czwartek, 7 sierpnia 2014

Jak słuchać abyśmy i my zostali wysłuchani?

Choćbyśmy przeczytali wszystkie poradniki świata to nie znajdziemy złotego środka dzięki któremu wychowamy mądrze dziecko. Po urodzeniu Żuka poniosło mnie z tymi poradnikami, zapędziłam się w lekturę do tego stopnia że w depresję wpadłam... Na szczęście opamiętałam się i przestałam zaglądać w ogóle do tego typu książek....Z jednej skrajności w drugą.
Na spotkaniu blogerów dostałam jednak książkę która porusza niesamowicie ważny aspekt wychowania - mianowicie empatię. Rzuciłam ją w kąt początkowo...jednak moja miłość do książek i ciekawość spowodowały że jednak wykopałam ją z tego kąta i zajrzałam do środka....Kartka po kartce zaczęłam brnąć dalej. I choć sobie obiecałam że więcej do żadnego poradnika nie zajrzę obietnicę tą złamałam.... Dlaczego? Bo obie autorki są mamami - podwójnie - także stwierdziłam że ktoś kto zna pojęcie od przysłowiowej kuchni może ukazać mi inną perspektywę pojmowania pewnych kwestii. Złamałam i nie żałuję!

"Jak dogadać się z dzieckiem - Coaching; Empatia; Rodzicielstwo" J.Berendt; M. Sendor
 wyd. CO JA NA TO

Książka napisana jest w sposób którego ja osobiście nie lubię... Pojęcie, rozwinięcie; przykład i ĆWICZENIA! Jednak nie przeszkodziło mi to wcale w dobrnięciu do ostatniej strony. Po prostu można skupić się tylko na tekście i do ćwiczeń nie przechodzić...Ja tak właśnie zrobiłam. Metodą Karoliny z Karolibu posunęłam się do profanacji i zakreśliłam wiele interesujących i pouczających tez. Długopis towarzyszył mi w czytaniu do samego końca, a zakreślone akapity stworzyły zbiór najważniejszych przykazań z pozycji. I choć mojej mamie włos się na głowie zjeżył jak zobaczyła "pomazaną" książkę cieszę się że właśnie w taki sposób ją przeczytałam ponieważ otwieram ją teraz od czasu do czasu i czytuję te myśli które szczególnie przypadły mi do gustu.

Co do strony merytorycznej książka jest namiastką założenia "Porozumienie bez Przemocy" - nazwa mówi chyba sama za siebie. Porusza przede wszystkim szeroko pojęty aspekt uczuć i odczuć i pozwala nam spojrzeć na niego z perspektywy dziecka. Autorki każde rozwijane pojęcie popierają scenkami zwyczajowymi aby lepiej uzmysłowić czytającemu co mają na myśli. Starają się uczyć czytającego jak w zwykłym i przeciętnym dniu codziennym wyrażać swoje uczucia i zauważać swoje potrzeby oraz w jaki sposób można o nie poprosić. Ich głównym założeniem jest to aby dostrzec i zrealizować własne potrzeby dzięki którym będziemy czuli się zadowoleni, a to poczucie satysfakcji przełoży się i zaowocuje w relacjach z innymi ludźmi oraz z samym sobą. Wszystkie tezy i założenia łączy się w jedną całość która ma na celu usprawnić szeroko pojętą komunikację interpersonalną.
Choć książkę czyta się szybko nie jest ona prosta, nad wieloma rzeczami (nawet nie robiąc ćwiczeń) trzeba się zatrzymać i pomyśleć, bo dają do myślenia. Warto jest jednak mieć ją w domu bo te myśli działają jak hamulec....po jej przeczytaniu gwarantuję że nie wypowie się już wielu słów do swoich bliskich, a zmęczenie i przepracowanie staną się mało znaczącym argumentem.
Credo całej książki powinny być słowa które umieszczę poniżej...chyba sobie je wyryję na tablicy i w centralnej części domu powieszę.....Myślę że to właśnie po przeczytaniu tego akapitu zdecydowałam się na dalsze czytanie:
"nigdy nie popełniliśmy błędu i nie popełnimy. Jedynie robiliśmy rzeczy, których byśmy nie zrobili, gdybyśmy wiedzieli to, co wiemy dziś....Twoje dziecko - Ono również nigdy nie popełniło błędu i nigdy nie popełni. Jedynie zrobiło rzeczy, których by zapewne nie zrobiło, gdyby wiedziało to, co wie już dziś."

Pozdrawiam PR!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)