wtorek, 2 września 2014

Polska jest fajna, szkoda że droga...

To miał być cudny weekend w Warszawie z cudnymi ludźmi.... w sumie to był cudny i ludzie też byli cudni tylko pewien mały incydent sprawił że musimy tam wkrótce wrócić i jeszcze mały niesmak pozostał, nie przez obiad cioci Rudej, który był pyszny, tylko przez tą polską drożyznę. 
Piątek zaczął się od targów, o których opowiem Wam wkrótce, zahaczyliśmy jeszcze wielki rynek hurtowy warzyw i owoców w Broniszach (przysięgam, że jeszcze nie widziałam tylu arbuzów na raz) i ruszyliśmy na podbój Warszawskiego ZOO. Zaczęły się schody w postaci znalezienia miejsca parkingowego. Gdy nam się już udało pewien Pan w ogromnym autobusie postanowił nam zmiażdżyć drzwi od kierowcy ciągnąc przy tym auto po parkingu z moim dzieckiem w środku....Na szczęście nic nikomu się nie stało. Także wycieczkę po ZOO odbyłyśmy same, a po 5 godzinach załatwiania formalności wrócił po nas tata. Jedyne na co miałam siłę po południu to rozsiąść się w fotelu i skonsumować obiad...I chwała Rudej za to, że go zrobiła! Wejście dla osoby dorosłej 20 zł; dzieci do lat 3 za darmo jakby ktoś potrzebował informacji.
Jak byliśmy w Toruniu to wiedzieliśmy, że dzwoni coś z ty Kopernikiem tylko nie bardzo potrafiliśmy zlokalizować, w którym kościele. Kopernik kojarzy się raczej z Toruniem, a gadżetów w postaci srajfnów nie mamy, tablet był w naprawie więc internet nie był wtedy naszym sprzymierzeńcem.... Tak! odnaleźliśmy! Centrum Nauki Kopernik....tyle, że w Warszawie ;D Szczerze polecam i powiem, że dnia za mało  żeby je obejść. Trzylatek też będzie zaciekawiony tym miejscem, daję gwarancję! Wejściówka dla osoby dorosłej 25 zł; dzieci do lat 3 za darmo.
Starczyło nam siły jeszcze na wjazd na Pałac Kultury i Nauki - widoki widokami ale cena 18 zł za wjazd na 30te piętro i obejście paru metrów jest jak dla mnie z lekka przesadzona. Na szczęście jak zwykle do 3 lat wchodzi się za darmo - jakby 4 latek zajmował dużo więcej miejsca niż 3 latek....  Małe zakupy i nocą do domu przygotować się na nasz debiut w nowym przedszkolu.
Nie będę tu opisywać jak wszyscy na FB że 1.09 było cudnie i kolorowo. Żuk wystraszyła się tłumu i krzyku dzieci, po 4 miesiącach zabaw z rodzicami w domu wcale jej się tam nie chciało iść, ale wróciwszy stwierdziła że było nawet fajnie, choć spać jej się nie chciało, a obiad nie smakował. Dziś przy wejściu do sali zapytała czy będę po podwieczorku i czy może dostać po przedszkolu jajko z niespodzianką i po usłyszeniu potwierdzającej odpowiedzi już z uśmiechem przedarła się przez tłum płaczących dzieci i pobiegła do swojej sali.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)