już ktoś oceni to tak przyjemnie nie jest.
    Więc myślenie nie boli. Wręcz się czasem nawet przydaje. Bo można samemu zostać wyśmianym czy skrytykowanym. I czy wtedy też będzie do śmiechu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie tacy ludzie są po prostu skreśleni. mama mi powtarzała zawsze żebym traktowała ludzi tak jak sama chciałabym być traktowana - niestety ale słysząc takie karygodne teksty nie jestem w stanie wykrzesać z siebie choć cienia uprzejmości więc po prostu urywam kontakty z takimi ludźmi.

      Usuń
  6. Kur...że tak powiem co tym ludziom w głowach siedzi...masakra jakaś jest. Tak jak piszesz ziemniaczki, jabłka i inne produkty najchętniej chcieliby od razu od producenta, którego za chwilę wyśmiewają. Nie pojmuję jak tak można. A później zdziwienie skąd dzieci mają takie podejście oj nerwy mnie wzieły

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety....a reakcja łańcuchowa ciągnie się z pokolenia na pokolenie...wydawałoby się że teraz ludzie są mądrzejsi, bardziej świadomi....wydawałoby się... :/

      Usuń
  7. hmm. fajnie że podjęłaś ten temat. przez prawie całą podstawówkę cierpiałam strasznie z powodu moich kolegów i koleżanek z klasy. dołączyłam do nich w 4 klasie, bo w mojej miejscowości były tylko klasy 1-3. byłam jedyną osobą ze wsi w tym całym molochu z "miasta". od razu dostałam ksywkę: wsiun albo wiocha. w szatni sprejem wymalowane wielkimi literami:GOCHA WIOCHA!!! najgorszy śmiech wśród dzieciaków był na lekcjach, kiedy trzeba było opowiedzieć o sobie, kim są Twoi rodzice. na słowa pochodzę ze wsi, albo moi rodzice sa rolnikami, cała sala dzieciaków z miasta zalewała się śmiechem... sprawą w końcu zajął się nauczyciel-przyjaciel moich rodziców wspólnie z wychowawcą. to był koszmar. zastanawia mnie to, skąd w dzieciakach, wtedy była taka złość, agresja?wydaje mi się, że dziś już nie ma takich podziałów w szkołach przynajmniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety były, są i pewnie jeszcze długo będą... ja pomimo tego że moi rodzice nie byli rolnikami też byłam gorsza, bo ze wsi....

      Usuń
  8. Nie mogę się z Tobą nie zgodzić.

    Ludzka głupota nie zna granic, niestety :(

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)