poniedziałek, 29 września 2014

Sól dla dziecka? Oczywiście!

Lubię słowo kreatywność. Nie traktuję go jednak jako wyczyn ponad moje siły. Kreatywnie to dla mnie prosto ale z pomysłem. Zwykłe rysowanie kredkami może być kreatywne. Jednak w mojej kreatywności nie chodzi głównie o to żeby pochwalić się tym jaką to jestem pomysłową matką tylko o to żeby poświęcić choć trochę czasu mojej Córeczce, bo odkąd ona poszła do przedszkola ja staram się pracować na równi z mężem i czasu poświęcam jej duuuuużo mniej niż wtedy gdy byłyśmy razem w domu. Chwaląc się na blogu naszymi zabawami nie próbuję wykreować się na kogoś kim nie jestem, po prostu wychodzę z założenia że może zainspiruję kogoś, podsunę komuś pomysł na coś oczywistego o czym zapomniał. Sama często czerpię pomysły do zabawy z Żukiem z blogów i uważam, że są one istną skarbnicą wiedzy na ten temat...  A to że jestem nieidealna....nie ma ideałów. Nie wierzę w to, że macierzyństwo to tylko miłe chwile, bo bywają także te ciężkie (np. nieprzespane 3 lata) ale to, że o tym nie piszę nie czyni mnie od razu matką idealną. Mam swoje za skórą, jak każdy...
I po co się tłumaczę...sama nie wiem... Ponoć tylko winni się tłumaczą więc więcej nie będę. Pokażę Wam za to starą jak świat zabawę z masą solną. Proste, łatwe i przyjemne, a zabawy przy tym co nie miara i to dwukrotnie...najpierw podczas lepienia, a później podczas malowania.... Na malowanie załąpała się jedna z Żukowych cioć i tak im to dobrze wychodziło że postanowiłam się już nie wtrącać. Na szczęście tylko Żuk potrzebowała fartuszka, bo na duże cierpimy niedostatek. Jak widać na załączonych poniżej zdjęciach zabawa dobra dla małych i trochę większych. Ja nie ukrywam, że lepienie figurek sprawiło mi równie wielką przyjemność jak mojej Córze. 
Zabawa oprócz pobudzania wyobraźni dobra do ćwiczenia małych rączek. Jej "brudność" określam jako średnią. Jak się wyrobi samemu masę to później wystarczy tylko jakiś szybkościeralny stolik lub podkładka. Przy malowaniu jest trochę więcej bałaganu.
 Przepis na masę (nawet nie wiem z którego bloga ściągnięty - mam nadzieję że zostanie mi to wybaczone):
1 szklanka mąki
1 szklanka soli
 125 ml. wody
Ot i cała filozofia. Schło u nas około 4 dni, później malowaliśmy.
Polecam wszystkim - myślę, że już z dwulatkiem można pobawić się masą, może nie tyle w konkretne kształty, ale my bawiliśmy się w rolowanie i gniecenie ciasta. Bardzo dobre ćwiczenie ręki.

Polecam PR!









8 komentarzy:

  1. Ja też nie jestem idealna, ale idealnie sobie z tym radzę, jak Ty. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak na prawdę nikt nie jest, po prostu niektórzy próbują z siebie tylko zrobić świętych. Szanuję ludzi którzy potrafią przyznać się do tego że czegoś nie mogą nie potrafią czy nie chcą... :) pozdrawiam!

      Usuń
  2. Super, super, dzięki za przypomnienie! Na pewno kiedyś z Marysią skorzystamy. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko się pochwalcie swoimi dziełami, bo na taką dziecięcą twórczość to sama przyjemność patrzeć :) pozdrawiam!

      Usuń
  3. A mi wstęp się bardzo podobał i również uważam, że macierzyństwo to cudowny ale i ciężki czas, zwłaszcza na początku. Zabawa z masą solną to patent znany od dawien dawna i jak widać nie wychodzący z mody - mało tego, za kilka lat i ja go wykorzystam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masa solna jest świetna na równi z playdoh, a co początków macierzyństwa - teraz z perspektywy 3 lat wiem już że to była dla mnie tragedia, zanim odnalazłam się w nowej sytuacji. Perfekcyjną Panią Domu i Perfekcyjną Matkę w jednym zachciało mi się grać....

      Usuń
  4. Próbowałam zrobić domowym sposobem ciastoline. Podobno się da. Jeszcze nie odkryłam tego jak ale gdy odkryję z pewnością podam przepis :) a masę solna znamy i lubimy, będziemy działać ozdoby na choinkę za jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo czekam z niecierpliwością na przepis w takim razie :)

      Usuń

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)