wtorek, 8 lipca 2014

Zioła nie palę - zioło pijemy! LIPA


Jeśli ktoś czytuje mojego bloga regularnie to wie, że jestem z lekka szurnięta na punkcie ziół - i wcale nie mówię tu o ziołach rozśmieszająco-ogłupiających tylko o prawdziwych  skarbach podarowanych nam przez matkę naturę, których zazwyczaj się nie pali ;) Lato wybuchło nagle, a razem z latem rośliny. Spacerując dziś z mym dziecięciem odkryłam, że lipa jest właśnie w pełni rozkwitu. Kwiat lipy jest pierwszym i podstawowym ziołem w naszej domowej apteczce. Lipę stosuje się głównie w przeziębieniach. Działa ona napotnie i przeciwgorączkowo, uspokajająco, przeciwkaszlowo, przeciwskurczowo i moczopędnie. Nie ma przeciwwskazań do stosowania u małych dzieci i kobiet w ciąży (Żuk dostała herbatę z lipy z sokiem malinowym grubo przed pierwszymi urodzinami). Stosuje się ją w postaci naparów, a w lekkich przeziębieniach w połączeniu z sokiem malinowym jest mieszanką piorunującą.
Z lipy obrywa się kwiatostany - kwiatki z dwoma małymi jasnozielonymi listkami. Suszy się je - najlepiej w miejscu przewiewnym ale nienasłonecznionym. U nas jako podkład do suszenia najlepiej sprawdza się Gazeta Olsztyńska ;) Susz najlepiej jest przechowywać w poszewce na poduszkę - bawełnianej - zawiązany (poszewka powoduje że przepływa powietrze, a zioła nie zaparzają się).
Szczerze polecam - szczególnie wszystkim rodzicom! Warto najpierw spróbować czegoś łagodnego dla delikatnych żołądków naszych dzieci, a dopiero później wyskakiwać z antybiotykami :) 
PS. Na zdjęciu kwiatostany lekko brązowe bo ususzone, świeże są żółte - ale to chyba każdy wie. Spieszcie się bo kwitnie krótko!
Pozdrawiam PR!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się drogi czytelniku, że chcesz pozostawić po sobie ślad. Proszę jednak o przemyślane dobieranie słów, gdyż odkąd mam dziecko oduczam się przeklinać :)