piątek, 22 grudnia 2017

Gdy pierwsza Gwiazda na niebie błyśnie...


Z okazji Świąt Bożego Narodzenia
oraz nadchodzącego Nowego Roku
życzymy Wam
zdrowia, 
radości,
dobroci od ludzi,
szczerych uśmiechów,
szczęścia niosącego pokój,
i błogosławieństwa Bożej Dzieciny.

Z najlepszymi Życzeniami Państwo Rolnicy z dziećmi

piątek, 8 grudnia 2017

Recyklingowe zabawy - rolki w roli głównej ;)

Zauważyłam pewne niepokojące mnie zjawisko. Nie tylko ja zaczynam w tym domu gromadzić rolki po papierach wszelakich. Żuk bunkruje je u siebie, a jak pytam co to i po co to - odpowiada mi, że ona widzi w tej na przykład świnkę, a w tej drugiej kolejną sowę.... 
Hrabia nie jest gorszy od siostry, na szczęście/lub nieszczęście zabawy plastyczne omija szerokim łukiem. Rolki wykorzystuje zazwyczaj do trąbienia albo jako balast do przewożenia koparką lub traktorem z przyczepą. Niemniej jednak jakoś im się wbiło do tych małych główek, że rolki po papierze to świetna zabawa - zupełnie nie wiem czemu ;)

Tradycyjnie po nagromadzeniu ilości, której już żadna szafka w tym domu schować  nie da rady, stajemy przed wyborem - robić coś ciekawego czy wyrzucić na makulaturę? Przyznam się bez bicia, że czasem mi się już nie chce paprać w farbie i kleju. Jednakże te biedne oczy mojej córki mówiące do mnie "no weź nie daj się prosić" zawsze wykrzesają ze mnie resztkę sił na kolejny nikomu do niczego niepotrzebny bibelot, który będzie się przewracał przez około 6 miesięcy po całym domu, a na koniec zniknie w nikomu nieznanych okolicznościach. Byłby to dobry materiał na kryminał...
Dodajmy do tego jeszcze przedszkole, w którym to kreatywne Panie zawsze wymyślą jakiś konkursik plastyczny, coby rodzice z dziećmi się integrowali, no i nie nudzili rzecz jasna i w efekcie mamy całkiem fajne recyklingowe zabawy.

Tak też było ostatnio. Kartka w przedszkolu o konkursie plastycznym na ozdobę świąteczną. Trochę sobie strzeliłam w kolano ucząc Żuka czytać, bo sama sobie przeczytała co tam jest napisane i nie miałam wyjścia jak obiecać, że coś tam skleimy na ten konkurs. Ozdoby miały trafić po konkursie na kiermasz Bożonarodzeniowy, który co roku wspiera finansowo (buahahaha wspiera finansowo- nie są to górnolotne kwoty, ale zawsze to coś) nasze przedszkole. Tak też się oczywiście stało. Ozdoby trafiły na kiermasz, a co zrobiła Żuk? Oczywiście, że kupiła swoje, tłumacząc mi później w aucie, że szkoda jej się zrobiło jak sobie pomyślała, że ktoś to zabierze do domu, a ona tego już nie będzie miała. Tak oto zostałam Świątecznym Łosiem (a może lepiej będzie brzmiało Reniferem) - nie to, że zrobiłam świąteczne ozdoby do przedszkola to jeszcze za nie zapłaciłam...hahaha.
Co prawda konkursu nie wygrałyśmy - tak biorę pod uwagę, że są zdolniejsi od nas ;) ale co sobie palce posklejałam to moje!

Materiały:
rolki po papierze, wyciory, kawałki materiałów, farby, klej, ruchome oczka

Efekty naszej pracy poniżej.
Pozdrawiam PR



środa, 6 grudnia 2017

To jest moje, a to Twoje...

Pamiętam jakby to było dziś jak Żuk szła do żłobka.  Wyprawka w porównaniu z przedszkolem to tak trzykrotnie większa. W końcu żłobek to taki drugi dom, pierwsze oderwanie dziecka od domowych pieleszy. 
Z perspektywy czasu nadal uważam, że była to dobra decyzja, dziecko w grupie rozwija się zupełnie inaczej niż samemu w domu. Jednak okoliczności sprawiły, że Hrabia nie zobaczy co to znaczy żłobek. Być może w przyszłym roku uda się od razu wystartować w przedszkolu.
Najgorszą rzeczą w przygotowywaniu wyprawki żłobkowej, a później przedszkolnej było dla mnie podpisanie rzeczy Żuka, tak żeby bez problemu można było zidentyfikować właściciela.  Przerabialiśmy podpisywanie na metkach - co często kończyło się rozlaniem pisaka i wielką czarną plamą, przyklejanie zwykłych naklejek, które po połowie dnia odpadały i naszywanie naszywek z imieniem i nazwiskiem, które były po prostu drogie i kłopotliwe. Często te nieudolne próby podpisania i oznakowania rzeczy kończyły się tym, że moje dziecko wracało do domu w nieswoich rzeczach, a nasze analogicznie trafiały do innych dzieci. Nie mam o to pretensji do Pań, bo one są raczej od tego żeby pilnować dzieci, a nie rzeczy. Cieszę się, że wracała ubrana, oznaczało to, że jednak ktoś o nią dba, a że w nie swoje - trudno... praliśmy i odnosiliśmy z powrotem ;)

Gdy dostałam propozycję przetestowania naklejek identyfikacyjnych dla dzieci, nie zastanawiałam się długo - pomimo tego, że raczej nie testujemy niczego co nie jest książką ;). Teraz po dwóch tygodniach od otrzymania przesyłki chciałabym się z Wami podzielić spostrzeżeniami i odczuciami odnośnie testowanej przesyłki.

1. Najważniejszą rzeczą jest to, że projekt naklejki może wybrać sobie samo dziecko. Wchodząc na stronę atojestmoje.pl mamy do wyboru - tło, kolor, czcionkę i obrazek,. Takie zaprojektowanie własnej naklejki  może być świetną zabawą dla dziecka i takim delikatnym oswojeniem z nadchodzącym nowym - wspólne szykowanie wyprawki. Ponadto dziecku, które nie umie czytać, a samo wybrało sobie kolor naklejki i obrazek będzie łatwiej swoją rzecz znaleźć.

2. Naklejki - są niewielkich rozmiarów dzięki czemu można umieścić je dosłownie w każdym miejscu. Począwszy od metki, a skończywszy na przedzie bluzy czy bluzki. Są bardzo estetycznie wykonane więc nie szpecą ubrań. Trwałość na rzeczach rzadko pranych jest dość wysoka. Natomiast starcia z pralką nie przeżyły - znaczy nie przeżył klej. Przykleiłam ją na koszulkę, kurtkę, spodnie ocieplane, bluzę i UWAGA - buty śniegowce - od wewnątrz. Na wszystkim oprócz koszulki, która po użyciu trafiła do pralki, wytrzymały 2 testowane tygodnie.

3. Naprasowanki -  w przypadku tej formy nalepki nie mam się do czego przyczepić. Jakość i wykonanie tak samo dobre jak w przypadku naklejek, a nawet lepsze bo bez problemu znosi starcie z żelazkiem i pralką (pranie w 60 st im nie straszne, poniżej zdjęcie koszulki z naprasowanką pranej 4 razy w ciągu tych 2 tyg.). Są ładne, elastyczne i trwałe. Jedyny mankament to instrukcja, w której nie jest napisane jasno - zdejmij naprasowankę z folijki - i tego musiałam się domyślić (może to śmieszne, ale dla kogoś kto nigdy nie naprasowywał nie jest to jasne). Fajnym motywem jest też tzw. pakiet ćwiczeniowy - 4 naprasowanki do przećwiczenia na kawałku materiału, żeby się nauczyć.W moim odczuciu ocena najwyższa z możliwych.

4. Dodatkinaklejki na wkładkę buta i plakietki na np. bagaż lub plecak. W przesyłce dostałyśmy także okrągłe naklejki na wkładkę np. do kapci w przedszkolu. Podeszłam do niej z dystansem i przymrużeniem oka, w końcu naklejka to tylko ....naklejka. Zważywszy na fakt, że kapcie używane są od września i to dość intensywnie 7-8 godzin dziennie (co widać na zdjęciu poniżej) nie spodziewałam się, że wytrzymają długo. Okazuje się jednak, że trzymają się cały czas tak samo dobrze. Przykleiły się bez problemu  i nie odstają w żadnym miejscu. Pozytywnie mnie zaskoczyły. Dodatkowo otrzymałyśmy także plastikowe zawieszki i naklejki imienne do naklejenia na nie - zawieszki mają otworki dzięki czemu można przeciągnąć przez nie kółeczko, łańcuszek lub tasiemkę. Myślę, że są one świetnym pomysłem do oznakowania plecaka lub bagaży - już w styczniu będziemy mogli i my je przetestować na naszych wakacjach.

5. Cena -  29 zł za 72 sztuki + 5 zł przesyłka . Koszt wysyłki nie zmienił się gdy zamawiałam ostatnio 2 pakiety na raz. Moim skromnym zdaniem koszt nie jest wysoki. Dodatkowo do każdego zamówienia dostajemy komplet naklejek do butów :)

Ogólne wrażenie jakie zrobiła na mnie przesyłka od atojestmoje.pl jest bardzo pozytywne. Naklejki i naprasowanki stosowane zgodnie z przeznaczeniem są bardzo trwałe. Poza tym tak jak pisałam wcześniej są bardzo estetycznie wykonane. Żukowa Panna jest w nich zakochana - zwłaszcza w tym jednorożcu, którego sobie wybrała jako znaczek identyfikacyjny.

Mam też dla Was Mikołajkowy upominek razy 3 :)

Po pierwsze poniżej znajdziecie kod rabatowy z 10% zniżką jeśli potrzebujecie takich naklejek na już. Korzystałam z niego przedwczoraj, działa, polecam sprawdzić!

Po drugie atojestmoje.pl ma dla Was aż 2 zestawy gratisowych naklejek. Wystarczy, że napiszecie pod tym postem komu chcielibyście podarować takie naklejki, a już 16 grudnia ze wszystkich wpisanych osób Żuk wylosuje 2 (dwie!), które będą mogły za darmo zamówić sobie komplet naklejek na atojestmoje.pl.

Fundatorem nagrody jest atojestmoje.pl
po zakończonej rozdawajce należy skontaktować się z Fundatorem poprzez wiadomość prywatą na FB w celu otrzymania kodu na darmowe zamówienie.
Darmowe zamówienie - czyli wygrane w konkursie/rozdawajce są dwie, dla dwóch osób.
Wygrana obejmuje po jednym komplecie naklejek (72 sztuki) spersonalizowanych, zaprojektowanych według laureata dla jednej osoby. 
Konkurs/Rozdawajka odbywa się tylko na terenie Polski.
Fundatorom będzie bardzo miło gdy polubicie ich FP  -> TU

Zachęcam do zabawy i pozdrawiam serdecznie
Pozdrawiam PR











Żuk wylosowała
Ewę Brożewską 
Beatę J
Zapraszam do kontaktu w celu ustalenia odbioru wygranej. 
Gratulujemy😊