środa, 24 września 2014

Myśl globalnie, działaj lokalnie!

Kto śledzi od czasu do czasu mój profil na FB wie, że miałam ostatnio nie lada powód do dumy! Odwiedził mnie niesamowity człowiek, którego zasługi dla miasta i gminy Barczewo są tak wielkie, że  trudno byłoby je zliczyć. Głównym celem jego odwiedzin jest świetna akcja, którą wspierać będę całym swoim sercem - "Kupuj lokalnie". Z resztą Ci, którzy są ze mną od dłuższego czasu nie raz mieli okazje czytywać moje poglądy z serii trochę wymądrzania się na temat wspierania pośrednictwa i kupowania bezpośrednio od producenta.
Jak dla mnie głównymi i najważniejszymi argumentami przemawiającymi za kupowaniem bezpośrednio od rolników są przede wszystkim:

1. Świeżość - niejednokrotnie jest możliwość kupienia u nas warzyw prosto z pola także świeższe już nie będzie.

2. Cena - częstokroć sprzedajemy towar w cenie dla hurtowników ze względu na to że wychodzimy z założenia lepiej tanio sprzedać niż wyrzucić za darmo....

3. Świadomy wybór - jeśli ktoś mnie pyta czy pryskam uprawy lub czym je nawożę nie ukrywam przed nikim faktu, że tak jest, jednak tłumaczę także na jakiej zasadzie wygląda produkcja akurat w naszym gospodarstwie. Nasze wykształcenie ciągnie za sobą większą wiedzę na temat skutków intensywnej produkcji, mamy świadomość, że pryskanie czy nawożenie na zapas może przynieść zły efekt zdrowotny u naszych konsumentów i nas samych (w końcu tak samo spożywamy to co wyprodukujemy). Staramy się uprawiać na zasadzie zintegrowanej produkcji, uwzględniając przy tym wszystkie normy i stosując się do progów szkodliwości żeby nie przekroczyć dopuszczalnych dawek stosowanych środków produkcji. Poza tym także mamy dziecko i zależy nam na tym żeby było zdrowe i rozwijało się prawidłowo - i to chyba najważniejszy argument za tym, że nie przesadzamy ze środkami produkcji....

4. Wspólnie spędzony czas - taka wycieczka za miasto do rolnika może być także świetną zabawą, nigdy nie zdarzyło mi się  nie pokazać jakiemuś żądnemu wiedzy dziecku świnki (choć tych już nie długo mieć nie będę) czy kurki. A przy uśmiechu z ładnymi ząbkami mój mąż pozwoli także obejrzeć traktor, a nawet usiąść za jego sterami. Nie zabraniam zobaczyć jak rosną ziemniaki, kapusta czy zboże...Jak trzeba nawet pokażę jak wygląda poszczególne ziarno i wytłumaczę czym się różni...wystarczy tylko zwykła trochę dobrej woli i  chęci i wycieczka gotowa :) przecież nie samą galerią handlową człowiek żyje....

Po raz kolejny moi drodzy zachęcam do kupowania lokalnie od pobliskich rolników, do wspierania małych producentów, bo fakt, że ludzie przyjeżdżają do nas do domu i chwalą nasze produkty jest dla nas największym i najbardziej szczerozłotym medalem za nasz trud i wysiłek włożony w ciężką pracę!
Zachęcam i pozdrawiam PR!

Na dowód tego że nie fantazjuję sobie, a wizyta Burmistrza to nie był sen zdjęcia z samym  p. L.Nitkowskim za które szczerze dziękuję Kubie Żywickiemu! Jak już wspominałam wcześniej #pekamzdumy :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)